11Gru

On wróci… Choć może w innym futerku…

Grudzień 11, 2016 Psie anegdoty 15

Tak kończy się jeden z wierszy o tęsknocie za psem, który odszedł. Któż by nie chciał, by ten ukochany pies za sprawą cudu reinkarnacji wrócił do nas w postaci kolejnego psa – szczeniaka. Jakie czujemy rozczarowanie, kiedy kolejny pies w niczym nie przypomina tego wcześniejszego. Więc czy jest szansa, żeby do nas wrócił? Nie, ale z okazji rozszerzenia zakresu moich recenzji (niedługo będzie recenzowała książkę „Był sobie pies”) powstał ten luźny wpis na wczorajszą czwartą rocznicę śmierci Budzika… Bo tym razem nie będzie płaczu i wspomnień… nie. Będzie wpis, do którego należy podejść z dużą dozą dystansu, a dotyczył będzie Eli i tego jak bardzo przypomina Budzika.

Bo mimo, że to niemożliwe, to jednak z każdym kolejnym dniem Elza coraz bardziej z zachowania zaczyna przypominać Budzika, a może po prostu jest tak skrajnie różna od Donnera i nie ma jego problemów, przez co przypomina mojego pierwszego psa? Pewnie tak, ale podziele się z Wami tymi podobieństwami, bo jest to niezwykle zabawne poznawać z dnia na dzień Elkę i zdawać sobie sprawę z tego, że to już kiedyś było.

Zaczęło się to w pierwszych dniach kiedy ją wzięliśmy i odmawiała jedzenia. Ktoś z nas wtedy zażartował, że to będzie mały Budzik, bo Elka gardziła najlepszym przygotowanym dla niej jedzeniem, ostatecznie jedząc z grzeczności coś co podało jej się z ręki. I tak zostało jej do tej pory. Je powoli, smakując każdy kęs i są dni, kiedy księżniczka wybrzydza na wszystko. Ot… przypadek. Ale tak się składa, ze przypadek goni przypadek.

Kolejnym podobieństwem jest jedno stojące ucho i Mała przez wiele dni z daleka wyglądała jak mały Budzik ze zdjęcia, choć teraz uszka na powrót klapnęły (choć czasem stają, w zależności od humoru), a Budzika uszy nawet w wieku dwóch lat potrafiły czasem, żyć własnym życiem.

SONY DSC

Ot, kolejny przypadek – jak to, że ma identyczną obrączkę na ogonie z jaśniejszych włosów – jak Budzik. Większość owczarków tak ma – to fakt, ale Donner nie miał, a ona jakimś cudem tak, mimo że nie jest owczarkiem.

Mimo, że moje psy zawsze spały ze mną, Budzik był znany z tego, że nie kładł się na ziemi tylko na fotelach. I mimo, że nikt naszym psom nigdy nie zabraniał wchodzić na meble, Donner nigdy nie wpadł na ten genialny pomysł, za to Elza… tak, układając się z lubością na ulubionym fotelu Budzika (mając do wyboru cztery fotele, padło akurat na ten), robiąc te same niewinne miny, że niby fotel sam ją wciągnął i ona wcale nie chciała tu siedzieć.

Teraz ma problemy z tą samą łapką: u Eli rozcięcie, u Budzika guz. Ostatecznie dziwnym trafem decyzja o tym, że jednak przygarniemy Elzę zapadła w dniu urodzin Budzika. Czy to znak? Na pewno zbieżność w czasie, ale jednak, chcę wierzyć w to, że on wrócił, tylko w innym futerku.

Miło jest zamknąć oczy, wtulić twarz w jej futro, zupełnie inne niż Donnera – takie owczarkowe – jak krótkowłose owczarki starego typu – lekko szorstkie, lekko twarde i z wełną pod spodem… I choć wiem że jest to niemożliwe, a Ela jest Elą, to cieszę, się, na myśl o tych zbiegach okoliczności, bo mimo wszystko miło jest żyć wierząc w coś, nawet tylko z okazji wspomnienia Budzika, niż racjonalnie trzymać się całe życie rzeczywistości. A Ela niech zawsze pozostanie takim bezproblemowym kontaktowym i zakochanym w człowieku pieskiem – jak Budzik.

