4Cze

Jak zacząć biegać z psem – canicross dla każdego.

Zanim przejdziemy do należytej części tekstu musimy uzmysłowić sobie jeden podstawowy fakt. Poniższy artykuł dotyczy canicrossu – nie biegania z psem bez smyczy, na luźnej smyczy itp. W canicrossie pies pracuje, ciągnąc opiekuna na dużej prędkości więc nasze ogólne pojęcie o tym jak biegać z psem, czyli niewinne przebieżki i truchtanie dla przyjemności – nie odnosi się do tego sportu, nawet trenowanego amatorsko. Który jak każdy sport jest obciążający i kontuzyjny, stąd tak ważne by nie mylić canicrossu z „niewinnym bieganiem od czasu do czasu”.

Canicross

Canicross – Oficjalna dyscyplina sportowa należąca do grupy sportów psich zaprzęgów. Polega na bieganiu z psem upiętym na smyczy z amortyzatorem (długości ok 2,5 w rozciągnięciu), łączącej się z pasem na talii maszera. Pies biegnie przodem pomagając tym samym w biegu zawodnikowi. Wyścigi tej dyscypliny odbywają się w warunkach bezśnieżnych.
Canicross można uprawiać z dowolnym psem w dobrym stanie fizycznym i odpowiednim wieku. W Polsce jak i na Świecie najlepiej w tej dyscyplinie sprawdzają się greystery, psy myśliwskie jak np.: wyżły, charty czy pointery jak i inne psy zaprzęgowe Syberian husky czy Alaskan Malamut.

 ~ z Wikipedii

O tym, że dość intensywnie biegałam z Donnerem zapewne wiecie. Przez ostatnie pół roku (z haczykiem) mieliśmy przerwę wynikającą najpierw z jednej operacji, potem z powodu pojawienia się Elki i czasu, który musiałam niemal w 100% poświęcić maluchowi by był fajnie zsocjalizowany i ogarnięty, czyt. nie jak Donner. Później była kastracja i kolejne oszczędzanie się i w końcu zima. Wiosna nas nie rozpieszczała i bieganie po bagnach było wątpliwą przyjemnością, więc do naszych treningów biegowych wróciliśmy tak naprawdę nieco ponad trzy tygodnie temu – po przeprowadzce.

Jako, że Panna Elza za miesiąc będzie miała rok, mogła powolutku zacząć wdrażać się w bieganie. Zanim jednak, zaczęłam z nią pierwsze ćwiczenia, robiłyśmy sobie niezobowiązujące treningi posłuszeństwa na których Młoda uczyła się podstawowych komend jak kierunki, zatrzymanie i starty. Co tak naprawdę jest elementem wyjściowym do większości sportów, ale i codziennego życia z psem. Także każdy kto planuje zacząć biegać z psem (czy jeździć na rowerze) warto by zaczął od podstaw, zanim jeszcze połączy siebie i psa linką.

Canicross

Nauka kierunków:

Nie jest ważna tak naprawdę metoda, ale efekt. Czy zrobimy to jak do wysyłania po aport w obi, przez target, czy jako skręty w chodzeniu przy nodze lub w inny sposób – nie ma znaczenia. Ja uczyłam Elę w dwojaki sposób. Na warsztatach z Canicross z Rafałem ćwiczyliśmy wysyłanie psa do ukrytego smaczku po wskazaniu mu skrytki po prawej, lub po lewej stronie. Później wskazywanie było poprzedzone komendą kierunkową głosową, by ostatecznie pozostało tylko polecenie.

