Kiedy powiem sobie dość…

Nie tak dawno zakończył się pierwszy zjazd kursu instruktorskiego Canid, po jutrze jadę na zjazd drugi i pierwszy raz jadę niezadowolona z siebie i nieprzygotowana…. Tak, niezadowolona z siebie i z ostatnich trzech tygodni. Planowałam intensywne treningi, wszystko w kolorach tęczy i brykających w około jednorożców skubiących z krzaczków truskawki… a wyszło jak … nigdy, bo nie zdarza mi się nie przygotować… Pierwsze trzy cztery dni ćwiczyłam bardzo intensywnie. Porządny trening w trakcie dnia, wieczorem praca nad koziołkiem. Wszystko było pięknie, a potem przyszedł deszcz. Mówi się trudno! Treningi sprowadziły się do kształtowania, w końcu mała przerwa dobrze nam zrobi… Czytaj dalej …

Donner spokój!

Jak wielokrotnie pisałam, kiedy zdecydowaliśmy się wziąć Elę najbardziej obawialiśmy się tego jak poradzi sobie z tym Donner. Czy będzie w stanie zaakceptować szczeniaka, tolerować go i nie zagryźć? (O dogadaniu Donnera i Eli przeczytacie tutaj) W końcu Donner ma nie lada problemy z psami i zachowuje się nieobliczalnie, nawet w stosunku do psów, które potencjalnie lubi i zna od szczeniaka. Wystarczy gorszy dzień, nuda, krzywe spojrzenie i awantura gotowa, bo Donner poczuł się urażony tym, że jego kumple mocniej machnął ogonem w prawo niż w lewo, a on akurat wolał, żeby bardziej machał w lewo – tak obrazowo wygląda Czytaj dalej …

Mój wspaniały pies – wrażenia po klasach komunikacji dla psów

W poprzedni weekend wybraliśmy się z Donnerem na prawdopodobnie ostatni nasz wspólny, samotny wypad, taki tylko we dwoje. Były to Klasy Komunikacji u psów organizowane przez Talking Dogs. Nie mając w tym roku dostatecznej liczby dni urlopowych, ani pieniędzy by wziąć udział w Kursie Instruktorskim, ani Warsztatach Behawiorysty w moim kochanym Canid (żeby tylko na zajęcia z dogoterapii udało mi się z Elzą wybrać!) postanowiłam korzystać z weekendowych warsztatów, seminariów i kursów, które może w ogólnym rozrachunku nie wyniosą nas taniej, ale ze względu na weekendowy charakter, nie zmuszą mnie do brania urlopu na żądanie. Tak więc w piątek po pracy zapakowałam Czytaj dalej …