13Sie

Wakacyjny wypad nad Łukcze

SONY DSC

Jezioro Łukcze jest jednym z najbardziej magicznych miejsc na Lubelszczyźnie. Przyjeżdżałam nad nie odkąd tylko pamiętam. Najpierw jako dziecko, żeby pobawić się w piasku i w wodzie, kiedy ojciec szkolił przyszłych żeglarzy, potem jako kursant, a teraz z sentymentu. Będąc w liceum i na studiach potrafiłam spędzać tam całą wiosnę, wakacje i jesień jeżdżąc nad nie co weekend i w wakacje praktycznie wracając tylko na weekendy do domu.

SONY DSC

Były to także ulubione wyjazdy Budzika. Mimo, że miał dwie znienawidzone osoby pośród stałych bywalców w klubie żeglarskim, które zawsze próbował zagryźć (a to na pewno z powodu, że śpiewali mu ciągle piosenkę ‚Budzikom śmierć”), ogólnie był psem bardzo towarzyskim. Chętnie pływał łódką, kajakiem rowerkiem wzbudzając wielkie zainteresowanie nielicznych wtedy plażowiczów. Miał swoje ludzkie przyjaciółki, które mogły robić z nim wszystko. Znał tu każdy zakątek. To tu pierwszy raz stoczył walkę z dwoma Owczarkami, które uciekły z jednej z posesji. To tu jakiś roztargniony wędkarz zostawił na pomoście haczyk, który wbił się w opuszek. Tutaj też Budzik pierwszy raz toną i zdiagnozowałam u niego hydrofobię.

SONY DSC

Z Donnerem przyjeżdżam już sporadycznie nad  Łukcze. Raz dla tego, że nie mam czasu tyle co kiedyś, dwa dlatego że Łukcze stało się w ostatnich czasach jednym z wielu jezior takich jak okoliczne Piaseczno czy Rogóźno. Pełnym plażowiczów. Klub został zamknięty na cztery spusty i na jeziorze stoją jedynie zacumowane do boi żaglówki – ponury pomnik moich łukczowych wspomnień. Starzy przyjaciele rzadko tu zaglądają i cała magia miejsca prysła. Ale sentymenty pozostał.

SONY DSC

Jednak kiedy chcemy się ochłodzić i wykąpać to zawsze tutaj jeździmy. Raz dlatego, że plaża z której korzystamy nie jest prywatną czy też strzeżonym kąpieliskiem, więc nikt nie ma prawa nas z niej wyrzucić, dwa dlatego że mimo wszystko jest tu zawsze dużo mniej ludzi niż nad popularnymi Piasecznem czy Rogóźnem, a co najważniejsze jakimś cudem jest to jedno z nielicznych jezior po którym Donner nie dostaje alergii.

SONY DSC

Donner bardzo ładnie zachowywał się nad wodą. I choć nie tak dawno jest z lubelskich instruktorek szkolenia psów mimo, że nie widziała Donnera na oczy, stwierdziła, że mój pies jest niezrównoważonym psychicznie mordercą, który mógłby wyrwać mi się i zagryźć ją i jej dziecko jeśli będziemy mijali ich na spacerze (niestety w dzisiejszych czasach szkołę dla psów może założyć każdy…) Wbrew tej opinii Donner zachowywał się całkiem spokojnie i normalnie. Nie zaczepiał innych ludzi, pilnował się, nawet nie reagował na głupie dzieci, którym nie pozwoliłam go pogłaskać, więc stwierdziły, że będą biegać przed psem wrzeszcząc i rzucając się znalezioną rybą. Oczywiście na moją prośbę, żeby poszły bawić się kawałek dalej od psa ich ojciec wsparł mnie mówiąc ‚dzieci, nie podchodźcie do pieska’, a dzieci miały go i tak wiecie gdzie, a on sam poszedł sobie. Wspaniale… I choć widziałam, że Donner miał kilka razy ochotę odszczeknąć i powiedzieć co myśli o rzucaniu mu zdechłą rybą przed nosem  ostatecznie się powstrzymał, kwitując to ponurym burkiem, kiedy wrzeszczący bachor o mało na niego nie wpadł. Na szczęście nic takiego się nie stało, ale od zawsze jestem za tym, by ograniczyć swobodę dzieciom, nad którymi rodzice nie panują, albo zakazać im wstępu w miejsca publiczne.