  1. Usiądź wygodnie na podłodze. Po swojej prawej i lewej stronie umieść skrytki. Następnie włóż do jednej nagrodę. Pies w tym czasie zostaje w pozycji siad-zostań, w niewielkiej odległości przed Tobą. Powinien widzieć, że coś chowasz w jednej skrytce.
  2. Wskaż psu wyraźnym gestem skrytkę z jedzeniem i zwolnij go z komendy, by mógł wziąć nagrodę. Jeśli pies podejdzie do właściwiej skrytki nagradzamy go dodatkowo socjalem, jednocześnie uniemożliwiając podejście do drugiej. Jeśli pies pomimo wskazania podejdzie do pustej skrytki wydajemy sygnał braku nagrody, np. O-jej… odprowadzamy na miejsce i rozpoczynamy zabawę od nowa, od momentu pokazania psu, że coś chowamy w skrytce. Na tym etapie używamy tylko jednej skrytki. Do póki pies nie pójdzie we wskazanym kierunku.
  3. Po dwóch-trzech prawidłowych próbach wprowadzamy drugą skrytkę, tym razem w niej chowając jedzenie. Dalej tak, by pies widział, że schowane jest w jednej jedzenie (lub zabawka) – nie markujemy chowania w drugiej! Gestem wskazujemy właściwą.
  4. Kiedy pies pewnie podchodzi do wskazanej skrytki, Możemy zacząć markować wkładanie smaczka do jednej i rotacyjnie wkładać właściwego smaczka raz do prawej, raz do lewej. (Unikajmy schematów, by pies nie nauczył się przewidywać, gdzie teraz włożymy!).
  5. Z czasem do naszych gestów dodajemy polecenie słowne przed wskazaniem, zgodnie z warunkowaniem wyższego rzędu. Najpierw dajemy komendę słowną, po 2-3 sekundachdodajemy gest – pamętajmy o rzdzieleniu czasowym bu nie doszło do blokowania bodźca, że pies nauczy się wybierać na co będzie reagował. (UWAGA! Siedząc na wprost do psa wskazując mu prawą skrytkę wydajemy komendę „wvlewo”, ponieważ z punktu widzenia psa, „skręca” w lewo.)
  6. Kolejnym etapem jest ustawienie się przed psem, tyłem do psa i wydanie komendy kierunkowej, dodając jeszcze gest jeśli pies nie do końca reaguje na słowo.
  7. Ostatnim etapem jest ustawienie się za psem i wysłanie go do wskazanej skrytki słownie.

Warunkowanie wyższego rzędu – polega na powiązaniu reakcji na bodziec warunkowy z nowym bodźcem warunkowym. Najpierw w procesie warunkowania używamy bodziec warunkowy pierwszy, a kiedy już zostanie powiązany z reakcją warunkową (będzie ją wywoływał), jego zaprezentowanie będzie wywołane bodźcem warunkowym drugim. W konsekwencji czego bodziec warunkowy drugi z czasem również zacznie wywoływać tą samą reakcję warunkową.

Blokowanie bodźca – kiedy jednocześnie pojawiają się dwa bodźce, a jeden pozwala lepiej przewidzieć reakcję, niż drugi, wówczas ten drugi będzie blokowany przez ten pierwszy. Np.: kiedy uczymy psa „siad” i jednocześnie pokazujemy gest i wydajemy polecenie słowne najprawdopodobniej okaże się, że pies reaguje tylko na jeden bodziec np.: na gest, a na polecenie słowne nie reaguje. Wówczas należy zastosować warunkowanie wyższego rzędu i słabszy bodziec (komendę głosową) wydawać przed silniejszym (gest), aby uwarunkować zachowanie na obydwa bodźce.

