• O mnie
    • Budzik Bajamara – wspomnienia
    • Donner
    • Elza
    • Merci i Molly
    • Dlaczego owczarki niemieckie
  • Blog
    • Testy i recenzje
      • Dla opiekuna psa
      • Gadżety, identyfikatory i ubranka
      • Karmy i przekąski
      • Legowiska, kennele, maty
      • Leki i suplementy
      • Smycze, obroże, szelki i kagańce
      • Sprzęt sportowy
      • Środki do pielęgnacji
      • Zabawki
    • Psie sporty
      • Nosework
      • Posłuszeństwo
      • Agility
      • Canicross (bieganie z psem)
      • Dogtrekking
      • Bikejoring (rower z psem)
      • Frisbee
      • IPO (Posłuszeństwo, trop, obrona)
      • Pozostałe sporty z psem
      • Wszystkie wpisy o psich sportach
    • Wakacje z psem
      • Gdzie na spacer
      • Na weekend
      • Na górskim szlaku
      • Nadmorskie opowieści
      • Pod żaglami
    • Z życia psiary
      • Ludzkie szczenię
      • Przygody bez psów
    • Nasz punkt widzenia
      • Psie anegdoty
    • Relacje
      • Wywiady
    • Wychowanie psa
      • Szczeniaczkowo
      • 101 psich tricków – sztuczki dla każdego
    • Zdrowie i choroby
    • Zrób to sam – DIY
    • Z życia psiary
      • Ludzkie szczenię
      • Przygody bez psów
  • Zamerdani – szkolenie psów
    • Aktualne kursy i szkolenia
      • Psie przedszkole
      • Podstawowy kurs posłuszeństwa
      • Szkolenia sportowe
        • RALLY-O
        • Nosework – podstawy
        • Rally-FrEe
        • Canicross – bieganie z psem
      • Kurs posłuszeństwa dla rodzin z dziećmi
      • Mini kurs: sztuczki – kurs dla rodzin z dziećmi
      • Mini kurs: kształtowanie
      • Mini kurs: dla psów lękowych
      • Zamerdane Spacery – spacery socjalizacyjne
    • Doradztwo
      • Przygotuj psiaka na pojawienie się niemowlaka
      • Dziecko i pies
      • Mój pierwszy pies
      • Świadoma adopcja
      • Pies w biurze
    • Zamerdany Klub Rally-O
    • Moje doświadczenie
    • Regulamin zajęć Zamerdanej szkoły dla psów
  • Kontakt i współpraca
  • Newsletter
  • Polityka Prywatności i Cookies
Zamerdani
tu człowiek schodzi na psy
PosłuszeństwoSzczeniaczkowoWychowanie psa

Psie przedszkole – dlaczego jest tak ważne i tak często zaniedbywane

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl 3 stycznia 2026
napisane przez Amelia Bartoń - zamerdani.pl

Odkąd zaczęłam prowadzić Zamerdaną Szkołę dla Psów, postanowiłam jedno: psie przedszkole będzie najważniejszym elementem całej psiej edukacji w mojej szkole.
Nie dlatego, że ze szczeniakami pracuje się najprzyjemniej, ale dlatego, że jest to najważniejszy okres w życiu psa. Czas socjalizacji, budowania relacji z opiekunem i poznawania świata i to ten czas kiedy najwięcej mogę nauczyć opiekunów o ich psach, bo jeszcze chcą to wiedzieć, nie maja problemów, które spędzają im sen z powiek i oczekiwań, że psy muszą być już idealne.

Z doświadczenia wiem też, że wiele osób nie będzie kontynuowało szkolenia po psim przedszkolu. Części opiekunów wystarczy wiedza zdobyta na psim przedszkolu, nie oczekując od psa nic więcej, inna grupa opiekunów traktuje późniejsze kursy posłuszeństwa jako coś, co „wypada zaliczyć”, żeby móc powiedzieć, że pies był szkolony. A potem i tak słyszę: „ta rasa już taka jest” albo „to taki pies, że nic się nie da zrobić”. A jeszcze inna… stawia posłuszeństwo ponad wszystko inne.

Co czeka Cię na psim przedszkolu?

Forma psiego przedszkola pozwala mi przekazać bardzo dużo wiedzy merytorycznej: o rozwoju psa, o tym, jak się uczy i jak postrzega świat. I bardzo często, zgodnie z moimi założeniami, część opiekunów faktycznie nie idzie dalej na kursy posłuszeństwa, bo zwyczajnie ich nie potrzebuje. Chcą mieć rodzinnego psa i kompana do spacerów oraz wspólnego spędzania czasu.
I w większości przypadków to jest w porządku.

Na psim przedszkolu uczę opiekunów obserwowania i czytania swoich psów. Pracy na bezpiecznym poziomie pobudzenia, tak aby potrafili zarządzać środowiskiem i interakcjami, zanim pies przekroczy swój próg. Uczymy się wybierania opiekuna i rezygnowania z innych psów, prawidłowej zabawy z człowiekiem, pracujemy nad integracją sensoryczną i habituacją różnych bodźców oraz socjalizacją.

Szczenięta mają czas na swobodne zabawy z rówieśnikami oraz na kontakt ze stabilnymi dorosłymi psami. Wprowadzamy trening pielęgnacyjny, trening kagańca. Jednym słowem: wszystko to, co realnie przyda się psu i opiekunowi w codziennym życiu.

Posłuszeństwo jest tylko niewielkim elementem zajęć. Szczeniaki uczą się podążania za opiekunem, siadania, kładzenia się czy krótkiego zostawania. Na rozbudowane posłuszeństwo przyjdzie czas. Elementów socjalizacji i habituacji nie da się już przepracować w takim zakresie z dorosłym psem, który ma za sobą własne, często trudne doświadczenia.

Podczas tych prostych ćwiczeń opiekunowie uczą się bycia czytelnymi dla swoich psów, prawidłowego nagradzania, motywowania i samego procesu uczenia. Psy uczą się niewiele, ale opiekunowie uczą się, jak uczyć swoje psy, jak je rozumieć i jak zamieniać trening w dobrą zabawę.

