10Kwi

Prawa i obowiązki właścicieli psów – przepisy prawne

Poniżej znajdziecie przepisy prawne i nasze komentarze do nich. Tylko przepisy stanowią prawo, nasza ich interpretacja czy wywody nie są podstawą prawną, a co za tym idzie nie należy się nimi sugerować, ani na nie powoływać, ale może moje dopiski pozwolą na łatwiejszą interpretację pewnyc zapisów. Przypominam również, że nie jestem prawnikiem, radcą prawnym ani specjalistą od prawa – proszę więc nie pytajcie mnie co zrobić, gdy….

Aktualizacja 18.11.2018

Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004r. o ochronie przyrody

Art. 15
§1. W Parkach Narodowych oraz Rezerwatach Przyrody zabrania się:
3) Chwytania lub zabijania dziko występujących zwierząt, zbierania lub niszczenia jaj, postaci młodocianych i form rozwojowych zwierząt, umyślnego płoszenia zwierząt kręgowych, zbierania poroży, niszczenia nor, gniazd, legowisk i innych schronień zwierząt oraz ich miejsc rozrodu.

Naszych psów dotyczy: chwytanie i zabijanie dziko występujących zwierząt, płoszenia (szczekania i ganiania), niszczenia nor, gniazd, legowisk – dla norowców, co rozkopują nory i innych psów, które tropiąc wchodzą do schronień zwierząt depcząc je i zostawiając swój zapach, przez co zwierzyna może do nich nie powrócić.

16) wprowadzania psów na obszary objęte ochroną ścisłą i czynną, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie ochrony, psów pasterskich wprowadzanych na obszary objęte ochroną czynną, na których plan ochrony albo zadania ochronne dopuszczają wypas oraz psów asystujących w rozumieniu art. 2 pkt 11 ustawy z dnia 27 sierpnia 1997r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (dz. U. z 2011 r. Nr 127, poz. 721, z późń. zm)

Najprościej mówiąc jeśli jest gdzieś zakaz wprowadzania psa, tabliczka z przekreślonym psem i tym podobne oznaczenia – nie wchodzimy tam z psem, nawet jeśli taki obszar pojawia się w środku lasu. Przykładem jest nasz Stary Gaj w Lublinie, gdzie w połowie lasu można spotkać tabliczkę z informacją, „Rezerwat Przyrody Stasin” i zakazem wprowadzania psów. Tylko że tabliczka stoi tylko w jednym miejscu (przynajmniej ja tylko jedną znalazłam) na środku lasu. Idąc więc od przeciwnej strony (lub inną dróżką, a jest ich kilkanaście) dojdziemy do tabliczki ‘od tylu’ i dopiero wtedy dowiemy się, że właśnie wychodzimy z rezerwatu przyrody i nie powinniśmy byli tam wprowadzić psa. Kwestią sporną pozostają też regulaminy, bo bardzo często na stronie internetowej danego miejsca dowiemy się, że pies może wejść tylko np. na smyczy i w kagańcu, a na miejscu zastanie nas tabliczka z zakazem wstępu. 

Rozd. 11. Przepisy karne
art. 127.
Kto umyślnie:
1) narusza zakazy obowiązujące w:
a) parkach narodowych
2) rezerwatach przyrody
3) parkach krajobrazowych
[…]
-podlega karze grzywny albo aresztu

Czyli teoretycznie dotyczy to każdego z nas, bo decydując się na psa powinniśmy zapoznać się chociaż z podstawowym psim prawem. Wykaz Parków Narodowych gdzie można wejść z psami. I tutaj, tak jak w powyższym punkcie niezawsze przepisy są spójne i przykładowo w Poleskim PN znajdziemy tabliczkę o zakazie wprowadzania psów, mimo że spotkani leśnicy nie mieli nic przeciwko naszej obecności.

Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997r. o ochronie zwierząt
Zwierzęta domowe
Art. 9.
§1. Kto utrzymuje zwierzę domowe, ma obowiązek zapewnić mu pomieszczenie chroniące je przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi, z dostępem do światła dziennego, umożliwiające swobodną zmianę pozycji ciała, odpowiednią karmę i stały dostęp do wody.
§2. Zabrania się trzymania zwierząt domowych na uwięzi w sposób stały dłużej niż 12 godzin w ciągu doby lub powodujący u nich uszkodzenie ciała lub cierpienie oraz niezapewniający możliwości niezbędnego ruchu. Długość uwięzi nie może być krótsza niż 3 m.

Dla tych wszystkich którzy z różnych niezrozumiałych dla mnie przyczyn trzymają stale psa w kojcu lub na uwięzi, bo nie chce im się włożyć minimum pracy w wychowanie go lub z powodu przedwojennych stereotypów, że pies musi być na łańcuchu. Oczywiście nie neguję, zamykania / przywiązania psa na określony czas dla jego bezpieczeństwa (np. kiedy wyjeżdżamy z posesji i nie chcemy, by wszedł pod koła lub wyleciał na ulicę) lub dla zapewnienia bezpieczeństwa innym (przychodzi ktoś do nas np., pan od licznika, który nie musi zaprzyjaźniać się z naszym psem, więc przymykamy go na czas odczytu).

Art. 9a. Osoba, która napotka porzuconego psa lub kota, w szczególności pozostawionego na uwięzi, ma obowiązek powiadomić o tym najbliższe schronisko dla zwierząt, straż gminną lub Policję.

To chyba oczywiste, mam nadzieję, przynajmniej jeśli spotykamy w lesie uwiązanego psa. Choć często za nasze dobre chęci (jeśli widzimy błąkającego się psa), nie otrzymamy nawet dziękuję lub właściciel wyrazi swoje niezadowolenie, z tego że musiał odebrać psa ze schroniska, a Pikuś przecież tylko poszedł sobie na spacer, a my narobiliśmy mu kłopotu. Wiem, że to zniechęca, ale jeśli pies biega po ulicy, przy samochodach, lub rzuca się na inne psy lub ludzi – dzwoniąc do Straży Miejskiej, by go odłowili, prawdopodobnie ratujemy mu życie, przed rozjechaniem czy pogryzieniem przez innego psa. A gadanie właściciela, że było to zbędne, świadczy tylko o tym jak kocha swojego Pikusia. Przygotujcie się też na to, że od SM także usłyszycie, że nie potrzebnie zawracaliście im głowę. Ale to już sami zdecydujcie, co lepiej zrobić. Posłuchać potem ‘żarliwych podziękowań’, czy mieć na sumieniu życie Piskusia którym nikt się nie zajął.

Art. 10.
§1.
Prowadzenie hodowli lub utrzymywanie psa rasy uznawanej za agresywną wymaga zezwolenia wydanego przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) właściwego ze względu na planowane miejsce prowadzenia hodowli lub utrzymywania psa na wniosek osoby zamierzającej prowadzić taką hodowlę lub utrzymywać takiego psa.

  • Rasy uznane za niebezpieczne:
    amerykański pit bull terrier
    pies z Majorki (Perro de Presa Mallorquin)
    buldog amerykański
    dog argentyński
    pies kanaryjski (Perro de Presa Canario)
    tosa inu
    rottweiler
    akbash dog
    anatolian karabash
    moskiewski stróżujący
    owczarek kaukaski

§2. Zezwolenia, o którym mowa w ust. 1, nie wydaje się, a wydane cofa się, jeżeli pies będzie lub jest utrzymywany w warunkach i w sposób, które stanowią zagrożenie dla ludzi lub zwierząt.
§3. Minister właściwy do spraw administracji publicznej, po zasięgnięciu opinii Związku Kynologicznego w Polsce, ustala, w drodze rozporządzenia, wykaz ras psów uznawanych za agresywne, biorąc pod uwagę konieczność zapewnienia bezpieczeństwa ludzi i zwierząt.