SONY DSC

Ale co najważniejsze Donner nawet nie obszczekał wędkarzy, na których punkcie ma obsesje, bo mają wielkie patyki i rzucają coś do wody, a marzeniem Donnera jest wyłowić wszystkie spławiki. I kiedy nakręci się na wędkarza, potrafi kilkanaście minut stać i dziamolić aż ten ogłuszony hałasem pójdzie sobie. Nad jeziorem jedynie strzygł uszami i zrywał się na równe nogi by popatrzeć, kiedy słyszał świst wędki.

SONY DSC

Także wyjazd nad jezioro zaliczony i bardzo udany. Kolejny planowany w połowie września, z samego rana, kiedy dzieci pójdą do szkół (najlepiej zamkniętych z internatem), rodzice będą w pracy, a my prosto z kursu instruktorskiego będziemy mieli tydzień wakacji! Zabierzemy naszego przyjaciela Wiarusa-Berneńczyka i będziemy się świetnie bawić. Bo jednak przy tłumie ludzi właściciel psa nigdy nie odpocznie, bo musi patrzeć czy jakiś baran nie postanowi go podrażnić, czy pies nie pójdzie rozgościć się na czyimś ręczniku, lub ukraść dziecku piłkę. Ale i tak jestem bardzo dumna z Donnera, który zachowywał się niemal jak Budzik ignorując otaczający go harmider. Jednak w ASie mieli rację. W wieku 3 lat Donner dorośnie. Trzecie urodziny już jutro, a Donner zachowuje się jak statyczny, dorosły Owczarek.

SONY DSC

SONY DSC

  • owczarkowa4526

    Drażni mnie to, gdy ktoś z ludzi mówi, że psy to nieprzewidywalne bestie i nie wolno im ufać i że nie potrafią się w ogóle zachować, a tak naprawdę to psy zachowują się lepiej niż większość ludzi.
    Kiedyś miałam nieprzyjemną sytuację, gdy poszłam nad jezioro, które znajduje się w mojej miejscowości i mimo tego, że jest niestrzeżone przychodzi nad nie wiele ludzi. Jednak mam upatrzonych kilka takich miejsc, gdzie nikt tam nie chodzi. I kiedy z moim 5 letnim ONkiem przechodziłam przez plaże, by dojść do spokojniejszego miejsca, kilku plżowiczów (albo pijanych albo nienormalnych) zaczęło po prostu szczekać na mojego psa. I w zazwyczaj spokojnego psa jakby wszedł demon(jednak wcale mu się nie dziwię)
    na szczęście nie zdążyłam mu jeszcze zdjąć smyczy i z całych sił próbowałam go utrzymać. A kiedy plażowicze zobaczyli jak szczerzy kły zaczęli w pośpiechu się oddalać 😉 i kiedy zniknęli juz z pola widzenia mój ONek

    • To właśnie jest problem z ludźmi, że są bezmyślni. Ale jak dorosły głupi to już sie nic nie poradzi, gorzej jak pozwalają dzieciom tak się zachowywać i nie widzą w tym nic złego jak dzieciak lezie do psa z wyciągniętą z góry ręką nie pytając nawet ‚czy można pogłaskać’, a na prośbę by nie podchodził, zachodzi psa od tyłu starając się go pogłaskać mimo zakazu przez właściciela, a rodzić udaje, że nie widzi. Tylko kiedy pies warkie lub zacznie szczekać, to on jest bestią (mimo, że wszystkie sygnały wskazywały na to, że pies nie chce być dotykany, a właściciel ostrzegał), ale do nieszkodliwego, ostrzegawczego hauku dorabiana jest zaraz teoria co ten pies mógłby nie zrobić… A prawda jest taka, że większość pogryzień przez psy, ofiary samy spowodowały swoją głupotą, niewiedzą czy lekceważeniem.

