4Kwi

Moje trzy psie zasady

Kwiecień 04, 2016 Nasz punkt widzenia 22

Każdy psiarz kieruje się chyba w życiu jakimis zasadami. Jedni wyznają BARF albo suchą karmę, inni uważają, że pies aby być szczęśliwym musi się wybiegać, a smycz jest ograniczaniem psa. Są też tacy, którzy żyją według 5 zasad dominacji, a Cesar Millan jest ich osobistym guru, lub hasło rasowy=rodowodowy jest niemal nowym hymnem narodowym. Ile psiarzy tyle teorii i zasad. U mnie panują tylko trzy. I choć nie są to święte zasady, które były ze mną od zawsze, bo dopiero życie skorygowało mnie na tyle, że posanowiłam zrobić z nich swoją podstawę prowadzenia psa, dziś jestem niemal pewna, że są to trzy podstawowe zasady mojego psiarskiego życia. I żałuję, że poznałąm je dopiero niedawno:

STOP KOLCZATKOM

pobrane (2)

Kolczatka nie jest obrożą spacerową. Używać jej mogą jedynie wykwalifikowani szkoleniowcy z wieloletnim doświadczeniem, choć i oni porzucają ją na rzecz bardziej cywilizowanych narzędzi jakimi są metody pozytywne.” Pomimo wieloletniej pracy metodami awersyjnymi, odrzuciłam te metody na rzecz metod pozytywnych. Z perspektywy czasu, doświadczenia i własnych obserwacji wiem, że 90% polskiego społeczeństwa stosuje kolczatki, w niemal 100% nie wiedząc jak prawidłowo je używać, kiedy i po co, a nawet w jaki sposób poprawnie je założyć. Wyrządzając tym samym olbrzymią krzywdę swoim psom (a często psom bawiącym się z nimi, kiedy kolczatki założone są na lewą stronę). Sama kolczatka bardzo, rzadko rozwiązuje problem: ciągnięcia na smyczy czy agresji mimo to uznawana jest jako lek na całe zło i nieposłuszeństwo psa. Choć nie ukrywam, że mogą istniejć przypadki, których nie da się inaczej „poskromić” niż w ten sposób, ale jest to margines, bo kolczatkę można zastosować tylko wtey kiedy wszystkie inne metody i specjaliści zawiodą. Niestety obecnie wielu opiekunów psów, idzie na łatwiznę i nie stara się nawet spróbowac pracy z psem bez kolców, pakując w kolczatki już kilkumiesięczne szczeniaki. Z pełną więc świadomością i wiedzą popieram metody pozytywne i mówię „STOP kolczatkom”! Jak zmieniło się moje podejście do kolczatek, przeczytasz tutaj…

SONY DSC

WYCHOWUJĘ NIE TRESUJĘ

pobrane (2)Kampania społeczna, która miała na celu edukować ludzi i przewodników psów. Dziś jej hasło wpisuje się idealnie w to co obserwujemy w świecie psiarzy. Psy są coraz częściej uczłowieczane, traktowane jak nasze dzieci, mimo to teorie dominacji, wyszkolenie czy wytresowanie psa, niczym zwierzęcia w cyrku, ciągle są bardzo powszechne. Korekty, awersja, pokazywanie kto tu rządzi i stwierdzenia o bezwarunkowym posłuszeństwie. Zdecydowanie jestem temu przeciwna. Pies jest psem, jest zwierzęciem to fakt niepodważalny, ale jest tez moim przyjacielem i w pewnym sensie narzędziem pracy. Dlatego swojego psa wychowuje, szkolę się razem z nim – nie jego, a już na pewno nie tresuję. Dlatego też jestem trenerem psów i taki kurs ukończyłam, ponieważ treser psów jest pojęciem przeze mnie i przez wiele osób źle odbierany, bo ja psa uczę i wychowuję – nie tresuję. Dzięki takiemu podejściu pies współpracuje ze mną, bo chce, bo mu się to opłaca, bo to lubi ponieważ kojarzy mu się to z czymś miłym i fajnym, a nie wykonuje polecenia z obawy przed karą, korektą czy krzykiem, kiedy się pomyli, czegoś nie zrobi lub zrobi źle. Nasza praca opiera się na wzajemnym szacunku i zaufaniu. Bo skoro człowiek może się pomylić, dlaczego oczekuje się od psa bezwarunkowego posłuszeństwa, skoro pies jest tylko psem-zwierzęciem i często instynkt bierze górę nad całą jego inteligencją, czy wyuczonymi zachowaniami. [Czytaj więcej…]

