Nieśmiertelnik – identyfikator dla psa od Engrave [test]

Jakiś czas temu na naszym fanpagu żarliwie dyskutowaliśmy na temat identyfikatorów dla psów, różnych modelach i ich wytrzymałości. Kilka osób zaproponowało wtedy albo metalowe zawieszki, albo identyfikatory w formie nieśmiertelników, jako te które są ich zdaniem najlepsze i najmocniejsze. Kiedy więc dostałam propozycję testów identyfikatora w formie nieśmiertelnika, nie mogłam odmówić, by na własnej skórze przekonać się o ich zaletach, o których pisali czytelnicy. Miałam w prawdzie w stosunku do nich pewne obawy, a mianowicie dzwonienie, czego po prostu nie znoszę, ale musiałam się przekonać na własnej skórze czy faktycznie będzie mi to aż tak przeszkadzało jak mi się wydawało i czy zachwalane metalowe zawieszki są tak trwałe, jak podają ich użytkownicy.

Rok temu widziałam taki identyfikator na rottweilerze Ani ze szkoły dla psów Szumak – Centrum Zwierzęcych Spraw i uznałam wtedy, że jest to najlepszy rodzaj zawieszki dla psów w takim typie. Idealnie do niego pasował charakterem, pięknie się prezentował i przyznam szczerze, że rottek z zawieszką w kształcie serca wyglądałby zabawnie, a tak – z nieśmiertelnikiem dumnie zawieszonym na łańcuszku wyglądał z klasą jak na rottka przystało. Nie chodzi tutaj o szufladkowanie ras, że rasa bojowa, czy groźna musi mieć od razu obroże z kolcami i wojskowy identyfikator, tylko po prostu są pewne utarte schematy typu biały, mały pudelek, czy maltańczyk będzie wyglądał słodko w czerwonym, zdobionym serduszku, czy kolii z diamencikami, natomiast kiedy taką ozdobę założymy american bully będzie wyglądało to co najmniej dziwnie i tak samo działa to w drugą stronę – ale to kwestia gustu i indywidualnego podejścia do naszego psa. Mnie osobiście niesamowicie podobają się nieśmiertelniki na szyi takich gładkowłosych, potężnych psów, natomiast mały biały piesek musi mieć „słodkie dodatki” i tyle – kwestia gustu.

Ania i jej rottki

Nie ukrywam, że oczami wyobraźni widziałam już Donnera, kiedy tak samo dumnie i dostojnie będzie wyglądał w tej zawieszce, prawie jak Szarik z Czterech Pancernych (choć on swojego nie miał), ale kiedy założyłam psom te identyfikatory mina mi trochę zrzedła. W obfitym futrze nie prezentowały się już tak dostojnie. Nie wyglądały, źle tylko tak – minimalistycznie i skojarzyły mi się od razu z zawieszkami do kluczy od sal lekcyjnych. No, ale urok tkwi w prostocie – jak ktoś lubi. Niezrażona jednak tym faktem, bo liczy się oznakowanie psa, nie wygląd, dzielnie rozpoczęłam testy (choć naprawdę liczyłam, że Donner będzie się w nim prezentował tak dostojnie jak Argo).

Do testów dostałam identyfikatory w formie nieśmiertelników od firmy Engrave z wybitymi imionami psów i numerem telefonu do mnie i do M. Prostota, klasyka, minimalizm, ale tak sobie zaplanowałam ten nieśmiertelnik, żeby miał tylko niezbędne informacje i czytelne dane możliwie najłatwiejsze do kontaktu.

Według producenta ich produkt posiada szereg następujących zalet wyróżniających go na rynku:

  • Identyfikator jest na blaszkach nieśmiertelników – Powinien być zatem niesamowicie wytrzymały, skoro w wojsku jest to element identyfikacji żołnierzy w razie ich śmierci, bądź ranienia, więc musi być to coś na tyle wytrzymałego, by przetrwało podczas misji.
  • Identyfikator z silencerem (gumką wyciszającą) oraz kółkiem w komplecie – Nie powinien zatem dzwonić, a kółeczko dołączone do zawieszki wydaje się być bardzo solidne i wytrzymałe. Gumki można zamówić w kilku kolorach (m.in. niebieską lub czerwoną).
  • Jedyny sklep w Polsce oferujący polskie znaki diakrytyczne – Według producenta.
  • Tekst na blaszkach jest wybijany, nie grawerowany – Jest to ważna informacja ze względu na to, że o wiele trudniej zniszczyć (zatrzeć) informacje na tyle by stały się nieczytelne. Grawer z czasem się ściera lub tez zaciera, a wybicie pozostaje o wiele dłużej czytelne.
  • Blaszki są bezpieczne – nierdzewna stal chirurgiczna z gładkimi rantami, odporność na warunki atmosferyczne (nie rdzewieje) – Kolejna bardzo ważna informacja, raz dlatego, że nawet kiedy zsunie się gumka, identyfikator nie pokaleczy psa (nawet kiedy ten zacznie go gryźć), a pies może spokojnie chodzić w zawieszce w różnych warunkach atmosferycznych i kąpać się, bez obaw o zniszczenie identyfikatora. Kiedy mój przyjaciel odchodził z wojska dał mi jeden ze swoich nieśmiertelników, który mam do tej pory (również był wybijany) i przez wiele lat nie uległ zniszczeniu, fakt – teraz leży jako pamiątka, ale jest w stanie idealnym – te blaszki są naprawdę niezniszczalne, jeśli chodzi o czas i warunki atmosferyczne.
  • Cena – 10 zł za sztukę (w komplecie jest wybicie, blaszka, kółko i silencer) – Cena jest bardzo dobra, większość standardowych zawieszek w sklepie zoologicznym dostaniemy w podobnej cenie, a te bardziej „bajeranckie” są dużo droższe. Także praktyczny, wytrzymały i bezpieczny gadżet na każdą kieszeń.
  • Można go zamówić na stronie producenta: Identyfikator dla psa Engrave.pl

Już po kilku dniach testów Elka wygrawerowała na swoim nieśmiertelniku indywidualny podpis zębów, kiedy zostawiona w domu z nudów, znalazła na swojej szyi zawieszkę. Producent wyraził swoje zdziwienie na temat tego, że pozwoliłam by szczeniak został sam w domu w zawieszce, gdyż zawieszka jest na spacer. Cóż… nie wiem jak Wy, ale u mnie zawieszka ma być przyczepiona do obroży RAZ i ma na niej zostać. Nawet nie przyszłoby mi do głowy to, żeby zakładać identyfikator przed spacerem, a potem go zdejmować, bo szczeniak może go zniszczyć. Znaczy ok – szczeniak może zniszczyć, tak samo każdy inny pies, ale chyba chodzi o to, by zawieszka była przy psie kiedy się zgubi, niezależnie od tego co z nią zrobi, a nie tylko na czas spaceru, kiedy pies jest pod kontrolą. No, ale każdy używa identyfikatorów według własnego uznania, ale jeśli miałabym po spacerze odpinać zawieszki, a potem przed spacerem je przypinać to, chyba bym zupełnie z nich zrezygnowała. Wracając do samych testów, tego samego dnia, kiedy Ela pogryzła swój znacznik, udało się jej go również zgubić, na szczęście mnie udało się go znaleźć na kolejnym spacerze, ale od tego momentu, wszystko co przypnę do obroży Elki jest gryzione, więc kiedy w czasie zgubienia nieśmiertelnika, od razu podpięłam jej stary identyfikator, który nosiła pół roku, zeżarła go w oka mgnieniu….

Donner nosił swój nieśmiertelnik tydzień dłużej, a później również go zgubił. Z identyfikatorami tak bywa, że się gubią. Dobry patent prezentował kiedyś Pies do kwadratu, przypinając je na trytytki do obroży. Może jest w tym sens? Elka nie zgubiła jeszcze nigdy identyfikatora, od pierwszych dni nosiła swoją szczenięcą zawieszkę i nie było z nią problemów. Dopiero kiedy założyłam jej blaszany identyfikator zaczęła zwracać na niego uwagę. Pewnie dla tego, że był dużo większy od poprzedniej zawieszki i aż się prosił by go pociumkać. Niestety, jak to ze szczeniakami bywa, kiedy raz coś zrobi, będzie później to powtarzała, a skoro nieśmiertelnik, był takim fajnym smoczkiem, założony na powrót poprzedni identyfikator w mgnieniu oka został zgryziony, mimo że przez pół roku nie stało się z nim nic i  był 24h/dobę przy obroży. Donner natomiast niszczył swoje zawieszki ze średnią częstotliwością raz na pół roku, ale zazwyczaj je łamał, a samo kółeczko zostawało z fragmentem zawieszki, który cudem ocalał. Jednak jak to się mówi: „złośliwość rzeczy martwych” pomimo naprawdę wydawać by się mogło porządnych kółeczek pies również zgubił swój identyfikator, jednak Donnerowego już nie udało mi się odnaleźć. Dlatego też zdjęcia psów, są tylko w identyfikatorze Elki, bo sesję planowałam na jeden z weekendów no i niestety nie dotrwały do niej.

