Jak przygotować psa w góry

Góry tu wszystko jest święte
Tu wspinaczki nasze wniebowzięte
W górach los ma Światowida twarz
Od ogniska bije jeszcze baśni blask…

~SDM

O samych górach chyba nie ma co pisać, bo są tacy co je kochają i tacy co ich nie znoszą. Wiadomo ci drudzy skoro muszą z jakiegoś powodu się w nie wybrać (np. bo jest to modne, lub znajomi jadą), a nie czują takiej potrzeby – niech zostawią psa w domu! Zdecydowanie, będą się sami męczyli, a i pies nie będzie miał z tego frajdy. Jednak te osoby, które czują zew gór, kochają włóczyć się samotnie szlakami, w otoczeniu przyrody – niech spróbują chociaż zabrać ze sobą psa. W końcu pies kocha to samo – dzikość, wolność, spacer i przygodę!

SONY DSC

Pierwszy wyjazd w Beskidy z 9-cio miesięcznym Donnerem

1) Wybór gór:

Więc kiedy już zdecydujemy się zabrać psa w góry należy wybrać – te odpowiednie.

Poniżej znajdziecie wykaz Parków Narodowych z adnotacją czy można wprowadzić psa czy nie i jakie są dodatkowe obostrzenia, przygotowany przez portal Aktywni z Psami. Dodam od razu, że w nie wolno wprowadzać psów do Ścisłych Rezerwatów Przyrody, niezależnie od tego czy jest to Park Narodowy czy kawałek lasku opatrzony tabliczką – Rezerwat Przyrody – chyba, że wewnętrze przepisy danego obszaru mówią inaczej.

Wykaz dostępnych dla psów Parków Narodowych

SONY DSC

Zabawa w górskim potoku

Warto jeszcze pamiętać o tym, że Park Narodowy ma granice. To nie jest tak, że jak w Bieszczadzkim Parku Narodowym jest zakaz wprowadzania psów, nie pojedziemy z nim w Bieszczady. Jest sporo szlaków poza PN, jak również fajne miejscowości w PN w których normalnie żyją psy, a zakaz ich wprowadzania dotyczy tylko szlaków.

Jakie góry wybrać na początek? Analogicznie jak w chodzeniu po górach z małymi dziećmi; stosunkowo niewielkie i płaskie, o krótkich trasach, by w razie potrzeby można było szybko wrócić. Oraz o urozmaiconym krajobrazie, bo jeśli okaże się, że pies nie daje sobie rady na szlaku, żebyśmy mieli alternatywę spędzania czasu, a nie byli zmuszeni wrócić do domu.

Na pierwsze wyprawy w góry polecam Beskid. Okolice Dukli, Iwonicza, Rymanowa, Gorlic. Góry są niewielkie, w większości idzie się lasem, trasy są na dosłownie kilka godzin. Można znaleźć szlaki nie tylko po górach, ale i po wąwozach, rozlewiskach i tylko z niewielkimi podejściami.

SONY DSC

Najważniejsze że wyjazd podoba się psu!

2) Lista całodobowych klinik weterynaryjnych:

Po wyborze gór, najlepiej zrobić listę najbliższych lecznic weterynaryjnych, o dyżurach w święta (długie weekendy są zazwyczaj dniami wolnymi od pracy). Nam na szczęście nigdy na wyjazdach nie był potrzebny weterynarz, ale kontakt warto mieć chociażby na wypadek ukąszenia przez żmiję, pszczołę, zatrucia się jakąś rośliną, czy nadwyrężeniem lub rozcięciem łapy.

3) Lista psio-lubnych miejsc i knajpek:

Wiadomo, na wyjeździe chce się pójść na fajną kolację, lub na piwo, warto znaleźć takie miejsca w którym nasz pies będzie mile widziany i nie będzie musiał zostać sam w agroturystyce.

