13Sty

Pomyśl i włącz sumienie.

Nie dawno Internet obiegł film w którym kierowcy uratowali przymarzniętego do drogi lisa. Dziś będąc w trasie byłam świadkiem jak kobieta ratowała kaczkę, która siedziała na środku drogi i nie chciała się ruszyć. Kilka dni temu na drogę przede mną wyszła klępa zatrzymując ruch na obu pasach, tylko po to by zobaczyć, co jest po drugiej stronie drogi i zawrócić, a w zeszłym tygodniu o mało nie miałam wypadku kiedy z jednej z posesji, bezpośrednio graniczących z drogą wybiegł pies chcący zaatakować koło mojego auta. Każdy z nas widział lub przeżył podobne historie… Jak się zachowasz w takiej sytuacji? Pomyśl!

Co roku na drogach rannych zostaje kilka tysięcy zwierząt… wiele z nich ginie… Już nie długo dowiesz się więcej na Włącz Sumienie!

Źródło obrazka: https://c2.staticflickr.com/8/7060/6981439219_a2988db5f8_b.jpg

  • Szkoda mi tych zwierząt….a ludzie są najgorszymi oprawcami i bezmózgami … https://jagatoja.blogspot.com/2016/10/safari-na-polskich-drogach-nie-dziekuje.html

    • Zwierzęta często giną z winy ich właścicieli, ktorzy nie dopilnowali ich, pozwolili im wyjśc na posesję lub po wypadku uznali, że się „wyliże”. Wypadki się zdarzają, najważniejsze by nie być obojętnym. 🙂

      • Ale często taki przygłup za kierownicą widząc zwierzę przyciśnie pedał gazu żeby celowo walnąć w takiego zawieruszonego biedaka…

        • Dużo jeżdżę po Polsce i powiem Ci szczerze, że w mojej opinii są to skrajnie rzadkie przypadki, rozdmuchane przez media, ale raczej sporadyczne. Większość osób stara się uniknąć wypadku, chociażby dlatego, że szkoda auta…

          • Mówię tu o małych zwierzakach…. Osobiście widziałam kretyna który odbił w lewo na środek wiejskiej dróżki żeby zaczepić kundelka….Myślałam że ja go zaczepię a mój mąż chciał go z auta wydrzeć ….

          • Na wioskowych kretynów nie ma rady, oni tam często mają jeszcze przedwojenne spory o miedzę to się mszczą na sobie jak mogą, ale wydaje mi się, że jest to mniejszość mimo wszystko. Z drugiej strony, jeśli ten kundelek biega sobie całe życie luzem, dusi mu kury w kurniku, czy robi wyprawy do jego suki, a jego opiekun ma to w nosi, bo to wiejski piesek to w sumie nie dziwię się że ludziom czasem nerwy puszczają. Nic wprawdzie ich nie usprawiedliwia, ale często opiekunowie sami wydają wyrok na swoje psy, pozwalając im chodzić samopas po świecie.

  • Zasadniczo czasem ani myślenie, ani sumienie nie pomoże, chyba że w leśnych okolicach zwolnimy do 20 na godzinę – razu pewnego przy 60 znajomi przejechali psa, bo po prostu wyskoczył bezpośrednio pod koła i nie była szansy, żeby przed nim wyhamować. Nie da się wszystkiego przewidzieć, a w niektórych przypadkach chyba nawet rowerem można skrzywdzić niedopilnowanie zwierzę.

    • Mam takie same doświadczenia. Znam osobę która mało nie straciła życia, kiedy pies z posesji wpadł jej pod koła, a ona chcąc uniknąć wypadku dachowała… Ile to razy czytam o „idiotach” ktorzy zabili ukochanego kota, tylko czemu temu kochanemu kotu pozwoliliśmy wyjśc na ulicę? Temat rzeka… ale warto zastanowić się nad wym wszystkim. Raz z punktu widzenia kierowcy, dwa z puktu widzenia opiekuna psa. Czy nie stawarzamy zagrożenia w ruchu drogowym nie zamykając np. bramy od posesji. 🙂

  • Mukudori Kuroko

    U nas nagminnie przez drogę przebiegają albo sarny albo zające. Na szczęście jeżdżę na tyle wolno, jako że jestem początkującym kierowcą, że zawsze uda mi się w porę zwolnić i jak do tej pory, żadnego incydentu nie było. Ale myślę, że raczej na pewno nie mogłabym tak po prostu przejechać obojętnie!
    Pozdrawiamy!

    • Dzięki za komentarz! Wypadki się zdarzają, ale najważniejsze by nie przechodzić obok rannego zwierzęcia obojętnie!

  • Dokładnie, bardzo często czytam na fb te narzekania na kierowców, ale, kurczę, czasami naprawdę uniknięcie potrącenia nie jest możliwe. I tylko ktoś, kto nigdy nie siedział za kółkiem, może myśleć inaczej. Ostatnio w ostatniej chwili ratowałam się przed potrąceniem sarny. Miałam szczęście, że akurat z przeciwka nic nie jechało, bo inaczej nie miałabym wyboru i musiałabym w nią uderzyć. Wypadki się zdarzają i nic tego nie zmieni – ważne by jedynie nie zostawić takiego ciężko rannego/konającego zwierzęcia samemu sobie :).

    • Święte słowa. A za potrącenie zwierząt domowych powinien odpowiedać opiekun który dopuścił do tego, że pies kot był na drodze. Nie dopilnował go, spowodował zagrożenie w ruchu drogowym i doprowadził do wypadku i nieumyślnego cierpienia swoego zwierzęcia. Cóż miał poradzić kierowca, skoro pies zaatakował mu koło wybiegając z posesji i wpadł pod auto… ale został okrzyknięty mordercą i idiotą bo zabił ukochanego Azorka…