      • owczarkowa4526

        Dlatego uważam, że obowiązkiem rodziców powinno być nauczenie dzieci jak postępować z psami i że nie każdemu napotkanemu psiakowi można się rzucać na szyję(W końcu, właściwie wychowane nie stanowią zagrożenia. To samo tyczy się psów 😉 ). Jednak niestety myślę że to marzenie ściętej głowy, by wszyscy rodzice odpowiednio edukowali swoje pociechy.

        • Niestety, nie można wymagać tego od rodziców jeśli sami nie mają o tym pojęcia. Dlatego moimm zdaniem lepsze byłyby obowiązkowe programy w przedszkolach i podstawówkach ze specjalisami, nawet dogoterapeutami, którzy prowadziliby takie zajęcia nie tylko o psach ale i o kotach, o tym że nie rzuca się kamieniami w rannego gołebia i co zrobić gdy do piwnicy przyplącze się porzucone kocię. Poprostu nauka empatii i obchodzenia się ze zwierzętami, bo obecnie kiedy czyta się że ośmiolatkowie jeździli rowerem po rannej kotce pod szkołą aż ją zabili, a dyrektor ich bronił, że chcieli ją uratować, to mam ochotę takiego dzieciaka pod pociąg wsadzić. a potem w mediach ogłosić że ja go ratowałam. Tylko, że rodzić zamiast porządnie wyjaśnić takiemu bachorowi co zrobił leci do mediów i dyrektora, by kryć gówniarza bo mu się życie zmarnuje. Więc koło zamknąte, a lekcje o któryhc mówię ponoć są ‚zbędne’ według ważnych osób.

          • owczarkowa4526

            „Ważnych osób ” jak dla mnie jeżeli pozwalają na takie traktowanie zwierząt wcale nie powinni być ważni. Uważają że takie lekcje są ‚zbędne’, bo pewnie chodzi im o to, że musieli by wydać na te lekcje pieniądze, które mogli przeznaczyć na premie dla siebie ‚za nic nie robienie oczywiście’.
            Dla nich to jest zbędne, ale zwierzęta były by wdzięczne. I ma pani rację nie chodzi tutaj tylko o psy.
            Psy mają na tyle przewagę, że są silne i mogą się odszczeknąć nieznośnemu bachorowi, ale co mają powiedzieć inne bezbronne i słabsze zwierzęta? Ale w dzisiejszych czasach prawie mało kogo to interesuje, bo trzeba by coś zrobić, a przecież jak wiadomo lepiej poleżeć przed telewizorem i najlepiej włączyć jakiś bezsensowny program, by nie widzieć tego co się tu dzieje i nie przejmować się.

          • To nawet nie jest kwestia pieniędzy tylko jakieś takiej niechęci czy też klapek na oczach. Kilkakrotnie prowadziłam szkolenia dla dzieci i młodzież, wprawdzie nie ze zwierzęcych tematów, bo dotyczyły świadmego kupowania żywności i odżywiania, ale prosze sobie wyobrazić że szkoły nie chcicały tych szkoleń mimo, że były za darmo prowadzone przez specjalistów. Po prostu program nauczania tego nie obejmował, więc po co to komu?

  • ruda25

    Pozdrowienia dla Donera 🙂

  • No no jaka piękna kamizelka, nasz Vigo też pływa w kamizelce, no może pływa to za dużo powiedziane, nie umie pływać więc bez niej do wody nie wchodzi 🙂 Świetne fotki i piękne wakacje pozdrawiamy 🙂

    • Donner bez kamizelki też w cale nie jest takim chojrakiem 😉 Jednak psy szybko przyzwyczajają się do wygody 😉