Jakie są z tego wnioski? Nie ma jednego, najlepszego, niezawodnego oznakowania psa. Identyfikatory się łamią, niszczą, urywają i gubią. Obroże z wyszyciem mogą również spaść z szyi psa lub się przerwać albo rozpiąć. Chip może być niezarejestrowany w bazie lub nikt nie musi wpaść na to by szukać u psa chipu, co wieże się z wizytą u weterynarza. Warto więc stosować równolegle różne sposoby oznakowania i identyfikacji psa, bo nigdy nie wiadomo co może go spotkać, a dobre oznakowanie szczególnie przed okresem sylwestrowym (aby zminimalizować coroczny koszmar wielu psów i opiekunów i nie mam na myśli huku fajerwerków), ale i przez cały rok identyfikator jest podstawą bezpieczeństwa i odnalezienia naszego psa, gdyby się zgubił.

Jakie są ostatecznie wnioski po testach nieśmiertelników dla psów od Engrave?

  •  Wybijany tekst się nie starł, mimo pogryzienia identyfikatora i intensywnych testów Eli do tego stopnia, ze go zgubiła, imię i numer telefonu jest czytelny, a to jest najważniejsze, bo pies może się błąkać wiele dni, w różnych warunkach, a identyfikator będzie dalej czytelny (o ile zostanie na psie).
  •  Klasyczne – w sam raz dla osób, które cenią sobie minimalizm i prostotę, na pewno będą się świetnie prezentowały na krótkowłosych, potężnych psach, jak rottweiler, doberman, bokser czy tosa inu. Takim psom zdecydowanie to pasuje i oddaje ich charakter, u futrzastych psów znacznik ginie i pełni funkcję tylko informacyjną. My jednak zostaniemy przy SafePet, bo osobiście wolę bardziej bajeranckie zawieszki.
  •  Gumki wyciszające dzwonienie niestety się zsuwają w przypadku Donner na każdym spacerze musiałam ją poprawiać, dostałam też sygnały od innych użytkowników, że się z czasem przecierają, ale można dokupować nowe. W przypadku zsuwania się można je podklejać, moje nie doczekały tego testu, jednak sam nieśmiertelnik jeśli nie jest przyczepiony do kółeczka do którego się podpina smycz nie dzwoni, bo nie ma o co, także plus, a najbardziej obawiałam się właśnie dzwonienia.
  •  Nieśmiertelniki mogą być za duże dla małych i średnich psów oraz szczeniaków, na szczęście są bardzo lekkie, co jest zaletą.
  •  Co natomiast jeśli chodzi o urywanie się? – nie ma identyfikatorów niezniszczalnych, zawsze coś może się z nimi stać, czy to urwać i zgubić, czy jeśli są z delikatniejszego materiału połamać. – kwestia przypadku, zrządzenia losu itp. – nie ma reguły.

U nas te identyfikatory długo nie przetrwały, choć inne znaczniki jak pisałam wyżej wytrzymywały około pół roku mimo, że miały mniejsze i delikatniejsze kółeczka. I chyba to było przyczyną ich zgubienia Im większe kółeczko tym łatwiej by pies nim o coś zahaczył (taka jest moja teoria), choć równie dobrze mógł być to głupi zbieg okoliczności, bo zgubić dwa identyfikatory w ciągu dwóch tygodni to tylko moje psy potrafią, ale one już nie raz udowodniły, że utarte schematy ich nie dotyczą. Ale cóż, nigdy nie wiemy jaki scenariusz zgotuje nam życie. Miejmy nadzieję, że ilość przypadków zgubienia identyfikatorów, moje psy już wyrobiły na najbliższe miesiące i kiedy faktycznie kontakt do mnie (tfu! tfu!) miałby być potrzebny, identyfikator zostanie przy obroży.

(Visited 705 times, 1 visits today)
  • weg_anka_ i_tajga

    Szczerze mówiąc spodziewałam się więcej po adresatce-nieśmiertelniku… Tajga jest z charakteru wielkim dobermanem 😀 😉 więc mimo jej drobnego ciałka jest szansa, że z moro obrożą i smyczą będzie fajnie wyglądał. Musze przed zakupem doczepic jej swój nieśmiertelnik i zobaczyc jak to wizualnie wielkościowo będzie wyglądało. Co do zostawiania psa w domu w obrozy, czy w szelkach, to Tajga zawsze w domu „nago” zostaje, bo jak tylko ja wziełam dostałam ostrzezenie, że istnieje opcja, że może pożrec smycz lub obrożę… No więc po domu obowiązuje zasada : „goło i wesoło” 😉