SONY DSC

W LESIE NIE PUSZCZAM PSA LUZEM

images

Chyba nie ma nic, bardziej nieodpowiedzialnego, niż puszczanie psa luzem w lesie, uznając, że „pies musi się wybiegać„. Hipokryzja „psiarzy” przerasta wszelkie dopuszczalne normy. Z jednej strony walczą z pseudohodowcami, zbierają i ratują wszystkie potrzebujące psie-biedy, a psy trzymane w złych warunkach zgłaszają do TOZu i innych organizacji, z drugiej otwarcie przyznają się do tego, że nie ma nic lepszego niż wolny piespies, który może wybiegać się za zwierzyną. Chwalą się i szczycą tym w Internecie, pokazując zdjęcia, które udało im się zrobić podczas psiego polowania, zamiast wykorzystać ten czas, by odwołać psa. Jestem temu stanowczo przeciwna. W lesie jesteśmy gośćmi, las jest domem dzikich zwierząt, w lesie czeka na naszego psa wiele zagrożeń: coraz częstsze odstrzelenia i postrzelenia psów, zgubienie, czy potrącenie przez auto. Jest wiele innych sposobów na wybieganie psa, a las zdecydowanie nie jest miejscem ku temu. Dlatego w lesie spacerujemy zawsze na lince i nigdy nie pozwalam psu biegać w lesie luzem. Nigdy nie wiadomo, co stanie się, kiedy stracimy go z oczu, a nasze lenistwo nie może być usprawiedliwieniem braku ruchu psa, czy tłumaczenia, że tylko tak, pies może się wybiegać. Bądź świadomy! Tak jak kochasz swojego psa, szanuj inne zwierzęta, bo pies inaczej może się wybiegać  i zadość uczynić swoim instynktom, potrzeba tylko chęci z naszej strony. Czytaj więcej…

SONY DSC

A Wy macie jakieś święte zasady, takie których przestrzegacie, które zmieniły Wasze życie, a których łamanie wkurza Was w innych właścicielach psów i uważacie, że powinny stać się powszechne? Może będzie to sprzątanie po swoim psie, żółta wstążka, albo „nie kupuj adoptuj”? Podzielcie się swoimi zasadami w komentarzu lub na fanpagu: zamerdani.pl – chętnie o nich poczytam, które zasady są dla Was najważniejsze i dlaczego.

  • Kasia Żyrafa

    Moja zasada – a psy mam od dzieciństwa- to : bierz psa na swoja miarę 🙂 Nie lubisz ruchu, bierz kanapowca, najlepiej staruszka ( jak ja ), a nie młodego haszczaka. I zasada nr 2 : nie rozmnażaj bez potrzeby, sterylizuję bez litości !
    Pozdrawiam z Bafi i Sniffem .

    • Oh tak! Za kilka lat będzie w schroniskach wysyp borderów i assuie, bo wszyscy chcą psy do frisbee, agiity i obi, a przecież inne rasy się do tego nie nadają. Co do bezsensownego rozmnażania zgadzam się z Tobą w 100%, co do sterylizacji – uważam, że po to mamy mózg, by pilnować swojego psa. Tak – jeśli mamy doczyniania z ludzką głupotą, nie – każdego, za wszelką cenę, na wszelki wypadek. U mnie sterylizacja wchodzi w grę tylko w celach zdrowotnych, gdyby było to konieczne, lub dla bezpieczeństwa, gdybym miała jeszcze suczkę, bo w innym wypadku jest to moim zdaniem zbędne, bo nie puszczam psa luzem, nie daje mu możliwości zgubienia się czy ucieczki i nie pozwalam na kontakty z sukami z cieczką, a wiatropylny to chłopak nie jest. Ale jeśli ludzie nie są wstanie pilnować swoich psów, lub mają głupie pomysły to zdecydowanie tak. 🙂