Historie, które brzmią zawsze tak samo

Tymczasem wciąż spotykam te same historie świeżo upieczonych opiekunów szczeniąt, często ras bardzo wymagających: ras pierwotnych, myśliwskich czy owczarków, w szczególności border collie. Te historie brzmią tak podobnie, że czasem naprawdę zastanawiam się, czy ktoś mnie nie trolluje, gdy w ciągu tygodnia dostaję kilka niemal identycznych wiadomości.

Szczeniak ma 4-5 miesięcy. Zna już sporo komend, kilkanaście sztuczek. Problem w tym, że nie wraca na zawołanie, emocjonalnie wyrywa się do każdego psa i „nie słucha na dworze”, choć w domu wszystko potrafi. Opiekun jest zainteresowany grupowym kursem posłuszeństwa, żeby pies się słuchał.

Zawsze w takich sytuacjach zalecam psie przedszkole. Przede wszystkim dla psa, aby mógł nauczyć się funkcjonowania w grupie, wybierania opiekuna i rezygnowania z innych psów, wykonując proste ćwiczenia, które nie wymagają dużego doświadczenia, a pozwalają bardzo wiele przepracować. Przedszkole jest też dla opiekuna – żeby zrozumiał, dlaczego pies w domu pracuje świetnie, a poza nim nie, i jak radzić sobie na spacerach, by pies nie „wybuchał” na każdego psa.

W odpowiedzi najczęściej słyszę, że pies już umie „siad”, „leżeć” i „zostań” (tylko w domu), więc psie przedszkole będzie dla niego nudne, a oni muszą iść na grupowy kurs posłuszeństwa, bo pies potrzebuje posłuszeństwa, bo „zaczyna rządzić”. Nie pomaga tłumaczenie, że na tym etapie to zły pomysł. Że szczeniak jest za młody, że skoro nie potrafi wybrać opiekuna na spacerze i zrezygnować z innych psów, to brakuje mu podstawowych kompetencji społecznych. Brak mu pewności siebie, a opiekunowi wiedzy by pomóc mu przepracować te sytuacje i poradzić sobie z nimi. Że samo usadzanie psa na miejscu wymuszonym posłuszeństwem i nie pozwalanie szczekać – nie rozwiąże problemu.

Niestety bardzo często taki duet mimo to decyduje się na posłuszeństwo. Pierwsze zajęcia są frustrujące i bezowocne, bo pies odmawia pracy, a opiekun się wścieka, bo przecież pies już to wszystko umie, tylko w domu. A jeśli po kilku spotkaniach pies zaczyna pracować, to nie dlatego, że problem zniknął, ale dlatego, że pies na tyle przyzwyczaił się do miejsca i grupy, że jest w stanie coś wykonać. Gdy zmieni się otoczenie lub psy, problem wraca. Co więcej opiekun nie rozumie czemu jego szczeniak nie chce pracować, jak inne dorosłe psy, pełnej godziny. Czemu szybko się nudzi i potrzebuje więcej przerw na uregulowanie emocji, których opiekun nie chce stosować mimo moich zaleceń, bo inni z dorosłymi psami ich nie mają.

Wtedy pojawia się magiczne: „to spotkajmy się indywidualnie”. Indywidualna lekcja jako lek na całe zło. Oczywiście, zajęcia indywidualne są świetne, żeby nadgonić pewne rzeczy i dać szybkie wskazówki czy przepracować konkretny problem. Ale to nadal nie zastąpi tego, co pies i opiekun może wynieść z dobrze poprowadzonego kursu grupowego dopasowanego do wieku i możliwości psa, szczególnie gdy ciągle mówimy o niespełna półrocznym szczeniaku.

Pies, który do piątego miesiąca życia funkcjonował tylko w domu i ogrodzie lub wychodził na spacery wyłącznie wokół bloku i był „socjalizowany” na wybiegach poprzez chaotyczne zabawy ze starszymi psami, biegał swobodnie non stop ignorując wołanie opiekuna nie miał szans na zbudowanie prawidłowych kompetencji społecznych. Nie dlatego, że opiekun zrobił coś celowo źle, ale dlatego, że zwyczajnie nie wiedział, czego pies potrzebuje, a co jest dla niego szkodliwe. I wybrał naukę sztuczek i komend zamiast budowania relacji, wprowadzania zasad i mądrej socjalizacji.

Stawianie posłuszeństwa ponad te umiejętności, szczególnie u ras użytkowych i wymagających, to proszenie się o problemy na całe życie. i tu proszę nie mylcie posłuszeństwa ze stawianiem granic i wprowadzaniem zasad. Zawsze powtarzam na psim przedszkolu, że jeśli szczeniak nie nauczy się tam „leżeć” na komendę, świat się od tego nie zawali. Znam wiele psów, które w wieku kilku miesięcy znają kilkanaście komend, a spacery z nimi są dramatem. I znam psy, które mają problem z kładzeniem się na komendę, za to są całkowicie bezproblemowe w codziennym życiu.


Etologia ras w praktyce, nie w teorii

Gdy pytam opiekunów, skąd pomysł na daną rasę i co planują z psem robić. Odpowiedzi są niemal zawsze takie same: „bo zawsze o nim marzyli”, „bo jest ładny”, „bo jest mądry i szybko się uczy”.

Na psim przedszkolu omawiamy wtedy etologię ras – czyli to, po co dany pies powstał i czego naprawdę potrzebuje. Jak z nim pracować, jak go nagradzać, jakie aktywności i treningi będą dla niego najlepsze. Wiele osób zmienia wtedy podejście: z psa „do spacerów” na psa, z którym można robić coś wspólnie, tak aby był spełniony i szczęśliwy. Rasy pierwotne zaczynają biegać z opiekunami, beagle trafiają na nosework lub tropienie, psy o dużej potrzebie aktywności odsyłam do trenerów agility czy frisbee. Zaczynają zmieniać swoje spacery na takie, które są atrakcyjne dla psa nie do „zaliczenia”. Kotłowanie na psim wybiegu zamieniają na spacery ze znanym psem, gdzie psy po prostu spacerują razem. Spacer po parku zamieniają na leśny, gdzie kąpiel w kałuży czy kopanie dziury jest bardzo ważnym elementem. Wiedzą jak wpleść w nie elementy posłuszeństwa, treningu i zabawy, by zmęczyć psią głowę nie odbierając radości psu ze spaceru.