    • U nas obroża 25h/dobę to przyzwyczajenie po mieszkaniu w domu z ogródkiem, gdzie bałabym się zostawić psy bez obroży i oznakowania na wypadek, gdyby uciekły lub ktoś je wypuścił. No i zawsze było mi łatwiej przytrzymać od razu, a nie iść ubrać i łapać 🙂 W mieszkaniu im niepotrzebne, ale przyzywczajenie zostało 🙂

      • weg_anka_ i_tajga

        No my mieszkamy na 25m2 i nawet gdyby ktoś otworzył drzwi to Tajga wyszłaby tylko po to żeby go zjeść i zaraz wróciłaby do mieszkania 😉 W domu z ogrodem, to faktycznie obroża ma większy sens

  • Agata

    U nas nieśmiertelnik i safe-pet razem od września 🙂 żyją oba (plus szczepienie i znaczek od czipa gdzie jest zarejestrowany na stronie, a ten już ma ponad 3 lata i się tylko zagiął lekko). Co do obroży i nieśmiertelnika którego Ela „wygrawerowała” po swojemu, to śmieszne co producent Ci odpisał… Zabrzmiało głupio. Ja wychodzę z założenia takiego jak ty, że obroża i identyfikator muszą być razem z psem 24/h 🙂 i w ramach tego postanowienia mamy dwie obroże do dyspozycji. Domową, która sobie luźno na psie wisi, własnie z jednym nieśmiertelnikiem i znaczkiem ze szczepienia oraz rejestracji czipu, a drugą spacerową z drugim nieśmiertelnikiem i bajeranckim safe-pet (w domu z niego zrezygnowałam bo Deni już jeden złamała własnie na naszym ogrodzie, a swoją drogą wolę żeby się na spacerze przebijał przez futro i rzucał w oko niż w domu). No i jak wiadomo, lepiej kilka zabezpieczeń, niż jedno 🙂 Na razie z nieśmiertelników jestem zadowolona, fakt faktem wizualnie szału nie ma (a u nas gumki się nie zsuwają, ciekawe?!), nadal pod tym względem safe-pet wygrywa jako najbardziej przyjazny identyfikator zwierzęcy 😛
    Ps. ja zawsze kołeczka szukam na własną rękę, zawsze masywnego ale jak najmniejszego i swoje przymocowuje do identyfikatorów a potem do obroży – bo od producentów zawieszek jakoś nie jestem przekonana o ich porządnej jakości.

    • Ja też wrócę do SafePet. Nieśmiertelnik jest okej ale dla mnie zbyt minimalistyczny i jakoś nie mam do nich szczęścia…

  • Nieśmiertelnik wygląda trochę inaczej – ta blaszka to identyfikator – ale może uratować psa przed zaginięciem a właścicieli przed rozpaczą. Wiem jak uciekające psy wyglądają bo mój brat ma krzyżówkę haskiego z malamutem …..

    • Ja chyba jednak zostanę przy moich starych znacznikach, jakoś te do mnie nie przemówiły. 😉

  • O mi się podoba 🙂 Od roku mam safe peta i sprawdza się znakomicie, ale takie coś też by się przydało 🙂 Dzięki za info! <3

  • Mam je dla Tayry! 🙂 I uwielbiam. O ile od gubienia identyfikatorów uratowały nas id holdery od Furkidza, to do momentu zakupienia nieśmiertelnika i tak wszystko wytrzymywało jeden/dwa spacery, po czym się łamało :/. https://uploads.disquscdn.com/images/8f8370168d1632dc480f967918ff448042360b011d9ee2a4ee9aedc73d7d9d01.png

    • U mnie dla odmiany identyfikatory mają średnią żywotność około pół roku, a nieśmiertelniki miały wyjątkowego pecha 🙁 Ale na Tay wyglądają naprawdę dobrze 🙂

  • Ja planuję nieśmiertelniki jako docelowe indentyfikatory obu dziewuch. Podoba mi się prostota no i to, że nawet jeśli psa trzeba by było zeskrobać z trasy szybkiego ruchu (tfu!), to na nieśmiertelniku powinny pozostać informacje, czyj to bałagan. Tylko osobiście jestem bardzo nieufna w kwestii kółeczek do kluczy i u nas wszystko wisi na trytytce – może temu zawdzięczam fakt, że plastikowo-gumowy (?) identyfikator z trixie za 2,50 wisi na Sheali od dnia zabrania jej ze schroniska.

    • Wszystko kwestia gustu i indywidualnego podejścia 🙂 Oby u Ciebie dłużej przeżyły 🙂