17Mar

Zapuszczanie kropli do oczu i szpik na poprawę humoru – nie tylko dla psa

Nasze psie życie kręci się ostatnio wokół kropel i oczu Donnera. Praktycznie nie mamy na nic czasu. Rano pobudka i zapuszczanie trzech rodzajów kropel, co pięć minut pomiędzy psim śniadaniem, malowaniem lewego oka (mojego) i zakładaniem skarpetek. Potem spacer i pora wybiegać do pracy. Na moje śniadanie nie ma czasu – trudno zjem w pracy. 8h z zegarkiem w ręku i pędem do domu! Jeszcze nie zdejmę butów, a już pierwsza partia kropli podana… byłoby lepiej, gdyby była około 13… ale nic 15:30 nie jest jeszcze złą godziną. Znowu zapuszczanie kropel pomiędzy szybkim przebieraniem się, łyknięciem wody i w las. Szybko, póki jest widno. Po półtorej godzinie, biegania i ćwiczenia posłuszeństwa, zakończonych beztroskim spacerem na lince, można chwilę odpocząć. Zjeść w końcu jakiś normalny posiłek w formie śniadanio-obiado-kolacji. Można się ogarnąć i znajdzie się nawet chwila wieczoru. W sam raz, by skrobnąć coś na bloga. No, ale nie ma ostatnio bardzo czasu, bo są rzeczy ważniejsze, np: znalezienie okularów psu. Ale niewybawiony Donner już po krótkim odpoczynku dopomina się zabawy. W końcu prawie 10h siedział sam w domu. To trzeba pochować trochę zabawki, bo w chowanego Donner może bawić się w nieskończoność, to po chwili pies zaczyna podgryzać piłki do fitnessu, bo jeszcze na nich się dzisiaj nie bawiliśmy. Dobra, bawimy się. Godzina 20 – pora na wieczorny spacer. Potem jeszcze tylko trzy pary kropli i można iść spać.

To tak pokrótce wygląda nasz dzień, a co ma do tego szpik?

SONY DSC

Z Budzikiem przez długi okres zapuszczanie kropli było strasznie problematyczne. Pies, kiedy tylko zbliżałam się do niego z kroplami, uciekał z podkulonym ogonem. Złapany, dostawał histerii jakby go żywcem ze skóry obdzierano, zanim jeszcze go dotknęłam, po czym zapierał się wszystkimi czterema łapami, by ostatecznie po długiej walce i wylaniu pół opakowania kropel, jedna zabłąkana kropla trafiła do psiego oka, doprowadzając go do szału. Po kilku miesiącach pies się przyzwyczaił i ze zrezygnowaniem poddawał się zabiegom. Ale to był Budzik – pies spokojny, posłuszny, delikatny…

Na samą myśl zapuszczania kropel Donnerowi, wiedząc jak bardzo są piekące, dostałam ciarek na plecach. Ale podeszłam do tego zadaniowo. Krople uczyniłam chwilą nieprzyjemności zapowiadającej najwspanialszą rzecz na świecie – czyli wypasiony smaczek.

Rano zazwyczaj nagrodą za krople jest śniadanie i wybiegnięcie na spacer, więc nie ma czasu trzeć oczu łapami. Po południu jest podobnie. Za to na wieczór psa czeka największa nagroda. Mostek wołowy ze szpikiem. Kupowany za śmieszne pieniądze, a zajmujący psa na dobre 40minut.

SONY DSC

Do tego stopnia Donner ma dobre skojarzenia z kroplami, że ani nie ucieka przed nimi, ani się nie zapiera. Zawołany, przybiega chętnie, skupiając się całkowicie na nagrodzie. Poddaje się bez żadnego, „ale” zabiegom, nie wychodząc z kuchni, póki nie zapuszczę wszystkich kropli, po czym dostaje to, na co czeka cały dzień: kość wypełnioną szpikiem.