Co w związku z tymi pieskami? W samym Lublinie jest mnóstwo rottweilerów i całkiem sporo owczarków kaukaskich. Myślicie, że ktoś z nich ma pozwolenie? Jedynie hodowle, właściciele zazwyczaj nie, tym bardziej jeśli to nie są “czyste” rasy. I urzędy wydające takie zezwolenia bardzo się dziwią, kiedy ktoś po nie przychodzi (szczególnie w mniejszych gminach) i zazwyczaj nie wyrażają wtedy zgody, na wszelki wypadek, bo może sąsiad będzie się bał i przyjdzie potem z pretensjami (info od Was). Jak więc sobie ludzie radzą, kiedy dochodzi do potrzeby okazania zezwolenia (a zazwyczaj nigdy nie dochodzi jeśli jesteśmy zwykłym właścicielem nie hodowcą, wystawcą ect)? Po prostu mówią, że mają psa w typie rasy – a zaświadczenia dotyczą tylko psów rasowych-rodowodowych. Mimo, że teoretycznie mix moskiewskiego i akabasha powinien być mieszanką wybuchową, ale w świetle prawa już nie potrzeba na niego zezwolenia. Oczywiście wykaz jest ustanowiony odgórnie i nie uwzględnia psychiki psów z danej hodowli, szkolenia i właściwego podejścia. Wbrew pozorom nie ma wcale aż tak wielu przypadków pogryzień przez te psy, a jest o wiele więcej przez np. kundelki i wszystkie mikro psy, a także owczarki niemieckie – ale wynika to z głupoty i nieodpowiedzialności właścicieli. Dlatego nie wolno zakładać, że pies spoza tej listy nie będzie niebezpieczny, a tosa musi być zabójcą. 

Art. 10a.
§1. Zabrania się:
1) wprowadzania do obrotu zwierząt domowych na targowiskach, targach i giełdach;
2) prowadzenia targowisk, targów i giełd ze sprzedażą zwierząt domowych;
3) wprowadzania do obrotu psów i kotów poza miejscami ich chowu lub hodowli.
§2. Zabrania się rozmnażania psów i kotów w celach handlowych.

Oznacza to, że nie można sprzedawać zwierząt spoza zarejestrowanych hodowli – uwaga nie jest sprecyzowane w jakim związku, zatem według prawa sprzedarz psa z hodowli zarejestrowanej w Klubie Burka jest legalna. Nie ma jednak zakazu rozmnażania zwierząto o ile rozmnażanie nie jest w celu sprzedaży. Często hodowcy jak i miłośnicy wprowadzają w błąd laików chcących mieć szczeniaki od swojej ukochanej suki, strasząc ich prawnymi sankcjami. I oczywiście zgadzam się w tym, że bezmyślne rozmnażanie nie ma sensu, a wręcz jest głupotą, no ale prawnie nie jest to nie legalne.

§3. Zabrania się puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna.

Uwaga dla tych wszystkich, którzy uważają, że smycz i kaganiec są konieczne (i informacja dla SM, jakby Was kiedyś się czepili). Pies może być spuszczony bez smyczy i nie ma obowiązku noszenia kagańca. Oczywiście prawo nie mówi nic o rozsądku właściciela, jeśli pies jest agresywny, może warto jednak by nosił kaganiec?. Prawo nakłada na nas obowiązek kontroli psa – czyli posłuszeństwo oraz oznakowanie umożliwiające identyfikacje opiekuna. Oczywiście inne bardziej szczegółowe przepisy określają dodatkowe wymagania i są one ważniejsze niż przepis ogólny, np. w lesie – ustawa równoległa, przewóz psa w MPK – wewnętrzny regulamin spółki z której usług korzystamy, uszczegółowione zasady np. rady miejskiej – info od Mat. Uchwały Rady Miejskiej są aktami prawa miejscowego – więc jako przepis szczegółowy regulują daną kwestię na obszarze swego działania.

§4. Zakaz, o którym mowa w ust. 3, nie dotyczy terenu prywatnego, jeżeli teren ten jest ogrodzony w sposób uniemożliwiający psu wyjście.

Mnie osobiście strasznie irytują osoby, które mają dziurawe płoty, nie zabezpieczają psa na czas wyjazdu samochodem przez bramę, czy też mają tak małego psa, że przechodzi przez szczeble ogrodzenia. Niestety wtedy najczęściej dochodzi do pogryzień i wypadków. Ale niestety i w drugą stronę… my ostatnio musieliśmy wymienić bramę, bo psy sąsiadów przychodziły do nas na podjazd, a rodzice podprowadzali swoje małe dzieci, by te pogłaskały sobie Elę przez płot. Obawiam się, że gdyby Donner ugryzł któreś wtedy w rękę, posądzono by nas o niedostateczne zabezpieczenie terenu… także myślcie o tym. Nie tylko by Wasz pies nie wyszedł, ale by nikt do Was nie wszedł.

§5. Zakaz, o którym mowa w ust. 1 pkt 3, nie dotyczy podmiotów prowadzących schroniska dla zwierząt oraz organizacji społecznych, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt.

§6. Zakaz, o którym mowa w ust. 2, nie dotyczy hodowli zwierząt zarejestrowanych w ogólnokrajowych organizacjach społecznych, których statutowym celem jest działalność związana z hodowlą rasowych psów i kotów.

Art. 10b.
§1. Zabrania się nabywania:

1) zwierząt domowych na targowiskach, targach i giełdach;
2) psów i kotów poza miejscami ich chowu lub hodowli.
§2. Zakaz, o którym mowa w ust. 1 pkt 2, nie dotyczy nabycia psów i kotów od podmiotów prowadzących schroniska dla zwierząt oraz organizacji społecznych, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt

USTAWA z dnia 11 marca 2004 r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt
Art. 56.
§1. Psy powyżej 3 miesiąca życia na obszarze całego kraju oraz lisy wolno żyjące na obszarach określonych przez ministra właściwego do spraw rolnictwa podlegają obowiązkowemu ochronnemu szczepieniu przeciwko wściekliźnie.
§2. Posiadacze psów są obowiązani zaszczepić psy przeciwko wściekliźnie w terminie 30 dni od dnia ukończenia przez psa 3 miesiąca życia, a następnie nie rzadziej niż co 12 miesięcy od dnia ostatniego szczepienia.
§3. Szczepień psów przeciwko wściekliźnie dokonują lekarze weterynarii świadczący usługi weterynaryjne w ramach działalności zakładu leczniczego dla zwierząt.
§4. Psy poddane szczepieniu podlegają wpisowi do rejestru prowadzonego przez lekarzy weterynarii, o których mowa w ust. 3. Po przeprowadzeniu szczepienia posiadaczowi psa wydaje się zaświadczenie lub dokonuje się wpisu w paszporcie, o którym mowa w art. 24e ust. 2

SZCZEPIENIE NA WŚCIEKLIZNĘ JEST OBOWIĄZKOWE! Mimo to wiele osób nie szczepi psów, bo po co, skoro nie gryzie i chodzi na spacery w mieście, a szczepionki powodują autyzm. Zlitujcie się, proszę… 

