Reszta Stada – 2 koty, żółw i…?

W swoim życiu miałam wiele zwierząt. Były to przede wszystkim koty, które towarzyszą mi do tej pory i tworzą tak zwaną resztę stada, jednak do stada z całą pewnością można także zaliczyć żółwia.

131

Cleopatra

Pokrótce wymiennie z imienia koty, które kiedyś posiadałam, a był to Bursztyn zwany Fur-Furem, Filonek, których nie pamiętam zbyt dobrze, bo miałam je będąc kilkuletnim dzieckiem. Po przeprowadzeniu się z bloku do domku, pierwszym zwierzęciem została znajda Cleo, przyjaciółka Budzika od jego szczenięcych lat, której pełen tytuł brzmiał: Księżna Cleopara III Łaskawa, oczywiście dochodziło jeszcze kilka pomniejszych tytułów nadawanych po większych wyczynach kotki, a których nie brakowało, bo chociaż była kicią niewielkich gabarytów z lubością mordowała szczury, a nawet dzikie chomiki wielkością dorównujące dużym świnkom morskim. Kicia została znaleziona podczas jednej z zim, dość srogich, bo w owych czasach (15 lat temu) jeszcze takie występowały i została z nami z własnej woli, gdyż nigdy nie oddaliła się od domu na dłużej niż kilka dni. Pojawienie się Budzika przyjęła ze stoickim, książęcym spokojem, obdarowując go na powitanie trzema szramami na szczenięcym nosie. Jednak dzięki temu Budzik do końca czuł przed nią duży respekt, a i zapewne szacunek. Niestety po kilku latach zmuszeni byliśmy uśpić kotkę na skutek zatrucia.

15

Mroczynka i Rubik

Miejsce Cleopatry zajęło rodzeństwo czarnych kociaków, które dostaliśmy od znajomych. Kotka Mroczynka i Kocurek Rubik godnie zastąpili Cleo. Budzik wychowany z kotem przyjął rodzeństwo bardzo otwarcie. Morczynka od pierwszego ‘niucha’ stała się jego ulubienicą, nie okazując żadnego strachu przed wielkim, ciekawskim owczarkiem. Rubik był za to jej całkowitym przeciwieństwem. Zapewne chcąc być groźnym, nastroszył się cały i zaczął atakować towarzyski psi nos. Budzik nie mogąc znieść zniewagi odpowiedział szczekiem i kilka dni zajęło mi przekonywanie ich do siebie. Nie bałam się o kociaka, bo wiedziałam, że Budzik nie zrobi mu krzywdy, ale nie chciałam narażać go na stres związany z obszczekiwaniem. Na szczęście z czasem maluch przestał prowokować psa, co najwyraźniej odpowiadało Budzikowi, który poświęcając całą swoją uwagę Moroczynce nie musiał „ustawiać” agresywnego kociaka.

23

Mroczynka z dziećmi

Niestety nie udało mi się wysterylizować kotki na czas, to znaczy zabieg był wyznaczony po osiągnięciu wskazanego wieku, nikt jednak nie spodziewał się, że Morczynka tak szybko znajdzie sobie kawalera. Kicia urodziła trzy tłuste kociaki, a po ich umaszczeniu szybko odnalazłam wolnobytującego winowajcę. Kocia mama mieszkała z dziećmi w garażu gdzie przez otwarte okno mogła spokojne wchodzić i wychodzić, a jej pociechy nie były narażone na niechciane odwiedziny Budzika czy niepotrzebne zamieszanie panujące w domu. Pech chciał, że pewnej nocy kotka przyniosła na taras jednego kociaka głośno dobijając się, żeby ją wpuścić. Wpuściłam ich i poszłam po koszyczek z resztą kociąt. Niestety koszyczek był pusty.

20

Mały Kłopotek

Cały kolejny dzień spędziłam na szukaniu ich po całym garażu i podwórku, z nadzieją, że Mroczynka może gdzieś je wyniosła. Niestety nie znalazłam ich, sama zaś kicia w pełni oddała się opiece nad ostatnim kociakiem, w ogóle nie przejmując się losem pozostałej dwójki. Tak jak było postanowione od początku, kociaki miały zostać z nami, chybachyba że ktoś z rodziny albo znajomych będzie chciał któregoś przygarnąć, tak więc mały szczęśliwiec definitywnie został ochrzczony imieniem Kłopot i został z nami. Niestety na domiar złego po kilkunastu dniach od tego zdarzenia sama Mroczynka zaginęła. Nie wiadomo, co się z nią stało, w okolicy nikt jej nie widział, przy niedalekiej drodze również nie znalazłam potrąconego ciała, prawdopodobnie ktoś z chadzających drogą ludzi przygarnął ją myśląc, że jest bezpańskim kotem – mam przynajmniej taką nadzieję – bo kicia była bardzo towarzyska i chętnie zastępowała ludziom drogę, by się przywitać.

