10Kwi

Prawa i obowiązki właścicieli psów – przepisy prawne

Poniżej znajdziecie przepisy prawne i nasze komentarze do nich. Tylko przepisy stanowią prawo, nasza ich interpretacja czy wywody nie są podstawą prawną, a co za tym idzie nie należy się nimi sugerować, ani na nie powoływać.

Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004r. o ochronie przyrody

2049430_orig

http://www.granvillegsd.com/

Art. 15
§1. W Parkach Narodowych oraz Rezerwatach Przyrody zabrania się:
3) Chwytania lub zabijania dziko występujących zwierząt, zbierania lub niszczenia jaj, postaci młodocianych i form rozwojowych zwierząt, umyślnego płoszenia zwierząt kręgowych, zbierania poroży, niszczenia nor, gniazd, legowisk i innych schronień zwierząt oraz ich miejsc rozrodu.
Naszych psów dotyczy: chwytanie i zabijanie dziko występujących zwierząt, płoszenia (szczekania i ganiania), niszczenia nor, gniazd, legowisk – dla norowców, co rozkopują nory i innych psów, które tropiąc wchodzą do schronień zwierząt depcząc je i zostawiając swój zapach, przez co zwierzyna może do nich nie powrócić.
16) wprowadzania psów na obszary objęte ochroną ścisłą i czynną, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie ochrony, psów pasterskich wprowadzanych na obszary objęte ochroną czynną, na których plan ochrony albo zadania ochronne dopuszczają wypas oraz psów asystujących w rozumieniu art. 2 pkt 11 ustawy z dnia 27 sierpnia 1997r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (dz. U. z 2011 r. Nr 127, poz. 721, z późń. zm)
Najprościej mówiąc jeśli jest gdzieś zakaz wprowadzania psa, tabliczka z przekreślonym psem i tym podobne oznaczenia – nie wchodzimy tam z psem, nawet jeśli taki obszar pojawia się w środku lasu. Przykładem jest nasz Stary Gaj, gdzie w połowie lasu można spotkać tabliczkę z informacją, „Rezerwat Przyrody Stasin” i zakazem wprowadzania psów. Tylko że tabliczka stoi tylko w jednym miejscu (przynajmniej ja tylko jedną znalazłam) na środku lasu. Idąc więc od przeciwnej strony (lub inną dróżką, a jest ich kilkanaście) dojdziemy do tabliczki ‚od tylu’ i dopiero wtedy dowiemy się, że właśnie wychodzimy z rezerwatu przyrody i nie powinniśmy byli tam wprowadzić psa.
Rozd. 11. Przepisy karne
art. 127.
Kto umyślnie:
1) narusza zakazy obowiązujące w:
a) parkach narodowych
2) rezerwatach przyrody
3) parkach krajobrazowych
[…]
-podlega karze grzywny albo aresztu
Czyli teoretycznie dotyczy to każdego z nas, bo decydując się na psa powinniśmy zapoznać się chociaż z podstawowym psim prawem. Wykaz Parków Narodowych gdzie można wejść z psami.

Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997r. o ochronie zwierząt
Zwierzęta domowe
Art. 9.
§1. Kto utrzymuje zwierzę domowe, ma obowiązek zapewnić mu pomieszczenie chroniące je przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi, z dostępem do światła dziennego, umożliwiające swobodną zmianę pozycji ciała, odpowiednią karmę i stały dostęp do wody.
§2. Zabrania się trzymania zwierząt domowych na uwięzi w sposób stały dłużej niż 12 godzin w ciągu doby lub powodujący u nich uszkodzenie ciała lub cierpienie oraz niezapewniający możliwości niezbędnego ruchu. Długość uwięzi nie może być krótsza niż 3 m.

Dla tych wszystkich którzy z różnych niezrozumiałych dla mnie przyczyn trzymają stale psa w kojcu lub na uwięzi, bo nie chce im się włożyć minimum pracy w wychowanie go, lub z powodu przedwojennych stereotypów, że pies musi być na łańcuchu. Oczywiście nie neguję, zamykania / przywiązania psa na określony czas dla jego bezpieczeństwa (np., kiedy wyjeżdżamy z posesji i nie chcemy, by wszedł pod koła, lub wyleciał na ulicę) lub dla zapewnienia bezpieczeństwa innym (przychodzi ktoś do nas np., pan od licznika, który nie musi zaprzyjaźniać się z naszym psem, więc przymykamy go na czas odczytu).
Art. 9a. Osoba, która napotka porzuconego psa lub kota, w szczególności pozostawionego na uwięzi, ma obowiązek powiadomić o tym najbliższe schronisko dla zwierząt, straż gminną lub Policję.

To chyba oczywiste, mam nadzieję, przynajmniej jeśli spotykamy w lesie uwiązanego psa. Choć często za nasze dobre chęci (jeśli widzimy błąkającego się psa), nie otrzymamy nawet dziękuję, lub właściciel wyrazi swoje niezadowolenie, z tego że musiał odebrać psa ze schroniska, a Pikuś przecież tylko poszedł sobie na spacer, a my narobiliśmy mu kłopotu. 

bilde

www.dziennikwschodni.pl

Wiem, że to zniechęca, ale jeśli pies biega po ulicy, przy samochodach, lub rzuca się na inne psy lub ludzi – dzwoniąc do Straży Miejskiej, by go odłowili, prawdopodobnie ratujemy mu życie, przed rozjechaniem czy pogryzieniem przez innego psa. A gadanie właściciela, że było to zbędne, świadczy tylko o tym jak kocha swojego Pikusia. Przygotujcie się też na to, że od SM także usłyszycie, że nie potrzebnie zawracaliście im głowę. Ale to już sami zdecydujcie, co lepiej zrobić. Posłuchać potem ‚żarliwych podziękowań’, czy mieć na sumieniu życie Piskusia którym nikt się nie zajął.
Art. 10.
§1.
Prowadzenie hodowli lub utrzymywanie psa rasy uznawanej za agresywną wymaga zezwolenia wydanego przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) właściwego ze względu na planowane miejsce prowadzenia hodowli lub utrzymywania psa na wniosek osoby zamierzającej prowadzić taką hodowlę lub utrzymywać takiego psa.

