Home NoseworkNosework od podstaw

Nosework od podstaw

plan treningowy na pierwszy tydzień

by Amelia | Zamerdani.pl
Nosework dla początkujących

Chcesz zacząć nosework z psem, ale kiedy wpisujesz w Google „jak zacząć nosework”, nagle okazuje się, że potrzebujesz próbek zapachowych, nośników, puszek, pincety, rękawiczek, rytuału startowego, markera i wiedzy o teorii zapachu? Spokojnie. Na pierwszym treningu potrzebujesz przede wszystkim psa, jedzenia, jednej puszki i kilku rzeczy, które prawdopodobnie masz już w kuchni, albo kupisz w pobliskim sklepie.

W tym poradniku pokażę Ci, jak zacząć nosework z psem w warunkach domowych, krok po kroku. Bez chowania zapachu pod sufitem po trzeciej sesji, bez kilkunastu wymyślnych puszek i bez sprawdzania po tygodniu, czy pies jest już gotowy na zawody.

Nosework trenuję z psami od kilku lat, zarówno sportowo, jak i jako aktywność rozwijającą samodzielność i pewność siebie psa. Na co dzień prowadzę również zajęcia nosework w Lublinie w Zamerdanej Szkole dla Psów. I jedną z rzeczy, które przez te lata zaczęłam doceniać najbardziej, są dobre podstawy. Bo dużo łatwiej poświęcić kilka dodatkowych treningów na zbudowanie fundamentów niż za kilka miesięcy naprawiać zachowanie psa, który wprawdzie szuka, ale robi to chaotycznie, pyta przewodnika o odpowiedź albo nauczył się oznaczać puszkę zamiast zapachu.

Dlatego przez pierwszy tydzień będziemy budować dwie rzeczy równolegle:

zapach → zainteresowanie źródłem → nagroda

oraz

sprawdź dokładnie → przejdź dalej → nie pomijaj przedmiotów.

Dopiero później połączymy te dwie umiejętności.

Czym właściwie jest nosework?

Pies rozpoczynający pracę węchową

Nosework to aktywność oparta na pracy węchowej psa, inspirowana detekcją użytkową. Zadaniem psa jest odnalezienie określonego zapachu, a następnie przekazanie przewodnikowi informacji: „Mam go. Jest tutaj.” Tę informację nazywamy oznaczeniem.

Oznaczanie może wyglądać bardzo różnie. Pies może zatrzymać nos przy źródle zapachu, zastygnąć, spojrzeć na przewodnika, usiąść, położyć się albo prezentować inne wyuczone zachowanie. Dla mnie ważniejsze od tego, czy pies przy próbce siedzi, stoi czy robi jeszcze coś innego, jest to, czy przewodnik potrafi jednoznacznie odczytać jego komunikat i czy pies kontroluje swoje emocje pokazując zapach nie niszcząc równocześnie próbki.

Bo nosework jest pracą zespołową, tylko dość przewrotną: to pies dysponuje lepszym narzędziem i większą częścią informacji, a człowiek musi nauczyć się mu nie przeszkadzać.

Jakich zapachów będziemy używać?

W tym poradniku będziemy pracować na trzech naturalnych zapachach wykorzystywanych najczęściej w Polsce: korze cynamonu, suszonej skórce pomarańczy i goździku. W zależności od organizacji sportowej możesz spotkać inne próbki zapachowe. Nie istnieje jeden uniwersalny zestaw zapachów obowiązujący w całym noseworkowym świecie – w N9 obecnie wykorzystywany jest między innymi zapach konopii, a np. w amerykańskim NACSW wykorzystywane są olejki z brzozy, anyżu i goździka, natomiast w AKC Scent Work dodatkowym zapachem jest cyprys. Ale równie dobrze możesz wprowadzić dowolny zapach od zapachu borowika po zamach myszy.

Dlatego jeśli planujesz w przyszłości starty w zawodach, warto od początku sprawdzić regulamin organizacji, w której chcesz startować. Jeśli nosework ma być po prostu aktywnością dla Ciebie i psa, sam wybór konkretnego zapachu ma znacznie mniejsze znaczenie niż sposób jego wprowadzenia i późniejszego treningu.

Wprowadzenie zapachu

Zaczynając wprowadzać zapach możemy zdecydować czy na początku wprowadzimy psu jeden zapach, a później kolejne, czy zaczniemy od mixu trzech zapachów. W tym planie wybierzemy drugą opcję.

