9Sie

Recezja Kong Squeezz Ball

Wiele razy czytałam o rewelacyjnych zabawkach od Kong. Można je dostać między innymi w sklepie: naszezoo.pl . My naszą pierwszą Kongową zabawkę mamy właśnie z tego sklepu i dzięki uprzejmości naszezoo.pl mamy możliwość przetestować  Kong Squeezz Ball i podzielić się naszymi wrażeniami z Wami! Dziękujemy za cudowny prezent!

  Donner uwielbia piłki, szczególnie kiedy są piszczące. Zresztą jak niemal każdy Owczarek. Nie wiem co one mają z tą piszczałką, ale coś w niej jest takiego, że potrafią dziamlać piszczącą zabawkę godzinami i jeszcze do niej gadać. Kong Squeezz Ball wydaje się być zatem idealną zabawką dla Donnera. Jak się sprawdzi? Przekonajmy się!

            Mając przykre doświadczenia z Budzikiem i piszczącymi zabawkami; z jednej z nich wyciągnął piszczałkę i zjadał ją razem z kawałkiem gumy, przez co otarł się o śmierć i skończyło się to bardzo poważną operacją żołądka, postanowiłam nie ryzykować życiem Donnera i unikać takich zabawek, szczególnie, że Donner wydaje się być psujem. Mimo to z biegiem lat ochłonęłam nieznacznie po tamtym wypadku i odważyłam się kupić Donnerowi piszczącą zabawkę. Tym bardziej ucieszył mnie prezent od naszezoo.pl gdy przysłali nam piszczący według wielu opinii niezniszczalny Kong Squeezz Ball.

            Piłka wykonana jest z przeźroczystej, grubej gumy z duża domieszką kauczuku, więc z daleka wygląda jak szklana lub plastikowa kula. W rzeczywistości jest zrobiona z nietoksycznych materiałów (takie informacje znalazłam na zagranicznych stronach), co dla mnie jest informacją bardzo ważną, a wręcz podstawową. Guma z której wykonana jest zabawka nie ma zapachu i mimo, że wydaje się być gruba bez problemu ugina się podczas nacisku. Ma piękny fioletowy kolor (mój ulubiony), który rzuca się w oczy z daleka, co pozwala na łatwe zlokalizowanie piłki. Zabawka jest stosunkowo duża o średnicy: (L) 8,5 cm – idealnie nadaje się do owczarkowego pyska. Guma bardzo dobrze odbija się od podłoża, nie tylko twardego, ale również od trawy, przez co uczy psa refleksu i szybkości. Odbijając się również popiskuje, co bardzo mnie cieszy, bo wydaje się więc być idealną zabawką dla psów niewidomych lub słabo widzących, oraz takich które mają problem w posługiwaniu się nosem i aportują na wzrok lub dźwięk.

            Niestety muszę stwierdzić, że zachwalane nieprzewidywalne odbijanie się nie jest idealnym rozwiązaniem. Nie mam problemów z rzucaniem, ale piłka odbijając się leci  jak się jej podoba. Zatem wpada w krzaki lub w kwiatki. O ile kwiatki są małym niebezpieczeństwem, chyba że ktoś ma obsesje na punkcie zniszczonych przez psa rabatek, o tyle krzaki stanowią zagrożenie dla zafiksowanego na punkcie piłki psa, który nie myśli tylko wpada w nie,  co może skończyć sięe zakłuciem oka, lub nadzieniem się na gałąź. Mam też wrażenie, że piłka jest albo za duża do owczarkowego pyska (choć inne piłki mam podobnej wielkości), albo z powodu jej szalonego odbijania się wypada psu z pyska lub odbija się od kłów, w związku z czym pies ma problem ją złapać i nosić. Owszem, jeśli chcemy wyćwiczyć to u psa, piłka nam w tym pomoże, niestety delikatne lub introwertyczne pieski nie będą nią zachwycone. Co więcej obserwując jak Donner kilka razy fikną za nią koziołka, wyliczając sobie skok by ją złapać po odbiciu, po cym piłka cofnęła się mu pod łapy, on więc zawrócił niemal w powietrzu, co skończyło się bardzo źle wyglądającym upadkiem.

Dlatego też oddałam ją psu, jak jego prywatną zabawkę, uznając że bezpieczniej będzie, jeśli sam będzie się nią bawił, czyli nosił ją sobie w pysku po całym ogrodzie, niż jeśli będziemy się razem bawili nią w np. aport.

            Wracając do samej piłki. Piesznie jest bardzo charakterystyczne, moim zdaniem przypomina szczeknięcia. W swoim życiu miałam do czynienia z różnymi piszczałkami, jednak Kong Squeezz Ball piszczy w zupełnie inny sposób, przez co nawet przyzwyczajony do piszczenia pies, póki nie osłucha się z tym dźwiękiem będzie zwracał na niego większa uwagę.

            Po co psu piszczące zabawki? Piszczałki mają wiele zastosowań. Ja wykorzystuję je przede wszystkim w szkoleniu psa. Kiedy pies jest rozkojarzony lub nie mogę odwrócić jego uwagi od czegoś, pisk zabawki momentalnie wybija go z jego własnych przemyśleń lub niepożądanego zachowania. Jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy miałam problem z przywołaniem Donnera do siebie, również stosowałam pisk zabawki, który pies kojarzył z zabawą, więc momentalnie pojawiał się przy mnie. Szczególnie, że pisk jest o wiele głośniejszy i wyraźny dla psich uszu niż moje wołanie czy nieudolnie gwizdanie.  Dodatkowo kiedy potrzebujemy zająć psa na jakiś czas, piszcząca piłka sprawdzi się idealnie. Póki Donner nie przyzwyczaił się do niej, kilkadziesiąt minut memłał ją w pysku tylko po to by do niego piszczała. Do tej pory, kiedy chce zwrócić na siebie uwagę przynosi piszczałkę i zaczyna ją dziamdziać. Wiele osób jednak nie znosi takich zabawek. Wcale się temu nie dziwię – mieszkając w małym mieszkaniu z psem, który godzinami piszczy taką zabawką można czegoś dostać . Ja mam ten komfort, że pies może bawić się zabawką w ogrodzie i piszczeć sobie nią do woli nie drażniąc ani mnie, ani rodziny, ani sąsiadów. Jednak mieszkanie w bloku i zabawa taką piszczałką może doprowadzić do białej gorączki domowników  jak i sąsiadów. Należy więc wziąć to pod uwagę, decydując się Kong Squeezz Ball. Ale czy to oznacza, żeby w ogóle nie kupować takich zabawek,  skoro pies nie może nimi się bawić? Zdecydowanie nie! Jak pisałam wyżej, takie zabawki sprawdzą się świetnie do ćwiczeń i szkolenia psa, zresztą można z powodzeniem bawić się nią na spacerach!

            Piłka ma zrobiony otwór przez całą jej średnicę, a wewnątrz umieszczona jest piszczałka. Bardzo ciekawe rozwiązanie, chroniące piszczałkę przed wyciągnięciem przez psa (i współwłaściciela, który nie rozumiejąc potrzeby piszczenia, mógłby ją wyciągnąć i zwalić potem winę na niewinnego futrzaka tylko po to by mieć spokój).  Ile nerwów i psiego zdrowia oszczędziłaby ta piłka, gdyby miał ją Budzik… Bardzo przemyślane umiejscowienie i zabezpieczenie piszczałki!

            Otwór w piłce ma także inne ciekawe wykorzystanie. Można dowiązać do piłki sznurek lub gumę dzięki temu zyskamy coś na wzór szarpaka lub aportu, dowiązany sznurek będzie też działał jako rzutka, przez co nasze rzuty staną się o wiele dalsze.

            Według opisu produktu zabawka Kong Squeezz Ball będzie działała nawet przy wielokrotnym przekłuciu piłki. Nie będę celowo niszczyła zabawki, tylko po to, by to sprawdzić, ale liczę na to, że Donner przetestuje jej wytrzymałość na 100%. Bo jestem bardzo ciekawa tej deklaracji.

Zalety:

  • Wytrzymała piłka z nietoksycznego materiału.
  • Głośna piszczałka, o charakterystycznym tonie, łatwo piszcząca.
  • Bardzo dobrze odbija się piłki od różnych podłoży.
  • Piłka powinna wydawać dźwięki nawet gdy zostanie wielokrotnie przebita (nie sprawdzone)
  • Piłkę można nawlec na sznurek przez co zyskamy, szarpak, aport lub rzutkę.
  • Ładne kolory, oryginalnie nazywane od kamieni szlachetnych: Ruby (rubinowa – czerwona), Amethyst (ametystowa – fioletowa), Sapphire (szafirowa – niebieska), Elemerald (szmaragdowa – zielona)
  • Nadaje się dla dużych i małych ras (różne rozmiary S,M,L)
  • Pływa w wodzie

Wady:

  • Piłka odbija się nieprzewidywalnie od podłoża
  • Pies ma problemy ze złapaniem jej (odbija się od zębów), więc uważam, że dla danej wielkości psa, warto wybrać rozmiar mniejszą niż rozmiary normalnych piłek.
  • Piłka jest nieszczelna, woda nalewa się jakąś mikroszczeliną (lub piszczałką) i potem bardzo długo wysycha (po 3 dniach od zamoczenia wewnątrz piłki znajdują się niewielki ilości wody.
  • Moja ONkowata suńka byłaby zachwycona bo uwielbia i piłki i piszczałki! Martwi mnie tylko rozmiar, na jej stare ząbki mógłby okazać się za duży a na pewno cały dzień by dziamdziała piłkę co byłoby sporym obciążeniem…

    • Piłka jest też stosunkowo twarda, także do „dziamdziania” słabo się nadaje.