Bo psie przedszkole daje na to czas i przestrzeń. Nie ma tu sztywnego programu ani listy umiejętności do „odhaczenia”. W przeciwieństwie do kursów posłuszeństwa, gdzie jeśli w programie jest dziesięć ćwiczeń, to te dziesięć ćwiczeń musi zostać wykonanych, niezależnie od tego, co w danym momencie dzieje się w głowie psa, bo opiekun tego oczekuje. I to znów nie chodzi o to, że kurs posłuszeństwa jest gorszy. Nie. on po prostu jest inny. Jest dla starszych psów, jest bardziej praktyczny, nastawiony na konkretne umiejętności, bo tego oczekuje większość opiekunów. Właśnie nauki tych komend. Oczywiści zawsze wplatam im teorię i wiedzę z zakresu uczenia się psa czy behawioru, ale na tym etapie opiekunów już to tak nie interesuje jak szybkie, proste siad przy nodze.

Opiekunowie nastawieni wyłącznie na posłuszeństwo, którzy decydują się od razu na taki kurs, często na początku mają ogromny problem z pracą, skupieniem i motywacją psa. Frustrują się, obwiniają psa, a potem odpuszczają, bo przecież na zajęciach i tak ćwiczy się to, co pies już „umie” w domu. Gdy pies w połowie kursu zaczyna powoli pracować, okazuje się, że są daleko za grupą, bo mentalnie wciąż tkwią na poziomie, z którym przyszli.

W życiu codziennym niewiele się zmienia. Opiekunowie nie rozumieją, dlaczego tak się dzieje, mimo wplatanej teorii i indywidualnych tłumaczeń. Wymagają coraz więcej, pies czuje się coraz mniej pewnie, nie dostaje wsparcia w trudnych sytuacjach i koło się zamyka. A opiekun ciągle kręci się w koło tego, że „młody pies nie wraca na wołanie jak widzi innego psa”, i „nie słucha się na dworze”, ale nie robi nic z zaleceń by to zmienić, bo przecież nie będzie nagradzał psa (niespełna półrocznego szczeniaka) za siad, bo on już to świetnie umie – w domu.

To nie znaczy, że opiekun jest zły albo robi coś świadomie źle. To znaczy tylko tyle, że nie rozumie swojego psa, jego emocji i potrzeb, i stawia posłuszeństwo ponad relację. A potem dziwi się, że pies sąsiada, który nigdy nie był na żadnym szkoleniu, świetnie radzi sobie na spacerach, podczas gdy jego „mądry pies”, znający mnóstwo sztuczek, poza domem zamienia się w koszmar.

Fundament, który procentuje przez całe życie

Dlatego jeśli w tym momencie stoisz przed decyzją: czy pójść ze swoim szczeniakiem na przedszkole, czy poczekać jeszcze miesiąc i od razu iść na kurs posłuszeństwa – bardzo chcę Cię przekonać, żebyś wybrał przedszkole. Nie takie, które jest okrojonym programem posłuszeństwa. Nie takie, które polega wyłącznie na niekończących się zabawach między psami.

Tylko takie, które nauczy Cię rozumienia Twojego psa – jego potrzeb, predyspozycji i ograniczeń. Takie, które da Tobie jako opiekunowi wiedzę i narzędzia do dalszej pracy z psem – czy to samodzielnie, czy na innych kursach. Takie, które pokaże Ci, jak wspierać swojego psa, nauczy praktycznych rzeczy, które możesz wykorzystać w domu i na spacerze, a co najważniejsze, stanie się fundamentem na całe przyszłe życie oraz dalsze szkolenia posłuszeństwa czy psie sporty.

Okres szczenięcy trwa tylko kilka miesięcy, to czas na naukę, socjalizację i habituację. On już nie wróci. Posłuszeństwo natomiast… jeśli nie myślisz od początku o poważnych psich sportach, zawsze znajdziesz na nie czas. Psa w każdym wieku można nauczyć wielu sztuczek i komend. Ale obycia w ludzkim świecie, radzenia sobie z problemami i współpracy z opiekunem – niezależnie od tego, co dzieje się wokół – nauczyć jest dużo trudniej, jeśli nie da się szczeniakowi dobrego startu.

Wybierając przedszkole dajesz sobie i swojemu psu najlepszy start w życie. Fundament, na którym zbudujesz wszystko: dalsze szkolenia, sporty, a przede wszystkim – szczęśliwego, pewnego siebie psa i pewnego siebie opiekuna, który rozumie swojego psiego przyjaciela i umie go wspierać i uczyć.

I wierzcie mi na słowo – ilość znanych przez psa komend i sztuczek nie jest miernikiem szczęśliwego życia z psem, to codzienność w której możesz cieszyć się z tego że Twój wymarzony pies jest obok Ciebie, a nie przeciw Tobie rujnując Ci mieszkanie i doprowadzając na spacerach do szału.

3 stycznia 2026 4 komentarze
0 FacebookTwitterEmail
Wychowanie psa

Gdy proste „siad” jest za trudne – o limitach psów i ludzi.

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl 29 grudnia 2025
napisane przez Amelia Bartoń - zamerdani.pl

Można by rzec, że to co przeczytasz to prolog i kilka słów wyjaśnienia. Ale to chyba moje podsumowanie roku i plan na kolejny. Więc weź herbatkę, usiądź wygodnie i mam nadzieję spędź kilka minut z moim tekstem, tak… jaki lata temu.

Postanowienia noworoczne zazwyczaj zaczyna się realizować od pierwszego stycznia i od kilku lat jednym z moich: jest powrót do regularnego pisania bloga. Ale co roku wychodzi mi to z marnym skutkiem, czyli nie wychodzi… Zawsze jest coś innego. Zawsze jest do napisania tekst na social media, bo przecież kto w dzisiejszych czasach czyta jeszcze blogi?

A potem przychodzą rozmowy z kursantami. Pojawia się potrzeba wyjaśnienia czegoś na grupie i nagle okazuje się, że i tak muszę to napisać – to, co od pewnego czasu siedziało mi w głowie, bo było ważne, by przekazać to kursantom. Więc przekazuję. Zamkniętej grupie.
A potem kolejnej. I kolejnej. I piszę lub nagrywam w kółko to samo. Czasem, gdy nie chce mi się opisywać wszystkiego raz jeszcze, robię po prostu „kopiuj-wklej”, a z tyłu głowy zawsze pojawia się ta sama myśl:

Hej. Po co ja to robię? Czemu nie zrobię tego raz, a porządnie, żeby potem po prostu udostępniać link, a resztę doprecyzowywać w dyskusji?