Psi nos potrafi rozróżniać poszczególne składowe mieszaniny zapachowej. Zaletą pracy na mixie jest możliwość wprowadzenia wszystkich trzech zapachów jednocześnie. Później trzeba je jednak rozdzielić i upewnić się, że pies potrafi pracować na każdym z nich osobno.

Co będzie Ci potrzebne?

Akcesoria potrzebne do domowego treningu nosework

Na początek przygotuj:

  • niewielką metalową puszkę lub pojemnik z otworami,
  • kilka identycznych pustych puszek do ćwiczeń metodycznych,
  • dużo małych, łatwych do zjedzenia smakołyków,
  • kawałek kory cynamonu,
  • kawałek dobrze wysuszonej skórki pomarańczy,
  • goździk.

I właściwie tyle.

Naturalne próbki mają tę ogromną zaletę, że są łatwo dostępne. Cynamon i goździki kupisz w sklepie spożywczym, a skórkę pomarańczy możesz przygotować samodzielnie. Musi być jednak dobrze wysuszona.

Na pierwszym etapie nie potrzebujesz profesjonalnej ścianki zapachowej, dwudziestu puszek ani wyposażenia laboratorium kryminalistycznego.

Zanim zaczniemy: nie śpiesz się do przeszukania pokoju! Przez pierwszy tydzień nie zależy mi jeszcze na efektownym szukaniu ukrytej próbki. Nie chowamy zapachu za kanapą, nie przyklejamy go do ściany, nie wkładamy go pod szafę.

Najpierw chcemy nauczyć psa, rozumieć, że ten konkretny zapach ma znaczenie, no bo niestety… cynamon to nie kiełbasa. Może być na początku dla psa zupełnie nieatrakcyjny… choć znam psy, które od początku go kochają.

To jeden z błędów, które sama kiedyś popełniałam: zbyt szybkie przechodzenie do dużych przeszukań. Wygląda efektownie, ale pies może nauczyć się przy okazji całej masy rzeczy, których wcale nie planowaliśmy.

W moim wcześniejszym Noseworkowym poradniku domowym pokazywałam między innymi przechodzenie od jednej puszki do coraz większej ich liczby. Dzisiaj jeszcze mocniej podkreśliłabym jedną rzecz: liczba puszek nie świadczy o poziomie psa.

Najpierw fundamenty -> potem dokładamy kolejne elementy.

Pierwszy tydzień noseworku – plan treningowy

Nie traktuj kolejnych „dni” jak obowiązkowego harmonogramu. Jeżeli jeden etap zajmie Wam trzy dni, zostańcie przy nim przez trzy dni. Jeśli pies po kilku krótkich sesjach świetnie rozumie ćwiczenie, możecie ruszyć dalej.

Przechodzimy dalej wtedy, kiedy pies jest gotowy, a nie dlatego, że przyszła środa.

Dzień 1. Najpierw sama puszka

Pierwsza sesja może wydawać się absurdalnie prosta. I bardzo dobrze. Na tym etapie chcę nauczyć psa mechaniki zabawy: warto podejść do puszki i zainteresować się nią nosem.

  1. Do puszki włóż kilka smakołyków.
  2. Rzuć jeden smaczek kawałek od siebie. Kiedy pies za nim pobiegnie, połóż puszkę na podłodze. Możesz nią potrząsnąć by zwrócić uwagę psa jeśli tego potrzebuje, ale tylko na samym początku, potem tego nie rób.
  3. Pies wraca.
  4. Prawdopodobnie zainteresuje się pojemnikiem, bo czuje znajdujące się w nim jedzenie.
  5. Kiedy skieruje nos w jego stronę i zacznie obwąchiwać puszkę, spokojnie pochwal psa i podaj lub rzuć kolejną nagrodę przy puszce.
  6. Potem znów rzuć smakołyk w bok.
  7. Pies odchodzi, zjada go i dostaje możliwość dokonania kolejnego wyboru.

Wraca do puszki? Super – powtarzamy, ale: nie wołaj psa do puszki, nie pokazuj jej palcem, nie stukaj w nią, nie mów jeszcze „szukaj”, nie wciskaj mu pojemnika pod nos.

Daj mu możliwość samodzielnego odkrycia: „O. Ta rzecz jest interesująca.”

Dlaczego rzucamy smaczek w bok, po podejściu do puszki?

Rzut nagrody to reset ćwiczenia. Pies odchodzi od puszki, a następnie może samodzielnie zdecydować, że chce do niej wrócić. Dodatkowo ograniczamy wiszenie nad pojemnikiem, lizanie go, drapanie, gryzienie i coraz bardziej desperackie próby dostania się do jedzenia.

A są psy, które drogę od „ciekawe, co tu pachnie?” do „ROZBIORĘ TEN PRZEDMIOT NA CZĘŚCI” pokonują naprawdę sprawnie, wystarczy kilka dobrych powtórzeń, trochę frustracji i emocji i zbyt dobre żarcie w środku puszki i przepis na destrukcję zamiast detekcji gotowy.

Dzień 2. Wprowadzamy zapach

Teraz do puszki wkładamy: smakołyk + korę cynamonu + suszoną skórkę pomarańczy + goździk.

I powtarzamy dokładnie tę samą zabawę: Smaczek leci w bok. Pies odchodzi. Stawiasz puszkę. Pies wraca i kieruje nos do jej wnętrza. Pochwała. Nagroda pojawia się przy źródle zapachu czyli na puszce. Znów resetujesz ćwiczenie. To właśnie parowanie próbki zapachowej z jedzeniem, czyli jedna z metod wprowadzania psu zapachu. Nie oczekujemy jeszcze od psa: „znajdź cynamon”.

Budujemy skojarzenie: ten zapach → nagroda → warto się nim interesować.

Gdzie podawać nagrodę?

Przy próbce. Jeżeli zależy mi na tym, żeby pies został nosem przy konkretnym miejscu, nie ma większego sensu mówić: „BRAWO, właśnie tam!” …po czym wyciągać jedzenie pół metra dalej przy swojej kieszeni, bo sposób podawania nagrody również jest informacją. Więcej o tym pisałam w artykule: Jak skutecznie nagradzać i motywować psa.

Równolegle zaczynamy uczyć metodyczności.

Teraz zaczyna się druga część naszej zabawy, na razie całkowicie niezależna od próbki zapachowej. Chcę nauczyć psa, że kiedy dostaje przed sobą kilka przedmiotów, warto sprawdzić każdy z nich.

Dlaczego?

Wyobraź sobie, że za kilka miesięcy ustawiam przed psem dziesięć puszek. Próbka znajduje się w ósmej. Pies sprawdza pierwszą, drugą i trzecią, potem szósta, wraca do drugiej, przeskakuje do dziewiątej, patrzy na mnie, wraca do pierwszej. I tak dalej.

Czy używa nosa? Owszem. Czy wykonał dokładne przeszukanie? Niekoniecznie. A na zawodach macie ograniczony czas w którym musicie się zmieścić.

Ćwiczenie metodyczne 1. Rząd pełen smaczków

Przygotuj 5–6 identycznych puszek lub niewielkich pojemników. Ustaw je w jednej linii, mniej więcej 30–50 cm od siebie. Na każdej puszce połóż smakołyk. Podejdź z psem do początku rzędu i pozwól mu działać. Pies samodzielnie podchodzi do kolejnych puszek z których zjada smaczek. Nie prowadź psa ręką od jednej puszki do kolejnej. Nie pokazuj ich palcem. Nie wydawaj sześciu razy polecenia „szukaj” i pochwał „dobry pies”. Chcę, żeby pies sam odkrył prostą zasadę: opłaca mi się sprawdzić cały ciąg przedmiotów. I ważne: w tych puszkach nie ma jeszcze próbki zapachowej. Nie uczymy teraz rozpoznawania cynamonu, pomarańczy ani goździka. Uczymy sposobu przeszukiwania.

Dzień 3. Budujemy zainteresowanie źródłem zapachu

Wracamy do naszej pojedynczej puszki zawierającej jedzenie oraz trzy zapachy. Do tej pory nagroda pojawiała się szybko. Teraz zaczynamy delikatnie podnosić kryterium.

Kiedy pies przyłoży nos do pojemnika, zacznij zbliżać do niego rękę ze smakołykiem. Jeżeli pies oderwie nos od puszki i pójdzie za dłonią: zatrzymujesz rękę. Nie zabierasz jedzenia, nie mówisz „nie”, nie poprawiasz psa. Po prostu czekasz. Kiedy pies ponownie skieruje nos do puszki, ręka znów rusza i nagroda trafia na puszkę.

Zaczynamy budować bardzo prostą komunikację:
nos przy źródle → nagroda się zbliża, nos odchodzi → nagroda się zatrzymuje.

W ten sposób zaczyna powstawać coś, co później możemy przekształcić w stabilne oznaczanie przez target nosem. Nie wymagaj jednak piętnastosekundowego przyklejenia nosa na tym etapie!

Ćwiczenie metodyczne 2. Nie każda puszka płaci

Jeżeli pies swobodnie przechodzi przez rząd puszek z jedzeniem, zmieniamy zasady. Nadal ustawiasz 5–6 pojemników, ale tym razem smakołyki znajdują się tylko na części.

Na przykład: 1 – smaczek | 2 – smaczek | 3 – pusta | 4 – smaczek | 5 – smaczek | 6 – pusta

Pozwól psu przejść przez ciąg. Pusta puszka nie oznacza błędu, nie mów „nie”, nie zatrzymuj psa, nie pokazuj następnej puszki. Pozwól mu szukać samemu nagrody.

To później stanie się bardzo ważną umiejętnością bo brak interesującej informacji w jednym miejscu nie powinien oznaczać końca zadania, frustracji i poddania się, tylko zaproszenie do dalszego poszukiwania.

Dzień 4. Ułamek sekundy dłużej

Powtarzamy pracę z pojedynczą puszką zawierającą jedzenie oraz mix zapachów. Tym razem zaczynamy minimalnie opóźniać nagrodę. Pies wraca do puszki – nos przy puszce. Zamiast nagradzać natychmiast, czekasz pół sekundy. Nagroda. Potem być możesz czekać sekundę. Nagroda. Nie wydłużaj czasu mechanicznie przy każdym powtórzeniu. Obserwuj psa.

Jeżeli zaczyna odrywać nos, drapać puszkę, patrzeć na Ciebie albo proponować siad, łapę, obrót i wszystkie sztuczki, jakie lubi, prawdopodobnie kryterium wzrosło za szybko.

Cofnij się. W dobrym treningu nie sprawdzasz: „jak długo pies wytrzyma?” tylko tworzysz mu sytuację, w której może zrozumieć właściwe zachowanie i powielać je z sukcesem.

Ćwiczenie metodyczne 3. Nagród jest coraz mniej

Teraz zaczynamy stopniowo zmniejszać liczbę puszek z jedzeniem. Najpierw smaczki mogą znajdować się na czterech z sześciu. Potem na trzech. Potem na dwóch. Zmienia się również ich położenie. Raz nagrody są na: 1 – 3 – 5, innym razem: 2 – 4 – 6.

Nie twórz stałego schematu, psy są zdecydowanie lepsze w odkrywaniu naszych niezamierzonych reguł, niż człowiekowi byłoby wygodnie przyznać. Obserwuj natomiast, jak pies pracuje.

  • Czy sprawdza kolejne puszki?
  • Czy zaczyna je omijać?
  • Czy po dwóch pustych rezygnuje?
  • Czy wraca?
  • Czy pyta Ciebie o odpowiedź?

To są informacje dużo ciekawsze niż sam fakt, że ostatecznie znalazł jedzenie.

Dzień 5. Jedzenie znika z puszki zapachowej

To naprawdę ważny moment: z naszej pojedynczej puszki wyjmujemy jedzenie. Zostają tylko: cynamon + pomarańcza + goździk.

Mechanika ćwiczenia pozostaje podobna: Rzucasz smaczek -> Pies odchodzi -> Stawiasz puszkę -> Pies wraca.

Jeżeli interesuje się nią mimo braku jedzenia w środku, zaczynamy widzieć efekt wcześniejszego parowania. Sam zapach zaczyna zapowiadać możliwość zdobycia nagrody i to właśnie na tym nam zależało.

Ćwiczenie metodyczne 4. Jeden smaczek w całym rzędzie

Równolegle możemy zrobić ostatni etap pracy bez zapachu. Przygotuj cały ciąg puszek, ale tym razem jedzenie połóż tylko na jednej losowo wybranej puszce. Nie pokazuj psu której. I obserwuj. Czy sprawdza pierwszą? Drugą? Trzecią? Czy po dwóch pustych pojemnikach rezygnuje? Czy zaczyna przeskakiwać? Czy od razu patrzy na Ciebie?

Nie nas jeszcze, jak szybko znalazł jedzenie, bo ważne jest jak go szukał.

To subtelna, ale bardzo ważna różnica ,bo metodycznie nie oznacza mechanicznie.

To ćwiczenie techniczne. Dajemy psu jedną z możliwych strategii przeszukiwania: kiedy przede mną znajduje się ciąg przedmiotów, warto sprawdzić je dokładnie zamiast losowo wybierać kilka. Później prosta linia może zmienić się w łuk. Możesz ustawić dwa rzędy. Zmienić odległości. Wreszcie przestać korzystać z identycznych przedmiotów.

Znana psu puszka może być później wykorzystana także jako etap pośredni podczas nauki eksploracji pomieszczenia.

Bardzo ważne, kończąc sesję pamiętaj by ostatnie poszukiwanie zakończyć smaczkiem na pierwszej puszce. Dlaczego? Bo psy często ją pomijają szczególnie, jeśli poprzednie kilka smaczków znajdowało się ostatnich puszkach.

Dzień 6. Dodajemy język do pracy nosa

Dopiero teraz wprowadziłabym trzy sygnały.

Komenda startowa

Może to być: „zapach”, „niuch”, „sniff”, „wąchaj” czy jakakolwiek inna, ale dedykowana tylko przeszukaniu związanym z noseworkiem. Komenda ma informować psa: „teraz zaczyna się przeszukanie”.

Warto, żeby była inna niż codzienne „szukaj”, jeśli używasz tego słowa do wyszukiwania jedzenia czy zabawki. W noseworku jedzenie i zabawki mogą później pojawiać się jako rozproszenia. Komenda startowa powinna więc jednoznacznie określać rodzaj zadania, czyli to co pies ma znaleźć. Ja przykładowo mam inną komendę na szukanie smaczków, inną na pracę w noseworku, inną na szukanie trufli i inną na gryzonie.

Marker np. BINGO

To słowo oznaczające: „Tak. To jest właściwy zapach.” 

Kiedy pies po raz pierwszy w danym powtórzeniu wyraźnie zainteresuje się źródłem:

„Bingo!” → pochwała → nagroda przy próbce.

Przy kolejnych powtórzeniach np. dotknięcia nosem do tej samej próbki możesz dalej nagradzać, ale nie musisz ponownie używać markera.

Komenda kończąca

Przyda się również sygnał: „koniec”, „out”, „over”. Pies dostaje wtedy jasną informację, że zadanie zostało zakończone i nie musi już szukać dalej.

Komenda startowa, marker oraz komenda kończąca mają różne funkcje i wspólnie pomagają wyznaczyć psu ramy pracy.

Dzień 7. Łączymy dwie umiejętności

Przez ostatnie dni uczyliśmy dwóch rzeczy osobno: w jednym ćwiczeniu pies dowiadywał się: czego szukać. W drugim: jak szukać. Teraz możemy zacząć je łączyć.

Przygotuj na początek trzy identyczne puszki. Jedna zawiera próbkę złożoną z cynamonu, suszonej skórki pomarańczy i goździka. Pozostałe są puste.

W terminologii noseworkowej przedmiot zawierający próbkę możemy określić jako ciepły, natomiast taki, który nigdy nie miał kontaktu z próbką, jako zimny.

Ustaw trzy puszki w rzędzie. Wykonaj swój prosty rytuał rozpoczęcia pracy i wypowiedz komendę startową czyli np.: „zapach”.

I teraz wykonaj najtrudniejsze ćwiczenie tego tygodnia: Nic nie rób. Nie pokazuj właściwej puszki. Nie patrz na nią. Nie idź w jej stronę. Nie pochylaj się nad nią. Nie szepcz: „no przecież tutaj jest”, „zapach, zapach, zapach”. Pies ma użyć nosa. Pies – nie ty! Kiedy wyraźnie zainteresuje się właściwą puszką: marker (bingo) → pochwała → nagroda przy próbce.