USTAWA z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych
art. 2
11) pies asystujący – oznacza to odpowiednio wyszkolonego i specjalnie oznaczonego psa, w szczególności psa przewodnika osoby niewidomej lub niedowidzącej oraz psa asystenta osoby niepełnosprawnej ruchowo, który ułatwia osobie niepełnosprawnej aktywne uczestnictwo w życiu społecznym.
Art. 20a.
§1. Osoba niepełnosprawna wraz z psem asystującym ma prawo wstępu:
1) do obiektów użyteczności publicznej, w szczególności: budynków i ich otoczenia przeznaczonych na potrzeby administracji publicznej, wymiaru sprawiedliwości, kultury, oświaty, szkolnictwa wyższego, nauki, opieki zdrowotnej, opieki społecznej i socjalnej, obsługi bankowej, handlu, gastronomii, usług, turystyki, sportu, obsługi pasażerów w transporcie kolejowym, drogowym, lotniczym, morskim lub wodnym śródlądowym, świadczenia usług pocztowych lub telekomunikacyjnych oraz innych ogólnodostępnych budynków przeznaczonych do wykonywania podobnych funkcji, w tym także budynków biurowych i socjalnych;
2) do parków narodowych i rezerwatów przyrody;
3) na plaże i kąpieliska.
§2. Uprawnienie, o którym mowa w ust. 1, przysługuje również w środkach transportu kolejowego, drogowego, lotniczego i wodnego oraz w innych środkach komunikacji publicznej.
§3. Uprawnienie, o którym mowa w ust. 1 i 2, nie zwalnia osoby niepełnosprawnej z odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez psa asystującego.
§4. Warunkiem skorzystania z uprawnienia, o którym mowa w ust. 1 i 2, jest wyposażenie psa asystującego w uprząż oraz posiadanie przez osobę niepełnosprawną certyfikatu potwierdzającego status psa asystującego i zaświadczenia o wykonaniu wymaganych szczepień weterynaryjnych.
§5. Z uprawnienia, o którym mowa w ust. 1 i 2, może korzystać trener psa szkolonego na psa asystującego na podstawie zaświadczenia wydanego przez podmiot prowadzący szkolenie psów asystujących. Przepisy ust. 4 i 6 stosuje się odpowiednio.
§6. Osoba niepełnosprawna nie jest zobowiązana do zakładania psu asystującemu kagańca oraz prowadzenia go na smyczy.
Art. 20b.
§1. Status psa asystującego potwierdza certyfikat wydawany po odbyciu odpowiedniego szkolenia.
§2. Certyfikat wydaje uprawniony do tego podmiot prowadzący szkolenie psów asystujących, wpisany do rejestru podmiotów uprawnionych do wydawania certyfikatów.

Ustawa z dnia 29 wrzesień 1991 o lasach
Art. 30 pkt.
§1. W lasach zabrania się:
12) płoszenia, ścigania, chwytania i zabijania dziko żyjących zwierząt;

Wyjaśnienie: ścigania […] – puszczania psa by ‘wylatał’ się za zwierzyną, płoszenia (w nawiązaniu do pkt.14) hałasowania […] – szczekania psa, wydzierania się żeby wrócił. Nie, Twój pies NIE MUSI wybiegać się za sarnami – zaangażuj się w spacer i zróbicie razem coś aktywnego.

13) puszczania psów luzem

Chyba nie wymaga komentarza. W przeciwieństwie do Ustawy o Ochronie Zwierząt nie ma mowy o ‘zabezpieczeniu psa’ czy też ‘zachowania nad nim kontroli’ tylko napisane jest wprost – zabrania się puszczania psów luzem, czytaj bez linki, smyczy, ect. Leśnicy mówią natomiast wprost: „nie ma znaczenia czy pies jest na metrowej smyczy czy 10m lince – nie może być po prostu puszczony luzem.” Więcej informacji znajdziecie tutaj.

14) hałasowania oraz używania sygnałów dźwiękowych, z wyjątkiem przypadków wymagających wszczęcia alarmu.

USTAWA z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń

Art. 77.
§ 1. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.
§ 2. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 przy trzymaniu zwierzęcia, które swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny albo karze nagany.

Zmiany z 2018 roku. Nie mamy tu info o 5000zł kary, jak straszą media choć grzywna została podniesiona i dodano możliwość ograniczenia wolności. Czym są te zwykłe lub nakazane środki ostrożności? Cofnij się do Ustawy o Ochronie Zwierząt Art. 10a. ust. 3 i 4.

Art. 78. Kto przez drażnienie lub płoszenie doprowadza zwierzę do tego, że staje się niebezpieczne, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.

Art. 125. Kto w ciągu dwóch tygodni od dnia znalezienia cudzej rzeczy albo przybłąkania się cudzego zwierzęcia nie zawiadomi o tym organu Policji lub innego organu państwowego albo w inny właściwy sposób nie poszukuje posiadacza, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.

Jakby ktoś Wam np. uprowadził / ukradł psa, a potem wmawiał, że go znalazł i że nie wiedział, że może mieć właściciela.

Art. 108.
Kto szczuje psem człowieka, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny albo karze nagany.

Art. 144.
§ 1.
Kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność lub też dopuszcza do niszczenia roślinności przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem albo na terenach przeznaczonych do użytku publicznego depcze trawnik lub zieleniec w miejscach innych niż wyznaczone dla celów rekreacji przez właściwego zarządcę terenu, podlega karze grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.  […]
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 lub 2 można orzec nawiązkę do wysokości 500 złotych.

Art. 145. Kto zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.

Tutaj pewnie dotyczy to kopania dziur przez psy na trawnikach, wyrywanie przez bardziej zawzięte drzewek – myśląc, że to patyk i niesprzątania po swoim psie.

Art. 164. Kto wybiera jaja lub pisklęta, niszczy lęgowiska lub gniazda ptasie albo niszczy legowiska, nory lub mrowiska znajdujące się w lesie albo na nienależącym do niego gruncie rolnym, podlega karze grzywny albo karze nagany.

Znowu dotyczy nieodpowiedzialnego chodzenia po lesie z psem, w szczególności z psami typu norowce i o silnym popędzie do tropienia, które mogą rozkopać nory lub zostawić swój zapach (oznaczyć przez sikanie) legowiska i ostoję zwierzyny.

Art. 165. Kto w lesie, w sposób złośliwy, płoszy albo ściga, chwyta, rani lub zabija dziko żyjące zwierzę, poza czynnościami związanymi z polowaniem lub ochroną lasów, jeżeli czyn z mocy innego przepisu nie jest zagrożony karą surowszą, podlega karze grzywny albo karze nagany

Znowu dotyczy tych co uważają, że pies w lesie musi się wybiegać – najlepiej za zwierzyną.

Art. 166. Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlega karze grzywny albo karze nagany

I to tyle w tym temacie. Nie wolno i koniec – uszanujmy to.

Uchwała nr 657/XXVI/2012 Rady Miasta Lublin z dnia 20 grudnia 2012 r. w sprawie Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Lublin
Rozdział 5
Obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe mające na celu ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do wspólnego użytku
§ 12
1. Osoby utrzymujące zwierzęta domowe są zobowiązane do zachowania bezpieczeństwa i środków ostrożności, zapewniających ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do użytku publicznego, ponoszą też pełną odpowiedzialność za zachowanie tych zwierząt.
2. Właściciel nieruchomości zobowiązany jest zabezpieczyć nieruchomość, po której pies porusza się
swobodnie, w taki sposób, aby zapobiec możliwości wydostania się psa poza jej granice oraz umieścić w widocznym miejscu tabliczkę ze stosownym ostrzeżeniem.
3. Na terenach przeznaczonych do wspólnego użytku psa należy prowadzić na uwięzi. Zwolnienie psa z uwięzi jest dozwolone pod warunkiem, że pies ma założony kaganiec, a właściciel sprawuje kontrolę nad jego zachowaniem. Psy ras uznanych za agresywne muszą być wyprowadzane na uwięzi i z założonym kagańcem, i tylko przez osoby pełnoletnie mogące zapewnić bezpieczeństwo osobom przebywającym w pobliżu zwierzęcia.
4. Właściciele zwierząt domowych są zobowiązani do uprzątania zanieczyszczeń spowodowanych przez te zwierzęta w miejscach przeznaczonych do wspólnego użytku, w szczególności: klatki schodowe, windy, chodniki, ulice, trawniki, place, parki, poprzez zebranie zanieczyszczeń do woreczka papierowego lub foliowego i wrzucenia ich do specjalnych pojemników typu Azor lub kosza na odpady.
5. Właściciele zwierząt domowych są zobowiązani stosować się do zakazów wprowadzania psów lub innych zwierząt na tereny przeznaczone do wspólnego użytku (obowiązek ten nie dotyczy osób niewidomych korzystających z psów przewodników).
6. Zabrania się zakopywania zwłok padłych zwierząt na terenie gminy Lublin. Zwłoki zwierząt domowych należy przekazywać do jednostki prowadzącej działalność w zakresie zbierania lub unieszkodliwiania zwłok zwierząt. Koszt unieszkodliwienia zwłok zwierzęcia ponosi jego właściciel, zgodnie z cennikiem obowiązującym w jednostce, potwierdzony wydaniem dokumentu o dokonaniu powyższych czynności.