Tak bardzo wsiąkłam w social media i ich ograniczenia, że próbuję upchnąć ważne rzeczy w limicie pięciu kafelków i 2200 znaków, jednocześnie zabijając całą tę nie merytoryczną otoczkę historii z życia wziętych, która pozwala lepiej zrozumieć dany problem.

I dzisiaj powiedziałam sobie: STOP.

Nie będzie czekania i zaczynania od pierwszego stycznia. Nie potrzebuję specjalnej daty ani wydarzenia, by zacząć robić to tak, jak naprawdę chcę.

Siadłam – tak jak kiedyś – i zaczęłam pisać.

A pisać mam o czym, bo od wielu miesięcy zbieram tematy, które chcę poruszyć. Tak, te związane z wychowaniem i zrozumieniem psów. Bo mimo że wiedza – zarówno ta podstawowa, jak i bardziej zaawansowana – w dzisiejszych czasach jest niemal podana na talerzu, w dobie Chata GPT i Google, opiekunowie psów wciąż mają te same problemy, co 10, 15 czy 20 lat temu. Bardzo często wynikają one po prostu z braku zrozumienia psiej komunikacji, emocji i tego, że pies… to nie człowiek.

W związku z tym profil szkoły w social mediach też trochę się zmieni. Oczywiście będą urywki z kursów i zajęć, bo to nadal najlepszy i najbardziej namacalny dla Was dowód na to, jak wyglądają moje zajęcia, jak pracuję z opiekunami, z jakimi psami pracuję i czego możecie się spodziewać. Ale dojdzie też, myślę, dość szeroki aspekt merytoryczny jako dopełnienie zajęć.

I nie, nie będzie tu czystych regułek. Nie będzie postów w stylu „te pięć rzeczy odmieni Twój spacer”.

Nie.

Nigdy nie umiałam w algorytmy Instagrama i nigdy ich nie szanowałam. I chyba nigdy się z nimi nie polubię, bo lubię robić rzeczy po swojemu, nie pod program, który ma je dobrze sprzedać.

Będą za to historie. Moje, Wasze, czasem wymyślone. Takie, które pokażą Wam różne sytuacje i problemy psów oraz opiekunów, żebyście mogli się z nimi utożsamić i zrozumieć, że nie tylko Wy mierzycie się z takim problemem. Mam też nadzieję, że dzięki nim zobaczycie, że zachowanie Waszego psa bardzo często nie jest problemem samym w sobie, a próbą komunikacji – często prośbą o pomoc – którą zupełnie źle interpretujecie.

Odmowa pracy psa to nie problem. To informacja.

Sporo osób już się o tym przekonało, pracując ze mną. Zrozumiało, że faktycznym problemem psa nie jest to, że nie chce na zajęciach czy w parku wykonać zwykłego „siad”, tylko że problem leży zupełnie gdzie indziej. Że ta odmowa prostej komendy jest jedynie efektem nagromadzonych rzeczy: bodźców, emocji i zmiennych, z którymi pies sobie nie radzi. Dochodzi do ściany, do swojego limitu, i nagle najprostsza komenda – a właściwie odmowa jej wykonania – staje się kwintesencją wszystkiego, co ten pies musiał do tej pory znieść.

I teraz, dla przykładu, opowiem Wam moją historię.

Moje dziecko budziło się kilka razy w nocy, w związku z czym ja również. Jestem niewyspana i zmęczona, a czeka mnie mnóstwo rzeczy do zrobienia w ciągu dnia i chciałabym mieć godzinę dla siebie – na którą strasznie czekam. Dziecko w nocy płacze mimo to przytulam je i mówię, że je kocham, choć sama długo nie zasnę. Rano wstajemy i zbieramy się do przedszkola. Jest awantura o ubieranie się, mycie zębów, zjedzenie śniadania. Gdy mamy wychodzić, jesteśmy już spóźnione, ale po drodze śpiewamy głośno „Baby Sharka” i śmiejemy się. Wracam z językiem na brodzie, żeby zdążyć na zajęcia i się nie spóźnić. Na ostatnią chwilę klient dzwoni, że on spóźni się na trening pół godziny, ale bardzo mu zależy, żebyśmy zrobili pełną godzinę. Miałam w planach tego dnia zrobić swoje prywatne rzeczy, na przykład usiąść i napisać coś na bloga albo ogarnąć sprawy do pracy, ale zgadzam się. Klient przyjeżdża 40 minut spóźniony, kolejny raz nie pracował z psem od naszego ostatniego spotkania, ogólnie nie ma humoru na trening i większość czasu spędza na komentarzach, że chyba dziś nic z tego nie będzie, bo „to nie jest ich dzień”. Wracam do domu i mąż pyta mnie, czy kupiłam po drodze do domu mleko, bo się skończyło. I w tym momencie wybucham. Zupełnie bez powodu. Ale jest godzina 12, a mój mózg od rana dostał tyle bodźców i tyle razy musiał się powstrzymywać i ogarniać, że w pewnym momencie po prostu przekroczyłam swój limit. Było za dużo.

I dokładnie tak samo jest z naszymi psami. Każdy z nas ma jakiś próg tolerancji, limit, margines – nazwij to, jak chcesz. Po jego przekroczeniu, w zależności od osobowości i umiejętności radzenia sobie, możemy zareagować reaktywnie, jak ja: wybuchając, albo zamknąć się w sobie i rozpłakać, chowając się w kącie.

Tak samo każdy pies ma swój własny limit i własną reakcję, która pojawia się po przekroczeniu tego limitu. Gdy pies przekroczy próg, jest zbyt przestraszony, podekscytowany, zestresowany lub sfrustrowany, by się uczyć i współpracować.

Takie psy mogą przyjmować różne strategie: szczekać i rzucać się, warczeć i demonstracyjnie okazywać swój niepokój oraz pobudzenie. Mogą gryźć i wyrządzać szkody, na przykład kopać dziury, zgryzać patyki czy nagle łapać opiekuna za spodnie albo smycz. Mogą też zamknąć się w sobie i wycofać, odcinając się od kontaktu. Pies może być tak zdenerwowany, że najmniejszy dźwięk czy drobna zmiana w otoczeniu wywołuje u niego panikę lub reakcję reaktywną. I to wcale nie znaczy, że pies przestraszył się lecącej foliowej reklamówki i dlatego odmówił wykonania komendy „siad” albo że zobaczył innego psa i to było bezpośrednim powodem.

