Plecak dla psa od HikingDog

Zbliża się majówka, my planujemy jak co roku wypad z psami w góry, więc pora przygotować psy do górskiej wędrówki. Tym razem pod lupę bierzemy plecaki dla psów, bo kto chodzi z psem po górach, uczestniczy w dogtrekkingach lub lubi dłuższe wycieczki na pewno nie raz rozważał kupno plecaka dla psa. Plecaka, który może nosić pies, a nie w którym my będziemy go nosili – mówiąc łopatologicznie.

Ja również przez wiele miesięcy rozważałam kupno plecaka, ponieważ uważam, że jest to mocno niesprawiedliwe, że M. nosi wszystko: moje, swoje i psie rzeczy, a przecież nie jest jedynym mężczyzną w naszym domu!

Dlaczego więc do tej pory nie kupiłam plecaka, choć już tyle lat chodzimy po górach? Z różnych przyczyn: bo nie było okazji i nie byłam przekonana, jak to się sprawdzi. A to zbyt późno się zorientowałam, że jedziemy w góry (zazwyczaj decyzja zapada 2-3dni przed wyjazdem) i zamówienie nie dojdzie na wyjazd. A to nie miałam  funduszy. A to ostatecznie model mi nie odpowiadał, albo firma (tak, jest kilka firm z których produktów nie kupuję i nie lubię mimo, że może cenowo czy też jakościowo nie odbiegają od moich wymagań). Jednym słowem nie byłam przekonana na 100%, że chcę plecak i że jest nam potrzebny.

I tak myślałam sobie o plecaku dla psa – miesiąc za miesiącem, rok za rokiem i ciągle chciałam plecak, ale nic w tej kwestii nie robiłam. Aż natrafiłam na firmę HikingDog, która szyje plecaki dla psów i akurat szukała testerów modeli prototypowych w celu ich sprawdzenia i zasugerowania co warto zmienić i poprawić, przed wprowadzeniem produktu do sprzedaży. Swoją drogą rewelacyjne posunięcie, stworzyć produkt uwzględniając jeszcze przed wprowadzeniem go do obrotu uwagi przyszłych kilentów.

Zgłosiłam się więc do nich, raz z czystej chęci pomocy (wiem że to się rzadko zdarza), dwa dlatego, że była to dla mnie okazja przetestowania plecaka, by zobaczyć, czy warto go w ogóle kupować i czy go potrzebuję. I tak od słowa do słowa, od testu do testu, w końcu Donner dostał swój prywatny plecaczek w podziękowaniu za pomoc.

Trochę o samym produkcie

Na zdjęciach Donner ma plecak średniej wielkości, choć nasz prywatny jest rozmiar większy. Wchodzi w niego akurat półtora litrowa butelka wody – w jedna sakwę. W pierwowzorze (tak jak na zdjęciach), sakwy są mniejsze, jednak na moją prośbę zostały nieznacznie powiększone, tak aby weszła tam duża butelka. Jedna dla Donnera, druga dla Elzy oczywiście. Dodatkowo, jakieś smaczki, składana miska i możemy ruszać na szlak! Firma w ofercie ma też sakwy większych, mniejszych i średnich rozmiarów – XS na zdjęciu poniżej.

Barbara z Psiałagan w swoim malutkim plecaczku.

Sam plecak jest wykonany porządnie, bez niedoróbek i nitek czy nieprecyzyjnego zszycia. Zamek jest solidny, więc nie ma co obawiać się że puści kiedy przeładujemy plecak, klamry także są wytrzymałe. Obecnie plecaki dostępne są w dwóch kolorach, beżowo-brązowym, i stalowo-czerwonym.

Plecak jest na tyle uniwersalny, że może być nakładany na różnego rodzaju szelki zaprzęgowe. Jedynie nie będzie grał z szelkami spacerowymi (norweskie, guardy, step-in) wszystkimi tymi, które zapinane są na grzbiecie przy łopatkach lub tam podpina się smycz. Plecak zazwyczaj zakładamy na szelki, ale są niektóre modele, które można założyć na plecak (jak np. moje ukochane speed i ja tak je zakładam). Ten sposób zapięcia dodatkowo przyciska i stabilizuje plecak, żeby się nie przesuwał na boki, jeśli nie uda nam się włożyć takich samych ciężarów w obie sakwy. Dla mnie jest super rozwiązaniem, bo przy stopniowym zużywaniu zawartości sakw, nigdy nie udaje mi się ich równomiernie obciążyć.

O czym należy pamiętać kiedy kupujemy psu plecak?