Mostek ze szpikiem jest to niewielka rurkowata kość wypełniona właśnie tym, tak zwanym „masłem bogów”. Obdarowany takim przysmakiem pies z namaszczeniem ciumka swoją kość, próbując wygrzebać z niej szpik, co wcale nie jest takie proste dla Donnera, który częściej używa siły niż rozumu. Nie boję się też o podawanie mu kości, bo Donner pomimo swojej siły i zawziętości w przegryzaniu, nie interesuje się tymi kośćmi, kiedy są puste. Nie przegryza ich, nie znęca się nad nimi, jedynie znosi sobie na łóżeczko i układa z nich kościane puzzle.

SONY DSC

Bardzo się cieszę, że odkryłam te kości, bo dzięki nim zyskałam naturalne kongi, za które Donner da się pokroić, gdy mają w środku szpik, a przypuszczam, że w razie potrzeby można wtórnie nadziać wylizaną kość czymś, co zajmie psa. Obgryzając mostek, pies czyści sobie zęby, przy czym sama kość się nie kruszy i nie łamie, w związku z tym odchodzi ryzyko związane z pokaleczeniem narządów wewnętrznych ostrymi fragmentami. Sam szpik jest też źródłem cennych witamin, aminokwasów i mikroelementów, jest bogaty także w łatwo przyswajalne żelazo oraz zawiera dużo kwasów tłuszczowych omega-3.

Idealna, zdrowa nagroda, zajmująca psa nawet takiego jak Donner na dobre kilkadziesiąt minut.

SONY DSC SONY DSC

Jako ciekawostkę zdradzę Wam, że i ja z M. raz na jakiś czas raczymy się szpikiem. Szpik jest świetną bazą do sosów, a ja, jako że bardzo lubię wszelkiego rodzaju oliwy z chlebem, smalczyki i inne takie obrzydliwie tłuste rzeczy, co zresztą po mnie widać, zajadam się czystym szpikiem, upieczonym w piekarniku z czosnkiem i gruboziarnistą solą. Czy może być zatem coś lepszego niż zdrowa, tania przekąska, którą można zjeść wspólnie z psem?

Nawet takiego psa jak Donner – psa silnego, lubiącego postraszyć nawet własną matkę, psa z ADHD i wielkiego tchórza – da się ogarnąć, by zapuścić paskudnie piekące krople do oczu i zrobić to bez większego problemu przez  niewielką kobietkę, bez unieruchamiania psa, czy zapasów z nim Ah! Kocham metody pozytywne, bo dzięki nim da się psu wmówić, że niemal wszystko jest świetną zabawą, najlepszą na świecie rzeczą wartą nagrody. Podobna praca będzie nas czekała z okularami, by przekonać Donnera, że nie wygląda w nich jak półinteligent, ale jest to coś najwspanialszego na świecie i będą mu tego zazdrościły wszystkie psy na osiedlu.

Myślicie, że damy radę? Jutro pierwsze przymiarki!

SONY DSC

  • ruda25

    Ehh łańcuchy zachowań ;)Xeną tak się nauczyła że stymuluje byle wyrwać smaka . Leży na fotelu niby śpi potem zaczyna trzepać uszami jeszcze dobrze nie skończę ich oglądać jak biegnie w miejsce nagradzania i aż się ślini.

    • Budzik też tak miał, szczególnie jak nie chciał wracać ze spaceru, wtedy zawsze zdarzało mu się okuleć, tylko co kilka minut zmieniał łapę, bo zapominał na którą kuleje 😛

      • ruda25

        Dobre to Xeną tak sepiła oD mojej siostrzenicy bo puki łapka była zawinięte działało no i jak zdjęłam opatrunek to też pomyliła łapy ale jak jej powiedziałam że się pomyliła to od razu złapała i zmieniła łapę

  • O, na mostki nie wpadłam. Musze skoczyć do naszego sklepu i zakupić dla stada!

  • Zaneta

    Kupujecie to normalnbie u rzeznika? Trzeba jakos specjalnie zamawiac?

    • Normalnie w sklepie, akurat w Kauflandzie u mnie są niemal codziennie 🙂