  • Rasy uznane za niebezpieczne:
    amerykański pit bull terrier
    pies z Majorki (Perro de Presa Mallorquin)
    buldog amerykański
    dog argentyński
    pies kanaryjski (Perro de Presa Canario)
    tosa inu
    rottweiler
    akbash dog
    anatolian karabash
    moskiewski stróżujący
    owczarek kaukaski

§2. Zezwolenia, o którym mowa w ust. 1, nie wydaje się, a wydane cofa się, jeżeli pies będzie lub jest utrzymywany w warunkach i w sposób, które stanowią zagrożenie dla ludzi lub zwierząt.
§3. Minister właściwy do spraw administracji publicznej, po zasięgnięciu opinii Związku Kynologicznego w Polsce, ustala, w drodze rozporządzenia, wykaz ras psów uznawanych za agresywne, biorąc pod uwagę konieczność zapewnienia bezpieczeństwa ludzi i zwierząt.

amer-pit-bull

www.schroniskopromyk.pl

Co w związku z tymi pieskami? W samym Lublinie jest mnóstwo rottweilerów i całkiem sporo owczarków kaukaskich. Myślicie, że ktoś z nich ma pozwolenie? Jedynie hodowle, właściciele zazwyczaj nie. I urzędy wydające takie zezwolenia bardzo się dziwią kiedy ktoś po nie przychodzi (szczególnie w mniejszych gminach) i zazwyczaj nie wyrażają wtedy zgody, na wszelki wypadek, bo może sąsiad będzie się bał i przyjdzie potem z pretensjami. Jak więc sobie ludzie radzą, kiedy dochodzi do potrzeby okazania zezwolenia (a zazwyczaj nigdy nie dochodzi jeśli jesteśmy zwykłym właścicielem nie hodowcą, wystawcą ect)? Po prostu mówią, że mają psa w typie rasy – a zaświadczenia dotyczą tylko psów rasowych-rodowodowych. Mimo, że teoretycznie mix moskiewskiego i akabasha powinien być mieszanką wybuchową, ale w świetle prawa już nie potrzeba na niego zezwolenia. Oczywiście wykaz jest ustanowiony odgórnie i nie uwzględnia psychiki psów z danej hodowli, szkolenia i właściwego podejścia. Wbrew pozorom nie ma wcale aż tak wielu przypadków pogryzień przez te psy, a jest o wiele więcej przez np. kundelki i wszystkie mikro psy, a także owczarki niemieckie – ale wynika to z głupoty i nieodpowiedzialności właścicieli. Dlatego nie wolno zakładać, że pies spoza tej listy nie będzie niebezpieczny, a tosa musi być zabójcą. Niestety psy z powyższego zakazu według polskich przepisów nie mogę być psami terapeutami – niezależnie od charakteru.
Art. 10a.
§1. Zabrania się:
1) wprowadzania do obrotu zwierząt domowych na targowiskach, targach i giełdach;
2) prowadzenia targowisk, targów i giełd ze sprzedażą zwierząt domowych;
3) wprowadzania do obrotu psów i kotów poza miejscami ich chowu lub hodowli.
§2. Zabrania się rozmnażania psów i kotów w celach handlowych.

ffcd4516ce79cefad61b806fa53dcbd8

pixshark.com

Oznacza to, że nie można sprzedawać zwierząt spoza zarejestrowanych hodowli i rozmnażania ich w celu sprzedaży, nie ma jednak zakazu oddawania zwierząt, lub jako takiego rozmnażania ich. A często hodowcy jak i miłośnicy bezdomniaków wprowadzają w błąd laików chcących mieć szczeniaki od swojej ukochanej suki, strasząc ich prawnymi sankcjami i wmawiając o konieczności sterylizacji, czy też próbują grać na emocjach wmawiając, że przez nich psy ze schroniska nie znajdą domu, albo ich szczeniaki trafią do schroniska – oczywiście jest to nie prawdą, bo ktoś zakochany w Pikusiu znajomego – weźmie chętnie szczeniaka po Pikusiu, bo chce mieć Pikusia juniora, a nie zaryzykuje i nie weźmie psa/szczeniaka ze schroniska z którego nie wie co wyrośnie. A ktoś kto bierze psa – bo chce psa, nie tego konkretnego, pojedzie do schroniska, bo jak chce konkretnego, weźmie dziecko Pikusia lub z hodowli. Oczywiście nie popieram durnego rozmnażania zwierząt, bez kontroli; powiedzenia „że suka raz w życiu powinna mieć szczeniaki” i innych zabobonów, ale nie neguję też osób, które świadomie chcą mieć szczeniaka po ukochanym psie (świadomych wszystkiego co się z tym wiąże i gotowych podjąć te obowiązki), dobierają psu odpowiedniego partnera (zdrowego, z tej samej rasy lub typie) z właścicielem o podobnych poglądach, gdzie obydwoje właścicieli zapewnia psom i szczeniakom rewelacyjne warunki, bo traktują szczenięta jak swoje dzieci (wnuki) zostawiają sobie po szczeniaku, a reszta trafia do kochających domów wśród rodziny i przyjaciół, którzy chcą mieć takie wspaniałe psy jak rodzice których znają. Wbrew pozorom tacy ludzie często zapewniają o wiele lepsze warunki i start szczeniakom niż hodowle, w których jest to tylko kolejny z alfabetu miot. A w rodzinie jest to pierwszy i często ostatni miot wyczekiwanych szczeniaczków wychuchany, wypieszczony lepiej niż własne dzieci.
§3. Zabrania się puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna.