Z dużym prawdopodobieństwem to, co my uznaliśmy za przyczynę nieposłuszeństwa, było po prostu przekroczeniem limitu, który w danym dniu i w danej sytuacji przerósł możliwości psa.

Oczywiście może też być tak, że pies zapamięta tę reklamówkę albo tamtego psa. Zapamięta to, że czegoś od niego wtedy chcieliśmy, że już wcześniej czuł się źle i że my byliśmy zdenerwowani. Psy mają tendencję do bardzo specyficznego łączenia faktów, absurdalnego z naszego punktu widzenia. W efekcie przy kolejnej podobnej sytuacji w psiej głowie może odpalić się cały ten łańcuch nieszczęść i znów, „przez reklamówkę”, pies odmówi pracy.

Wracając jednak do limitów i nieszczęsnej odmowy wykonania „siad”.

Cofanie się, które jest ruchem do przodu

Dlatego bardzo często zalecam takim osobom powrót do podstaw i pracę z psem bez przekraczania jego limitu, a tak naprawdę nawet bez zbliżania się do niego. Są to zazwyczaj proste ćwiczenia motywacyjne, później ich drobnie modyfikowane, których celem jest utrzymanie psa poniżej progu niepożądanej reakcji. Z czasem, odpowiednio modyfikując trening, zarządzając środowiskiem i zmiennymi, możemy stopniowo przesuwać te limity, pomagając psu radzić sobie z coraz większą liczbą bodźców i sytuacji wyzwalających, zanim pojawi się reakcja negatywna.

Niestety w 99% przypadków opiekunowie nie chcą takich treningów. W ich rozumieniu pies nie uczy się niczego nowego, nie idzie do przodu i nie ma czym się pochwalić w social mediach. Nie dają ani sobie, ani swojemu psu czasu. Nie pozwalają na zbudowanie zaufania.

Mają jasno określony cel: ich pies ma być taki jak… jakiś tam, postawiony sobie za wzór. Koniec i kropka. Nie może być inny, nie może mieć wad. Nie może mieć problemów. Ma być dokładnie taki, jak sobie wymyślili i ma robić to cholerne siad, w nocy o północy, niezależnie od tego czy nadciąga tsunami, huragan, koniec świata czy ufo. Siad ma być wykonane, bo opiekun tak chce.  A tak się po prostu nie da.

Są psy, które mają wyjątkowo wysoki próg pobudzenia (jak na przykład moja Ela) i potrafią zbierać różne sytuacje przez wiele dni, zanim osiągną swój limit. Są takie, które bardzo szybko potrafią „rozbiegać” emocje, zrzucić je samodzielnie lub z pomocą opiekuna i zresetować limit. Są też takie, dla których wyjście do miasta, gorszy dzień opiekuna, zły kierunek wiatru (tak, psy naprawdę na to reagują, a spora ich część to meteopaci) i przelatująca foliowa torba wywołają atak paniki uniemożliwiający trening, bo mają tak mały limit.

Historia Shiry, gdy perfekcyjny pies mówi: dość!

Jednym z psów, które zdecydowały się pracować nad przesuwaniem swoich limitów tolerancji, jest samojedka Shira.

Dziewczyny przyszły do mnie na kurs Rally-O, prezentując bardzo wysoki poziom posłuszeństwa. Jedynym problemem Shiry była jej duża emocjonalność (tak wówczas myślałyśmy), którą okazywała szczekaniem, oraz brak motywacji pokarmowej, ale mimo to pies wyszkolony był świetnie. Bardzo trudno było jej przejść tor bez ciągłej frustracji, mimo że technicznie była świetna i wydawać by się mogło, że nie ma powodów do takich emocji.

Dziewczyny pojechały na zawody Rally-O jako pewniaki, a suka na torze zupełnie odmówił pracy. Dla opiekunki to był cios. Bo doskonale wiedziała, że ma dobrego psa, a mimo to, coś się stało. Coś co spowodowało, że pies ogłuchł nawet na własne imię.

Sytuacja powtórzyła się podczas dwóch kolejnych startów. Shira coraz mniej chętnie ćwiczyła na treningach, coraz częściej uciekała w środowisko i coraz więcej szczekała. Było ewidentne, że te treningi nie sprawiały jej radości.

Opiekunka Shiry zdecydowała się mi zaufać i wrócić do podstaw. Odeszły od treningów stricte posłuszeństwa i skupiły się na motywacji oraz kontroli emocji. Nie pamiętam już, czy były to trzy czy cztery miesiące pracy nad wzmacnianiem pewności siebie Shiry, ich relacji i motywacji, ale mniej więcej w połowie tego czasu ponownie zdecydowały się wystartować w zawodach.

Gdy przegrana staje się sukcesem.

Shira znów odmówiła pracy na zawodach, ale tym razem dopiero w połowie toru.

Opiekunka była zdruzgotana, gdy zadzwoniła do mnie. Tyle pracy i kolejna dyskwalifikacja. I wiecie co? To nie był tylko limit psa. Ale i limit opiekuna. Podróż, stres związany ze startem, obawy o to czy tym razem się uda. Godziny treningów liczone w setkach złotych, nałożona na siebie presja i świadomość, że jej pies to umie. I nagle mały, nieznaczący błąd – potrzeba jego poprawienia i limit u jednej i u drugiej się kończył.

Ale po rozmowie ze mną udało jej się zrozumieć to co się stało i ostatecznie przekuła jednak tę porażkę w sukces, bo pies nie odmówił pracy od razu po wejściu na ring, jak miało to miejsce do tej pory. Wyłączyła się dopiero w połowie toru, gdy trzeba było powtórzyć ćwiczenie i pojawiły się emocje.

LIMIT SIĘ PRZESUNĄŁ.

Shira była w stanie udźwignąć atmosferę zawodów, emocje opiekunki, wystartować i przejść połowę toru, zanim dotarła do swojego limitu.