Canicross

Drugim sposobem, który mnie bardziej odpowiada jest wydawanie komend kierunkowych podczas chodzenia przy nodze. Czyli kiedy skręcamy, wydaję komendę kierunkową. W sportach typu obi, IPO itp. takie chodzenie przy nodze z nadmiarem komend nie jest wskazane, bo pies powinien trzymać pozycję „sam”, ale na moje potrzeby jest to wystarczające i bardzo pomocne. W ten sposób nauczyłam kierunków Budzika i Donnera i mnie osobiście sprawdza się to bardzo dobrze. Zarówno później w wysyłaniu psa we wskazanym kierunku, zakrętach na przeszkodzie itp. Oczywiście sportowo „lewo” i „prawo” są długimi komendami, mało wygodnymi, nie wspomnę o tym, że zbędnymi przy chodzeniu przy nodze. Ale tym razem mówimy o canicrossie i to na poziomie amatorskim, który owszem pozwoli nam wystartować w zawodach i ogarnąć się na trasie, ale jeśli ktoś myśli na poważnie o tym sporcie, to nie będzie czytał porad na blogu tylko pójdzie do zawodnika i umówi się na trening. Ale same ćwiczenia pomogą też w dogtrekkingach i innych sportach zaprzęgowych jak bikejoring, hulajnoga, czy w zimie sanki.

No to dobrze, kierunki mamy. Nie będę ukrywała, że dużą część roboty odwalił za mnie Donner, bo kiedy zabierałam Elkę na dłuższe spacery na pasie, by przyzwyczajała się do szelek i tego, że coś (znaczy ja) się za nią ciągnie, kiedy wydawałam komendy kierunkowe Donnerowi, a on skręcał, Elka chcąc iść z nim bark w bark robiła to samo, więc przypuszczam, że sporo nauczyła się od niego.

Kolejnymi ćwiczeniami było napinanie liny, tak by ruszać z liny napiętej, by minimalizować szarpnięcie. Jak to ćwiczyć opisywałam w tym wpisie, więc powtarzała się nie będę. Natomiast przy silnych, bardziej ekscytujących się psach lub podczas startów wspólnych podczas zawodów startuje się trzymając psa za obroże lub tylną część uprzęży natomiast linę trzymamy sklarowaną w ręce i po starcie „wypuszczamy psa” z ręki do pełnego napięcia liny.

Canicross

Dodatkowymi komendami było „stóóój…” – czyli zatrzymanie, które samo z siebie się nauczyło. Najpierw „stój”, było komendą do zmiany pozycji, później podczas spacerów bez linki w znaczeniu – „zatrzymaj się i poczekaj aż podejdę”, ostatecznie długie „stóóój…” wydane niskim tonem, służy do spowolnienia i zatrzymania psów. Przypuszczam, że tą komendę Ela również przejęła od Donnera.

Ostatnią dość ważną komendą jest poganianie, które u mnie jest w formie: „Dawaj, Dawaj!”, albo „Go!, Go!” – szybkie, ponaglające, mające dosłownie pogonić psa i zmotywować do szybszego biegu. Ostatnio bardzo często występujące podczas marszów i krótkich przebieżek, ponieważ Donner wyszedł z założenia, że do biegania i trekkingów wystarczy jeden pracujący pies, więc skoro Elka pracuje, to on już nie musi i idzie lub truchta jak ten osiołek na luźnej smyczy pół kroku przede mną nie przemęczając się, więc żeby się o niego nie potknąć co jakiś czas muszę go poganiać. Kiedy natomiast zabieram samego Donnera, nie mam tego problemu i pies chętnie pracuje, zatem obstawiam, że jego psia logika uznaje zaprzęgi jedno psie. Zatem kiedy idziemy na wspólny trening Donner podpinany jest do pasa na krótszej lince, by chcąc nie chcąc musiał pracować, a Elka póki co rozkochana w ciągnięciu podczas biegania jest liderem naszego mikro zaprzęgu.

Po za tymi komendami należy również rozważyć komendę „równaj” w biegu. Jest ona o tyle ważna, że  gdy biegamy w terenie pofałdowanym  pies, na zbiegu będzie miał o wiele większe możliwość rozpędzenia się, co może spowodować, że prędkość biegu przewyższy nasze możliwości i zatrzymanie psa będzie niemal niemożliwe, a pamiętajmy, że „hamowanie zębami po ziemi” może byc mało przyjemne, a pies zanim ogarnie, że coś z nami nie tak, przeciągnie nas spory kawałek bez większego wysiłku.