Następnie resetujemy ćwiczenie i zmieniamy położenie puszki. Jeżeli pies sobie radzi, możemy wykonać kolejne powtórzenia. Jeżeli zaczyna zgadywać, przypadkowo oznaczać pojemniki albo patrzeć na Ciebie z miną: „Czego właściwie ode mnie chcesz?”, wracamy do wcześniejszego etapu.

Kiedy dodać kolejne puszki?

Kiedy trzy stały się za łatwe, wtedy dodaj czwartą. Później piątą. Ale zwiększaj liczbę przedmiotów dlatego, że poprzednie zadanie stało się dla psa proste, a nie dlatego, że w kalendarzu jest czwartek. Później możesz również zmienić linię w delikatny łuk, zwiększać odstępy między pojemnikami czy tworzyć dwa rzędy. ALE jedna zmienna naraz.

Jeżeli jednocześnie: dodasz pięć nowych puszek, zmienisz pomieszczenie, zwiększysz odległości, zmienisz ustawienie i postawisz wszystko obok odkurzacza, to kiedy pies sobie nie poradzi, nawet nie będziesz wiedzieć, co właściwie okazało się dla niego za trudne.

Czego naprawdę nauczył się pies przez pierwszy tydzień?

Na pierwszy rzut oka przez siedem dni pies podchodził do pojemników i jadł – fascynujący sport, który może Cię rozczarować. Tymczasem osiągneliśmy całkiem sporo!

  • Pies zaczął poznawać znaczenie zapachu.
  • Nauczył się wracać do źródła.
  • Zaczął pozostawać przy nim nosem.
  • Poznał ideę metodycznego sprawdzania kolejnych przedmiotów.
  • Nauczył się, że pusty przedmiot nie oznacza końca zadania.
  • Zaczyna rozumieć komendę rozpoczynającą pracę.
  • Poznaje marker znalezienia.
  • Wie, kiedy zadanie się kończy.

A przede wszystkim powoli odkrywa: to ja mam znaleźć odpowiedź.

Przewodnik w tym samym czasie uczy się czegoś być może jeszcze trudniejszego: obserwować psa i nie przeszkadzać. Czyli najczęstszy błąd początkujących: za dużo człowieka w pracy psa.

Pies nie podchodzi do puszki. – Więc pokazujemy. Nie znajduje. – Więc idziemy w stronę próbki. Patrzy na nas. – zachęcamy: „No szukaj!” Dalej patrzy. – „NO NIUCHAJ!”

I pięć minut później mamy psa doskonale wyszkolonego w noseworku metodą: „poczekaj, aż człowiek pokaże gdzie jest”.

W pracy węchowej pies dysponuje informacją, której Ty nie masz. Dlatego jednym z fundamentów noseworku powinna być samodzielność psa. Jeżeli nie potrafi rozwiązać zadania, zanim zaczniesz mu pomagać, zastanów się: czy zadanie nie jest po prostu za trudne? Ta informacja jest bardzo ważna, bo nie chcemy psa który wykonuje zadanie przy pomocy człowieka, tylko psa który rozumie co ma zrobić i działa sam.

W pracy nad samodzielnością warto dać psu czas na zastanowienie i rozwiązanie problemu, zamiast natychmiast podpowiadać ciałem czy głosem. Samodzielnie odniesiony sukces może być również ważnym elementem budowania pewności siebie, z którym tak często przychodzą opiekunowie psów lękliwych, by nosework pomógł w ich terapii.

Nosework a psy lękowe i mniej pewne siebie

To właśnie dlatego tak lubię wykorzystywać nosework w pracy z psami lękowymi i mniej pewnymi siebie. Dobrze przygotowane zadanie może dać psu możliwość: samodzielnego podjęcia decyzji, rozwiązania problemu, odniesienia sukcesu i stopniowego zdobywania doświadczeń w nowych warunkach. Ale jest tu jedno ogromne „ale”: Zadanie musi być dopasowane do możliwości psa.

Nie budujemy pewności siebie, wrzucając psa w sytuację, w której sobie nie radzi, a następnie czekając, aż „sam wykombinuje”, bo samodzielność nie oznacza pozostawienia psa bez wsparcia. Jeżeli pracujesz z psem lękowym, więcej na ten temat znajdziesz w moim artykule „Nosework w pracy z psem lękowym”.

Ile powinien trwać trening nosework?

