6Kwi
Kwiecień 06, 2015 Psie anegdoty 0

Krótka historia świątecznej kaczki, a raczej nie swiątecznej, tylko zwykłej na niedzielny obiad, zamarynowanej w sobotę w winie i pomarańczach, upchniętej do żeliwnego gara i wystawionej na taras z racji tego, że była wiosna. Donner tamtego czasu chodził na szkolenie w weekendy i ćwiczył trop, żeby więc zaostrzyć jego...

Czytaj więcej
31Mar

Jest tak paskudnie, że nawet nie chce mi się nic napisać. Myślałam, że w tym tygodniu wyczeszę Donnera, rozstawię tor do agility i zacznę chodzić po pracy na dłuuugie spacery. Oczywiście wszystko jest na opak, bo ciągle leje. Więc dzisiaj krótki wpis, a raczej wierszyk, który napisałam kiedyś Budzikowi,...

Czytaj więcej
10Mar

Notorycznie powtarzająca się sytuacja z ostatnich kilku dni: kto zostawił otworzone drzwi do garażu? Robi się coraz cieplej i Donnerowi zdarza się chcieć zostać na noc w ogródku, a nawet kiedy stęskoniony po całym dniu rozłąki z radością zasypia w pokoju, jakiś dziwny nocny zew każe mu koło północy...

Czytaj więcej