STOP KOLCZATKOM

pobrane (2)

Kolczatka nie jest obrożą spacerową. Używać jej mogą jedynie wykwalifikowani szkoleniowcy z wieloletnim doświadczeniem, choć i oni porzucają ją na rzecz bardziej cywilizowanych narzędzi jakimi są metody pozytywne.” Pomimo wieloletniej pracy metodami awersyjnymi (nie ukrywajmy kilkanaście lat temu tylko tak szkoliło się psy), odrzuciłam te metody na rzecz metod pozytywnych. Z perspektywy czasu, doświadczenia i własnych obserwacji wiem, że 90% polskiego społeczeństwa stosuje kolczatki, w niemal 100% nie wiedząc jak prawidłowo je używać, kiedy i po co, a nawet w jaki sposób poprawnie je założyć. Wyrządzając tym samym olbrzymią krzywdę swoim psom (a często psom bawiącym się z nimi, kiedy kolczatki założone są na lewą stronę). Sama kolczatka bardzo, rzadko rozwiązuje problem: ciągnięcia na smyczy czy agresji mimo to uznawana jest jako lek na całe zło i nieposłuszeństwo psa. Z pełną więc świadomością i wiedzą popieram metody pozytywne i mówię „STOP kolczatkom” – dziecka nie bijesz, dlaczego więc krzywdzisz własnego psa? Jak zmieniło się moje podejście do kolczatke, przeczytasz tutaj…

WYCHOWUJĘ NIE TRESUJĘ

pobrane (2)Kampania społeczna, która miała na celu edukować ludzi i przewodników psów. Dziś jej hasło wpisuje się idealnie w to co obserwujemy w świecie psiarzy. Psy są coraz częściej uczłowieczane, traktowane jak nasze dzieci, mimo to teorie dominacji, wyszkolenie czy wytresowanie psa, niczym zwierzęcia w cyrku, ciągle są bardzo powszechne. Korekty, awersja pokazywanie kto tu rządzi i stwierdzenia o bezwarunkowym posłuszeństwie. Zdecydowanie jestem temu przeciwna. Pies jest psem, jest zwierzęciem to fakt niepodważalny, ale jest tez moim przyjacielem i w pewnym sensie narzędziem pracy. Dlatego swojego psa wychowuje, szkolę się razem z nim – nie jego, a już na pewno nie tresuję. Dlatego też jestem trenerem psów i taki kurs ukończyłam, ponieważ treser psów jest pojęciem przeze mnie i przez wiele osób źle odbierany, bo ja psa uczę i wychowuję – nie tresuję. Dzięki takiemu podejściu pies współpracuje ze mną, bo chce, bo mu się to opłaca, bo to lubi ponieważ kojarzy mu się to z czymś miłym i fajnym, a nie wykonuje polecenia z obawy przed karą, korektą czy krzykiem, kiedy się pomyli, czegoś nie zrobi lub zrobi źle. Nasza praca opiera się na wzajemnym szacunku i zaufaniu. [Czytaj więcej…]

W LESIE NIE PUSZCZAM PSA LUZEM

images

Chyba nie ma nic, bardziej nieodpowiedzialnego, niż puszczanie psa luzem w lesie, uznając, że „pies musi się wybiegać„. Hipokryzja „psiarzy” przerasta wszelkie dopuszczalne normy. Z jednej strony walczą z pseudohodowcami, zbierają i ratują wszystkie potrzebujące psie-biedy, a psy trzymane w złych warunkach zgłaszają do TOZu i innych organizacji, z drugiej otwarcie przyznają się do tego, że nie ma nic lepszego niż wolny piespies, który może wybiegać się za zwierzyną. Chwalą się i szczycą tym w Internecie, pokazując zdjęcia, które udało im się zrobić podczas psiego polowania, zamiast wykorzystać ten czas, by odwołać psa. Jestem temu stanowczo przeciwna. W lesie jesteśmy gośćmi, las jest domem dzikich zwierząt, w lesie czeka na naszego psa wiele zagrożeń: coraz częstsze odstrzelenia, zgubienie, czy potrącenie przez auto. Jest wiele innych sposobów na wybieganie psa, a las zdecydowanie nie jest miejscem ku temu. Dlatego w lesie spacerujemy zawsze na lince i nigdy nie pozwalam psu biegać w lesie luzem. Nigdy nie wiadomo, co stanie się, kiedy stracimy go z oczu, a nasze lenistwo nie może być usprawiedliwieniem braku ruchu psa, czy tłumaczenia, że tylko tak, pies może się wybiegać. Bądź świadomy! Tak jak kochasz swojego psa, szanuj inne zwierzęta, bo pies inaczej może się wybiegać, tylko potrzeba chęci. Czytaj więcej…