  • emgie

    Ja nie mam chyba jeszcze wypracowanych takich na prawdę gruntownych zasad, wciąż się dokształcam i staram wyrobić sobie opinię na różne tematy, chciałabym jednak odnieść się do akapitu dotyczącego kolczatek. Niestety, ale chyba masz zupełną rację z tym ile osób ich używa i to jak nieodpowiedzialnie.
    Mieszkam raczej na terenie wiejskim, gdzie wyprowadzanie psów jest rzadkością (nie licząc yorka na fleksi który, jak wynika z moich obserwacji, gdyby ważył kilka razy więcej to niechybnie zginąłby pod kołami pierwszego lepszego samochodu a swoją właścicielkę wciągnąłby za sobą – na całe szczęście jest niewiele większy od kota i i siły ma niewiele więcej), to kiedy od około roku zaczęłam uczęszczać do liceum w mieście, widuję masę psów na spacerach, przeróżnych wielkości, ras i temperamentu, a łączy je jedno – kolczatka na szyi (tu też są bardzo nieliczne wyjątki, szczeniak w szelkach zaprzęgowych – na moje oko sporo za wielkich). Nic to że kolczatka – często za wielka, za nisko na szyi, o zgrozo – służąca do odholowania psa gdy coś go zaciekawi, co więcej – kolczatka przypięta do smyczy automatycznej nie jest rzadkim widokiem. Kolczatkę noszą psy, które są temperamentne i/lub silne, ale też psy, które są małe, spokojne – o ile w pierwszym przypadku może można doszukać się jakiejś logiki w sięgnięciu po kolczatkę, może jest to dla nich jakaś opcja awaryjna gdyby nie mogli zapanować nad psem, no ale w przypadku małego grubego jamnika spokojnie idącego obok właściciela – po co? i ciągać do za tą kolczatkę bo zatrzymał się obwąchać trawkę przy chodniku? no ludzie… co jest z wami nie tak?

    • Szelki zaprzęgowe na spacerze to moja ulubiona historia! Kiedyś dziewczynę haszczak tak holował na sledach, a kiedy zasugerowałam jej, żeby coś innego mu założyła, obruszyła się, że nie, bo to specjalne szelki dla husky. To jest mój osobisty mistrz głupoty 😀 A co do kolczatek, zgadam się, ale trudno się dziwić. Jeszcze kilka lat temu kolczatka była promowana i polecana w większości psich szkół, sklepów zoologicznych itp. Mnie też na pierwszych zajęciach 13 lat temu kazano kupić kolczatkę dla szczeniaka, i wszyscy tak chodziliśmy. Jeśli ktoś nie ma wiedzy, a wierzy ślepo szkoleniowcom (w sumie, czemu nie wierzyć, skoro są to profesjonaliści, a co szary Kowalski tam wie?) więc kupuje kolczatki. Skoro szkoleniowiec radził, każdy kolejny pies też dostaje kolczatkę, bo nie wiedzą, że można inaczej. Wiec może nie robią często tego z bezsilności, czy głupoty, tylko po prostu nikt mądry nie powiedział im że można inaczej niż inny mądry ktoś im kiedyś doradził.

  • PSIOLUBNI

    Ja żyję chyba według samych zasad… Jestem osobą wymagającą: zarówno od siebie jak i swoich psów. Uwielbiam uczyć siebie i swoje psy nowych umiejętności i chyba praca i dążenie do życia w przyjaźni i zgodzie to moje główne cele w życiu.

    • Niestety, wiele osób nie potrafi czytać psów i od tego trzeba by zacząć edukować ludzi… Zawsze mnie rozbraja tekst „on się cieszy bo macha ogonem” a w jaki sposób macha, w jakiej sytuacji to nie ważne, ważne że macha.

