1Gru

30-to dniowe wyzwanie – ostatni tydzień i podsumowanie.

Grudzień 01, 2015 Wychowanie psa 1

Im dalej w las tym… łatwiej? Już ostatni tydzień wyzwania za nami. Zabawa była rewelacyjna, choć przyznam, że większość zadań była dla nas powtórką, lub szlifowaniem czegoś co już znaliśmy. Nowościami okazały się dla nas zadania z obi i to one sprawiły nam najwięcej radości. Co ze zdjęciami i filmami z tego tygodnia? Jedna wielka d***… niestety mam czas, żeby ćwiczyć z psem kiedy już się ściemni więc na dworze sama, ćwicząc z psem, nie jestem w stanie ich zrobić po ciemku, natomiast w domu, przy świetle żarówki… wychodzą jak wychodzą czego efekty macie w tym poście… No, ale trzeba ciężko westchnąć i przymknąć na to oko, bo pora na podsumowanie ostatniego tygodnia:

ZADANIE NR 24 „Lewe prawo i jak je obejść”

Dzisiaj będziemy nauczać, doskonalić i rozwijać umiejętności OBRACANIA SIĘ!

To jak wiecie z bloga, mamy opanowane bardzo dobrze, do tego stopnia, że Donner często stara się załatwić obrotami to czego od niego wymagam, a czego nie umie lub nie chce zrobić.

SUNP0020

ZADANIE NR 25 „Wybierz sam, czyli rezygnacja”

[…]Psa bierzemy na smycz, w saszetce lądują super smaki, a w ręce trzymasz groszek suchej karmy. Rzucasz przed siebie smakołyk z ręki, na taką odległość, aby pies nie był w stanie tam sięgnąć, nawet jeśli napnie smycz. Pies prawdopodobnie zechce zjeść tego smakołyka więc napnie smycz, w tym momencie Twoim zadaniem jest nie dopuścić psa do smakołyka i czekać, aż pies zwróci się w Twoim kierunku. Nie używaj żadnych słów, z wyjątkiem pochwał, pies sam ma wymyśleć rozwiązanie tego problemu. Gdy pies odwróci się do Ciebie wtedy chwalisz go i nagradzasz super smakołykiem z saszetki, wieloma smakami, w ruchu. Podnieś smakołyk z ziemi i rzuć go ponownie lub weź kolejny.[…]

W nieprzyjmowaniu pokarmu też jesteśmy nieźli. Komenda „nie rusz”, ma całkiem dobry posłuch. Bardzo rzadko zdarza się by Donner podjął podany/rzucony/czy leżący na ziemi pokarm – jeśli wcześniej wydam komendę. Jeśli nie wydam – zje, bo niby dlaczego miałby tego nie zrobić.

ZADANIE nr 26 „Rękawiczko! Gdzie jesteś?”

[…]Jeśli masz tendencje do gubienia rzeczy, to ćwiczenie jest zdecydowanie dla Ciebie – tu będziemy nazywać przedmiot po imieniu, czyli szukamy RĘKAWICZKI.
Wyobraź sobie Wasz spacer i nagle patrzysz, a tu nie ma jakiegoś Twojego przedmiotu. Czy będziesz wracać i szukać? Przecież masz chętnego do pracy psa[…]

Podobne zadanie mieliśmy dwa lata temu na zajęciach z posłuszeństwa. Szliśmy jak gdyby nigdy nic, po czym ja upuszczałam przedmiot, a my szliśmy dalej. Po jakimś czasie wysyłałam psa do znalezienia go, a znaleziony przedmiot miał zaznaczyć kładzeniem się. Ćwiczyliśmy to na rękawiczkę i na rękawiczkę wychodzi nam to nadal. Na inny przedmiot już nie, no chyba, że jest to zabawka. Pod egzamin mieliśmy to wyćwiczone i na klucze i na telefon, ostatecznie do egzaminu ni podeszliśmy, a ja zaprzestałam ćwiczenie tego. jednak bardzo szybko pies odświeżył sobie to zadanie.

SONY DSC

ZADANIE nr 27 „Praca zadem czyli hop na miskę!”