Uwaga dla tych wszystkich, którzy uważają, że smycz i kaganiec są konieczne (i informacja dla SM, jakby Was kiedyś się czepili). Pies może być spuszczony bez smyczy i nie ma obowiązku noszenia kagańca. (Oczywiście prawo nie mówi nic o rozsądku właściciela, jeśli pies jest agresywny, może warto jednak by nosił kaganiec?). Prawo nakłada na nas obowiązek kontroli psa – czyli posłuszeństwo (przywołanie na komendę, nie podbieganie do innych ludzi / psów i zaczepianie ich) oraz oznakowanie umożliwiające identyfikacje opiekuna (czyli np. obrożę – znak, że pies nie jest bezpański, numerek / identyfikator / czip, oraz nie oddalanie się zbytnie od opiekuna). Oczywiście inne przepisy określają dodatkowe zakazy, (np. w lesie – ustawa równoległa, przewóz psa w MPK – wewnętrzny regulamin spółki z której usług korzystamy, które należy respektować), jednak zazwyczaj ustalenia miejskie lub gminne nie są równoznaczne z ustawą (czy mają się nijak do regulaminów firm/spółek z których usług korzystamy), a nawet są podrzędne w stosunku do niej, więc co najwyżej mogą ograniczać prawa i wolność właściciela psa).
§4. Zakaz, o którym mowa w ust. 3, nie dotyczy terenu prywatnego, jeżeli teren ten jest ogrodzony w sposób uniemożliwiający psu wyjście.

pies-przeskakuje-plot

sekretytresurypsa.pl

Takie małe przypomnienie, żeby pies nie wychodził poza posesję. Mnie osobiście strasznie to irytuje. Kiedy miałam Budzika, była zawsze od razu walka w której uciekinier miał przegrane, ale bez większych obrażeń (pies wychodzący poza posesje, najczęściej stara się powiększyć terytorium o przylegająca drogę i broni jej atakując inne psy). Przy Donnerze, staram się zawsze ratować uciekiniera, bo Donni się nie patyczkuje, kiedy mnie broni i skubaniec od razu łapie agresora za gardło dusząc go. Często też zwracam uwagę właścicielom, ale mają to w dupie (wybaczcie wyrażenie, zazwyczaj unikam takich, ale nie da się tego określić). W mojej okolicy (ul. Stary Gaj – duży czarny pies, lekko przypominający sznaucera, ul. Parczewska – mały żółty kundel) co najmniej kilka – kilkanaście razy w roku zwracam właścicielom uwagę, że pies wychodzi przez otwartą bramę i atakuje mojego, ale nie ma odzewu. Ostatnio nawet właściciel czarnego, nie pofatygował się go zawołać tylko stał w oknie i patrzył, a posesje ma tuż przy lesie, więc pies na pewno chodzi samopas także w las, czemu leśniczy nie zwróci uwagi? – Bo sąsiad, ale innych będzie ścigał. Właściciele mają szczęście, że żal mi ich psów, ale kiedyś trafią na ‚dresika z mastiffem’, który pozwoli swojemu psu ‚wygrać’ pojedynek, a wówczas dopiero zrozumieją swoją głupotę. Niestety nie mogę zadzwonić po SM żeby zrobili porządek w obawie, że w odwecie otrują mi psa – Polska smutna rzeczywistość.)
§5. Zakaz, o którym mowa w ust. 1 pkt 3, nie dotyczy podmiotów prowadzących schroniska dla zwierząt oraz organizacji społecznych, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt.
§6. Zakaz, o którym mowa w ust. 2, nie dotyczy hodowli zwierząt zarejestrowanych w ogólnokrajowych organizacjach społecznych, których statutowym celem jest działalność związana z hodowlą rasowych psów i kotów.

10cj5us

www.psijaciele.fora.pl

Tu też ważna informacja, często wykorzystywana przez hodowców z ZkwP jakoby każda inna hodowla nie zarejestrowana w Związku była „pseudo” – nie dajcie się oszukiwać! Są różne organizacje jak np. PKMPR, ZHPR, PKPR, czy KHRON, które są rejestrowane i legalne i zrzeszają również legalne hodowle, które bynajmniej nie są pseudo. A tak samo w takich hodowlach jak i w hodowlach zrzeszonych w ZkwP, mogą pojawić się pseudo hodowcy (była ostatnio głośna audycja na TVN o pseudo hodowli ze ZKwP) trzymający psy w skrajnych warunkach i organizacja zrzeszając taką hodowlę wcale nie ma wpływu na zdrowie i ‚jakość’ szczeniąt. Wystarczy spojrzeć na moje psy: Budzik z hodowli ZkwP (wygląd prawidłowy, masakrycznie chorowity), Donner z hodowli KHRON (wygląd prawidłowy, jak na razie zdrowy) – nie ma zatem przełożenia pochodzenia psa na jego wygląd i zdrowie (a przynajmniej nie jest to wyróżnikiem). Po prostu każdą hodowlę trzeba osobiście poznać, poczytać opinię, sprawdzić czy nam odpowiada – i tym się sugerować, a nie zrzeszeniem, czy ilością pucharów – to nie warunkuje zdrowia psychicznego i fizycznego psa, choć w dużej mierze dobór rodziców wpływa na to. No właśnie dobór rodziców (przodkowie), a nie ilość ich nagród. Ah, jeszcze jedno często mistrzowie są ‚przerasowieni’ – np owczarki ciągnące tyłkiem po ziemi na zajęczych, powykręcanych łapach, czy ponad 50kg miśki o charakterze pluszaka – jeśli chcecie owczarka (z charakteru, wyglądu i użyteczności), a nie kalekę – odpuśćcie sobie takie hodowle, niezależnie jak bardzo są polecane, poszukajcie ‚użytków’ lub hodowli z mniej skrzywdzonymi psami.
Art. 10b.
§1. Zabrania się nabywania:

bilde (1)

www.dziennikwschodni.pl

1) zwierząt domowych na targowiskach, targach i giełdach;
2) psów i kotów poza miejscami ich chowu lub hodowli.
Dalej dotyczy to nabywania (w moim rozumieniu kupna, sprzedaży) nie ma mowy o oddaniu szczeniaka, czy też dorosłego psa – komuś. Jeszcze dokładniej dotyczy to nabywania tych zwierząt poza hodowlą (chowem) czyli np. poza naszym domem. Jeśli chcemy oddać szczeniaka, przyszły właściciel powinien po niego przyjechać, nie możemy pojechać z pieskiem na targ i tam szukać mu opiekunów.
§2. Zakaz, o którym mowa w ust. 1 pkt 2, nie dotyczy nabycia psów i kotów od podmiotów prowadzących schroniska dla zwierząt oraz organizacji społecznych, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt

wsciekly-pies

niepoprawni.pl

USTAWA z dnia 11 marca 2004 r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt
Art. 56.
§1. Psy powyżej 3 miesiąca życia na obszarze całego kraju oraz lisy wolno żyjące na obszarach określonych przez ministra właściwego do spraw rolnictwa podlegają obowiązkowemu ochronnemu szczepieniu przeciwko wściekliźnie.
§2. Posiadacze psów są obowiązani zaszczepić psy przeciwko wściekliźnie w terminie 30 dni od dnia ukończenia przez psa 3 miesiąca życia, a następnie nie rzadziej niż co 12 miesięcy od dnia ostatniego szczepienia.
§3. Szczepień psów przeciwko wściekliźnie dokonują lekarze weterynarii świadczący usługi weterynaryjne w ramach działalności zakładu leczniczego dla zwierząt.
§4. Psy poddane szczepieniu podlegają wpisowi do rejestru prowadzonego przez lekarzy weterynarii, o których mowa w ust. 3. Po przeprowadzeniu szczepienia posiadaczowi psa wydaje się zaświadczenie lub dokonuje się wpisu w paszporcie, o którym mowa w art. 24e ust. 2
SZCZEPIENIE NA WŚCIEKLIZNĘ JEST OBOWIĄZKOWE! Mimo to wiele osób nie szczepi psów, bo po co, skoro nie gryzie i chodzi na spacery w mieście. (O konsekwencjach nieszczepienia koniecznie przeczytajcie tutaj. Bo przez Waszą oszczędność, pies może zostać uśmiercony, tylko dlatego, że kogoś ugryzł będzie agresywnie się zachowywał w stosunku do weterynarzy)

przewodnikpies

magdakocjasz.cba.pl

USTAWA z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych
art. 2
11) pies asystujący – oznacza to odpowiednio wyszkolonego i specjalnie oznaczonego psa, w szczególności psa przewodnika osoby niewidomej lub niedowidzącej oraz psa asystenta osoby niepełnosprawnej ruchowo, który ułatwia osobie niepełnosprawnej aktywne uczestnictwo w życiu społecznym.
Art. 20a.
§1. Osoba niepełnosprawna wraz z psem asystującym ma prawo wstępu:
1) do obiektów użyteczności publicznej, w szczególności: budynków i ich otoczenia przeznaczonych na potrzeby administracji publicznej, wymiaru sprawiedliwości, kultury, oświaty, szkolnictwa wyższego, nauki, opieki zdrowotnej, opieki społecznej i socjalnej, obsługi bankowej, handlu, gastronomii, usług, turystyki, sportu, obsługi pasażerów w transporcie kolejowym, drogowym, lotniczym, morskim lub wodnym śródlądowym, świadczenia usług pocztowych lub telekomunikacyjnych oraz innych ogólnodostępnych budynków przeznaczonych do wykonywania podobnych funkcji, w tym także budynków biurowych i socjalnych;
2) do parków narodowych i rezerwatów przyrody;
3) na plaże i kąpieliska.
§2. Uprawnienie, o którym mowa w ust. 1, przysługuje również w środkach transportu kolejowego, drogowego, lotniczego i wodnego oraz w innych środkach komunikacji publicznej.
§3. Uprawnienie, o którym mowa w ust. 1 i 2, nie zwalnia osoby niepełnosprawnej z odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez psa asystującego.
§4. Warunkiem skorzystania z uprawnienia, o którym mowa w ust. 1 i 2, jest wyposażenie psa asystującego w uprząż oraz posiadanie przez osobę niepełnosprawną certyfikatu potwierdzającego status psa asystującego i zaświadczenia o wykonaniu wymaganych szczepień weterynaryjnych.
§5. Z uprawnienia, o którym mowa w ust. 1 i 2, może korzystać trener psa szkolonego na psa asystującego na podstawie zaświadczenia wydanego przez podmiot prowadzący szkolenie psów asystujących. Przepisy ust. 4 i 6 stosuje się odpowiednio.
§6. Osoba niepełnosprawna nie jest zobowiązana do zakładania psu asystującemu kagańca oraz prowadzenia go na smyczy.
Art. 20b.
§1. Status psa asystującego potwierdza certyfikat wydawany po odbyciu odpowiedniego szkolenia.
§2. Certyfikat wydaje uprawniony do tego podmiot prowadzący szkolenie psów asystujących, wpisany do rejestru podmiotów uprawnionych do wydawania certyfikatów.

psy_mysliwskie_ogloszenia

www.poluje.pl

Ustawa z dnia 29 wrzesień 1991 o lasach
Art. 30 pkt.
§1. W lasach zabrania się:
12) płoszenia, ścigania, chwytania i zabijania dziko żyjących zwierząt;
Wyjaśnienie: ścigania[…] – puszczania psa by ‚wylatał’ się za zwierzyną, płoszenia (w nawiązaniu do pkt.14) hałasowania […] – szczekania psa, wydzierania się żeby wrócił.
13) puszczania psów luzem
Chyba nie wymaga komentarza. W przeciwieństwie do Ustawy o ochronie zwierząt nie ma mowy o ‚zabezpieczeniu psa’ czy też ‚zachowania nad nim kontroli’ tylko napisane jest wprost – zabrania się puszczania psów luzem, czytaj bez linki, smyczy, ect. Leśnicy mówią natomiast wprost: „nie ma znaczenia czy pies jest na metrowej smyczy czy 10m lince – nie może być po prostu puszczony luzem.” Więcej informacji znajdziecie tutaj.
14) hałasowania oraz używania sygnałów dźwiękowych, z wyjątkiem przypadków wymagających wszczęcia alarmu.

images (1)