 

Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Lesznowola
ROZDZIAŁ VI
Obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe, mające na celu ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do wspólnego użytku

24 Osoby utrzymujące zwierzęta domowe są zobowiązane do zachowania bezpieczeństwa i środków ostrożności, zapewniających ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do użytku publicznego, ponoszą także pełną odpowiedzialność za zachowanie tych zwierząt.
25 Do obowiązków właścicieli utrzymujących zwierzęta domowe należy ponoszenie pełnej odpowiedzialności za zachowanie utrzymywanych zwierząt, a w szczególności:

  • w odniesieniu do psów:
  • poza obszarem własnej nieruchomości prowadzenie każdego psa na uwięzi oraz z nałożonym kagańcem;
  • w odniesieniu do wszystkich zwierząt domowych:
  1. stały i skuteczny dozór;

  2. prowadzenie pojedynczo w sposób zapewniający sprawowanie nad nimi kontroli, wyłącznie przez osoby dorosłe zwierząt agresywnych lub mogących wzbudzać zagrożenie dla otoczenia;[…]

  3. niepozostawianie bez właściciela psów i innych zwierząt w obrębie nieruchomości niezamieszkałych lub nieużytkowanych;

  4. zwolnienie zwierząt domowych z uwięzi oraz zdjęcie kagańca dopuszczalne jest wyłącznie na terenach zielonych oraz mało uczęszczanych, a także wyznaczonych w sytuacji, gdy właściciel ma możliwość sprawowania kontroli nad ich zachowaniem, nie dotyczy ono psów ras uznanych za agresywne;

  5. zwolnienie przez właściciela nieruchomości psów ze smyczy na terenie nieruchomości może mieć miejsce w sytuacji, gdy nieruchomość jest ogrodzona w sposób uniemożliwiający jej opuszczenie przez psa i wykluczający samowolny dostęp osób trzecich, odpowiednio oznakowanej tabliczką ze stosownym ostrzeżeniem oraz pod warunkiem, że przebywanie takie nie jest uciążliwe dla sąsiadów i innych osób;

  6. natychmiastowe usuwanie przez właścicieli zanieczyszczeń pozostawionych przez zwierzęta domowe w obiektach i na innych terenach przeznaczonych do użytku publicznego, a w szczególności na chodnikach, jezdniach, placach, parkingach, terenach zielonych itp., a także nieruchomościach innych właścicieli; nieczystości te, umieszczone w torbach mogą być deponowane w komunalnych urządzeniach do zbierania odpadów; postanowienie to nie dotyczy osób niewidomych, korzystających z psów przewodników oraz osób niepełnosprawnych, korzystających z psów opiekunów;

  7. zwierzę przebywające na terenie przeznaczonym do wspólnego użytku bez opieki będzie przewiezione do schroniska dla bezdomnych zwierząt, a egzotyczne oddane do ogrodu zoologicznego bądź schroniska; […]

Zdaje sobie sprawę że nie są to wszystkie przepisy i będą zapewne systematycznie uzupełniane. Jeśli znacie jakieś inne regulacje prawne, podrzućcie mi, dopiszę, żeby łatwo można było zaleźć wszystkie prawa i obowiązki właściciela w jednym miejscu – poparte realnymi przepisami, a nie wywodami właścicieli jak powinno być i jak by chcieli, na podstawie tego co ktoś powiedział, albo gdzieś przeczytali.

Ogółem: 49 554, dzisiaj: 1

47 Comments:

  • Maurycy Walikoń pisze:

    Ja się nie dam wygonić. Jak ktoś ma problemy psychiczne i mu pies przeszkadza to niech cos z tym robi. To że na polanie na którą chodzę od kilku lat postawili parę urządzeń i bramki i to ogrodzili nie znaczy że ja przestanę tam przychodzić z psem. I to nie jest tylko moje zdanie.

  • Patrycja Snickersowa ;p pisze:

    Pytanie: Jeśli Ustawa o ochronie zwierząt domowych mówi, że zabrania się puszczania zwierząt bez możliwości sprawowania nad nim kontroli, natomiast Uchwała Rady Miasta np. Warszawy zabrania spuszczania psów poza wyznaczonymi do tego miejscami (wybieg dla psów) to który przepis ma słuszność. Słyszałam, że przepisy nie mogą być sprzeczne z Ustawami nadrzędnymi. Masz wiedzę na ten temat?

    • Na pewno nadrzędne są przepisy danego miejsca. Np.: jeśli jakiś teren jest objęty zakazem wstępu psom czy ich puszczania (park) to jest to przepis nadrzędny. Teoretycznie przepisy rady miasta nie są sprzeczne, tylko zawężają rozumienie ustawy. Ja tak to interpretuję. Można kłócić się ze strażnikiem miejskim, że ustawa tego nie precyzuje i pewnie mandat i jego wystawienie zależy od umiejętności argumentacji swoich danych. Teoretycznie ustawa jest dokumentem nadrzędnym od uchwały, z drugiej strony, miasta mają swoje wewnętrzne indywidualne regulacje, odnośnie wszystkiego. Także szczerze powiedziawszy nie wiem. Ja bym próbowała argumentować niesłusznośc mandatu, ale działa to tez w dwie strony. Jeśli nasz pies zrobi komuś krzywdę lub coś mu się stanie, bo był bez smyczy, a miasto tego wymagało wtedy raczej ciężej będzie nam się bronić czy dochodzić swoich racji, bo złamaliśmy przepisy niedostatecznie go zabezpieczając, czyli nie mając smyczy.

    • Mat pisze:

      Lex specialis derogat legi generali
      Prawna zasada – jeśli jest przepis szczegółowy, to jest on ważniejszy niż przepis ogólny.
      Uchwały Rady Miejskiej są aktami prawa miejscowego – więc jako przepis szczegółowy regulują daną kwestię na obszarze swego działania.

  • Agnieszka Przygodzka pisze:

    Witam proszę o informację o prawach psa w takiej sytuacji cyt.-Beskid NIE DLA PSÓW!!!!! dziś dzwonię do Beskidu i proszę o informację o
    której z Nowej Rudy jedzie duży autobus do Wrocławia ponieważ z psem
    DUŻYM potrzebuję pojechać,Pan udziela mi informacji że bez problemu o
    14:15 jedzie taki autobus.O godzinie 14stej już czekam z sunią autobus
    przyjeżdża i… miałam odebrać rodowód mojego doga niemieckiego ma
    książeczkę aktualne szczepienia kaganiec i co? kierowca wyrzuca mnie z
    autobusu bo ma uczulenie BESKID NIE DLA PSÓW!!!!!!Aaaa zapomniałam
    gdy kierowce upomniałam że pies ma aktualne szczepienia i kaganiec i że
    firma Beskid potwierdziła że będę mogła jechać z takim psem to kierowca
    w bardzo chamski sposób oświadczył że jak Ci z firmy usiądą na jego
    miejscu to pojadę a w innym razie mogę sobie pomarzyć.