Canicross

Kiedy już umiemy podstawowe komendy, które lepiej lub gorzej można przez zabawę wypracować jeszcze z bardzo młodym psem, zanim zacznie jakiekolwiek – właściwe – treningi, możemy powoli przejść do wstępnych przebieżek. Każdy zna najlepiej swojego psa, jego predyspozycje, wydolność, dojrzałość organizmu. Co człowiek to też inna teoria co młodemu psu wolno, a co nie. Ja Eli nie ograniczałam od małego, ani ruchu ani zabawy. Chciała bawić się z Donnerem w przeciąganie liny – to się bawili. Faktem było, że Donner był w stosunku do niej niesamowicie delikatny i szarpał się „jednym zębem”, tak delikatnie jakby matka bawiła się z niemowlęciem. Dopiero z czasem kiedy Elka stopniowo dorastała, dokładał siłę i zawziętość, dozując swoje możliwości do możliwości szczeniaka. Nikt nie zabraniał też Eli biegać na spacerach – jeśli miała taką ochotę, mogła biegać po polu jak postrzelona. Po schodach na pierwsze piętro wychodziła sama, odkąd była zbyt ciężka i nieporęczna by ją nosić. Chodziła z nami na długie spacery – żyła jak normalny pies. Kiedy trochę podrosła w wieku ośmiu-dziewięciu miesięcy, bawiła się z nami na malutkich przeszkodach w pierwsze kicanie, ale nikt jej niczego nie zabraniał. Zgodnie z zasadą –wszystko jest dla psów, tylko z głową.

Co jakiś czas, jak wspomniałam i jak mogliście śledzić na blogu – zabieraliśmy Elkę na spacery właśnie w szelkach – podpiętą do pasa, by uczyła się, że czasem coś może się za nią ciągnąć. Czasami kiedy udawało nam się w między czasie coś pobiegać z Donnerem, na krótkich odcinkach, Młoda była również zabierana na bieganie luzem – swoim tempem z nami.

W takim niewinnym przygotowaniu do treningów najważniejsza jest obserwacja szczeniaka. Czy to co mu serwujemy nie jest dla niego zbyt obciążające, czy lubi z nami spędzać czas w taki sposób. Czy po takich zabawach nie ma problemów z poruszaniem się, utykaniem, nie kładzie nam się i nie ma siły iść dalej. Oczywiście super opcją są badania pod kątem wydolności, dysplazji itp. Ale nie popadajmy w skrajności, dla amatorskiego biegania na tym etapie wystarczy nam obiektywna obserwacja naszego psa, nie forsowanie go do upadłego i zdrowy rozsądek. Oczywiście suplementacja jest jak najbardziej wskazana – nie tylko dla psów trenujących mniej lub bardziej profesjonalnie coś, ale dla większości młodych psów (nie tylko ras dużych i średnich). Szczególnie kiedy nie jesteśmy w stanie zapewnić zbilansowanej diety, co bardzo często się zdarza u niedoświadczonych opiekunów, którzy całe życie karmią psa jedną karmą średniej jakości lub gotowanym ryżem z kurczakiem.

Canicross

Tak więc, kiedy mamy fajne podstawy z komend, dobrze rozwijającego się młodego psa około roku-półtora, który jest zdrowy, nie ma nadwagi i widocznych przeciwskazań do wysiłku możemy powoli zacząć regularne treningi. (UWAGA! intensywne bieganie z dnia na dzień, czy sporty zaprzęgowe, właściwie jakiekolwiek sporty z psem, który ma nadwagę, nie pomoga mu schudnąć, a moga prowadzić do bardzo poważnych kontuzji i urazów. Najpierw odchudzamy psa dietą i spacerami oraz pływaniem, potem dokładamy obciążenia fizyczne typu bieganie.)