kwartalnik.csp.edu.pl

USTAWA z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń
Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia,
podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.
Wchodzi w to – puszczanie psa luzem jeśli zaatakuje człowieka lub inne zwierze (sprowokuje atak innego psa będącego na smyczy). Nie zabezpieczy właściwie psa poprzez kaganiec, nie zabezpieczy posesji przed ucieczką ect)
Art. 78. Kto przez drażnienie lub płoszenie doprowadza zwierzę do tego, że staje się niebezpieczne,
podlega karze grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.
Sytuacja kiedy ktoś świadomie drażni Waszego psa i sprowokuje atak. Prosty przypadek, pies szczeka, jakiś typ zaczyna do niego gadać – prowokuje szczekanie. Nie jest to nic złego w sumie, ale kiedy taka osoba zaczyna rzucać w niego kamieniami lub w inny sposób prowokuje agresję u psa, możecie zażądać by przestała (najlepiej nagrać kilka razy sytuację) wówczas, kiedy miarka się przebierze i jakimś cudem pies zaatakuje taką osobę, będziecie mieli podkładkę, że celowo był drażniony. Oczywiście jeśli drażnienie jest uciążliwe (zagraża zwierzęciu np.: rzucanie w psa czymś) wówczas powinno być to zgłoszone odpowiednim służbom. Myślę, że pod ten pkt można tez podciągnąć sytuacje kiedy ktoś nie panuje nad swoim psem i taki pies podbiega do naszego i wywiązuje się bójka w której prowokator dozna uszczerbku. Jeśli nasz pies był na smyczy – prawdopodobnie został sprowokowany do ataku i wyjaśnienie, że mały york chciał się pobawić, nie ma nic do rzeczy.
Art. 125. Kto w ciągu dwóch tygodni od dnia znalezienia cudzej rzeczy albo przybłąkania się cudzego zwierzęcia nie zawiadomi o tym organu Policji lub innego organu państwowego albo w inny właściwy sposób nie poszukuje posiadacza, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.
Jakby ktoś Wam np. uprowadził / ukradł psa, a potem wmawiał, że go znalazł i że nie wiedział, że może mieć właściciela.

kupa

psiakupa.blox.pl

Art. 144.
§ 1. Kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność lub też dopuszcza do niszczenia roślinności przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem albo na terenach przeznaczonych do użytku publicznego depcze trawnik lub zieleniec w miejscach innych niż wyznaczone dla celów rekreacji przez właściwego zarządcę terenu, podlega karze grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.
Tutaj pewnie dotyczy to kopania dziur przez psy na trawnikach, wyrywanie przez bardziej zawzięte drzewek – myśląc, że to patyk, i niesprzątania po swoim psie.
Art. 164. Kto wybiera jaja lub pisklęta, niszczy lęgowiska lub gniazda ptasie albo niszczy legowiska, nory lub mrowiska znajdujące się w lesie albo na nienależącym do niego gruncie rolnym, podlega karze grzywny albo karze nagany.
Znowu dotyczy nieodpowiedzialnego chodzenia po lesie z psem, w szczególności z psami typu norowce i o silnym popędzie do tropienia, które mogą rozkopać nory lub zostawić swój zapach (oznaczyć przez sikanie) legowiska i ostoję zwierzyny.
Art. 165. Kto w lesie, w sposób złośliwy, płoszy albo ściga, chwyta, rani lub zabija dziko żyjące zwierzę, poza czynnościami związanymi z polowaniem lub ochroną lasów, jeżeli czyn z mocy innego przepisu nie jest zagrożony karą surowszą, podlega karze grzywny albo karze nagany.
Znowu dotyczy tych co uważają, że pies w lesie musi się wybiegać – najlepiej za zwierzyną.
Art. 166. Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlega karze grzywny albo karze nagany.
I to tyle w tym temacie. Nie wolno i koniec – uszanujmy to.

0312-350x350

Jeden z lubeskich murli www.lublin112.pl

Uchwała nr 657/XXVI/2012 Rady Miasta Lublin z dnia 20 grudnia 2012 r. w sprawie Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Lublin
Rozdział 5
Obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe mające na celu ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do wspólnego użytku
§ 12
1. Osoby utrzymujące zwierzęta domowe są zobowiązane do zachowania bezpieczeństwa i środków ostrożności, zapewniających ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do użytku publicznego, ponoszą też pełną odpowiedzialność za zachowanie tych zwierząt.
2. Właściciel nieruchomości zobowiązany jest zabezpieczyć nieruchomość, po której pies porusza się
swobodnie, w taki sposób, aby zapobiec możliwości wydostania się psa poza jej granice oraz umieścić w widocznym miejscu tabliczkę ze stosownym ostrzeżeniem.
3. Na terenach przeznaczonych do wspólnego użytku psa należy prowadzić na uwięzi. Zwolnienie psa z uwięzi jest dozwolone pod warunkiem, że pies ma założony kaganiec, a właściciel sprawuje kontrolę nad jego zachowaniem. Psy ras uznanych za agresywne muszą być wyprowadzane na uwięzi i z założonym kagańcem, i tylko przez osoby pełnoletnie mogące zapewnić bezpieczeństwo osobom przebywającym w pobliżu zwierzęcia.
4. Właściciele zwierząt domowych są zobowiązani do uprzątania zanieczyszczeń spowodowanych przez te zwierzęta w miejscach przeznaczonych do wspólnego użytku, w szczególności: klatki schodowe, windy, chodniki, ulice, trawniki, place, parki, poprzez zebranie zanieczyszczeń do woreczka papierowego lub foliowego i wrzucenia ich do specjalnych pojemników typu Azor lub kosza na odpady.
5. Właściciele zwierząt domowych są zobowiązani stosować się do zakazów wprowadzania psów lub innych zwierząt na tereny przeznaczone do wspólnego użytku (obowiązek ten nie dotyczy osób niewidomych korzystających z psów przewodników).
6. Zabrania się zakopywania zwłok padłych zwierząt na terenie gminy Lublin. Zwłoki zwierząt domowych należy przekazywać do jednostki prowadzącej działalność w zakresie zbierania lub unieszkodliwiania zwłok zwierząt. Koszt unieszkodliwienia zwłok zwierzęcia ponosi jego właściciel, zgodnie z cennikiem obowiązującym w jednostce, potwierdzony wydaniem dokumentu o dokonaniu powyższych czynności.

Zdaje sobie sprawę że nie są to wszystkie przepisy i będą zapewne systematycznie uzupełniane. Jeśli znacie jakieś inne regulacje prawne, podrzućcie mi, dopiszę, żeby łatwo można było zaleźć wszystkie prawa i obowiązki właściciela w jednym miejscu – poparte realnymi przepisami, a nie wywodami właścicieli jak powinno być i jak by chcieli, na podstawie tego co ktoś powiedział, albo gdzieś przeczytali.

  • Maurycy Walikoń

    Ja się nie dam wygonić. Jak ktoś ma problemy psychiczne i mu pies przeszkadza to niech cos z tym robi. To że na polanie na którą chodzę od kilku lat postawili parę urządzeń i bramki i to ogrodzili nie znaczy że ja przestanę tam przychodzić z psem. I to nie jest tylko moje zdanie.