    • Zamerdani.pl pisze:

      Każdy przewoźnik indywidualnie reguluje zasady przewozu zwierząt. Skoro przewoźnik wyraził zgodę, a kierowca nie wpuścił, należało bezpośrednio w trakcie sytuacji skontaktować się z przewoźnikiem, nagrać sytuację lub co kolwiek. Po czasie pozostaje tylo napisać skargę na kierowcę.

  • Emilia Froń pisze:

    Bardzo dziękuję za klarowne objaśnienie prawniczych formułek 🙂 mam pytanie związane z Art. 431 par. 1 kodeksu cywilnego “kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło”- czy znasz może finał jakiejś sprawy związanej z tym tematem?
    Mam hodowlę Labradorów. Moja suczka w rui stała w kojcu na ogrodzonej posesji- odpoczywała po kryciu repem. Na posesję wdarł się osiedlowy “alvaro” uszkadzając ogrodzenie oraz kojec, dzięki czemu moja sucz wydostała się na zewnątrz i została pokryta przez mieszańca. Z tego mezaliansu urodziło się 13 szczeniąt, które niestety nie są zgodne z wzorcem rasy i muszę je pooddawać. Biorąc pod uwagę potencjalną wartość rasowego miotu, uszkodzenie kojca i ogrodzenia, moje starty są ogromne. Właściciel wykazuje postawę bierno- agresywną. Zaproponowałam śmieszną w skali strat kwotę rekompensaty, ale nie jest zainteresowany polubownym zakończeniem sporu. Czy sądzisz że mam jakieś szanse na pokrycie strat w sądzie? Dodam, że mam pokaźną dokumentację fotograficzną oraz świadków. Znasz podobne przypadki? będę wdzięczna za odpowiedź.

    • Zamerdani.pl pisze:

      Ojojoj.. Żebyśmy się dobrze zrozumiały 🙂 Ja nie objaśniam, bo prawnikiem nie jestem, a jak wiemy nasze prawo jest dość elastyczne w interpretacji. Ja tylko zebrałam przepisy i dodałam swój komentarz jak ja to rozumiem – co w cale nie musi być tak samo rozumiane przez prawnika czy SM. 🙂 Ale wracając do pytania:
      Przypadków takich nie znam, słyszałam tylko o incydencie kiedy pies na trawniku pod blokiem wykopał dziurę i właściciel musiał pokryć koszty jego naprawy, ale chyba zakończyło się to tak, że osobiście ją zasypał i zasiał trawę. W Twoim przypadku, postąpiłabym podobnie, jeśli masz wszystko udokumentowane – próbuj, choć pewnie jeśli nie masz zdjęcia na żywo, że konkretnie ten pies, Twojego sąsiada, niszczy ogrodzenie (bo przecież mogą Ci powiedzieć, że to podobny pies, a jego był akurat np w domu), badań genetycznych (nie wiem czy takie się robi – spekuluję) że pokrył Twoją sukę akurat TEN konkretny pies – to nie wiem czy nie zabraknie Ci dowodów. Ostatecznie, nie wiem, czy później nie obrócą tego przeciwko Tobie, że za słabo zabezpieczyłaś ogrodzenie lub swoją sukę, że wyszła na zewnątrz – tak wiem szkód dokonał kto inny, no ale jak to będzie zinterpretowane nie wiem, może okazać się, że trzeba było poza ogrodzeniem trzymać ją na uwięzi? (kto wie, co wymyślą, ale spodziewaj się różnych głupot). Trzymam za Ciebie i rozwój sprawy kciuki, ale nie mam wiedzy prawniczej, by móc Ci jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Nie znam też podobnych przypadków, niby gdzieś tam się ciągle słyszy o tym (wprawdzie nie w hodowli), ale zazwyczaj rozchodzi się to po kościach. Powodzenia!

      • Emilia Froń pisze:

        Mam nagrane jak chodzi po posesji i fotki kopulacji. Pokazałam to właścicielowi, który potwierdził, że to jego pies. Na uszkodzonej siatce ogrodzeniowej wiszą kłaki jego sierści, także wszystko to razem plus świadkowie i szczenięta podobne do tatusia to chyba mocne dowody 🙂 Dzięki za informacje i odpowiedź 😉

  • Ewelina pisze:

    Witam.Mam pytanie,czy orjentuje sie Pani jak to jest kiedy pies puszczony luzem na spacerze wchodzi na niezabezpieczoną działke,tzn.jest siatka rozerwana i pies wbiega robiąc tym samym szkody,czy wina jest wtedy moja czy właściciela działki ogrodowej,bo taka sytuacja spotyka mnie czesto kiedy spaceruje w okolicy dzialek.potem wielkie pretensje,ze psa nie trzymam na smyczy.Pozdrawiam.

    • Zamerdani.pl pisze:

      Nie jestem prawnikiem, ale chyba sprawa jest oczywista. Skoro nie jest Pani w stanie zapanować nad puszczonym luzem psem, który wchodzi na czyjąś posesję czy też działkę dodatkowo czyni tam szkody to jest to Pani wina. Bo nie powinna Pani do tego dopuścić i odwołać psa znim wejdzie do kogoś. Proszę się postawić po stronie właściciela działki. On nie ma psa który może uciec więc nie ma obowiązku szczelnego zabezpieczenia działki, a obowiązkiem właściciela psa jest upilnowanie go i nie dopuszczenie, by zrobił komuś krzywdę, zniszczył coś itp, a gdyby ten ktoś miał na działce kota na smyczy, albo królika, lub chociażby dziecko, i niedaj Boże doszłoby do ataku Twojego psa? Albo Twój pies by zjadł jakiś środek na rośliny, trutkę na szczury? W takiej sytuacji gdyby obcy pies wszedłby mi na posesję i coś zniszczył sama miałabym pretensje, nakręciła wszystko i zgłosiła straży miejskiej lub policji, bo pozwala Pani na dewastację przez psa, a wiedzac to, że pies tak się zachowuje powinna Pani go odwałoć kiedy widzi Pani że zamierza tam wejść, a nie pozwalać na to. Takie jest moje zdanie.

  • Wojtek pisze:

    Dzień Dobry
    Wyszedłem na spacer ze swoim psem na smyczy (Golden Retriver suka).
    Na spacerze również była sąsiadka ze swoimi dwoma psami (pies na smyczy, suka na luzie).
    Mój pies (na smyczy) został zaatakowany i pogryziony przez sukę na luzie.
    Co mam zrobić w takiej sytuacji?
    Dziękuję za odpowiedź i radę.

    • Zamerdani.pl pisze:

      Zadzwonić straż miejską. Ale marne szanse, że coś zdziałasz. Ja jednego faceta trzykrotnie zgłaszałam i raz fundacja zajmująca się zwierzętami (jego psy chodzą bez smyczy, kagańca, a nawet obroży) i pogryzły mojego psa i kilka innych. SM, była u niego dwukrotnie i skończyło się na zapewnieniu przez właściciela, że chodzą w kagańcach i nie są agresywne, po drugiej wizycie SM, zupełnie zignorowała problem i zacytuję: “to niech Pani nie chodzi tam gdzie tamten człowiek”. Oczywiście, opierniczyłam ich, że dlaczego to ja mam być ograniczana i unikać miejsc do spaceru z psem, zamiast wyegzekwować przepisy prawa od osoby, która ewidentnie nie panuje nad psami, ale temat ucichł. Także niestety jak nie masz światków i nagranego filmu, a SM nie jest ogarnięta w Twoim rejonie to nic nie zdziałasz.