4) Wizyta u weterynarza

Kolejny krok to wizyta u naszego weterynarza. Pamiętamy o aktualnym szczepieniu na wściekliznę, ale nie to jest powodem wizyty. Jeśli nie jesteśmy pewni naszego psa, warto skonsultować się, czy wyjazd w góry jest dla niego odpowiedni. Jest to w szczególności ważne dla psów z problemami zdrowotnymi, oraz dla psów rosnących by nie obciążać stawów. Na koniec pamiętajmy o właściwym zabezpieczeniu psa przed kleszczami! To, że w miejscu w którym mieszkasz akurat nie ma wysypu kleszczy nie znaczy, że w górach też ich nie ma!

IMAG0379

Stały bywalec w Wilczaj Jamie

Mówi się, że nie powinno obciążać się psa do 1,5roku. Odnośnie skoków, biegów, ciągnięcia i innych sportów wyczynowych – zgadzam się w 100%. Odnośnie spaceru po górach jestem nastawiona sceptycznie. Według mnie jeśli pies rozwija się równomiernie, jego wzrost jest proporcjonalny, a sam pies jest zdrowy i nie wykazuje problemów zdrowotnych np. serce, stawy; można spróbować zabrać go w góry w wieku szczenięcym, jednak sama nie wzięłabym psa młodszego niż 6-7miesięcy. Donner pierwszy raz był w górach w wieku 9 miesięcy. Należy pamiętać, że powinno dostosować się długość i trudność trasy do możliwości psa, robić częstsze odpoczynki i odpowiednio wspomóc go suplementacją. Ale wszystkie informacje o młodym psie na trasie poda Wam weterynarz i jego zdanie należy respektować, bo wie najlepiej co w danym przypadku będzie dobre, a co złe. Jednak uważam, że nie należy robić z młodego ONka kaleki życiowej i znosić go ze schodów oraz ograniczać wszystkie zabawy – profilaktycznie. Jeśli nie ma przeciwwskazań: pies to pies, a owczarek jest psem pracującym i jest najszczęśliwszy kiedy jest zmęczony, ale spełniony.

5) Kondycja:

Skoro nie ma przeciwwskazań dla psa, przygotowujemy się do wyprawy. Nie idziemy z marszu na 5h w góry z nadzieją – jakoś to będzie, tylko musimy zaprawić trochę naszego psa, a przy okazji nas, byśmy wytrwali przez kilka dni urlopu, a nie drugiego dnia odpuścili z powodu zmęczenia i zakwasów. Najlepiej kilka tygodni no przynajmniej kilkanaście dni przed wyjazdem wydłużyć trasy spacerowe do kilkunastu kilometrów, zacząć biegać lub jeździć na rowerze. Oczywiście po płaskim można iść i iść i ma się to nijak do odległości w górach, ale jakąś kondycję zawsze sobie i psu wyrabiamy. Szczególnie kiedy psy nie mają dużo długotrwałego ruchu.

6) Zakupy/sprzęt:

DSC03777

Pełna współpraca na szlaku

  • Smycz – powinna być dłuższa niż na zwykłych spacerach, by zapewnić psu komfort wędrówki w jego tempie. Czytałam o tym, że pies powinien w górach iść ‚noga’ żeby zachować równe spokojne tempo i nie forsować się podbieganiem. Może jest w tym racja, ale ja się z nią nie zgadzam. Uważam, że każdy powinien iść swoim tempem, tak samo człowiek jak i pies. Jeśli pies ma swobodę na lince, sam da sobie radę. Wybierze ścieżkę najwygodniejszą dla jego łap, tam gdzie może przyspieszy, siknie i powącha co trzeba. A jak będzie potrzebował, będzie się wlókł za nami. Dlatego powinien mieć na tyle długą linkę by mieć tą swobodę. Idąc noga, jeszcze w obroży, odczuwa każde szarpniecie, kiedy się potkniemy, nie może wybrać trasy, tylko idzie tym co mu zostało obok nas, a my wybraliśmy np. ścieżkę bez kamieni, więc psu zostają kamienie. Jeśli ześlizgnie nam się stopa, odskoczy kamień, patyk – cokolwiek – uderzy w psa. Linka, smycz – jak pisałam wyżej, powinna być dłuższa by zapewnić psu komfort, jednak na tyle krótka by zachować panowanie nad psem, żeby pies się w nią nie plątał i nie ciągnęła się po ziemi. U mnie zazwyczaj jest to smycz z amortyzatorem około 2m. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest też FLEXI jednak ma jedną wadę – a mianowicie uchwyt do trzymania, który jest bardzo duży i nie poręczny. Jednak jak się pokombinuje da się go przypiąć do pasa, wówczas rozwiązuje się problem za długiej, ciągnącej się smyczy.
  • W góry konieczne są szelki i to bezdyskusyjnie. W szelkach pies mniej się męczy, jeśli jest zaprawiony w marszu, może nas ciągnąć i może pomagać nam we wspinaczce. Łatwiej nam psa przytrzymać, podnieść lub zdjąć. Pies się nie dusi jeśli idzie przed nami. Żadnych dławików, kolczatek i łańcuszków! Donner na szlaki nosił wprawdzie kiedyś kolczatkę, ale nie był do niej podpinany. Wraz ze mianą poglądów i nauką panowania nad psem, zaprzestałam ją psu nakładać nawet na wszelki wypadek. A jakie szelki? Wygodne. Pierwszym razem w górach, był w typowych guardach, drugim razem w standardowych sledach. Ogólnie szelki muszą spełnić nasze oczekiwania. Jeśli pies ma ciągnąć i pomagać nam w wędrówce lepiej, żeby były to szelki zaprzęgowe, jeśli pies ma problem z samodzielnym pokonywaniem trudności terenu, warto zaopatrzyć się w szelki które pozwolą nam przytrzymać lub podnieść psa.
  • Pas maszera – dobre rozwiązanie, ale nie konieczne. Dzięki niemu nie musimy trzymać smyczy w ręce. Możemy spokojnie studiować mapę, podpierać się rękoma czy łapać równowagę, bez obaw, że pociągniemy psa. Oczywiście linkę można zawsze przywiązać do pasa lub plecaka, kwestia kreatywności.
  • Kaganiec – zazwyczaj nie jest potrzebny, jednak przyda nam się, kiedy będziemy musieli skorzystać np. z transportu publicznego, busa czy stopa. W niektórych miejscach wymagane jest w regulaminie by pies był na smyczy i w kagańcu. Pamietajmy by był to kaganiec komfortowy dla psa. Umożliwiajacy zianie i swobodę oddychania. Nie bierzmy nylonowych „szczękościskaczów”, halterów, kagańców weterynaryjnych – jak zwał tak zwał.
  • Miska turystyczna – bardzo praktyczna rzecz. Lekka, składana, wodoodporna. Zajmuje mało miejsca w plecaku, nic nie waży, w porwaniu do plastikowych nie połamie się, a daje psu możliwość spokojnego napicia się czy zjedzenia.
  • Plecak – dla psów bardziej zaprawionych w górskich wędrówkach, silniejszych i wytrzymalszych. Na pierwszy wyjazd nie wskazany. Należy jednak pamiętać by nie był to duży ciężar! Niech pies nosi tylko swoje rzeczy, bukłaczek z wodą, smakołyk, miskę; a nie będzie naszym koniem jucznym niosącym nasze rzeczy.
  • Karma – wbrew pozorom na wyjazd warto zaopatrzyć się w nieco lepszą karmę, nie musi być od razu active, ale niech będzie pełno wartościową. Wiadomo, że na wjeździe nie zawsze jest czas i warunki by przygotować psu odpowiedni posiłek, dlatego najlepsze są gotowe karmy mokre i suche, wzbogacone o dodane przez nas np. warzywa czy mięso. Wbrew pozorom w górach łatwiej będzie dostać nam wysokiej jakości świeże mięso i mleko do podkarmienia psiego turysty niż w dużym mieście. Warto też zabrać ze sobą psie przekąski. Oczywiście dużo się mówi żeby nie dawać psu jedzenia bezpośrednio przed, w trakcie i po wysiłku by nie doszło do skrętu żołądka, jednak bądźmy obiektywni. Skoro my umieramy na szlaku z głodu i sięgamy po kanapki, nie ignorujmy zaślinionego, patrzącego tęsknym wzrokiem psa. Dajmy mu jakiegoś gryzaka, kawałek suszonego mięsa czy czegokolwiek. Też mu się należy, a może nawet bardziej niż nam, jeśli pomaga nam wchodzić pod górę.