  • Patrycja Snickersowa ;p

    Pytanie: Jeśli Ustawa o ochronie zwierząt domowych mówi, że zabrania się puszczania zwierząt bez możliwości sprawowania nad nim kontroli, natomiast Uchwała Rady Miasta np. Warszawy zabrania spuszczania psów poza wyznaczonymi do tego miejscami (wybieg dla psów) to który przepis ma słuszność. Słyszałam, że przepisy nie mogą być sprzeczne z Ustawami nadrzędnymi. Masz wiedzę na ten temat?

    • Na pewno nadrzędne są przepisy danego miejsca. Np.: jeśli jakiś teren jest objęty zakazem wstępu psom czy ich puszczania (park) to jest to przepis nadrzędny. Teoretycznie przepisy rady miasta nie są sprzeczne, tylko zawężają rozumienie ustawy. Ja tak to interpretuję. Można kłócić się ze strażnikiem miejskim, że ustawa tego nie precyzuje i pewnie mandat i jego wystawienie zależy od umiejętności argumentacji swoich danych. Teoretycznie ustawa jest dokumentem nadrzędnym od uchwały, z drugiej strony, miasta mają swoje wewnętrzne indywidualne regulacje, odnośnie wszystkiego. Także szczerze powiedziawszy nie wiem. Ja bym próbowała argumentować niesłusznośc mandatu, ale działa to tez w dwie strony. Jeśli nasz pies zrobi komuś krzywdę lub coś mu się stanie, bo był bez smyczy, a miasto tego wymagało wtedy raczej ciężej będzie nam się bronić czy dochodzić swoich racji, bo złamaliśmy przepisy niedostatecznie go zabezpieczając, czyli nie mając smyczy.

  • Agnieszka Przygodzka

    Witam proszę o informację o prawach psa w takiej sytuacji cyt.-Beskid NIE DLA PSÓW!!!!! dziś dzwonię do Beskidu i proszę o informację o
    której z Nowej Rudy jedzie duży autobus do Wrocławia ponieważ z psem
    DUŻYM potrzebuję pojechać,Pan udziela mi informacji że bez problemu o
    14:15 jedzie taki autobus.O godzinie 14stej już czekam z sunią autobus
    przyjeżdża i… miałam odebrać rodowód mojego doga niemieckiego ma
    książeczkę aktualne szczepienia kaganiec i co? kierowca wyrzuca mnie z
    autobusu bo ma uczulenie BESKID NIE DLA PSÓW!!!!!!Aaaa zapomniałam
    gdy kierowce upomniałam że pies ma aktualne szczepienia i kaganiec i że
    firma Beskid potwierdziła że będę mogła jechać z takim psem to kierowca
    w bardzo chamski sposób oświadczył że jak Ci z firmy usiądą na jego
    miejscu to pojadę a w innym razie mogę sobie pomarzyć.

    • Każdy przewoźnik indywidualnie reguluje zasady przewozu zwierząt. Skoro przewoźnik wyraził zgodę, a kierowca nie wpuścił, należało bezpośrednio w trakcie sytuacji skontaktować się z przewoźnikiem, nagrać sytuację lub co kolwiek. Po czasie pozostaje tylo napisać skargę na kierowcę.

  • Emilia Froń

    Bardzo dziękuję za klarowne objaśnienie prawniczych formułek 🙂 mam pytanie związane z Art. 431 par. 1 kodeksu cywilnego „kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło”- czy znasz może finał jakiejś sprawy związanej z tym tematem?
    Mam hodowlę Labradorów. Moja suczka w rui stała w kojcu na ogrodzonej posesji- odpoczywała po kryciu repem. Na posesję wdarł się osiedlowy „alvaro” uszkadzając ogrodzenie oraz kojec, dzięki czemu moja sucz wydostała się na zewnątrz i została pokryta przez mieszańca. Z tego mezaliansu urodziło się 13 szczeniąt, które niestety nie są zgodne z wzorcem rasy i muszę je pooddawać. Biorąc pod uwagę potencjalną wartość rasowego miotu, uszkodzenie kojca i ogrodzenia, moje starty są ogromne. Właściciel wykazuje postawę bierno- agresywną. Zaproponowałam śmieszną w skali strat kwotę rekompensaty, ale nie jest zainteresowany polubownym zakończeniem sporu. Czy sądzisz że mam jakieś szanse na pokrycie strat w sądzie? Dodam, że mam pokaźną dokumentację fotograficzną oraz świadków. Znasz podobne przypadki? będę wdzięczna za odpowiedź.

    • Ojojoj.. Żebyśmy się dobrze zrozumiały 🙂 Ja nie objaśniam, bo prawnikiem nie jestem, a jak wiemy nasze prawo jest dość elastyczne w interpretacji. Ja tylko zebrałam przepisy i dodałam swój komentarz jak ja to rozumiem – co w cale nie musi być tak samo rozumiane przez prawnika czy SM. 🙂 Ale wracając do pytania:
      Przypadków takich nie znam, słyszałam tylko o incydencie kiedy pies na trawniku pod blokiem wykopał dziurę i właściciel musiał pokryć koszty jego naprawy, ale chyba zakończyło się to tak, że osobiście ją zasypał i zasiał trawę. W Twoim przypadku, postąpiłabym podobnie, jeśli masz wszystko udokumentowane – próbuj, choć pewnie jeśli nie masz zdjęcia na żywo, że konkretnie ten pies, Twojego sąsiada, niszczy ogrodzenie (bo przecież mogą Ci powiedzieć, że to podobny pies, a jego był akurat np w domu), badań genetycznych (nie wiem czy takie się robi – spekuluję) że pokrył Twoją sukę akurat TEN konkretny pies – to nie wiem czy nie zabraknie Ci dowodów. Ostatecznie, nie wiem, czy później nie obrócą tego przeciwko Tobie, że za słabo zabezpieczyłaś ogrodzenie lub swoją sukę, że wyszła na zewnątrz – tak wiem szkód dokonał kto inny, no ale jak to będzie zinterpretowane nie wiem, może okazać się, że trzeba było poza ogrodzeniem trzymać ją na uwięzi? (kto wie, co wymyślą, ale spodziewaj się różnych głupot). Trzymam za Ciebie i rozwój sprawy kciuki, ale nie mam wiedzy prawniczej, by móc Ci jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Nie znam też podobnych przypadków, niby gdzieś tam się ciągle słyszy o tym (wprawdzie nie w hodowli), ale zazwyczaj rozchodzi się to po kościach. Powodzenia!