  • Samarzysta pisze:

    Witam.
    Mieszkam na wsi, na podwórku mam dwa duże psy, wielkością siegają powyżej kolana. Sunia z “odzysku” oraz jej syn. Wczoraj przechodzili państwo z psiakiem na smyczy (podobno, wraz z mężem tego nie widzieliśmy, byliśmy w domu), psiak z typu małych. Państwo wiedzieli, że u nas są psy, obszczekujące wszystkie inne czworonogi za ogrodzeniem (nasze psy mają 2 hektary powierzchni do biegania, nie wychodzące poza ogrodzenie). Ich “sarenka” weszła na trawę przy ogrodzeniu od zewnętrznej strony, a nasz psiak wciagnął go na podwórko i najprawdopodobiej “sarenka” tego nie przeżyje. Dodam, że gdy pan wszedł sam sobie na podwórko nasze psy nawet do niego nie podeszły. W momencie całego zdarzenia żaden z naszych psów nawet nie wydał żadnego dźwięku, brak jakiegokolwiek nagrania czy pies państwa był faktycznie na smyczy, czy smycz miał przypięta, ale latał samopas. Czy w razie czego, mamy jakąkolwiek możliwość bronienia naszych psiaków? Oba szczepione, nie są agresywne, wręcz mają postawę “głaskaj mnie w nieskończoność”. Państwo znają nasze psiaki, mieszkają niedaleko, podwórko odsłonięte od bramy i widać, co robią.

    • Zamerdani.pl pisze:

      Trzeba by się poradzić kogoś kto zamjuje się prawem. Ja gromadziłam tylko przepisy, nie wiem jak są interpretowane przez policję, sądy ect. Według mnie obydwie strony są winne. Osoby, które puszczają psa luzem i nie panują nad nim, że wszedł na posesję, czy też został wciągnięty, bo nie był w porę odwołny, jak również druga strone, bo niewłaściwie zabezpieczyła posesję skoro pies z zewnątrz mógł na nią wejść. Także powiem szczerze nie wiem.

  • Monika Chmiel-Borkowska pisze:

    Witam
    Ja mam takie pytanie, czy przez teren szkolny można PRZECHODZIĆ z psem na smyczy, nie załatwiając się na terenie szkolnym ani hałasującym?
    Czasami chodzę z psem do parku, tylko do niego prowadzą dwie bardzo ruchliwe ulice, można też iść na skróty przez teren szkoły, jedna brama się wchodzi a druga wychodzi, całkowicie omijam sam budynek. Niestety pracownik szkoły zabronił mi terdy przechodzić z psem… Czy mam prawo tędy skracać drogę?

    • Zamerdani.pl pisze:

      Nie wiem, zazwyczaj na teren szkoły nie wolno wprowadzać psów, ale zalezy od przepisów wewnętrznych placowki. Jesli maja taki zakaz to trzeba to uszanować. Swoja droga dzieci sa różne ja bym nie wchodziła.

  • Marta Wierzbicka pisze:

    Witam, mam taki problem, mam psa i ustalone między mną a moim ojcem zostało, że ja jestem właścicielem, jestem wpisana w książecce psa i u weterynarza również jako właściciel.
    Razem pojechaliśmy po pieska, tyle że on za niego zapłacił.
    Wyprowadziłam sie z domu rok temu i nie miałam możliwości zabrania psów (były dwa) ze sobą.
    Notorycznie uciekały mojemu ojcu, ciągle łapane przez straż miejską przebywały w przechowywali właśnie dla znalezionych zwierząt.
    Wczoraj oba uciekły znowu, jednego potrącił samochód… piesek nie żyje.
    Wkurzyłam się i powiedziałam ojcu, że to przez jego nie odpowiedzialność a mówiłam o tym już tyle razy i rzucałam propozycje co z tym zrobić.
    W końcu postanowiłam zabrać tego drugiego do siebie.
    I zabrałam.
    A ojciec poszedł na policję i zgłosił, że ukradłam mu psa.
    Ale hola z jakiej racji? Tak nie odpowiedzialny człowiek nie może mieć psa, nie ma dla niego czasu to raz, dwa notorycznie mu uciekają, nie jest wstanie upilnować.
    Słowo kontra słowo, ojciec twierdzi że jest właścicielem i ja twierdziłam, że ja, gdyż sam ojciec wiele razy mi mówił, że to moje psy i wgl mam je sobie brać. I w końcu kiedy zabrałam jest afera.
    Powiedziano mi, że nie miałam prawa zabrać psa bo ojciec za niego ZAPŁACIŁ więc jest właścicielem i nieważne, że wszędzie jestem podawana Ja.
    Powiedzieli że jak nie oddam psa to zapłacę mandat 500zł.
    Więc oddałam go dziś.
    Ale chcę żeby pies przebywał ze mną, nie chcę żeby znowu uciekł i ten także wpadł pod samochód.
    Dzwoniłam do Straży miejskiej bo chciałam zaświadczenie jakieś otrzymać, ze piesy notorycznie były łapane. Ale powiedzieli mi, że mi tego nie dadzą.
    Nie chciałam być “goło słowna” w tej sprawie tylko udowodnić nie odpowiedzialność ojca i że źle się nimi zajmuje.
    Chciałabym prawnie zostać właścicielem psa.
    Jak to zrobić?

    • Trzeba by skonsultować to z jakimś prawnikiem. Nie mam pojęcia jak to zrobić. Jeśli ojciec ma dokumenty zakupu psa to póki się go nie zrzeknie jest jego. Można starać się odebrać mu psy z podowu zaniedbania i naruszenia zatad trzymania zwierząt, ale to sm lub poliscja musiałaby mieć dużo zgłoszeń, lub jakaś fundacja musiała by go odebrać. W innym wypadku prawnie pies należy do niego. Więc najlepiej skonsultować sie z prawnikiem jak to zrobic.

      • magdalenkkaa pisze:

        tak, moi sąsiedzi i najblizsi są w stanie potwierdzić że mój pies jest spokojny i ułożony. Dziękuję za informację. Pozdrawiam

  • magdalenkkaa pisze:

    Witam, mam pieska, 10 letnią sunię która jest łagodna. nie zwraca uwagi na ludzi, nie daje się prowokować innym psom – po prostu je ignoruje i się od nich odsuwa. Pies ZAWSZE idzie przy nodze, czy na smyczy czy bez. Wielu ludzi podchodzi do niej i ją głaszcze bo wiedzą że jest łagodnym psem, że regularnie jeżdżę z nią do weterynarza a o szczepieniu świadczy nawet zawieszka na szyi z datą ostatniego szczepienia co mogę potwierdzić książeczką. Z moim psem często bawią się dzieci na osiedlu bo wiem że moja sunia nie zrobi nikomu krzywdy – była wychowywana z dziećmi. Większość sąsiadów w moim bloku również ją akceptuje bo wiedzą że nie jest agresywnym psem. Dzisiaj narzeczonego spotkała sytuacja gdzie jakaś starsza kobieta zwyzywała go (jakim prawem ?!) i powiedziała że zgłasza sprawę na policję. Wzięła telefon i zadzwoniła. Narzeczony się bardzo zdenerwował ale nie dał się sprowokować i poszedł z psem dalej. Kobieta zaś w słuchaweczkę powiedziała że “po osiedlu chodzi facet z agresywnym psem, który rzuca się na ludzi” gdzie moja sunia szła przy jego nodze nie reagując na nic i na nikogo. W pobliżu nie było świadków. Narzeczony wrócił do domu, ale co w sytuacji gdy takie zgłoszenia będą się powtarzały a przecież nie są prawdziwe? Moj pies nawet nie jest uznawany za rasę agresywną bo to stary kundel ze schroniska kwalifikujący się do średnich psów. Proszę o odpowiedź bo jestem potwornie zdenerwowana co w sytuacji gdy ktoś będzie na mnie zgłaszał policję przez swoje żałosne kaprysy. Dodam, że w jednym z biuletynów samorządu naszego osiedla był wpis o tym, że pies może przebywać luzem jeśli jest oznakowany i właściciel jest w pobliżu – moja sunia jest oznakowana i zawsze chodzi przy nodze. Pozdrawiam