[…]Plan działań:
1. Wybór pomocy
Najlepsze „miski” to zwykłe podstawki dla dzieci wykorzystywane np w łazience. Są bezpieczniejsze niż „zwykłe” miski ponieważ są uzbrojone w antypoślizgowe nakładki. Ale jeśli nie masz takiego sprzętu, to na razie nawet większa książka się nada!
2. Zachęć psa smakami na wejście przednimi łapkami na miskę i nagródź kilkoma smakami.
3. Zacznij się przesuwać po pół kroczku w prawo. Jeśli pies ruszy tylną łapką w swoje prawo – zaznacz mu to (sygnał „OK!”) i nagródź.
4. Dążymy do tego, aby pies tak lubił to ćwiczenie, że zacznie Ci oferować przesuwanie tylnych łapek nawet bez Twojego ruchu![…]

To była dla nas kolejna nowość, której nie udało nam się jeszcze opanować. Donner za bardzo zaczyna myśleć i przekomponowuje. Albo się kłania, albo kładzie, albo robi bum!, albo przesuwa miskę – a reczej poduszkę na której ćwiczyliśmy, łapą. Kontrolę tylnych łap ma zerową, ale z czasem i to opanujemy.

SONY DSC

Zadanie nr 28 „Ogon w górę, łapy w dół”

[…]Pudełko do jajek, taśma klejąca i nożyczki. Ach no i odrobina smakołyków. Tylko tyle wystarczy, by wprawić psa w stan pracy umysłowej  Każdy pies podejdzie do zadania inaczej-przesuwanie, wąchanie, uderzanie łapą, przewracanie, podrzucanie…każda akcja jest dobra, dopóki wychodzi z inicjatywy psa, i dopóki się nie zniechęca. Jeśli wiesz, że Twój pies może sobie z takim poziomem trudności nie poradzić, po prostu zrób więcej otworów w pudełku. Tu nie chodzi o pochwalenie się inteligencją psa. […]

Chyba się domyślacie jak się to u nas skończyło? Donner najpierw stłukł pudełko łapami, potem wziął je w pysk i postanowił zeżreć, a kiedy zainterweniowałam, aby je zostawić, pogniewał się i stracił zainteresowanie zabawką, bo nie pozwoliłam mu bawić się w sposób który mu się podobał.

ZADANIE nr 29  „ZWOLNIJ”

[…]Zaproponujcie psu głaskanie w zwolnionym tempie. Wybierajcie miejsca, po których Wasz podopieczny lubi być dotykany i sprawia mu to przyjemność. Wszystkie ruchy wykonujcie wolno, płynnie i świadomie. Obserwujcie, gdzie lubi być dotykany, gdzie mniej. […]

O tych ćwiczeniach pisałam ostatnio. Nie mam sensu się powtarzać. Ciepłe łóżeczko, pies… głaszczmy się i nie ma nic lepszego.

IMAG0278

ZADANIE nr 30. Dostawianie

[…]Ostatnie ćwiczenie jakie weźmiemy pod lupę to dostawianie psa do nogi.[…]

Kolejna komenda-sztuczka, która znamy i którą doskonalimy. Na fanpgu i YT jest alretnatywny film, z fragmentu ćwiczeń wplecionych w spacer, w którym pod koniec (0,58s) jest dostawianie. Wprawdzie byle jakie, ale nie ono było akurat wtedy celem ćwiczenia, a nie wpadłam na to, że tak będzie wyglądało ostatnie zadanie więc go nie nakręciłam oddzielnie, a w kolejne dni było już ciemo podczas naszych ćwiczeń.

Ten tydzień był najłatwiejszym i zarazem czymś ‘standardowym’ co w dużej mierze ćwiczymy na każdym spacerze, lub podczas zabawy. Z całego wyzwania najbardziej podobały nam się KICE i PADY, które bardzo ostro ćwiczymy, bo wyglądają efektownie, a i psu sprawia to frajdę. Najtrudniejszymi zadaniami okazały się te na inteligencję, bo Donner – typowy dres zamiast mózgu używał mięśni, ale osiągał cel, a liczy się ponoć efekt. Największym wyzwaniem było dla nas opanowanie świadomości łap i praca nad zadem. Na tym polegliśmy… a raczej zdobiliśmy tyle ile się dało i musimy dalej nad tym pracować. Cieszę się, że wytrwaliśmy do końca i ukończyliśmy wyzwanie, bez większych problemów.