      • Emilia Froń

        Mam nagrane jak chodzi po posesji i fotki kopulacji. Pokazałam to właścicielowi, który potwierdził, że to jego pies. Na uszkodzonej siatce ogrodzeniowej wiszą kłaki jego sierści, także wszystko to razem plus świadkowie i szczenięta podobne do tatusia to chyba mocne dowody 🙂 Dzięki za informacje i odpowiedź 😉

  • Ewelina

    Witam.Mam pytanie,czy orjentuje sie Pani jak to jest kiedy pies puszczony luzem na spacerze wchodzi na niezabezpieczoną działke,tzn.jest siatka rozerwana i pies wbiega robiąc tym samym szkody,czy wina jest wtedy moja czy właściciela działki ogrodowej,bo taka sytuacja spotyka mnie czesto kiedy spaceruje w okolicy dzialek.potem wielkie pretensje,ze psa nie trzymam na smyczy.Pozdrawiam.

    • Nie jestem prawnikiem, ale chyba sprawa jest oczywista. Skoro nie jest Pani w stanie zapanować nad puszczonym luzem psem, który wchodzi na czyjąś posesję czy też działkę dodatkowo czyni tam szkody to jest to Pani wina. Bo nie powinna Pani do tego dopuścić i odwołać psa znim wejdzie do kogoś. Proszę się postawić po stronie właściciela działki. On nie ma psa który może uciec więc nie ma obowiązku szczelnego zabezpieczenia działki, a obowiązkiem właściciela psa jest upilnowanie go i nie dopuszczenie, by zrobił komuś krzywdę, zniszczył coś itp, a gdyby ten ktoś miał na działce kota na smyczy, albo królika, lub chociażby dziecko, i niedaj Boże doszłoby do ataku Twojego psa? Albo Twój pies by zjadł jakiś środek na rośliny, trutkę na szczury? W takiej sytuacji gdyby obcy pies wszedłby mi na posesję i coś zniszczył sama miałabym pretensje, nakręciła wszystko i zgłosiła straży miejskiej lub policji, bo pozwala Pani na dewastację przez psa, a wiedzac to, że pies tak się zachowuje powinna Pani go odwałoć kiedy widzi Pani że zamierza tam wejść, a nie pozwalać na to. Takie jest moje zdanie.

  • Wojtek

    Dzień Dobry
    Wyszedłem na spacer ze swoim psem na smyczy (Golden Retriver suka).
    Na spacerze również była sąsiadka ze swoimi dwoma psami (pies na smyczy, suka na luzie).
    Mój pies (na smyczy) został zaatakowany i pogryziony przez sukę na luzie.
    Co mam zrobić w takiej sytuacji?
    Dziękuję za odpowiedź i radę.

    • Zadzwonić straż miejską. Ale marne szanse, że coś zdziałasz. Ja jednego faceta trzykrotnie zgłaszałam i raz fundacja zajmująca się zwierzętami (jego psy chodzą bez smyczy, kagańca, a nawet obroży) i pogryzły mojego psa i kilka innych. SM, była u niego dwukrotnie i skończyło się na zapewnieniu przez właściciela, że chodzą w kagańcach i nie są agresywne, po drugiej wizycie SM, zupełnie zignorowała problem i zacytuję: „to niech Pani nie chodzi tam gdzie tamten człowiek”. Oczywiście, opierniczyłam ich, że dlaczego to ja mam być ograniczana i unikać miejsc do spaceru z psem, zamiast wyegzekwować przepisy prawa od osoby, która ewidentnie nie panuje nad psami, ale temat ucichł. Także niestety jak nie masz światków i nagranego filmu, a SM nie jest ogarnięta w Twoim rejonie to nic nie zdziałasz.

  • Samarzysta

    Witam.
    Mieszkam na wsi, na podwórku mam dwa duże psy, wielkością siegają powyżej kolana. Sunia z „odzysku” oraz jej syn. Wczoraj przechodzili państwo z psiakiem na smyczy (podobno, wraz z mężem tego nie widzieliśmy, byliśmy w domu), psiak z typu małych. Państwo wiedzieli, że u nas są psy, obszczekujące wszystkie inne czworonogi za ogrodzeniem (nasze psy mają 2 hektary powierzchni do biegania, nie wychodzące poza ogrodzenie). Ich „sarenka” weszła na trawę przy ogrodzeniu od zewnętrznej strony, a nasz psiak wciagnął go na podwórko i najprawdopodobiej „sarenka” tego nie przeżyje. Dodam, że gdy pan wszedł sam sobie na podwórko nasze psy nawet do niego nie podeszły. W momencie całego zdarzenia żaden z naszych psów nawet nie wydał żadnego dźwięku, brak jakiegokolwiek nagrania czy pies państwa był faktycznie na smyczy, czy smycz miał przypięta, ale latał samopas. Czy w razie czego, mamy jakąkolwiek możliwość bronienia naszych psiaków? Oba szczepione, nie są agresywne, wręcz mają postawę „głaskaj mnie w nieskończoność”. Państwo znają nasze psiaki, mieszkają niedaleko, podwórko odsłonięte od bramy i widać, co robią.

    • Trzeba by się poradzić kogoś kto zamjuje się prawem. Ja gromadziłam tylko przepisy, nie wiem jak są interpretowane przez policję, sądy ect. Według mnie obydwie strony są winne. Osoby, które puszczają psa luzem i nie panują nad nim, że wszedł na posesję, czy też został wciągnięty, bo nie był w porę odwołny, jak również druga strone, bo niewłaściwie zabezpieczyła posesję skoro pies z zewnątrz mógł na nią wejść. Także powiem szczerze nie wiem.

  • Monika Chmiel-Borkowska

    Witam
    Ja mam takie pytanie, czy przez teren szkolny można PRZECHODZIĆ z psem na smyczy, nie załatwiając się na terenie szkolnym ani hałasującym?
    Czasami chodzę z psem do parku, tylko do niego prowadzą dwie bardzo ruchliwe ulice, można też iść na skróty przez teren szkoły, jedna brama się wchodzi a druga wychodzi, całkowicie omijam sam budynek. Niestety pracownik szkoły zabronił mi terdy przechodzić z psem… Czy mam prawo tędy skracać drogę?

    • Nie wiem, zazwyczaj na teren szkoły nie wolno wprowadzać psów, ale zalezy od przepisów wewnętrznych placowki. Jesli maja taki zakaz to trzeba to uszanować. Swoja droga dzieci sa różne ja bym nie wchodziła.

  • Marta Wierzbicka

    Witam, mam taki problem, mam psa i ustalone między mną a moim ojcem zostało, że ja jestem właścicielem, jestem wpisana w książecce psa i u weterynarza również jako właściciel.
    Razem pojechaliśmy po pieska, tyle że on za niego zapłacił.
    Wyprowadziłam sie z domu rok temu i nie miałam możliwości zabrania psów (były dwa) ze sobą.
    Notorycznie uciekały mojemu ojcu, ciągle łapane przez straż miejską przebywały w przechowywali właśnie dla znalezionych zwierząt.
    Wczoraj oba uciekły znowu, jednego potrącił samochód… piesek nie żyje.
    Wkurzyłam się i powiedziałam ojcu, że to przez jego nie odpowiedzialność a mówiłam o tym już tyle razy i rzucałam propozycje co z tym zrobić.
    W końcu postanowiłam zabrać tego drugiego do siebie.
    I zabrałam.
    A ojciec poszedł na policję i zgłosił, że ukradłam mu psa.
    Ale hola z jakiej racji? Tak nie odpowiedzialny człowiek nie może mieć psa, nie ma dla niego czasu to raz, dwa notorycznie mu uciekają, nie jest wstanie upilnować.
    Słowo kontra słowo, ojciec twierdzi że jest właścicielem i ja twierdziłam, że ja, gdyż sam ojciec wiele razy mi mówił, że to moje psy i wgl mam je sobie brać. I w końcu kiedy zabrałam jest afera.
    Powiedziano mi, że nie miałam prawa zabrać psa bo ojciec za niego ZAPŁACIŁ więc jest właścicielem i nieważne, że wszędzie jestem podawana Ja.
    Powiedzieli że jak nie oddam psa to zapłacę mandat 500zł.
    Więc oddałam go dziś.
    Ale chcę żeby pies przebywał ze mną, nie chcę żeby znowu uciekł i ten także wpadł pod samochód.
    Dzwoniłam do Straży miejskiej bo chciałam zaświadczenie jakieś otrzymać, ze piesy notorycznie były łapane. Ale powiedzieli mi, że mi tego nie dadzą.
    Nie chciałam być „goło słowna” w tej sprawie tylko udowodnić nie odpowiedzialność ojca i że źle się nimi zajmuje.
    Chciałabym prawnie zostać właścicielem psa.
    Jak to zrobić?

    • Trzeba by skonsultować to z jakimś prawnikiem. Nie mam pojęcia jak to zrobić. Jeśli ojciec ma dokumenty zakupu psa to póki się go nie zrzeknie jest jego. Można starać się odebrać mu psy z podowu zaniedbania i naruszenia zatad trzymania zwierząt, ale to sm lub poliscja musiałaby mieć dużo zgłoszeń, lub jakaś fundacja musiała by go odebrać. W innym wypadku prawnie pies należy do niego. Więc najlepiej skonsultować sie z prawnikiem jak to zrobic.

      • magdalenkkaa

        tak, moi sąsiedzi i najblizsi są w stanie potwierdzić że mój pies jest spokojny i ułożony. Dziękuję za informację. Pozdrawiam

  • magdalenkkaa

    Witam, mam pieska, 10 letnią sunię która jest łagodna. nie zwraca uwagi na ludzi, nie daje się prowokować innym psom – po prostu je ignoruje i się od nich odsuwa. Pies ZAWSZE idzie przy nodze, czy na smyczy czy bez. Wielu ludzi podchodzi do niej i ją głaszcze bo wiedzą że jest łagodnym psem, że regularnie jeżdżę z nią do weterynarza a o szczepieniu świadczy nawet zawieszka na szyi z datą ostatniego szczepienia co mogę potwierdzić książeczką. Z moim psem często bawią się dzieci na osiedlu bo wiem że moja sunia nie zrobi nikomu krzywdy – była wychowywana z dziećmi. Większość sąsiadów w moim bloku również ją akceptuje bo wiedzą że nie jest agresywnym psem. Dzisiaj narzeczonego spotkała sytuacja gdzie jakaś starsza kobieta zwyzywała go (jakim prawem ?!) i powiedziała że zgłasza sprawę na policję. Wzięła telefon i zadzwoniła. Narzeczony się bardzo zdenerwował ale nie dał się sprowokować i poszedł z psem dalej. Kobieta zaś w słuchaweczkę powiedziała że „po osiedlu chodzi facet z agresywnym psem, który rzuca się na ludzi” gdzie moja sunia szła przy jego nodze nie reagując na nic i na nikogo. W pobliżu nie było świadków. Narzeczony wrócił do domu, ale co w sytuacji gdy takie zgłoszenia będą się powtarzały a przecież nie są prawdziwe? Moj pies nawet nie jest uznawany za rasę agresywną bo to stary kundel ze schroniska kwalifikujący się do średnich psów. Proszę o odpowiedź bo jestem potwornie zdenerwowana co w sytuacji gdy ktoś będzie na mnie zgłaszał policję przez swoje żałosne kaprysy. Dodam, że w jednym z biuletynów samorządu naszego osiedla był wpis o tym, że pies może przebywać luzem jeśli jest oznakowany i właściciel jest w pobliżu – moja sunia jest oznakowana i zawsze chodzi przy nodze. Pozdrawiam

    • Policja też musi miec dowód by podjąć działanie. Jeśli nawet przyjedzie i zobaczą, że to starszy spokojny pies, a sąsiedzi to potwierdzą to nie mają podstaw. Ale bym się nie martwił o to, bo ja wielokrotnie zgłaszałam faktycznie agresywne psy, ktore atakowały Donnera i nigdy nie doczekałam się interwencji. Także bym się nie przejmowała. Zawsze można zadzwonić na.policję i zgłosić że kobieta Cię nęka, nachodzi, prześladuje itp. 😉