  • haru

    Przeczytałam w którymś z postów, że zastanawiacie się nad drugim psem. Nie myślieliście o tym by zaadoptować owczarka? Nie kupować, lecz adoptować. Macie, zwłaszcza Ty, doświadczenie i kompetencje by poradzić sobei nawet z trudnym przypadkiem.

    • Przede wszystkim myślę o kolejnym psie do dogoterapii, więc nie mogę „wziąć psa w ciemno” bo będzie to za duże ryzyko w pracy. Ale jak już się wyprowadzimy z bloku z powrotem do domu z ogrodem, to zdecydowanie przygarnę jakąś dziadziusiową-owczarkową-biedę na trzeciego. Ale muszę mieć ku temu warunki, żeby starowinki po schodach nie tachać i nie kisić psów w dwupokojowym mieszkaniu.

      • haru

        🙂 życzę powodzenia

  • Azania

    Zgadzam się z Pani zasadami, też tak uważam 🙂 Jestem przeciwna stosowania kolczatek, jestem za wychowywaniem nie tresurą, a co do lasów, to nie jestem za tym, aby pies biegał luzem, moje pieski, gdyby je tak puścić luzem w lesie, to pewnikiem by się pozatruwały 🙁 one wszystko jedzą, co napotkają na swojej drodze, nieważne czy jadalne, czy nie, a mają bardzo wrażliwe żołądki.
    Odbiegnę teraz od tematu, bo mam pytanie, co sądzi Pani o ubieraniu psa do fotografii. ja osobiście rzadko robię takie fotki, nie stać mnie na przebrania dla psów, ale czasami zakładam kokardkę lub sweterek, piesek się nie boi, nie jest to niewygodne dla niej, ale zostałam oskarżona, że znęcam się nad zwierzętami i nie mam do nich szacunku. Kokardka jest wygodna, sweterek także poza tym to tylko na pięć minut do zdjęcia. Powiedzieli że mój pies na prawie każdym zdjęciu wygląda na przestraszonego, a ona ma po prostu taki wzrok ma olbrzymie oczęta I wygląda na wiecznie bojącą. Nie wiem jak ktoś kto nie zna mojego psa może mi mówić kiedy on się boi. Po takiej sesji zdjęciowej kiedy zdejmę jej kokardę ona idzie się bawić, lub spać normalnie się zachowuje bo ja to widzę, a kiedy drzwi od kuchni się poruszą bo wiatr zawieje to mój piesek chowa się pod meble. Także wiem kiedy się czegoś boi. nie wiem co Pani o tym sądzi ciekawa jestem Pani zdania na ten temat ale ja uważam że nie męczę psa. Widzę jak ludzie za granicą na swoich fanpage pokazują fotki na których są psy przebrane w suknie balowe, czapki, buty, i to bardzo często i ludzie to lajkują a mnie jak pokazałam zdjęcie pieska z kokardką bardzo obrażono.
    Pozdrawiam 🙂

    • Hym… a czemu przejmujesz się komentarzami innych? Mnie powiedziano, że dla „sławy” robię z psa debila, bo nosi okulary, a w zimie kurtkę. Na co dzień nosi chustkę. Mnie się zdaje, że ludzie mają problemy i nie wiedzą co ze sobą począć. Oczywiście głupotą jest dla mnie robienia z psa lalek, ubierania w sukienki, malowanie pazurków i wożenie w wózkach. Ale jeśli pies jest ubierany bo jest chory lub marznie i jest to jakieś dizajnerskie ubranko, które ma określone działanie – niech sobie będzie. A do zdjęcia tym bardziej mnie to nie mierzi. Sama bym przebrała jakoś śmiesznie Donnera na Prima Aprilis lub Halloween, po to by zrobić mu zdjęcie, jakby mi jakaś firma dała ubranko na niego do testów czy reklamy, ale na co dzień chodzić w nim nie będzie.

  • Dom Tymczasowy OdNowa

    Zgadzamy się z wpisem. Więcej takich opiekunów, a psie i nasze życie będzie o wiele spokojniejsze. Żółta wstążka obowiązkowo. 🙂 Pozdrawiamy, Dom Tymczasowy OdNowa – Dom, w ktorym każdy pies na „dzień dobry” ma zdjętą kolczatkę i jest to pierwszy krok do budowania wzajemnej, pozytywnej relacji i odbudowy zaufania do człowieka.