Po zrozumieniu tego opiekunka Shiry ze zdwojoną siłą wróciła do pracy. Wróciły do treningów sportowych, ale ich priorytetem nie były już ćwiczenia ani szybki powrót na zawody, tylko emocje Shiry, umiejętność wspierania jej w trudnych sytuacjach i reagowania, gdy zbliża się do granicy swoich możliwości i docenianie mikro sukcesów, które pozwalały im iść na przód.

Zaufanie zamiast ambicji

Pamiętam ich pierwszy treningowy rajd, gdy Shira nie szczeknęła ani razu. Może wydawać się to mało spektakularne, ale gdy mamy psa, który na torze niemal nie przestawał szczekać, a po kilku miesiącach jest w stanie przejść tor w ciszy lub z pojedynczym szczeknięciem, ale bez objawów frustracji to jest to ogromny dowód na wykonaną świetnie pracę.

Gdy po tym przejściu opiekunka powiedziała, że kończy trening (mimo, że była połowa zajęć), bo było tak dobrze, że nie chce po raz drugi wrzucać Shiry w tę sytuację i ryzykować przekroczenia jej limitu, byłam z niej jeszcze bardziej dumna. Wiedziałam, że rozumie swojego psa, szanuje go i nie stawia swoich oczekiwań ponad ich relację.

Sukces, którego nie widać na podium

Obecnie dziewczyny trenują dość regularnie. Rozpoczęły przygodę z zupełnie nowym sportem, wymagającym od psa i opiekuna znacznie większej precyzji i skupienia, ale nadal mają w planach próby startów w zawodach Rally-O.

Czy im się uda? Trzymam kciuki i zrobię wszystko, by pomóc im ukończyć start. Obie z opiekunką Shiry jesteśmy jednak świadome, z jakimi trudnościami mierzy się ta samojedka. Wiemy, że zawody mogą znów obniżyć jej próg, że może wydarzyć się mnóstwo rzeczy, na które nie będziemy mieć wpływu, a które w dniu startu wypełnią jej limit po brzegi, a potem westchnięcie opiekunki „na krzywy siad” wybije psa całkowicie z pracy. Ale to nie będzie porażka. Bo nawet w największej przegranej można znaleźć mały sukces.

Tak jak w przypadku jednego z ćwiczących ze mną samców, który na torze na ostatnich zawodach non stop węszył. Odmawiał pracy, przynajmniej na pierwszy rzut oka, ale mimo wszystko reagował na opiekunkę, gdy ta go prosiła o uwagę. Z boku można by ocenić, że to przejście wyglądało słabo, a jednak opiekunka potrafiła nawiązać kontakt z psem i ukończyć rajd. A pies mógł przecież całkowicie ją zignorować i zostać przy węszeniu. Ona też to doceniła, ten mikro sukces, choć była bardzo niezadowolona ze swojego startu.

Ale o tym, gdy pies nas nie słucha, bo „udaje”, że węszy, opowiem następnym razem.

Dziękuję Opiekunce Shiry za pozwolenie opowiedzenia ich historii.

29 grudnia 2025 2 komentarze
1 FacebookTwitterEmail
Inne

Czworonożny przyjaciel – jak dbać o zdrowie i samopoczucie Twojego psa?

autor Autor zewnętrzny 10 grudnia 2025
napisane przez Autor zewnętrzny

Każdy opiekun psa doskonale wie, że ten członek rodziny wnosi do naszego życia ogrom radości, bezwarunkowej miłości i niezliczonych, ciepłych chwil. To właśnie z myślą o naszych czworonożnych towarzyszach, serwis Wydawcy zyskał szczególną popularność, stając się kompleksowym źródłem wiedzy dla miłośników zwierząt. Nieustannie poszukujemy sposobów, aby zapewnić naszym pupilom jak najlepszą jakość życia, która opiera się na zdrowiu, odpowiedniej pielęgnacji oraz zbilansowanej diecie. Dziś skupimy się na kilku kluczowych aspektach, które pomogą Ci pogłębić relację z Twoim psem, a także zapewnić mu wszystko, co niezbędne do długiego i szczęśliwego życia u Twojego boku.

Jaką rolę w życiu psa odgrywa właściwa dieta – czy to tylko kwestia sytości?

Odpowiednia dieta stanowi fundament zdrowia każdego psa, wpływając nie tylko na jego energię i kondycję fizyczną, ale także na stan sierści, zębów, a nawet samopoczucie psychiczne. Właśnie dlatego tak ważne jest, aby wybierać produkty, które są bogate w niezbędne składniki odżywcze, witaminy i minerały, dostosowane do wieku, rasy i poziomu aktywności Twojego pupila. Eksperci z zakresu dietetyki weterynaryjnej regularnie podkreślają, że nawet niewielkie braki w diecie mogą w dłuższej perspektywie prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych, które bywają trudne do wyleczenia. Warto więc poświęcić czas na analizę dostępnych opcji i skonsultować się z weterynarzem, aby ustalić idealny plan żywieniowy, który zaspokoi wszystkie potrzeby Twojego czworonożnego przyjaciela. Pamiętaj, że zbilansowana karma to nie luksus, lecz absolutna konieczność, która procentuje dobrym zdrowiem.

Wybierając pożywienie dla swojego psa, nie kieruj się wyłącznie ceną czy chwytliwymi hasłami marketingowymi widocznymi na opakowaniach, ponieważ skład produktu powinien być zawsze Twoim priorytetem. Ważne jest, aby unikać karm zawierających zbyt wiele zbóż i sztucznych dodatków, a zamiast tego stawiać na wysoką zawartość białka pochodzenia zwierzęcego, które jest niezbędne dla budowy i regeneracji mięśni. Na rynku dostępnych jest wiele rodzajów pokarmu, od suchych granulatów, przez mokre puszki, aż po diety BARF – każda z nich ma swoje zalety i może być odpowiednia dla Twojego psa, pod warunkiem indywidualnego dopasowania. Niezależnie od wybranej formy, regularne sprawdzanie, czy dostępna karma dla psa spełnia najwyższe normy jakości, jest kluczem do utrzymania go w doskonałej kondycji przez wiele lat. Pamiętaj również o stałym dostępie do świeżej wody, która jest równie ważna, jak samo jedzenie, szczególnie w upalne dni i po intensywnym wysiłku fizycznym.

Czy aktywność fizyczna to tylko spacery – jak urozmaicić życie swojego psa?

Ruch i zabawa to nieodłączne elementy szczęśliwego życia psa, które wykraczają daleko poza codzienne, rutynowe spacery wokół bloku czy domu. Aktywność fizyczna nie tylko pomaga w utrzymaniu optymalnej wagi i kondycji, ale jest również istotna dla zdrowia psychicznego pupila, stanowiąc naturalny sposób na rozładowanie nadmiaru energii i redukcję stresu. Warto włączyć do codziennego harmonogramu elementy treningu mentalnego, takie jak zabawy węchowe, nauka nowych komend czy interaktywne gry, które angażują umysł psa równie mocno, jak jego ciało. Te proste ćwiczenia wzmacniają więź między Wami, uczą psa koncentracji i sprawiają mu ogromną satysfakcję.

Pamiętaj o różnorodności – zmieniaj trasy spacerów i wprowadzaj nowe bodźce, aby każdy dzień był dla psa nową przygodą. Włącz trening posłuszeństwa – nawet krótka, kilkuminutowa sesja dziennie poprawi komunikację między Wami i zapewni psu poczucie celu. Zadbaj o socjalizację – kontrolowane spotkania z innymi psami i ludźmi są niezbędne dla jego równowagi emocjonalnej i pewności siebie w różnych sytuacjach. Pamiętaj, że każdy pies jest inny i ma różne potrzeby w zakresie aktywności, dlatego obserwuj swojego pupila i dostosowuj intensywność oraz rodzaj ćwiczeń do jego indywidualnych możliwości i upodobań. Długi, energiczny spacer po lesie może być idealny dla młodego labradora, podczas gdy starszy york może preferować spokojną, ale regularną zabawę w domu, co też jest bardzo cennym elementem dbałości o jego kondycję.

10 grudnia 2025 0 komentarz
0 FacebookTwitterEmail
101 psich tricków - sztuczki dla każdegoPozostałe sporty z psemSporty kynologiczneWychowanie psa

RallyFrEe – moje najnowsze odkrycie w psim sporcie!

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl 6 sierpnia 2025
napisane przez Amelia Bartoń - zamerdani.pl

Czy wiesz, że są sporty, które pojawiają się nagle, niespodziewanie, i od razu zostają z Tobą na dłużej? Tak właśnie było ze mną i RallyFree. Trafiłam na ten sport przypadkiem – najpierw podrzuciła mi go Ramaya. Potem Stado Łap i nagle… BUMA Zaiskrzyło. Poczułam, że to jest TO!

Rok zbierałam się do tego by zacząć, ale kiedy się wkręciłam w te ćwiczenia, to serio nie mogę się oderwać! Połączenie precyzji wykonywanych ćwiczeń, sztuczek, radości z pracy, muzyki i kreatywności. I tej niesamowitej więzi z psem, którą kocham z Rally-O. RallyFree nie jest kolejnym sportem, który „musisz zaliczyć”. To jest sport, który zmienia Waszą relację. Uczy słuchania, precyzji, subtelnej komunikacji, a przede wszystkim kreatywności i pomysłowości opiekuna w wymyślaniu psich tricków!


Co to jest RallyFrEe?

 

RallyFree to dyscyplina kynologiczna stworzona przez Julie Flanery – z myślą o psach, które lubią uczyć się nowych rzeczy, i opiekunach, którzy szukają czegoś więcej niż tylko „klasyczne posłuszeństwo”. Więcej o Rally-FrEe przeczytasz tutaj.
To połączenie Rally-O i Dog Dancingu. Opiekun i pies pokonują tor składający się z 15 stacji zczego pierwszy znak zawsze definiuje przy której nodze pies zaczyna pracować, a ostatni to sztuczka – ukłon. Dodatkowo cztery z tych stacji to Free Choice – sam wybierasz, co chcesz pokazać. To moment, by błysnąć – sztuczką, trudnym ćwiczeniem – czymś takim typowo Waszym).

Tak jak w klasycznym Rally-O na każdym znaku znajduje się zadanie – może to być obrót, zmiana pozycji, przejście przez nogi opiekuna, ukłon, wejście między nogi, zmiana strony przewodnika, podawanie łapek i wiele więcej. W sumie ponad 80 możliwych ćwiczeń (licząc wszystkie klasy), nie mówiąc o tych sztuczkach i ćwiczeniach, które sam wymyślisz!

I teraz najważniejsze: należy minimalizować używanie gestów (naprowadzania)! Niemal wszystko odbywa się wyłącznie na komendy słowne. Pies musi rozumieć, co mówisz – i chcieć to zrobić. Brzmi hardkorowo? No jasne! Ale też – niesamowicie satysfakcjonująco.

Co wyróżnia RallyFrEe?

  • Chodzenie przy nodze po obu stronach opiekuna – pies musi pracować przy lewej i prawej nodze.
  • Praca w dużej mierze na komendy słowne nie gesty.
  • Płynność – układ ma wyglądać jak taniec.
  • Free Choice – masz wpływ na część układu. Wybierasz triki, które Ci pasują.
  • Ocena online – nie musisz jeździć po Polsce czy świecie. Nagrywasz występ i wysyłasz go do sędziego.
  • Flow z psem – bez relacji, bez radości, bez chęci współpracy – nic tu nie zadziała. Wrażenia ogólne i radość z pracy są dodatkowo oceniane.

Zasady, punktacja, ocena – w wielkim skrócie

  • Każdy układ składa się z 15 stacji, w tym 4 Free Choice, oraz zanku startowego, który nie jest oceniany.
  • Maksymalna liczba punktów: 200 (150pkt za ćwiczenia, FreeChoice – 20pkt, heellwork/uwaga/praca zespołowa – 30pkt)
  • Minimalna liczba punktów do zaliczenia: 125.

Na co patrzy sędzia?

  • Poprawność techniczną każdego ćwiczenia.
  • Płynność przejść między stacjami.
  • Komunikację bez użycia ciała.
  • Zaangażowanie psa.
  • Styl i poziom trudności.

Sam udział w zawodach to nie jest tylko „zalicz albo nie”. Tu dostajesz konkretny feedback, wiesz nad czym pracować, jak się rozwijać. Ocena jest bardzo merytoryczna – i zawsze można próbować znowu. I znowu. I coraz lepiej! A najważniejsze, że dzięki możliwości występów online psy z problemami, które z powodu lękowości, agresji czy nadmiernej emocjonalności również mogą brać udział prezentując swoje przejście w bezpiecznych, znanych sobie warunkach.

Dlaczego RallyFrEe podbiło moje serce?

Bo to sport, który nie jest sztywnym posłuszeństwem, a praca na „dwie nogi” i sztuczki rozwijają psa, nie pozwalają się nudzić i ćwiczyć na pamięć. Co więcej bardzo podoba się psom, które nie przepadają za posłuszeństwem za to kochają robić sztuczki.

Bo nie chodzi o to, żeby „zrobić coś super”. Chodzi o to, żeby zrobić to razem. i Się tym cieszyć. RallyFree jest dokładnie jak taniec – tylko z psem. I nie – nie musisz mieć talentu artystycznego, bo mnie muzyka w tańcu nie przeszkadza i z moim wyczuciem rytmu DogDancing nigdy nie byłby dla nas. Ale sztuczki i posłuszeństwo, płynne, do muzyki to już coś co kocham.
My dopiero zaczynam tę przygodę. Ale już wiem, że będzie piękna. Na razie zarejestrowałam się w stowarzyszeniu RFE i dzielnie trenuję, by na jesieni podejść do testów umiejętności (również online).
Jak nam idzie możesz podglądać na FB i IG i mam nadzieję, że w przyszłości zarażę tym sportem również Ciebie i Twojego psa.
Bo już nie długo startuje w Zamerdanej Psiej Szkole kurs pilotażowy z Rally FrEE.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Amelia Bartoń – pozytywne metody szkolenia psów (@zamerdana_szkola_dla_psow)

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Amelia Bartoń – pozytywne metody szkolenia psów (@zamerdana_szkola_dla_psow)

6 sierpnia 2025 2 komentarze
0 FacebookTwitterEmail
Nowszy wpis
Starszy wpis

Najnowsze komentarze

  • Amelia Bartoń - zamerdani.pl - Pas z kieszeniami firmy Carpatus
  • Malwina - Pas z kieszeniami firmy Carpatus
  • Amelia Bartoń - zamerdani.pl - Psie przedszkole – dlaczego jest tak ważne i tak często zaniedbywane
  • ilovewro - Psie przedszkole – dlaczego jest tak ważne i tak często zaniedbywane
  • Amelia Bartoń - zamerdani.pl - Psie przedszkole – dlaczego jest tak ważne i tak często zaniedbywane
  • Ania - Psie przedszkole – dlaczego jest tak ważne i tak często zaniedbywane
  • Amelia Bartoń - zamerdani.pl - Gdy proste „siad” jest za trudne – o limitach psów i ludzi.
  • Ania - Gdy proste „siad” jest za trudne – o limitach psów i ludzi.

Warto przeczytać:

  • Indeks potrzeb psa
  • Jak wybrać dobrą karmę
  • Adopcja czy kupno psa?
  • Kolczatce mówimy nie!
  • Jak przygotować się na rejs z psem?
  • Jak przygotować psa w góry?
  • Jak zacząć biegać z psem?
  • Śmierć psa gdy pupil odchodzi…
  • Pies w lesie powinien być na smyczy

Najczęściej czytane

  • Strona główna
  • Prawa i obowiązki…
  • Psie sztuczki
  • Szczeniak nie chce…
  • Dolina Noteci – testy
  • Agility – zrób to sam!
  • Choroby oczu u owczarków
  • Z psem na Szczelińcu…
  • Jak przygotować psa w góry
  • Facebook
  • Twitter
  • Instagram
  • Youtube
  • Email

@2021 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Do góry
Zamerdani
  • O mnie
    • Budzik Bajamara – wspomnienia
    • Donner
    • Elza
    • Merci i Molly
    • Dlaczego owczarki niemieckie
  • Blog
    • Testy i recenzje
      • Dla opiekuna psa
      • Gadżety, identyfikatory i ubranka
      • Karmy i przekąski
      • Legowiska, kennele, maty
      • Leki i suplementy
      • Smycze, obroże, szelki i kagańce
      • Sprzęt sportowy
      • Środki do pielęgnacji
      • Zabawki
    • Psie sporty
      • Nosework
      • Posłuszeństwo
      • Agility
      • Canicross (bieganie z psem)
      • Dogtrekking
      • Bikejoring (rower z psem)
      • Frisbee
      • IPO (Posłuszeństwo, trop, obrona)
      • Pozostałe sporty z psem
      • Wszystkie wpisy o psich sportach
    • Wakacje z psem
      • Gdzie na spacer
      • Na weekend
      • Na górskim szlaku
      • Nadmorskie opowieści
      • Pod żaglami
    • Z życia psiary
      • Ludzkie szczenię
      • Przygody bez psów
    • Nasz punkt widzenia
      • Psie anegdoty
    • Relacje
      • Wywiady
    • Wychowanie psa
      • Szczeniaczkowo
      • 101 psich tricków – sztuczki dla każdego
    • Zdrowie i choroby
    • Zrób to sam – DIY
    • Z życia psiary
      • Ludzkie szczenię
      • Przygody bez psów
  • Zamerdani – szkolenie psów
    • Aktualne kursy i szkolenia
      • Psie przedszkole
      • Podstawowy kurs posłuszeństwa
      • Szkolenia sportowe
        • RALLY-O
        • Nosework – podstawy
        • Rally-FrEe
        • Canicross – bieganie z psem
      • Kurs posłuszeństwa dla rodzin z dziećmi
      • Mini kurs: sztuczki – kurs dla rodzin z dziećmi
      • Mini kurs: kształtowanie
      • Mini kurs: dla psów lękowych
      • Zamerdane Spacery – spacery socjalizacyjne
    • Doradztwo
      • Przygotuj psiaka na pojawienie się niemowlaka
      • Dziecko i pies
      • Mój pierwszy pies
      • Świadoma adopcja
      • Pies w biurze
    • Zamerdany Klub Rally-O
    • Moje doświadczenie
    • Regulamin zajęć Zamerdanej szkoły dla psów
  • Kontakt i współpraca
  • Newsletter
  • Polityka Prywatności i Cookies
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.Zgoda