Strona główna Gdzie na spacer Zakaz wstępu do lasu… – oj nie będzie to miły i przyjemny wpis

Zakaz wstępu do lasu… – oj nie będzie to miły i przyjemny wpis

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl

Na usta nasuwają mi się same wulgaryzmy, więc z góry za nie przepraszam. Ale to jest już przegięcie pały. Jak to się mówi – szambo wyjebało, więc jak nie chcesz czytać moich przemyśleń na temat właśnie opublikowanego komunikatu Ministerstwa Środowiska – to po prostu nie czytaj. Nie musisz się zgadzać, a ja muszę wyrzucić z siebie to co się we mnie gotuje. A wszystko przez ten komunikat, w którym na chwilę obecną nie ma słowem wzmianki o tym, że można jednak wejść do lasu na spacer z psem (może to jeszcze doprecyzują, wówczas pojawi się edit do tekstu – i mam nadzieję, że się pojawi).

Aktualnie obowiązujące zakazy wstępu do lasu znajdziesz na stronie Lasów Państwowych.

W trosce o zdrowie i bezpieczeństwo, w związku ze stanem epidemii po rekomendacji Rządowego Zespołu Zarządzania…

Publiée par Ministerstwo Środowiska sur Vendredi 3 avril 2020

Edit: Aktualizacja z dnia 04.04.2020 – do zakazu dołączono myśliwych z pewnymi wyjątkami. Ani mnie to nie ucieszyło, ani nie wkurzyło. Chce mi się już tylko śmiać, jak żałośnie jest to wszystko robine – zgodnie z zasadą: “Szybko, róbmy coś, zamin uznamy, że to głupie”. Potem najwyżej się wycofamy (jak przy pierwszych zakazach wstępu do lasu) lub bedziemy wprowadzać poprawki, jak ludzie się zbytnio oburzą. Zobaczmy jak zareagują… może się uda bez poprawek… No cóż nie udało się.

Do lasów nie mają wstępu także myśliwiPojawiające się w mediach informacje, że wprowadzony zakaz wstępu do lasów nie…

Publiée par Ministerstwo Środowiska sur Samedi 4 avril 2020

A teraz do sedna krótko, ironicznie, bardzo emocjonalnie i nie miło…

Znowu przez grupy, które nagle ruszyły tyłki sprzed telewizora, obostrzenia dotknęły wszystkich. Bo jak zamknięto bary i galerie handlowe to ludzie, którzy nigdy nie byli w życiu w lesie wbrew akcji #zostańwdomu zaczęli tłumami chodzić po lasach, bo tam nikt nie zauważy zgromadzenia? Większe tłumy zaobserwowaliśmy od kilku tygodni, o czym pisałam tutaj, ale naprawdę dało się znaleźć miejsca i godziny bez nich… Gdzie wówczas była straż by rozganiać zgromadzenia, wielopokoleniowe grupy turystów i tajne wypady na piwo do lasu?

Co osoby takie, jak ja, które w lesie są codziennie kilka godzin, mają teraz zrobić?

Choba zostaje tylko płakać…

Mam chodzić po osiedlu pomiędzy ludźmi i zastanawiać się kto z nich jest chory i od kogo mogę się zarazić? Słuchać jakie bydlęta prowadzę, które powinnam najlepiej uśpić, bo roznoszą wirusa; jak śmiem pozwalać im szczekać na psa, który “chce się tylko przywitać” startując z zębami do moich psów?

Mam chodzić po osiedlu zupełnie nieprzystosowanym do wyprowadzania psa i pozwalać mu sikać na bramy sąsiadów i robienie kupy na środku chodnika, bo nie uświadczysz u mnie skrawka trawnika ni drzewka, kosza zresztą też – nawet zwykłego, nie wspomnę o tym na psie odchody.

Znowu mam wywalić lekką ręką ponad 10tys na leczenie psa, jak mi się zatruje, kiedy powącha/poliże trawę przy zdezynfekowanym przystanku?