    • Podnoszenie świadomości opiekunów zwierząt powinna być, wiedzą obowiązkową przekazywaną już na lekcjach w szkole. Może wówczas mielibyśmy mniej niedopuszczalnych sytuacji.

  • ruda25

    Jeszcze jedną zada nie wypchana swojego dziecka obcemu psu w płaszcze.
    Autentyk z dziś dziecko ok 4 lat
    -Z idź się przywitać z pieskiem
    – Mamo boję się
    – idź i nie mar idź (i tu mama popycha dziecko )prawie na Xene
    Dobrze ze zdążyłam po załadować w Xene żarcie bo by zjadła to dziecko.
    Matka ochrzaniona.Poczucia winy brak

    • Haha, Ty to masz zawsze przeboje z tymi ludźmi 🙂

  • Super wpis, zgadzam się w zupełności. Bardzo często spotykam się ze zdziwieniem, że mój niuf nie chodzi na kolczatce – bo przecież to bydle i jak tylko będzie chciał, to przeciora mnie po asfalcie. Ze niby kolczatka mialaby mu to uniemozliwic? Pff. Albo komentarze typu „dobrze wytresowany” równie często spotykane, a z racji że jest psem ratowniczym to przymuszanie dzieci przez matki do głaskania i pozowania do zdjęć. Pozdrawiamy 😉

    • Z tymi kolczatkami często tak jest: „kup kolczatkę pies przestanie ciągnąć” a pies ciągnie jak ciągnął, tylko właściciel karcąc go kolczatka odreagowuje swoją frustrację, że nic się nie zmieniło. Ja też miałam psy na kolczatkach, bo nikt mi nie powiedział, by zrezygnować, ba! nawet polecano na szkoleniu i co? Od ponad pół roku chodzimy bez kolczatki i pies przestał ciągnąc. Ok – no może nie do końca, ale jak go poproszę to idzie noga i jakoś mi nie wyrwał jeszcze ręki 🙂
      A z tym wpychaniem dzieci w szczęki psa to istna paranoja. Mojego na szczęście z powodu kagańca się boją, ale moi znajomi mają różne durne przygody z tym. Choć ja mam w drugą stronę: „bądź grzeczny, bo ten pies Cię zje” taaa… metody wychowawcze na piątkę 🙂

  • Jamnik

    Mój jeden pies na smyczy jest tylko na ulicy, drugi nie zna smaku wolności (znaczy się zna, jak go ktoś wyrzucił to znał i jak nam zwiał też!).
    Moja jedyna zasada to żyj i daj żyć innym. Chyba, że są debilami.

  • DingDog

    Też niedawno tak NAPRAWDĘ do tej zasady doszliśmy: NIE POZWÓL PSU ĆPAĆ 🙂 (dzięki Heart Chakra!). Chodzi o to, że mało kto zdaje sobie sprawę, że te wyrzuty adrenaliny u psa (pogoń, ujadanie przy płotach, podnieta na kota) to dragi, które zmieniają psa w nieprzytomnego, niewidzącego nic ćpuna na haju, a po – nieprzytomnie dragów szukającego. Niesamowita jest różnica w tym, jak zachowuje się pies, gdy nie pozwolisz mu za wszelką cenę ćpać, gdy sam zrozumiesz, że to nie jest fajne, to nie jest finalnie żaden fun.

    • Niestety, większość „złych” zachowań jest zachowaniami samo nagradzającymi. Nie ma się więc czemu dziwić psu, czemu to robi, skoro przynosi mu to radość. Szaleńczy bieg i pogoń – zaspokojenie instynktów i ruchu, agresja, czy ujadanie – wyrzucenie emocji. Nie pozwolić to jedno, nie dopuścić do powstania takiego zachowania to drugie, ale najważniejsze jest przekierowanie go na to co od niego chcemy, by jego uzależnienie przekłuć w pracę. Wtedy pies nie będzie sfrustrowany, że nie może odreagować, a my będziemy się cieszyli spokojem 🙂