7) Suplementy, izotoniki, witaminki.

SONY DSC

Wy patrzcie gdzie jesteśmy, a ja się napiję

Ja przed wyjazdem w góry, czy na podobne wycieczki zawsze podaję psu wcześniej suplementy na stawy, florę bakteryjną i witaminy kupione w sklepie zoologicznym. Niby nic, ale nowe miejsce, wysiłek i stres mogą odbić się na zdrowiu psa. Witaminki podnoszą odporność, na wypadek rzecznych kąpieli, niedosuszenia, przewiania, zmęczenia… Tabletki na stawy podawane profilaktycznie. Suplementy na florę bakteryjną, czy zsiadłe mleko i kefir – jak najbardziej wskazane. Jeśli my mamy dolegliwości żołądkowe z powodu zmiany miejsca (inna woda, inne bakterie) pies może mieć podobne problemy. Można także przygotować psu napoje izotoniczne, o których dokładniej można poczytać na www.marmurkowy.pl

500ml wody + 200ml wywaru z kurczaka 

Taki napój zawiera 11,2g białka, 5,4g tłuszczu, 2,4g węglowodanów. Pies uzyskuje energię przede wszystkim z białek i tłuszczy (człowiek z węglowodanów), więc taki napój nawodni i da psu kopa. Poza tym podczas przetwarzania tłuszczy w organizmie psa powstaje woda metaboliczna, która zaspokaja 10% zapotrzebowania na wodę – dodatkowe źródło zaopatrywania organizmu w wodę.

500ml wody + łyżka miodu + rozgnieciony kawałek banana + szczypta soli 

Miód ma właściwości przeciwzapalne, zawiera potas, fosfor, magnez, wapń, żelazo i witaminę B. Sól pomaga w utrzymaniu prawidłowej gospodarki wodno-elektrolitowej (spowalnia uciekanie wody z organizmu). Banan zawiera potas, wspomaga regenerację organizmu i smakuje większości psów.

500ml wody + mleko kokosowe

Mleko kokosowe jest źródłem białka i zdrowych tłuszczów (zawiera ich ponad 50%). W mleku kokosowym znajdują się pierwiastki główne (makroelementy), które są potrzebne do funkcjonowania każdego organizmu żywego. Nawadnia organizm, uzupełniając poziom elektrolitów. Poza tym w prosty sposób można je przygotować samemu w domu.

Przepisy z www.marmurkowy.pl

8) Nocleg

DSC03751

Chwila odpoczynku

Znalezienie noclegu z akceptacją zwierzaka, jest w obecnych czasach stosunkowo łatwe, czasem za dopłatą, czasem w cenie – nie ma większego z tym problemu. Jednak należy zawsze z góry podkreślić jaki pies przyjedzie. Kiedyś zapowiedziałam się z ‚pieskiem’ i właściciele byli w dużym szoku, bo myśleli że przyjadę z yorkiem. Oczywiście pozwolili nam zostać, mimo że zazwyczaj nie akceptowali dużych psów. Warto jednak zagrać w otwarte karty. Jeśli właściciel agroturystyki oczekuje cichych psów, nie pchajmy się z wiecznie szczekającym pudelkiem. Sami tworzymy wizerunek ‚psiarzy’ i czasem lepiej poszukać bardziej otwartego hotelu, niż przez nasze zachowanie spowodować, że psy przestaną być mile widziane.