W canicrossie (jak i w bikejoringu) ważne jest by pies miał cechy lidera – to znaczy, chciał pracować sam i biec jako pierwszy. Niestety psy niemające we krwi bycia liderem, mogą czuć spory dyskomfort w prowadzeniu opiekuna. Nie powiem, że nie jest to do wyuczenia, ale jest to o wiele trudniejsze niż z psem – liderem. Ja mam to szczęście, że zarówno Donner jak i Elka chętnie pracują same. Jednak patrząc na Budzika, wiem że z nim byłoby to niemal niemożliwe. Pies rzadko kiedy chodził pierwszy i unikał ciągnięcia mnie, uznając to za niekulturalne. Jeśli pies nie ma cech lidera można wypracować z nim to poprzez „gonienie” kogoś kto biegnie / jedzie na rowerze przed nami. Jednak trzeba robić to z głową, by pies nie nauczył się gonić obiektów uciekających i pracować tylko kiedy kogoś lub coś goni. Wiec na początku do motywacji jest to pomocne, jednak z czasem należy odchodzić od gonienia pomocnika, który powinien z treningu na trening znajdować się coraz dalej i coraz mnie motywować, by ostatecznie pies mógł biec sam. (UWAGA! Dotyczy to osób, które same biegają. Pamiętajmy, że na zawodach startuje wielu zawodników, więc pies nauczony pogoni świetnie sobie poradzi, goniąc innych zawodników, co pozwoli nam utrzymać psa w trybie pracy przez cały bieg, ważne by (jeśli mamy możliwości wygrania) wyprzedzać tych na przodzie stawki na ostatnim odcinku, by wpaść na metę kiedy pies jeszcze nie straci motywacji do biegu, niż ostatnie metry przed metą ciągnąć psa, który zamiast biec na przód będzie oglądał się do tyłu, czy psi koledzy biegną, bo bez nich to nie ma sensu biec samemu.)

Szersze informacje o canicrossie znajdziecie w wywiadzie z Rafałem i moim podsumowaniu z warsztatów z Canicrossu. Jednak krótko w punktach powtórzę jeszcze najważniejsze informacje, które możecie doczytać w wyżej wspomnianych artykułach:

yCanicross to bieg na czas gdzie pies pracuje. CanicrossTreningi z psem powinny być krótkie, szybkie i intensywne. Choć większości zawodników najczęściej trenuje canicross bez psa, bieg z psem jest tylko zwieńczeniem całej zabawy w tan sport. Bieganie z psem na długie dystanse, gdzie pies człapie koło nas to nie jest canicross, a w ten sposób pies uczy się, że można nie pracować, aczkolwiek są również biegi enduro mające 8-9 a nawet do 20km, z tym że trzeba pamiętać że również na tych dystansach pies cały czas pracuje i ciągnie. Warto jeszcze zwrócić uwagę na częstotliwość treningów. Można biegać i codziennie – nikogo to nie zabije, ale ważne jest by dać psu i jego mięśniom odpocząć i nie doprowadzić do deprywacji potrzeb – aby bieganie nie stało się jedyną formą aktywności i spaceru. Warto o tym pomyśleć by nie zaniedbać zabawy z psem, treningów posłuszeństwa i zwykłych spacerów w których pies może zająć się sam sobą.

y

Przed i po treningu pamiętajmy o rozgrzewce (przed) i rozciąganiu (po) zarówno dla nas (to chyba oczywiste) jak i dla psa. Nie dajcie się zwieść zapewnieniom, że nie jest to konieczne. Jest! Niezależnie jaki sport trenujemy, bo nawet trenując niby nie urazowe obi większość zawodników powie Wam, że rozgrzewa psy przed treningiem. A o rozgrzewce i rozciąganiu napiszę innym razem. Ale nie bagatelizujcie tego!