    • Policja też musi miec dowód by podjąć działanie. Jeśli nawet przyjedzie i zobaczą, że to starszy spokojny pies, a sąsiedzi to potwierdzą to nie mają podstaw. Ale bym się nie martwił o to, bo ja wielokrotnie zgłaszałam faktycznie agresywne psy, ktore atakowały Donnera i nigdy nie doczekałam się interwencji. Także bym się nie przejmowała. Zawsze można zadzwonić na.policję i zgłosić że kobieta Cię nęka, nachodzi, prześladuje itp. 😉

  • angore pisze:

    Dzień dobry. Mam takie pytanie… Nowy sąsiad chodzi ostatnio po wsi i żąda zamykania psów na noc, bo mu szczekanie przeszkadza. Może ja się za dużo filmów naoglądałam, ale zawsze wydawało mi się, że psy stróżujące to się na noc właśnie wypuszcza. Zastanawiam się, czy będzie też uciszał ptaki, których mieszka u nas całe mnóstwo, strzelał do żurawi, które regularnie przelatują nad wsią i ugotuje koguta, który pieje o czwartej rano. Są na to jakieś przepisy? On może kazać pozamykać psy w całej wsi? Bo głos się tak niesie…

    • Trzeba sprawdzić lokalne przepisy. Ogólnie od 22-6 obowiązuje cisza nocna, więc można to podciągnąć pod zakłócanie ciszy nocnej. Inną kwestią jest to że jeśli pies ujada całą noc to nie jest to normalne, ani zdrowe dla psa. Więc jeśli pies uciążliwie szczeka to zabierałabym go na noc do domu z szacunku do ludzi którym może to faktycznie przeszkadzać, bo mój pies nie ma prawa zakłócać spokoju innym. Jeśli są to pojedyncze szczeknięcia, które zdarzają się od przypadku do przypadku, to raczej nikt z tego powodu afery nie będzie robił. 🙂

  • Ewa pisze:

    Czy do apteki można wejść z psem? Pies rasy Lhasa Apso, łagodny, pani dziś stwierdziła ze powinien mieć kaganiec jeśli już z nim weszłam ;((

  • Globglogabgalab pisze:

    A co jeśli pies ma rozwolnienie i wymioty i po prostu nie da się tego podnieść albo trzeba by było mieć z 15 woreczków? Czy policja albo sm mogą mi w tedy coś zrobić?

    • Amelia Bartoń - zamerdani.pl pisze:

      Kupa, to kupa. Kultura nakazuje zużyć te 15 woreczków jeśli potrzeba, lub chociaż kupić litr wody i to zalać. Także pominęłamby już policje i SM, ale szacunek do innych ludzi i ich psów pozostaje, bo jak pies ma biegunkę czy wymiotuje to albo się zatruł albo jest chory i inne psy nie powinny tego wąchać, tym bardziej trzeba to sprzątać.

  • Karolina pisze:

    Witam. Dzisiaj moj kot został zagryziony przez psa sąsiadów. Prawdopodobnie przeszedł przez ogrodzenie jednakże nikt nie jest w stanie tego stwierdzić bo nikt nie był naocznym świadkiem. Rozumiem ze wina leży takze po mojej stornie bo pies był na swojej posesji w momencie ataku. Jednakze pies spuszczany jest codzinnie pod wieczor jednak o rożnych godzinach (juz po 18) i cieżko bylo stwierdzić kiedy zamknąć kota w domu. Nie jest tez to pierwsza sytuacja ponieważ wczesniej zagryzł juz innego kota. Poza tym sąsiad sam stwierdza ze wstając rano często znajduje zagryzione zwierzaki. Czy jest na to jakas rada?

    • Amelia Bartoń - zamerdani.pl pisze:

      Sorry, ale to co opisałaś to skrajna nieodpowiedzialność i tylko i wyłącznie Twoja wina. I jest tylko jedna rada – nie puszczać kota luzem i bez nadzoru. Równie dobrze mógł wpaśc pod samochód i spowodować wypadek. Oczywiście przykre jest, że zginął zwierzak, ale pies z tego co rozumiem był na swojej posesji, a jeśli jest ogrodzona to nie ma tu winy właścicieli psa, bo to kot przechodzi do sąsiadów, i niestety wina leży tylko po Twojej stronie, bo dopuściłaś do tego pozostawiając kota bez nadzoru. Co innego, gdyby pies wtargnał do Ciebie na posesje, zagryzł Ci go na spacerze, ale jeśli puszczasz kota luzem, bez nadzoru to nie szukaj winnych, bo sama nie zadbałaś o swoje zwierzę, a właściciele psa nie muszą trzymać go na łańcuchu, czy w kojcu. Po swojej posesji może biegać cały czas (pod warunkiem, ze jest zabezpieczona by nie wyszedł na zewnątrz), więc nie rozumiem puszczania samopas kota licząc, że pies jest zamknięty. Jak nie ten pies, to znajdzie się inny, który jest bezpański, albo komuś uciekł. Droga i samochdy, albo zwyrodnialec, który nie lubi kotów. Jeśli kot ma tendencje do opuszczania posesji to się go nie puszcza samego i pilnuje…

  • Sylwia pisze:

    Witam, od jakiegos czasu sasiad notorycznie czepia sie mojego psa, ze szczeka w nocy, dodam że mieszkam w bloku na wsi a pies ma swoj kojec przy budynku gospodarczym na podworku, zadnym sasiadom nie przeszkadza tylko temu jednemu, chodził juz na skarge do dzielnicowego, do urzędu gminy a dzisiaj dostalam wezwanie na komende powiatowa, nie wiem jakie jest prawo w tej sprawie, proszę o pomoc!

    • Amelia Bartoń - zamerdani.pl pisze:

      Jeśli pies zakłóca ciszę nocną czy tzw “mir domowy” to sąsiadzi mogą mieć słusznie pretensje. Jeśli są to pojedyńcze szczeknięcia i ktoś ewidentnie się czepia, to można po sąsiedzku dojść do porozumienia i zapytać w jakich sytuacjach mu przeszkadza i ich się wystrzegać. Alebo odwrócić kota ogonem i złożyć zawiadomienie o nękanie, ale musisz mieć dowód, że Twój pies nie jest uciążliwy dla otoczenia, a ktoś się czepia. Jeśli natomiast pies ujada przez dłuższy czas w ciągu dnia czy nocy to sprawa jest jasna i nie ma co szukać usprawiedliwienia.