  • A ja jestem przekonana, że przypadków nie ma i nigdy nie było 🙂 Elka musiała do Was trafić…w końcu coś musi w tym być skoro jest ona a nie kolejny owczarek z hodowli, czy owczarek szwajcarski, jak to miało być w planach o ile dobrze pamiętam 🙂 Ma jakąś robotę dziewczynka do zrobienia i jak widać wykonuje ją rewelacyjnie. Ma być taki film chyba w lutym o psiaku który powraca w ciałach innych psów. To chyba będzie coś dla Was 🙂

    • Tak, tak chyba na podstawie tej książki o której wspominałam (albo książka na podstawie filmu – nie wiem w którą stronę).
      A Elka na pewno ma jakąś misję i myślę że ogólnoświatową nie tylko w naszej rodzinie, bo to „obcy” w psim ciele i jesteśmy o tym przekonani!
      M. do tej pory nie może pojąć tego jak doszło do tego, że jest z nami i że jest kundelkiem, kiedy ja nie zgadzałam się nawet na to, żeby on chociaż rozważał inną rasę niż pastucha, a tu masz ci los, naczelny dyktator psich ras w naszej rodzinie wybrał taką niepozorną Elkę, zamiast pięknego szwajcara… 😀 Obcy musieli maczać w tym palce. 😛

  • Oczy mi się zaszkliły …. Mam psicę owczarka niemieckiego i ona już ma ponad 8 lat…

    • 8 lat to nie jest wcale taki starczy wiek dla owczarka. Gdyby nie guz na sercu u Budzika, to pies spokojnie żyłby do 12-13 lat. Nie ma co się martwić i smucić na zapas tylko cieszyć każdym dniem z psiakiem 🙂

  • weg_anka_ i_tajga

    <3 bardzo ciepły post. Ja nie wiem kiedy Tajdze stuknęły 3 lata z nami, w kwietniu skończy 4, a mi się wydaje, że ciągle ma 7-8 miesięcy, jak w chwili kiedy ją adoptowaliśmy. Dużo zdrowia dla Donnera i Elzy i jeszcze wielu wspólnych lat razem Wam życzymy! 🙂

    • Dzieci tak szybko dorastają… Pamiętam jak robiłam Budzikowi piąte urodziny. Był tort z parówkami i jego psia dziewczyna, a tu Donner już zbliża się do tego wieku. Kiedy to minęło… 😉

  • Plemię Apacza

    Piękny wpis! W życiu nic nie dzieje się bez przyczyny 😉 Ja głęboko wierzę w to, że każdy nasz krok czy decyzja ma jakieś znaczenie i wszystko łączy się w całość. Fajnie, że widzisz w Niej tyle cech Budzika, aż miło na sercu się robi 😉
    Pozdrawiam!
    Paula
    http://plemieapacza.blogspot.com/

    • To w dużej mierze widzenie tego co się chce zobaczyć tak na prawdę, ale dzięki niej w tym roku dużo lepiej znieśliśmy tą smutną rocznicę.

  • Ola

    Wpis niosący nadzieję. Wypatruję chwili kiedy moja Ally wróci w innym futerku. Tęsknota za nią zabija mnie każdego dnia.

    Pozdrawiam ciepło.

    • Dzięki, chciałam by pokazał, że trzeba się cieszyć tym co jest, a nie tym co było, nawet jeśli to naciągamy, żeby czuć się lepiej 😉

  • pluto

    Witaj, trafiłam na Twoją stronę przypadkowo…nie wiem dlaczego skierowała mnie na Twój wpis „on wróci…Choć może w innym futerku” ale bardzo chciałam Ci podziękować, wciąż wierzę, że mój Pluto wróci…choć może w innym futerku. Na pewno będę wiedziała, że to on bo dla każdego z nas nasz pies jest niepowtarzalny i tylko nasze serce czuje , że on wrócił, bo chciał, bo musi dokończyć jakieś zadanie, bo kocha i chce znów być z nami <3