Oczywiście mogę chodzić jeszcze wzdłuż ulicy, gdzie nie ma chodnika, ani pobocza i modlić się, że nikt mnie nie rozjedzie. Być czujną, aby w porę odskoczyć do rowu, jak ktoś będzie ścinał zakręt, a mijający samochód minie mnie o milimetry. Uważać, by nie wdepnąć w psią kupę, by pies kupy nie powąchał i nie zaraził się pasożytami. Dawać się oszczekiwać przez psy zza ogrodzeń, odganiać podbiegaczy i dzieci, które chcą pogłaskać, a w gratisie chodzić w oparach spalin.

Jeszcze psa wypadałoby wybiegać, potrenować, wybawić. Normalnie poszlibyśmy za las na pastwiska i łąki, ale aby tam dojść trzeba iść przez las. Więc psu ruchu też nie zapewnię. Ani biegania, ani zabawy, bo przecież z psem jest zakaz wstępu na pobliskie boisko, a wybiegów nie ma. Więc kiedy kwarantanna się skończy pięć lat pracy nad Donnerem, żeby nie próbował zabić wszystkiego w zasięgu wzroku pójdzie w pizdu. I kto mi zapłaci za pomóc specjalisty? Za seminaria i szkolenia? Państwo? Jeśli tak to niech już szykuje kolejne naście tysi, bo tyle kosztowało mnie wyprowadzenie Dośka na prostą, a o czasie który poświęciłam nie wspomnę.

Odpowiedzialność zbiorowa

A to tylko dlatego, że ludzie, którzy siedzieli całe życie na dupie, zamiast dalej na tej dupie siedzieć postanowili zacząć łazić i gromadzić się potajemnie w lasach na piwko, na spotkanie zamiast lekcji. A nasze cudowne państwo zamiast za zgromadzenia i wycieczki krajoznawcze karać niedzielnych turystów, ograniczyło kolejne swobody obywatelskie osobom, które ludzi i tłumów unikały jak mogły. Które chodziły po najdzikszych zakątkach lasu, by być bezpiecznym. By nikomu nie przeszkadzać i cieszyć się przyrodą, światem i życiem.

No ale to tylko psy, kto się tym będzie przejmował. Ludźmi się nie przyjmujemy, więc tym bardziej dobrostanem zwierząt domowych nie zawracajmy sobie głowy, ważniejsze jest przecież żeby utrudnić Owsiakowi sprowadzenie sprzętu medycznego i materiałów higienicznych.

Bo jak czytamy: “Ludzkie życie i zdrowie jest wartością nadrzędną.” Dlatego zwiększamy limit osób w kościele. Dlatego zdejmujemy z myśliwych zakazy – w końcu to nie ludzie, oni korony nie roznoszą (zresztą tak jak ASF) są sterylni niemal jak konsekrowane dłonie. A to, że rok temu wpadliśmy na myśliwego indywidualnego, niemal z bronią w ręku, a w tym  roku natknęliśmy się na jakiegoś typa z łukiem czy kuszą, czy kij wie co to było, to okej? Oni swoje głupie, nikomu niepotrzebne hobby mogą kultywować i Państwo ich w tym dopinguje? Dlatego tylu z nas dalej normalnie pracuje i musi się spotykać z ludźmi (dzięki Bogu, ja mam home office, ale M. już nie). I to jest bezpieczniejsze?!

A ludziom takim jak ja lepiej i bezpieczniej będzie spacerować po osiedlu, pomiędzy ogródkami pełnymi mieszkańców i dzieci, którzy jak każdy chcą zaczerpnąć powietrza, a jak wiadomo siatka metalowa skutecznie chroni przed wirusem.

Pochodzę sobie pomiędzy ludźmi stojącymi w kolejce do Biedronki i codziennie przejdę przez skrzyżowanie “śmierci” na którym kilka razy w tygodniu jest wypadek, a w miesiącu śmiertelny. Bo tak kurwa się ceni ludzkie życie. A samodzielny spacer po lesie w godzinach i rejonach, gdzie nie spotka się nikogo to rozprzestrzenianie wirusa?

Ciekawe na kogo tego wirusa rozprzestrzenię, bo wydaje mi się, że zwierzęta leśne (jak i domowe) nie mogą się tym zarazić. Ale co ja tam wiem, jestem tylko głupią psiarą.

Post scriptum

I żeby nie było, jestem jak najbardziej za zakazem zgromadzeń, tłumów, jestem za ograniczaniem dostępu do miejsc publicznych (choć bardzo ubolewam nad parkiem, bo uwielbiałam tam spacerować), ale na Boga, kogo można zarazić (od kogo można się zarazić), jeśli w lesie nie dotyka się niczego, nikogo nie spotyka (szczególnie jak się chodzi po nocy – tak jak my) i jest to otwarta przestrzeń. Bardzo duża otwarta przestrzeń… Czy faktycznie jest tam realnie większe ryzyko, niż pod blokiem, w pracy czy sklepie?

Czy ktoś mi wyjaśni, jak spacer po osiedlu ma być bezpieczniejszy? Bo ja tego nie mogę pojąć.

A tak szczerze… wiecie co myślę? Dlaczego to zrobiono? Aby myśliwi mieli do świąt nie zakłócony niczym odstrzał wszystkiego. Bez wścibskich ludzi, obrońców przyrody i przypadkowych spacerowiczów.

Brawo k***, brawo.

Przy każdej okazji dobrze przypomnieć o zasadach obowiązujących w lesie psa i opiekuna:

Pies w lesie – na smyczy?

Bądź odpowiedzialny, prowadź psa w lesie na smyczy.

Ogółem: 1 168, dzisiaj: 1
22 komentarze
2

You may also like

22 komentarze

SzalonyBelg 3 kwietnia 2020 - 18:07

Zgadzam się z Tobą w 100 % ! Również mam psa, który kosztował mnie kupę pracy i również u nas trwało to ok 4-5 lat. Mieszkam na osiedlu gdzie brzydko mówiąc jest dupa przy dupie. Codziennie chodziłam z psem na pola, które mieszczą sie ok 10 minut spacerkiem od miejsca mojego zamieszkania. Przejście, które prowadziło przez mały brzozowy lasek zostało zaklejone taśmami, a na drzewach przybite informacje w stylu “zostań w domu itp”. Tokiem rozumowania bezpieczniej jest chodzić po osiedlowych chodnikach, gdzie spotkamy więcej ludzi niż na polach… Nie wspominając już o tym, że swojego psa na osiedlu nie puszczę, gdzie biega pełno pseudo yorków, które chcą się “tylko przywitać” a ich właściciele idą w zupełnie inna stronę zapominając o tym, że wyszli z psem na spacer. Nie poddałam się i znalazłam przejście przez chaszcze, dzięki czemu nadal mogę chodzić z psem na pole. Jednak ile to będzie trwało ? Nie wiadomo, kiedy przyjedzie patrol i wygoni mnie z pola gdzie nikogo nie ma… Ja nie wyobrażam sobie aby mój pies miał zabrany dostęp do swobody… Ktoś zaraz powie- Hej ! Przecież są jeszcze wybiegi dla psów. No są, ja nie korzystam bo chodzą tam bardzo nieodpowiedzialni właściciele ALE wybiegi również zostały ZAMKNIĘTE aby nie gromadzili się tam LUDZIE 🙂

Krótko mówiąc paranoja…

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 3 kwietnia 2020 - 18:24

Łączę się w bólu… myślę, że wielu z nas będzie miało w najbliższych tygodniach duży problem… A wszystko będzie zależało od widzi mi się strażnika… czy tylko wygodni, czy da mandat. Jak da mandat… 500zł… 2tys… czy poleci 30tys jak za złamanie kwarantanny. Kij ich wie. Paranoją jest właśnie to, że “bezpieczniejszy” ma być spacer po osiedlu… gdzie ja się boję otworzyć w domu okno – mamy szeregowiec i malutkie 30m ogródki w ogródek… więc zaciąga mi do domu wszystko… grilla z ogródka, papierosa sąsiada, obiad… to wirusa nie zaciągnie, jak się okaże, że sąsiad jest chory? Może i mam paranoję… ale las był dla mnie ratunkiem… ruchu, świeżego powietrza i oczyszczenia głowy…