9) Niezbędnik:

  • Warto zabrać sporo ręczników – nigdy nie wiadomo czy w górach nie złapie nas ulewa, lub pies nie wykąpie się w rzece. Nasiąknięty, brudny – nie będzie mile widziany w żadnej ‚noclegowni’. Mokre ręczniki nie zawsze zdążą wyschnąć, więc lepiej mieć zapas.
  • Do tego szczotę lub grzebień, żeby sczesywać ewentualne kleszcze, rzepy i piach.
  • Ulubioną psią zabawkę – żeby pies miał się czym bawić, kiedy musimy zostawić go samego, lub żebyśmy mieli czym się z nim pobawić.
  • Koniecznie łóżeczko lub kocyk, na którym zwykle śpi pies, żeby czuł się swojsko w obcym miejscu.
  • Jedzenie – dobrze popakować na każdy dzień.
  • Sprzęt (szelki, linki, kaganiec, pas maszera, plecak, książeczkę zdrowia)
  • Apteczka (bandaż, plaster na rolce, woda utleniona, suplementy czy doraźne leki, które znamy i podawaliśmy już psu na dane problemy np.: węgiel na rozwolnienie, wapno).
  • IDENTYFIKATOR! na wypadek zgubienia. Nawet jakbyście mieli kupić najtańszy, taki który rozpadnie się po powrocie do domu, ale niech pies go ma. Na wszelki wypadek.

10) Podróż:

DSC03837

Dobrze że już wracamy… Łapki mnie bolą…

Należy zaplanować ją tak, żeby nie wymęczyła psa. Z rana lub wieczorem – nie w południe. Przed podróżą warto wziąć psa na dłuższy spacer, by załatwił swoje potrzeby i trochę się zmęczył. Nie upychajmy psa między bagażami – zostawmy mu przestrzeń by mógł usiąść lub się położyć (jeśli nie jedzie w klatce). Nie jedźmy na czas, uwzględnijmy znowu jak z dzieckiem, częstsze postoje, spokojniejszą jazdę by nie rzucało psem. Oczywiście są psy które 8h prześpią w bagażniku i nie zauważą podróży, ale nic na siłę. Jeśli pies się kręci i płacze wypada zobaczyć co jest nie tak. Potrzeba, picie, a może choroba lokomocyjna?

11) Wyprawa:

Trasę najlepiej zaplanować tak by nie korzystać z busów i środków komunikacji poza własnym autem. Nie mamy wtedy problemów, że ktoś nie zabierze psa (w górach busy są zazwyczaj prywatne i zależy od ‚widzimisię’ kierowcy lub zdania pasażerów). Wyjście w góry zaplanujmy trochę wcześniej niż inni, by nie iść w tłoku. Unikajmy marszu w pełnym słońcu. Jeśli w godzinach południowych będziemy w trasie, najlepiej spędzić ten czas w lesie. Dobierajmy trasy do możliwości psa – unikajmy tras po kamieniach, bardzo ostrych podejść, przejść przy przepaści. Niech na trasie będzie strumyk, w którym pies ochłodzi łapy i się napije. Unikajmy tras ulicą, najczęściej podejść do szlaku po drodze asfaltowej. Nawet jeśli mamy nią podejść kawałek idźmy poboczem. Asfalt w lecie jest mocno rozgrzany, więc będzie parzył psie łapy, co więcej na stawy bardzo wpływa powierzchnia po której chodzimy. My mamy buty amortyzujące twardą, ciepłą nawierzchnię, pies nie.

Dodatkowe uwagi:

  • Lepiej żeby pies nie schodził ze szlaków, szczególnie w miejscach w których jest ryzyko spotkania żmii.
  • Nie spuszczajmy psów! Ogólnie w lasach jestem przeciwniczką spuszczania psów w ogóle, ale każdy ma własne zdanie na ten temat. W górach jest inna zwierzyna niż w zwykłym lesie. Niedźwiedź i wilk nie są wcale rzadkością! Poza tym jeśli spuszczony pies pójdzie wybiegać się po lesie, mała szansa, że będzie miał siłę na dalszą wędrówkę.
  • Nie ograniczajmy psu wody, to nic że będzie dużo sikał.
  • W górach nie znajdziemy koszy na psie odchody, bez sensu nosić je przez cała trasę, bądźmy na tyle kulturalni by sprowadzić psa ze szlaku, by nie załatwiał swoich potrzeb na środku drogi.
  • Nie ciągniemy psa na siłę, jeśli pies nie daje rady, lub wyprawa nie sprawia mu radości, schodzimy z psem i szukamy innych rozrywek w regionie. Nie każdy pies będzie taternikiem!

POZNAJ NASZE POZOSTAŁE WYPRAWY W GÓRY:

(Visited 8 221 times, 14 visits today)
  • Zosia

    „ci” jako zaimek wskazujący pisze się z małej litery, z dużej jako zwrot bezpośredni 😉

  • Zasadniczo miałabym wątpliwości do tego niesprzątania odchodów. Zwłaszcza, że las, szczególnie w górach, jest miejscem dla dzikiej zwierzyny. Nierzadko trasa wiedzie nas w poprzek zwierzęcych szlaków czy nawet niedaleko rezerwatów i ostoi dzikiej zwierzyny. Sami spotkaliśmy na dość uczęszczanej trasie w tamtym roku rysia z młodymi. Kupa psia jest nośnikiem zapachów, ale i rozmaitego „życia wewnętrznego”; w lesie odchody zwierząt mają konkretne zadanie: odstraszają, zachęcają, znakują itd. A pies nie jest zwierzęciem leśnym 😉 Dlatego też, po rozmowach z różnymi leśnikami i ekologami, zarówno po stronie słowackiej, jak i polskiej – po psie w tego rodzaju lesie sprzątamy. W końcu zwykle nasza trasa wiedzie albo do schroniska, albo wzdłuż szlaku, który w jakiś sposób jest zagospodarowany. Woreczek zapobiegnie brzydkiemu zapachowi kupy do momentu jej doniesienia do kosza. Ale najłatwiej po prostu „załatwić” psa przed wyjazdem – tę opcję praktykujemy co roku, już od czterech lat, podczas kilkudziesięciu rocznie wycieczek w górach i innych lasach, zwłaszcza przy rezerwatach i PN. Przy psie regularnie jedzącym nie jest to jakiś problem, a komfort i wygoda znaczne 🙂

    • Hehe, chciałabym to zobaczyć jak zapierniczsz 2h pod górę lub schodzisz ostrym zejściem starając się nie zabić na kamieniach z psim g* w woreczku w jednej ręce i psią smyczą w drugiej, bo chyba do plecaka z kanapkami go nie wkładasz, a w schronisku na szczycie (jeśli takowe w danym przejściu występuje, ja rzadko jestem na takich trasach) pierwsze co, to lecisz je wyrzucić. Sorry nie wierzę :).
      Oczywiście, że wygodą jest załatwienie potrzeb przed (u nas jest to zawsze na spacerze o 6), ale jeśli się komuś zdarzy -trudno. Byle nie na środku drogi, bo i tak większy syf zostawiają ludzie opatrując to toną papieru i innych dziwnych elementów. Psią kupa przy tym to nic. Ale nie na środku drogi ;p

      • Dużo zależy od trasy – np. w Beskidzie Sądeckim są co kawałek stacje przyrodnicze z ławeczkami i śmietnikami 🙂 W takich warunkach posprzątać można bez problemu. Poza tym – w górach nie chodzę z psią smyczą w ręce, bo to gwarancja wybicia sobie zębów – tylko pas biodrowy mnie ratuje, i fakt, że pies reaguje na „wolniej”, „poczekaj” itd. Choć i tak jak przyspieszy, to czasem trzeba łapać równowagę 🙂

        • Noo w takich warunkach tak, bezdyskusyjnie. 🙂