18

Kłopot i Budzik na spacerze

Tak, więc Rubik, który szybko zmienił imię na Wujaszka Ruu został prawnym opiekunem Kłopota, który na szczęście przed zniknięciem matki stał się na tyle samodzielny, że zaczynał jeść karmę. Księciuniuo Ruu niestety nie był zachwycony nową rolą i uporczywie odganiał osieroconego siostrzeńca. Na szczęście z pomocą przyszedł Budzik, żywo zaangażowany w wychowanie kociaka, od kiedy ten tylko pojawił się w domu. Potrafił godzinami leżeć przy koszyczku i czekać aż maluch wypełznie z niego, żeby obdarzać go obślinionym całusem. Ze stoickim spokojem znosił walki malucha z jego ogonem czy łapą nie wydając z siebie najmniejszego pomruku znudzenia. Najbardziej zaskoczył nas jednak fakt, że Budzik z pełnym oddaniem starał się zastąpić maluchowi matkę do tego stopnia, że pozwalał małemu kłopotowi ‘ssać cycka’ Był to widok przezabawny, ale dobrze, że był ktoś, kto zajął się Kłopotem. Od tej pory Kłopot i Budzik stali się nie rozłączni. Kłopot wychodził z nami na spacery dzielnie maszerując za psem na smyczy, kiedy pies obszczekiwał pod bramą przechodzących ludzi, kot przybiegał do okna w domu, skąd miał lepszy widok na podjazd i obrzucał ludzi nienawistnym spojrzeniem. I tak Kłopot został pso-kotem częściej gryząc niż drapiąc, którego nawet miauczenie zdawało się przypominać szczekanie psa.

62

Księciunio Ruu

Warto też napisać parę słów o Rubiku, którego historia jest historią każdego szanującego się kocura. Ruu gardzi ludzkością i całym światem, nocami kombinując jak nas zgładzić, albo przynajmniej zniszczyć nam następny dzień, zajmując ulubiony fotel lub wygrzewając się na laptopie. Nie przepada za głaskaniem i pieszczotami (kiedy nie ma na to ochoty) dosadnie o tym przypominając głuchym warczeniem lub wprawnie zadanym ciosem łapą opatrzoną w pięć śmiercionośnych pazurów.

81

Ruu, jego stopy i Kłopot

Jednak zdarzają się momenty, kiedy Wujaszek Ruu żąda miłości, wówczas domownicy muszą wielbić go przerywając swoje zajęcia i oddając się z pełnym uwielbieniem głaskaniem jego książęcej głowy, gdyż pozostałe rejony kociego ciała są niedostępne dla niegodnych śmiertelników. Owa chwila pieszczot trwa tak długo jak długo Rubik ma na to ochotę, po czym ostentacyjne opuszcza kolana sługi nie zaszczycając go spojrzeniem. Cóż się dziwić, Ruu jest typowym kocurem i to jest cały jego urok.

91

Tyrion

Ostatnim żyjącym członkiem naszego stada jest żółw żółtolicy – Tyrion. Którego kupiłam za grosze w sklepie zoologicznym, kiedy poprzedni właściciel zmuszony był go oddać z powodu przeprowadzki. Wierzcie mi lub nie, ale takiego żółwia nikt z Was nie widział. Po mimo, że ma terrarium największą frajdę sprawia mu bieganie po domu. Ponoć jego poprzedni właściciel potrafił z nim spać, co by wiele tłumaczyło, jak chociażby wchodzenie na położone na ziemi poduszki. Jest niezwykle towarzyskim stworzeniem i długo nie będzie przebywał sam w pokoju tylko, przytupta tam gdzie jest najwięcej ludzi i… pies.

43

Budzik i Nijiari

Tak… od lat wszak wiadomo, że pies jest największym przyjacielem żółwia. Budzik przyjaźnił się z każdym zwierzęciem, które z nami mieszkało i zarówno Tyrion jak i nasza poprzednia żółwica chętnie na nim spali. Jednak Tyrion przechodził wszelkie dopuszczalne normy, bez ogródek wdrapując się na sam grzbiet leżącego Budzika i robiąc sobie z psa podgrzewane posłanie. Cierpi na tym teraz Donner, który nie jest tak tolerancyjny, a czuje się wręcz terroryzowany przez żółwia, który z uporem maniaka próbuje za każdym razem jak go dopadnie wejść na niego. Wbrew temu, co się mówi, że żółwie nie słyszą, Tyrion bardzo dobrze wie, co znaczy „do pokoju” z zawrotną prędkością, jak na żółwia, mknie przez dom do pokoju, w którym znajduje się terrarium.

101

Tyrion w letnim ‚Casterly Rock’

Nie ma też obaw, że żółw zgubi się w mieszkaniu, bo jeszcze się nie zdarzyło, żeby po zawołaniu go po kilku minutach nie pojawił się na środku pokoju, w którym obecnie przebywał. Jako ciekawostkę można dodać, że Tyrion potrafi otwierać sobie przymknięte drzwi zarówno do wewnątrz, jak i na zewnątrz, oraz bardzo lubi być głaskany, pod brodą. Oprócz terrarium Tyrion posiada letnie mieszkanie w postaci sporego ogrodzonego wybiegu w ogródku ze wkopaną w ziemie wielką miską pełną wody, w którym chętnie w lecie pomieszkuje.

112

Ruu u wodopoju

Same koty unikają żółwia jak mogą, który z tym samym zawzięciem, z jakim próbuje wejść na Donnera, gania je po domu, tylko po to, żeby je ‘tyknąć’ pyskiem (nie zdarzyło mu się nigdy nikogo ugryźć). Jednak, kiedy nikt nie patrzy, koty zakradają się do jego terrarium, żeby napić się wody niczym dzikie lwy pijące wodę z wodopoju pełnego krokodyli.

(Visited 862 times, 2 visits today)