Krótka sesja nosework z psem

Krótko. Naprawdę krótko. Na początku znacznie ważniejsze jest pięć dobrych powtórzeń niż dwadzieścia coraz gorszych. Jedna sesja może trwać dwie czy trzy minuty.

Możesz zrobić jedną albo dwie krótkie sesje w ciągu dnia, jeśli pies nadal ma ochotę pracować. Nie musisz też realizować „Dnia 1” w poniedziałek, a „Dnia 7” obowiązkowo w niedzielę. To plan kolejnych etapów, a nie kalendarz treningowy. Do kolejnego ćwiczenia przechodzimy dopiero wtedy, kiedy poprzednie jest dla psa zrozumiałe. Krótkie treningi warto kończyć w momencie, gdy pies nadal ma motywację do dalszej pracy, a nie dość wszystkiego.

Co dalej po pierwszym tygodniu?

Kolejny etap treningu nosework

Jeżeli po tych ćwiczeniach pies: chętnie rozpoczyna pracę, interesuje się próbką mimo braku jedzenia w puszce, potrafi odróżnić ciepły pojemnik od zimnych, zaczyna pozostawać nosem przy źródle, potrafi dokładnie sprawdzać ciąg przedmiotów, i przede wszystkim nadal chce szukać, mamy bardzo fajny fundament do dalszej pracy.

Dopiero teraz zaczyna się prawdziwa zabawa.

Możemy zwiększać liczbę pojemników, zmieniać ich układ, rozdzielić trzy zapachy i upewnić się, że pies rozpoznaje każdy osobno, rozwijać oznaczanie, budować rytuał startowy, uczyć eksploracji pomieszczenia, wprowadzać próbki niedostępne i stopniowo rezygnować z widocznych puszek na rzecz ukrytego źródła zapachu. Wtedy nosework powoli przestaje wyglądać jak pies wąchający puszkę, a zaczyna wyglądać jak detekcja. I człowiek odkrywa, że jedną z najważniejszych kompetencji przewodnika jest umiejętność czytania psa zamiast mówienia mu, co ma robić. I to jest chyba jedna z rzeczy, które najbardziej lubię w noseworku.

Chcesz trenować nosework w Lublinie?

Domowe ćwiczenia są świetnym początkiem. Naprawdę wiele podstaw noseworku możesz zbudować we własnym salonie. Kiedy jednak zaczynamy pracować nad oznaczaniem, czytaniem zmian w zachowaniu psa, samodzielnością, metodycznym przeszukaniem, pracą ze stożkiem zapachowym czy coraz trudniejszym ukryciem próbki, bardzo dużo daje możliwość zobaczenia zespołu z boku.

W Zamerdanej Szkole dla Psów w Lublinie prowadzę zajęcia nosework zarówno dla zupełnie początkujących zespołów, jak i psów przygotowujących się do testów zapachowych i zawodów. Na treningach interesuje mnie nie tylko: „czy pies znalazł próbkę?” patrzę również na to: jak jej szukał, co zrobił, kiedy stracił zapach, czy pracował samodzielnie, jak komunikował znalezienie źródła oraz czy przewodnik potrafił prawidłowo odczytać swojego psa.

Bo wynik w postaci znalezionej próbki jest tylko końcem całego procesu. Najciekawsze rzeczy dzieją się wcześniej – w trakcie przeszukania.

Jeżeli więc interesuje Cię nosework w Lublinie, możesz zacząć od domowych ćwiczeń z tego poradnika, a później rozwijać pracę na treningach w Zamerdanej Szkole dla Psów.

A jeśli chcesz ćwiczyć dalej samodzielnie, zajrzyj również do
kolejnych tekstów:


ZAMERDANA SZKOŁA DLA PSÓW • LUBLIN

Chcesz spróbować Nosework ze swoim psem?

Możesz zacząć zupełnie od podstaw. Pies nie musi znać zapachu, umieć oznaczać próbki ani mieć żadnego doświadczenia w pracy węchowej.

W Zamerdanej Szkole dla Psów w Lublinie prowadzę treningi Nosework dla psów na różnych poziomach: od pierwszych prób z zapachem, przez rozwijanie samodzielnego przeszukania, aż po przygotowanie do testów zapachowych i zawodów. Możecie trenować rekreacyjnie albo sportowo, zależnie od tego, co spodoba się Tobie i Twojemu psu.

You may also like

Leave a Comment