Najpierw oswajamy psa z plecakiem i pozwalamy mu nosić pusty plecak na spacerach przez około 1-2dni. Czas należy wydłużyć, jeśli pies ma opory z noszeniem go lub próbuje go gryźć / zdejmować. Stopniowo dokładamy obciążenie (równomiernie w obu sakwach) – bardzo ważne dla psów, które nie trenują i nie są wytrzymałe i silne lub maja w dalszym stopniu problem z plecakiem, by obciążać plecak bardzo powoli, by zmiana wagi nie była znacząca. Kolejne dni pies może nosić podkoszulki lub nieduże poduszki (żeby wypchać plecak, bo pies musi się przyzwyczaić do tego, że coś nosi, nawet kiedy nie chodzi o ciężar, a sam fakt odstającego czegoś na plecach, co można złapać zębami). Pod koniec treningu, można na chwilę wkładać około 0,5 litra wody. Obciążenie należy zwiększać stopniowo, adekwatnie do swojego psa. Pamiętając by nie przeciążyć go i nie zrazić. Nic na siłę!

Zdrowy pies nie może nosić więcej niż 30% swojej masy. W trosce o bezpieczeństwo psa producent zaleca nie przekraczać 20%.

My rozpoczęliśmy treningi od tego, że Donner nosił moje tenisówki, a potem zwiększałam obciążenie, czy to poprzez saszetki karmy, czy butelki z wodą, które stopniowo coraz bardziej wypełniałam.

20-30% masy ciała -ile to jest? Jeśli Donner waży średnio około 37kg, jak nie trudno policzyć 20% to – 7,4kg, 30% to – 11,1kg, a to jest naprawdę dużo! Spokojnie więc pies pokroju Donnera może nosić dwie półtora litrowe butelki wody i trochę karmy oraz smaczków i nawet nie zbliży się do limitu. Plecak załadowany na pięciogodzinny spacer po Górach Sokolich z ekwipunkiem, dla niego i Elzy ważył około: 4kg a zawierał: dwie butelki wody, przekąski dla psa, pasztecik dla Elki i trochę chrupek, oraz dwie miski turystyczne. Niewiele mniej Donner niósł podczas ostatniego dogtrekkingu.

Jak się sprawdził? Bardzo dobrze! Trochę w prawdzie mam problem z regulowaniem ciężaru w prawej i lewej sakwie, kiedy zużywam po drodze zapasy, ale muszę się tego po prostu nauczyć. Sam Donner nie czuje się przytłoczony, ani przeciążony plecakiem. Ogólnie nie zwraca na niego większej uwagi – jak to Donner, on lubi wszystko co może nosić.

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z tego plecaka. Nie jestem osobą wymagającą, która musi świecić metką zagranicznej firmy. Nasze wędrówki nigdy nie są też, aż tak trudne i wymagające, by pies miał nie wiadomo jak profesjonalny sprzęt zapinany na milion klamr i pasków. Owszem takie wygląda dużo bardziej dizajnersko i profesjonalnie, ale po co nam to, skoro nie wykorzystamy w pełni jego możliwości? Ja, jak doskonale wiecie, zawsze stawiam i wspieram produkt polski. A HikingDog jest małą Polską firmą robiącą bardzo fajne, dobrej jakości plecaki-sakwy dla psa, które spełniają moje oczekiwania, także polecam każdemu, kto potrzebuje plecaczka na dłuższe spacery lub w góry, a nie robi tego wyczynowo.

Plecak możecie zobaczyć na ponizszych filmach:
Zamerdani na zamku w Olsztynie
Dogtrekking

    

(Visited 563 times, 1 visits today)
  • O, ciekawostka! Chętnie bym pieskom zafundowała takie coś 😀 Przydałoby się na dłuższe spacery 😀

    • Ja bardzo zawsze chciałam, ale ciężko mi się zmotywować by kupić sobie zachciankę, jak nie jestem przekonana. I w sumie odkąd mam to się przekonałam, ale używam go tylko na dogtrekkingi i w góry, no ale w końcu po to mi był. 😀 U mnie na spacery ciężko go zabierać, bo jak się kundle tłuc zaczynają to plecak może na tym ucierpieć 😛

  • Basia

    Wygląda świetnie, moim zdaniem porównywalnie do plecaków ruffwear 😀 chętnie bym zakupiła takie coś psiakom, na pewno wpływa to też na budowanie kondycji i zmęczenie po spacerze.
    Pozdrawiamy! 🙂
    twodogsfurytale.blogspot.com

    • Kondycji i muskulatury, w końcu niektorzy po to kupują obciążniki do obroży i szelek. 😉

  • Też chodziłam kiedyś z kotem na spacery, a raczej kot chodził z nami. A potem się roztył i uznał, że spacery niosą ryzyko śmierci głodowej 😛

  • Bardzo Ci dziękuję za radę jak przyzwyczaić psa do plecaka! Długo się nad tym zastanawiałam i dopiero twój wpis rozwiał moje wątpliwości. Mamy nadzieję, że plecak pomoże nam wyciszyć naszą nadpobudliwą kundlicę bo na jakiś czas musimy zrezygnować z aktywnych i nakręcających spacerów. Na razie mamy wersję prowizoryczną z innej firmy, ale jeśli pomysł wypali na pewno skusimy się na taki jak ma Donner. 😉

    • Ciesze się niezmiernie ze ten wpis Ci pomógł. 😉 na pewno będziesz zadowolona z tego plecaka i szybko Twoja psica przyzwyczai się do niego!
      Pozdrawiam gorąco!