y

Warunki atmosferyczne i środowiskoweCanicrossnie trenujemy kiedy jest duszno i gorąco. 20-21oC i niższa to temperatura optymalna. Oczywiście nikogo nie zabije niewinne bieganie i w 24 oC, ale jaki jest sens mordowania się w upał? Czym natomiast są warunki środowiskowe? To przede wszystkim nawierzchnia. Nie biegamy po asfalcie. Canicross to nie jest truchtanie i pokonywanie dwudziestu kilometrów leniwym marszobiegiem, tylko intensywny szybki, obciążający bieg. Wiele psów wbrew pozorom przy dużej prędkości i podczas ciągnięcia ściera sobie opuszki łap, sama twarda nawierzchnia słabo amortyzuje bieganie, ostatecznie asfalt o wiele bardziej nagrzewa się niż inne powierzchnie. Ja preferuje bieganie po lesie lub po polnych drogach, każdy ma własne preferencje, ale unikałabym również dróg z wielkimi koleinami, dziurami itp. Jeden nieuważny krok i kontuzja gotowa, jak nie skręcenie kostki, to wywrotka, kiedy pies nas pociągnie, a my nie utrzymamy równowagi.

y

Karmienie i nawodnienieIsoDog GameDogdobre nawodnienie psa przed treningiem pozwala mu na intensywny wysiłek. Psa nie powinno się karmić bezpośrednio przed i po treningu, aby uniknąć skrętu żołądka. Po dużym systematycznym wysiłku można podawać psu napoje izotoniczne, które bardzo fajnie nawadniają organizm i uzupełniają utracone elementy. Ja stosują IsoDoga, ale można też w Internecie znaleźć przepisy na własne izotoniki. Ktoś zapyta po co? To ja odpowiem pytaniem – a po co Wy na trening, czy na wycieczkę w góry kupujecie kolorowe napoje dodające energii czy uzupełniające utracone elementy?

y

Sprzęt – ostatnim najważniejszym zagadnieniem jest sprzęt. Do canicrossu potrzebujemy wygodne szelki dla psa, w których pies będzie mógł ciągnąć bez pododuszania się. Wielu weterynarzy, zoofizjoterapeutów i sportowców odradza szelki typu norweskiego, co tłumaczą brakiem obojczyków i specyficzną budową aparatu ruchowego przez co łatwo doprowadzić do kontuzji i poważnych urazów. Zgadzam się z tym jeszcze z innego powodu. Wielokrotnie testując różne szelki zaobserwowałam, że na szelkach takiego typu pies bardzo szybko się poddusza i zaczyna świszczeć przy oddychaniu, dodatkowo, pies ciągnąc układa nienatułanie kręgosłup (wygina go w pałąk). CanicrossDodatkowo linka zamocowana do zapięcia na łopatkach, ciągle smyra psa po grzbiecie. Dlatego o wiele lepsze są szelki zaprzęgowe, najlepiej typu sled które przez swoją budowę pełnią już funkcje amortyzatora. Ewentualnie inne półsportowe szelki o przedłużonym tyle, które rozkładają obciążenie w sposób komfortowy i bezpieczny dla psa. Pas maszera pozwala nam zaczepić psa bezpośrednio do na, dzięki czemu mamy wolne ręce by podczas biegu pracować nimi, a kto biega ten wie, że dobra praca rąk może wiele pomóc. Należy zwrócić szczególną uwagę na dobór pasa odpowiedniego dla nas. Psy wolniejsze, o mniejszej masie mogą być zaczepione do pasów szerszych, które nosimy wyżej na lędźwiach. Jest to wygodniejsze świetnie sprawdzi podczas wypraw w góry i dogtrekkinów. Jednak wygoda to nie wszystko. Należy także pomyśleć o ergonomii. Bowiem szybkie, silne i mocne psy będą powodowały zbyt duże obciążenia na nasz kręgosłup. Wówczas wybierzmy pas gdzie środek uciągu będzie niżej np;. na kościach kulszowych, tak by pies ciągną bardziej za biodra niż za krzyż. Ja mam sprzęt od Sali.pl i na moje potrzeby i stopien zaawansowania jest wystarczający, jednak sprzęt powinniśmy zawsze dobierać indywidualnie pod siebie. Ostatnim elementem jest smycz z amortyzatorem, lub amortyzator + smycz, które pozwalają zminimalizować szarpnięcia zarówno samego psa jak i te odczuwalne na naszym kręgosłupie.