      • Sylwia pisze:

        W dzien nie szczeka w ogóle, a w nocy szczeknie 3-4 razy to gora a tylko dlatego że sasiad ktory złożył donos dokarmia bezdomne koty które aby dojść do jedzenia przechodza obok ogrodzenia mojego psa i tylko dlatego szczeka, dodam że tych kotow jest ok 20szt

  • Agnieszka pisze:

    Mam pyramid czy jesli w miescie jest pushy place laka czy moge tam puszczac pea bez kaganca I bez smyczy mam kontrole nad swoim psem wraca na komende I w zaden sposob nie jest agresywny

    • Amelia Bartoń - zamerdani.pl pisze:

      Cześć, musisz sprawdzić w przepisach swojego miasta. Niby ustawa tego nie narzuca, ale każde miasto / gmina ma swoje wytyczne tak jak masz na końcu “Uchwałę Rady Miasta Lublin”.

  • Urszula pisze:

    Bardzo proszę o odpowiedź..Posiadam domek letniskowy który jest moją własnością ale podlegam do wspolnegpo stowarzyszenia .Domek mój jest ogrodzony .Mam pieska 5kg wargi. Stowarzyszenie podjęło głosowanie o zakazie wprowadzanie psów na teren ośrodka. Teraz nie mogę wziąć pieska do własnego domu na lato. Jakie mam prawo w zaistniałej sytuacji?. Czy istnieje taki prawo zakazu?Co mogę zrobić żeby mogła spędzać lato z moim pupilem?
    Dziękuję za odpowiedź.

    • Amelia Bartoń - zamerdani.pl pisze:

      Część! Nie jestem prawnikiem ani radcą prawnym. Nie umiem odpowiedzieć Ci na to pytanie. Wydaje mi się to głupotą, bo nie można ograniczać swobód właścicielom / mieszkańcom, ale należy skontaktować się z kimś kto zna Polskie prawo i przepisy.

    • Mat pisze:

      Spróbuj zaskarżyć uchwałę stowarzyszenia jako zbyt ingerującą w prawa obywatelskie – do władz stowarzyszenia lub do sądu.
      Ponadto uchwała może dotyczyć jedynie części wspólnych – jeśli tak, to nie obowiązuje na ogrodzonym terenie Twojego domku. Od bramy do posesji piesek podróżuje w klatce (samochodzie), a na ogrodzonym terenie może już być luzem – sprawdź dokładnie treść uchwały.
      A po złości – możesz żądać od stowarzyszenia, aby podjąć uchwały:
      – o zakazie wjazdu samochodem (stwarzają niebezpieczeństwo dla pieszych i smrodzą)
      – zabraniającą rozpalania ognisk i grilli (też smrodzą)
      – chodzenia z wędką (niebezpieczny haczyk)
      – zabaw dzieci (hałasują)
      – palenia papierosów
      – słuchania muzyki, telewizora, komputera
      i co tam jeszcze wymyślisz. Osobiście uważam, że jednak nie tędy droga – ośrodek ma służyć szeroko rozumianemu wypoczynkowi wszystkim jego mieszkańcom i im więcej zakazów, tym szybciej należy z niego zrezygnować.

  • Matt pisze:

    Mam pytanie. Jak wygląda kwestia prawa w mojej sytułacji.(zdrowego rozsądku zabrakło) Odwiedzania dziecka w domu jego matki. Gdy rodzina ma psa, i on mnie gryzie. Zdarzaja sie sytułacje gdzie jest mowa ze pies tu mieszka a ja jestem nie mile widziany. Postanowienie sadu jest takie ze moge odwiedzać swoja córkę w konkretne dni o konkretnych godzinach.

    Wielokrotnie matka mojej partnerki widziła pogryzenia moje, była partnerka podziurawione skarpetki czy nawet papcie które cały czas mam.

    Reakcja jest taka: Co mi pokazujesz jak cie pogrywzł, sam jestes sobie winien,. pies jest wazniejszy od ciebie.
    Siostra mojej byłej partnerki nawet specjalnie otwiera drzwi by wpuscic go do pokoju gdy są zamknięte. Proponujac smycz i kaganiec powiedzieli ze nigdy tego nie bedą zakładali.

    • Cóż, nie jestem ani prawnikiem, ani radcą prawnym , więc nie jestem w stanie Ci pomóc. Chyba gdzieś zabrakło dialogu, ludzkiego porozumienia i zrozumienia. Może powinniście siąść i porozmawiać szczerze o tym co się dzieje, domyślam się, że w takich relacjach jest to niezwykle trudne, ale może warto spróbować. Wspólnie ustalić zasady podczas odwiedzin. A jeśli rozmowa nic nie da, to chyba pozostaje droga sadowa o utrudnianie odwiedzin – tak mi się wydaję.

      • Matt pisze:

        Niestety dialog jest możliwy tylko poza domem ale matka dziecka kategorycznie odmawia, co którąś wizytę to tylko straszenie przepisami i sądem, na tą rodzine tylko twarde przepisy prawa służą. Szukam pomocy wszędzie, Dziękuje,

  • Tomasz pisze:

    Witam serdecznie
    Mam pytanie odnośnie psa w pracy mianowicie, otwieram z żoną kawiarnię mamy małego pieska lhasa appso czy możemy mieć go w pracy? oczywiście tylko w sali konsumpcji ogrodzonego małym płotkiem nie miałby styczności z ludźmi jedynie jak ktoś chciałby go pogłaskać.
    Pies bardzo spokojny praktycznie tylko śpi i prawie wogóle nie szczeka.
    Bawi się tylko na dworze gdy spaceruje z nami .
    pozdrawiam serdecznie

    • Teoretycznie nie powinno być problemu, ale wszystko zależy od sanepidu który będzie odbierał / kontrolował lokal. Teoretycznie sanepidowi nie przeszkadza wprowadzanie zwierząt do restauracji (poza częścią obróbki żywności) czy sklepów – jest to zależne od decyzji właściciela, w praktyce bywa różnie… – proszę poczytać o perypetiach Lubelskiej kawiarni w której były koty, chyba Mrau Mrau cafe się nazywała. Ale z drugiej strony do wielu restauracji można wejść z psem, więc jak nie trafią się jacyś narwani urzędnicy nie powinno być problemu. 🙂

  • Ewa pisze:

    Napisze o swoich perypetiach- dom z ogrodem – pies owczarek wychodzi w dzień na dwór, ale często przebywa w domu bo bardziej lubi towarzystwo ludzi niż samotne siedzenie przy bramie i …………sprawy w sądzie- zarzuty?
    51 kw bo mój pies szczeka w dzień na przechodzącego psa lub , najczęściej, na nagrywającego go sąsiada -to wybryk!
    77 kw bo biega luzem po posesji ogrodzonej 1,5 m zarośniętym płotem – nie ma dostępu osób trzecich
    78 kw bo lubi się bawić plastikowymi butelkami a to zdaniem sąsiada uczenie agresji
    107 kw bo wypuszczanie psa na własną posesję w dzień to złośliwość
    108 kw bo z odległości ok.50 m i przez zarośnięty płot sąsiad słyszy jak mówię do psa “bierz go” …z piwnicy
    i Ustawa Gminna……. bo pies powoduje uciążliwy hałas – nagrania sekundowe

    może ktoś coś poradzi?? jak się bronić w sądzie

    • Ludzie są złośliwi i zawistni niestety. Myślę że najlepiej skontaktować się z prawnikiem lub radcą prawnym. Ja tylko zebrałam przepisy, które uważam, że opiekun psa powinien znać.

      • Ewa pisze:

        Tylu ile prawników, tyle porad. Od strony prawnej każdy może złożyć zawiadomienie i ciągać właściciela psa latami po sądach. I trochę tych orzeczeń sądowych jest. Często uniewinniających na szczęście. choc ostatnio właściciel pięknego Yogi w Poznaniu został ukarany.
        Najczęstsza rada prawników……..ODDA PANI TEGO PSA! i po problemie . pewnie….. oddajmy tez dzieci. ZNIECZULICA!!

Leave reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *