Agility w ogródku

Zostały nam ostatnie zajęcia z agility i jak na złość nie udaje nam się ciągle na nie wybrać. A to jest za gorąco, a to pada, a to coś mi wypada, więc Donner jest bardzo niepocieszony. Dzisiaj do tego stopnia, że odmówił spaceru jednoznacznie dając mi do zrozumienia, że on chce jechać autem. Nie jestem pewna czy wiedział na pewno gdzie mieliśmy jechać, choć widział co pakuję, więc mógł się domyśleć, ale stanowczo wyraził swoją dezaprobatę dla kolejnego odwołania zajęć. Zlitowałam się więc nad psem i rozstawiłam mu nasz domowy tor. Trochę poćwiczyliśmy, bo faktycznie było za gorąco, trochę zrobiliśmy Czytaj dalej …

Hopsalnia!

Nie dawno pisałam, że agility to nie tylko hopsanie po przeszkodach, ale dziś wpis właśnie o hopsaniu. Ponieważ ostatnio doskonaliliśmy mój handling i podążanie psa za mną, a nie na oślep przed siebie. Mieliśmy ustawiony bardzo prosty tor składający się z kilku hopek ustawionych w literę „L” a na zakręcie znajdował się tunel. Łatwizna! Ale czy na pewno? Pokażę Wam kilka kombinacji toru, który pokonywaliśmy na tym prostym ustawieniu. I powiem Wam, że Donnera to wykończyło. Nie hopsanie, a myślenie. Bo jako to tak, że najpierw biegniemy hopki, tunel hopki, potem każą biec hopki i omijać tunel, potem znowu pokonywać Czytaj dalej …

Agility i przygotowanie do huśtawki

Przygotowanie do huśtawki, czyli komenda „BUM!”  W prawdzie teraz już jesteśmy po ósmych zajęciach, ale dopiero teraz znalazłam czes by napisać o BUMIE. „Bum!” Jest  komendą do wchodzenia na huśtawkę, a własciwie na zatrzymanie się na niej. Kiedy pies wejdzie na kuśtawkę i schodzi, musi zatrzymać się na jej końcu w pozycji 2 na 2. Czyli tylne łapki zostają na przeszkodzi, przednie z niej schodzą i pies ma tak chwilę wyczekać. Niby żadna filozofia, ale Donner długo tego nie ogarniał. Huśtawka jest wąska, więc zawsze jakaś tylna łapa spadała mu z niej, a to jedna przednia łapa tylko schodziła, lub żeby się popisać, Czytaj dalej …