opublikuj
Julia 3 kwietnia 2020 - 19:10

Całkowicie się z Tobą zgadzam! Szczególnie o fragmencie w którym napisałaś że ludzie, którzy siedzieli całe życie na dupie nagle tą dupę ruszyli, akurat wtedy kiedy się to całe koronaszaleństwo zaczęło – to głównie przez nich i przez ich głupotę my psiarze cierpimy. Mi osobiście przeszkadza jeszcze fakt że osoby niepełnoletnie nie mogą bez nadzoru dorosłego wychodzić gdziekolwiek, a ja akurat jestem jedyną osobą której tego psa chce się wyprowadzać i wie jak to zrobić, no i jest psiarą, więc jak do cholerki mam go wyprowadzić skoro nie moge wychodzic z domu? (mam 16 lat) Strasznie denerwujące te dzisiejsze czasy mamy…

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 3 kwietnia 2020 - 19:20

To kolejna głupota… o ile rozumiem próbę ograniczenia spotkań młodzieży (choć im to nie bardzo wychodzi), o tyle 15, 16 czy 17latki to już osoby niemal dorosłe. O wiele mądrzejsze byłoby karanie ich za łamanie obostrzeń – tak jak dorosłych niż ograniczać, gdzie ja w wieku 17 lat już pracowałam. Nie wspomnę, że dużo pomagałam rodzicom więc uziemienie takich osób, może być dla wielu rodzin problemem, już poza samym aspektem psim, choć wielu z nas ma psy my je mamy nie nasi rodzice, więc nie możemy oczekiwać od nich zajmowania się nimi, czy że zrobią to należycie i odpowiedzialnie. Z całym szacunkiem dla nich, ale mimo że moja mama uwielbia moje psy i chętnie się nimi zajmuje dopiero od roku odważyła się sama wychodzić na spacer z Donnerem ze względu na jego problemy behawioralne i siłę.

opublikuj
Matylda 4 kwietnia 2020 - 10:16

Zgadzam się w 100%. Mam 4 psy i chyba logicznym jest, że w środku niczego (las) nie zarażę nikogo – no, chyba że wróble… Lepiej mi robić 4x po 10 minut spaceru pod blokiem, w tłumie przechodzących ludzi (centrum miasta). Porażka.

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 6 kwietnia 2020 - 04:24

Dla niektórych będzie to i tak za dużo, bo najlepiej będzie “kupić psu kuwetę i jakoś to przetrwać…” Wiele osób i to o dziwo pisarzy nie widzi żadnego problemu…

opublikuj
Anka 3 kwietnia 2020 - 18:31

mnie wzięła już kurwica. i nie ukrywam tego. Zaraz dziwnie się zbiegł z pozwoleniem myśliwych. To co piszesz! ale nie zauważyłaś jednego! ty ignorantko! jak możesz tak szkalować ludzi którzy chcą sobie przed świętami pasztet z zajączka, bażanta czy innego zwierza machnąć. W imię kontroli ilości zwierzyny kładą na szalę swoje zdrowie! dla nas niegodnych! A na serio- nie mam ani jednego pozytywnego skojarzenia z myśliwymi. Nienawidzę. Życzę żeby jeden drugiego wystrzelał, co zapewne nie będzie trudne, patrząc na ilość flaszeczek pod każdą ambonką w lasach Grędzińskich , do których skutecznie ostatnio uciekałyśmy w poszukiwaniu odludzia. My nie jesteśmy nic warci, siedź w domu a jak chcesz sztuczek to ucz robić qpala do kuwety. I niestety wiem jedno- ile byśmy żali nie wylali, ile nie napisali, mają nas w nosie. Tych którzy potrafią zachować odstęp, iść samotnie a Fafika prowadzić na lince. Też pomyślałam CZEMU NIE DAWALI MANDATÓW? czemu nie podjechali koło wiat i miejsc ogniskowych , gdzie motłoch się gromadził? bo im się nie chciało. Przepraszam, też jestem totalnie … wku$wiona. i dobita tym co się dzieje w moim ukochanym kraju 🙁