To tyle jeśli chodzi o podstawowe informacje – jak zacząć. Na koniec jeszcze poruszę najczęstszą obawę opiekunów psów, którzy chcą zacząć biegać z psem, który ma ciągnąć: „Czy pies nie zacznie ciągnąć się na spacerze”. Odpowiem Wam, że nie. Dobrze wypracowane posłuszeństwo i fajnie zrobione treningi z canicross są bardzo czytelne dla psa. Pies świetnie rozpoznaje wskazówki konfiguracyjne i doskonale wie, że te szelki oznaczają ciągnięcie i bieganie. Te buty i spodenki pańcia i ten śmieszny pas zapowiadają trening. Tak samo jak doskonale wiedzą, że kiedy bierzecie saszetkę treningową czy spódniczkę, to będzie trening posłuszeństwa i pies zawsze jakoś wtedy się bardziej słucha niż podczas zwykłego spaceru. Ważne jest tylko to, by nie stosować na codzienne spacery na luźnej smyczy tego samego modelu szelek, który używamy do ciągnięcia, a wierzcie mi, że pies nie będzie miał problemu z tym by rozróżnić kiedy można ciągnąć, a kiedy nie.

Wskazówki konfiguralne (sytuacyjne) – jest to pewien powtarzalny kontekst (okoliczności), które występują zawsze przy jakimś zdarzeniu, w określonej formie i kolejności. Pewien rytuał zapowiadający zdarzenie. Bardzo często z powodu wskazówek konfiguralnych, których sami nie dostrzegamy przypisujemy psom niemal nadprzyrodzone zdolności przewidywania niedalekiej przyszłości, choć lepszym przykałdem będzie choćby „poczucie wstydu” gdy coś nabroił. A psy po prostu bardzo dobrze odczytują nasze subtelne zachowania i powtarzane schematy, z których bardzo często nie zdajemy sobie sami sprawy, a dla psa jednoznacznie zapowiadają co za chwilę będzie.

Olbrzymie podziękowania dla Rafała Śmiałkowskiego za konsultacje tekstu. Dzięki!

Canicross

  • Ela Dune

    Z moim psem sobie tak „niedzielnie” biegamy. Często jednak ubieram się w dres oraz biorę pas maszera na zwykły spacer, bo a nuż zachce mi się podbiegnąć. Jakimś cudem nauczyłam mojego Diega, że ciągnie jak poruszamy się szybko, a jak powoli to z kolei nie ciągnie. Z kolei kierunków udało mi się nauczyć zarówno Diega jak i poprzedniego psa poprzez codzienne używanie tych zwrotów. Na zwyczajnych spacerach często w ten sposób komunikuję gdzie skręcamy, w lewo czy prawo. Najśmieszniejsze w tym jest to, że pies lepiej zna te komendy ode mnie… „Diego, lewo. A nie, nie tam, sorry. W prawo miało być.” Że mu sie jeszcze to nie pomerdało. XD

    • Haha mnie też się zdarza krzyknąć w lewo i kiedy wpadamy w największe koleiny, które mieliśmy ominąć, przepraszająco dodaje: „miało być to drugie lewo….” 😛

  • Właśnie jesteśmy z Lokim na etapie zamieniania naszego bieganka w coś, co będzie można nazwać canicrossem:) Z pewnością z kilku rad skorzystam:) Dzięki za ten wpis:)

  • Kaśka Pisarek

    Jaką macie długość smycz? Też mam dwa psy i zastanawiam się jaka długość jest najlepsza.

    • Najlepsza to taka, na której Tobie i psom jest wygodnie. 😉 Najważniejsze, żeby kiedy pies zwalnia i słabiej ciągnie – smycz nie szurała po ziemi, bo się w nią zaplaczesz. ja mam długości 130, po rozciągnięciu 170cm. 🙂