30Lip

Luźne popołudnie i luźny wpis!

Luźne popołudnie i luźny niedzielny wpis, a raczej trochę zdjęć z naszych zabaw ogólnorozwojowych czyli frisbee.

Przez dłuższy czas talerze w naszym domu były odstawione, bo niezdrowo nakręcały Donnera nie dając mi pracować z nim nad jego problemami z przychodzeniem do mnie i oddawaniem zabawki. Zniknęły więc z psiego życia na ponad rok, pomijając spontaniczne jednorazowe zabawy.

Kiedy udało mi się wypracować do zadowalającego efektu oddawanie zabawki, kiedy wiedziałam, że puszczony z linki Donner nie pobiegnie przed siebie na oślep, a przywołany podejdzie i da się zapiąć na smycz, wtedy dopiero przywróciłam frisbee. Powoli, pomalutku, bez skrajnego nakręcania się i strzelania zębami na oślep, byle je tylko złapać, nieważne że z moim palcem i proszeniem się o problemy ze stawami… dlatego też, póki pies nie nauczył się panować nad sobą i emocjami, póty frisbee nie było.

I w końcu udało się! Możemy iść na łąkę i bawić się normalnie. Bez obsesyjnej kontroli otoczenia przeze mnie i przez psa, bez ganiania za psem klnąc na czym świat stoi, bo pies nie zamierza podejść lub gdzieś pobiegł. Bez wyrywania dysku z zębów i bez obawy, że pies się połamie, bo obsesyjnie łapiąc dyski wpadnie na drzewo.

Przyszedł też czas, że roczna Ela mogła zacząć się bawić z nami. Ta na szczęście problemów nie ma. Kocha świat i ludzi, przychodzi na wołanie, przynosi i oddaje zabawki także czego chcieć więcej? No, może jakichś seminariów czy warsztatów z frisbee w okolicy Warszawy, bo Lubelskie z Paulą Gumińską niesamowicie dobrze wspominam. Z Eluni jestem natomiast bardzo zadowolona, bo jest skoczna i zwinna (to jak się obraca w powietrzu to czasami doprowadza mnie do zawału, że się w węzeł zaplącze…), czasem wprawdzie mija się z talerzem, albo dostanie nim w łeb, ostatecznie w locie poprawi go sobie łapami, ale przynajmniej bardzo ładnie ląduje – jak kot – przez co mniej boję się u niej o urazy niż u Donnera, który łapiąc nawet rollera potrafi razem z nim przekoziołkować kilka metrów…Co by jednak nie mówić, frisbee to wspaniała zabawa żeby wyganiać i zmęczyć psy. Trzeba jednak pamiętać by wszystko robić z głową: nie doprowadzić do kontuzji fizyczej i psychicznej obsesji psa – nawet jeśli wszyscy się dobrze bawią.

Ogółem: 246, dzisiaj: 1
  • Gosia Zaręba

    Kocham owczarki niemieckie , sama mam trójkę 😉
    Jedną suczkę u rodziców, a u siebie w domu suczkę i owczarka 😉

  • Julia Świerczyńska

    A jakie macie frisbee ?
    Używam Kong flyer, ale odkąd mam sheltie to się nie sprawdza bo młody ma problem ze zlapaniem go

    • Te na zdjęciach to któryś z modeli Hero Xtra i jakiś jeden szczenięcy plasticzek Eli. Teraz kupiłam im komplet Fastback. Może trzeba jakichś wolniejszych poszukać, lub bliżej i delikatniej rzucać? 🙂

      • Julia Świerczyńska

        Moje psy to Golden retriever,bernenenski pies pasterski a w przyszłości również owczarek niemiecki. Kupiłam właśnie Kong flyer bo martwilam się o to że długo nie wytrzymają inne dyski. Sheltie nie układa się w zębach ten dysk , a podczas zabawy z innymi to byłoby problematyczne, sam jakoś dawalby radę z utrzymaniem