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 3 kwietnia 2020 - 18:45

Cóż… niech jedzą te króliczki i bażanciki, a nawet dziki w formie sushi najlepiej. 😀 Miejmy nadzieję, że w dobie kryzysu weterynaria też słabiej funkcjonuje i im nikt tego mięska nie przebada i im wyjdzie bokiem. 🙂 Nie życzę nigdy nikomu źle, ale dziś jest dzień, gdzie jakbym mogła ciskałabym klątwami na prawo i lewo, a zaminienie w żabę, było by najłaskawsze.

To co się dzieje przeraża mnie bardziej niż wirus…

opublikuj
Wyrywnika 3 kwietnia 2020 - 19:50

Sama ledwo co daję radę usiedzieć na dupie. Nie mam psa, przynajmniej nie w aktualnym miejscu zamieszkania, więc spacery to tylko szybki wylot do pobliskiej Biedronki. A co przeżywa pies, który jest energią samą w sobie, przyzwyczajoną do lasu, gdy nagle się mu to odbiera… Za to ludzie normalnie mogą pracować w jednym budynku, dotykając, nawet nieświadomie, tych samych rzeczy… Aj, szkoda gadać. Wszystko to jest robione nie bez przyczyny. Tylko my jeszcze nie wiemy co dokładnie za tym stoi. Trzymam kciuki za tym, aby sprostowano to obostrzenie i by szkolenie psiaka nie poszło na marne.
Nikola [wyrywniki.blogspot.com].

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 3 kwietnia 2020 - 19:57

Dla mnie samej spacer to psychoterapia… odpoczynek po dniu pracy – fizyczny i psychichny. Regeneracja i dotlenienie, którego nie da mi wyjście na osiedle pełne betonu…

Dzięki za Twój głos! Trzymaj się dzielnie i ciepło w tych chorych czasach…

opublikuj
Dorota 4 kwietnia 2020 - 15:59

Nie mam psa, mam dwa koty, ale też jestem wkurwiona. Choćby dlatego, że nie mogę dla zdrowia przespacerować się choćby przez park, który i tak oblegany przez ludzi nie jest. Niedługo każą okna pozamykać i przestać oddychać, bo tu o to pewnie chodzi. Szkoda słów, mam ochotę sama stworzyć wirusa na tych imbecyli :/

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 6 kwietnia 2020 - 04:25

Ja okna już boję się otwierać… skoro zaciąga mi dym papierosa od sąsiada, który obok pali to wirusa też zaciąganie…

opublikuj
Świat Madzi 4 kwietnia 2020 - 19:03

Moim zdaniem zabranianie chodzenia w miejsca gdzie człowiek może się dotlenić świeżym powietrzem i wzmocnić swoją odporność (bo w bloku np siedząc codziennie w bakteriach to jest jeszcze gorsze…) Jest totalnie bez sensu! Sklepu otwierają gdzie bakterii więcej na wszystkim a las zamykają… to jest śmieszne 😉

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 6 kwietnia 2020 - 04:29

Szczególnie, że jak przeczytamy na stronie lasów państwowych:

https://www.lasy.gov.pl/pl/informacje/aktualnosci/leczenie-lasem

“Wydzielane przez drzewa fitoncydy powodują, że w powietrzu leśnym jest o połowę mniej bakterii niż w mieście. To takie leśne, lotne antybiotyki, gdyż wykazują działanie grzybo- i bakteriobójcze oraz hamujące rozwój wirusów. Wdychanie leśnych fitoncydów pobudza krążenie krwi, wzmaga apetyt, obniża poziom tzw. złego cholesterolu. Spośród drzew leśnych największe ilości fitoncydów wydzielają gatunki iglaste. Inhalacje z dodatkiem sosnowych i świerkowych olejków eterycznych z powodzeniem są stosowane w leczeniu infekcji górnych dróg oddechowych ze względu na swoje właściwości dezynfekujące.”

Więc jak spacer w betonie ma być bezpieczniejszy? Eh…

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 6 kwietnia 2020 - 11:18

Oby tak było, choć teraz to już nie wiadomo co jest zgodne z prawem, co nie i kto to będzie oceniał przy tych wszystkich zawirowaniach prawnych, konstytucją, trójpodziałem władzy. Mnie zastanawia co innego – czemu wszystkie ważne komunikaty o nowych zmianach i obostrzeniach przychodziły alertem SMS, a to nie. Więc nie zdziwiło by mnie to, gdyby okazało się to niezgodne z prawe, lub wszyscy by się później tego wyparli, że to nie było oficjalne. Ale lepiej mieć 5tyś niż ich nie mieć, a nie wiadomo na jakiej podstawi, w jakiej wysokości i z jakim przekonaniem będą karać mandatami. Nic już nie wiadomo…

opublikuj
Anna 7 kwietnia 2020 - 10:37

Taka izolacja przez dłuższy czas nikomu nie będzie służyć. Mam nadzieję, że szybko skończy się ta pandemia, bo ześwirujemy 🙁

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 7 kwietnia 2020 - 10:43

Niestety… ja piszę z punktu widzenia pisarza, ale sporo osób czynnie uprawiających sporty (bieganie, rower) też ma teraz problem, gdzie oni też razem w pojedynkę wychodzą. Nie wspomnę o zwykłych ludziach, którzy normalnie spacerowali dla zdrowia… eh… zamiast pilnować by nie było zgromadzeń i imprez ograniczyli wszystkich… skoro mieli tylu ludzi by teraz nas kontrolować to mogli i wcześniej rozganiać ogniska/imprezy i zgromadzenia, a ludzi stosujących się do zasad (sam lub w parze) zostawić w spokoju… 🙁

opublikuj
Kaśka 12 kwietnia 2020 - 20:36

Napiszę jak ja sobie radzę, chodzę dalej do lasu z moimi psiakami tak jak chodziłam przed epidemią. Nie przestrzegam debilnych przepisów. Moje psy o kazdej porze roku chodziły do lasu na spacery kilka razy dziennie, nie wyobrażam sobie bym mogła chodzić z nimi po osiedlu. To duże psiny, nadreaktywne, zwyczajnie każdemu jest lepiej jak chodzimy gdzie nie ma ludzi i innych zwierząt.

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 13 kwietnia 2020 - 08:47

My na szczęście znaleźliśmy łąkę, gdzie wprawdzie nie pospacerujemy, ale wybiegamy psy. Doskonale Cię rozumiem, moje psy też nie mają jak chodzić po osiedlu… raz dlatego, że nie ma tam ni skrawka zieleni, a ludzie dostają piany jak pies sika na ogrodzenie (no ale na coś musi) już nie wspominając o tym, że krzywo patrzą na duże psy, bo to “mordercy”, nawet jak dzieli nas płot…

opublikuj
Aśka 24 kwietnia 2020 - 12:48

Zakaz….i po zakazie. Nie wiem jak było w trakcie jego trwania, ale zaraz po jego zniesieniu było zatrzęsienie ludzi. Normalnie by nie przyszli- zwłaszcza na początku tygodnia. Jestże tu sens? Nasze ścieżki spacerowe ograniczyły się do łąk (osiedle, pobliskie miasto, zalew i las odpadły). Teraz psy zachowują się wszędzie jak dzieci w wesołym miasteczku – wracamy do opanowania emocji i grzecznego zachowania.

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 24 kwietnia 2020 - 17:43

U nas to samo, choć z dnia na dzień mniej osób. Ale głupota bez zmian… palenie papierosów siedząc na metrach, przerzucanie butelek, planowanie ognisk… jakby nie było suszy… więc zaraz będzie nowy zakaz… eh.

opublikuj

Pozostaw odpowiedź Kaśka Anuluj odpowieź