Dla odmiany od merytorycznych wpisów, dziś troszkę naszej prywaty, bo jeśli nie śledzisz moich social mediów to nie wiesz ile się działo w 2025.
A sportowo w 2025 roku działo się u nas bardzo dużo. Był to rok przełomowych startów i bolesnych pożegnań. Zaczęliśmy go od Hard Dog Race, w którym Elza pobiegła oficjalnie ostatni raz. Oficjalnie na rok 2025, bo gdy zaplanowano na 2026 rok znacznie krótszy Mud Dog Race (tylko 2 km), uznałam, że jeśli zdrowie pozwoli, w 2026 roku Ela wystartuje raz jeszcze.
Za to Merci pierwszy raz wystartowała w Hard Dog Race Base, jeszcze ze wsparciem Eli. To niesamowite, że pies, który na spacerze uciekał w krzaki na widok człowieka, pokonał niemal wszystkie przeszkody w takiej imprezie! Ale to jeszcze nic, bo pół roku później… jako pierwszy i jedyny mój pies, wystartowała w dwunasto-kilometrowym Wildzie!
Równolegle przez cały rok startowałyśmy praktycznie co miesiąc w zawodach Rally-O. Elza zdobyła championat, zdobywając 23 medale, w tym cztery złote w klasie mistrzowskiej. Marcysi brakuje jednego startu w klasie trzeciej, aby zdobyć championat i przejść do klasy mistrzowskiej, a Mollcia podbija klasę drugą.
Ale to nie wszystko. Wróciłyśmy z Elzą do startów w noseworku, awansowałyśmy do klasy pierwszej Polskiej Ligi Noseworki skończyłyśmy rok z brakiem jednego czystego startu w kategorii teren, aby przejść do klasy drugiej. Co więcej, dwukrotnie Elza stawała na podium – raz zajmując trzecie miejsce, a raz pierwsze w kategorii pojazdy. Udało nam się również dwukrotnie wystartować w zawodach nosework N9.
Chyba moim największym sukcesem było jednak przygotowanie Elzy (a teraz stopniowe przygotowanie Twinsów) do zawodów Rally Freestyle Elements (RallyFrEe). Wymagało to od nas ogromu pracy, cierpliwości i wywrócenia wszystkiego, co umiemy, do góry nogami – co było bardzo trudne dla dziewięcio i pół letniej Eli, ale podołałyśmy temu.
Zdałyśmy skill testy z rewelacyjnym wynikiem 141 pkt/150, a potem wystartowałyśmy w zawodach w klasie pre-novice, zdobywając pierwsze miejsce (choć tylko my startowałyśmy w tej klasie, więc to żaden wyczyn) z wynikiem 172 pkt/200 pkt i pięknym opisem sędziego doceniającym naszą relacje, elementy freestyle i chodzenie przy nodze.
Dlaczego mówię, że ten sport wywrócił nasze treningi do góry nogami?
Po pierwsze, bo w pracy z moimi psami bardzo dużo bazuję na gestach i komunikacji optycznej. W RallyFrEe najmniejsza wskazówka dłonią lub ciałem jest uznawana za błąd i bezwzględnie tnie punkty. Musiałyśmy więc nauczyć się 32 ćwiczeń i sztuczek wyłącznie na komendy słowne oraz opracować własne 4 Free Choice – unikalne sztuczki. Co więcej, przez całe życie Elza pracowała przy lewej nodze, a tu musiałyśmy nauczyć się pracy zarówno przy nodze lewej, jak i prawej.
Udało nam się to wszystko w niespełna trzy miesiące, co uważam za niesamowite osiągnięcie, biorąc pod uwagę wiek Eli i nasze wieloletnie nawyki.
W międzyczasie zorganizowałam dla najbliższych kursantów kurs z RallyFrEe, który zakończył się zdanymi Skill Testami jednej z uczestniczek i planami na wspólne przygotowanie do zawodów w 2026 roku. Obecnie pracuję nad przygotowaniem Twinsów do Skill Testów, a z Elzą poznajemy znaki z wyższej klasy.
Sportowo rok 2025 był więc niezwykle satysfakcjonujący.
W 2026 roku planuję trochę zwolnić – dla Eli i dla siebie. Chcę uniknąć presji wiecznego wygrywania, bo nie oszukujmy się – osiągnęłyśmy już bardzo wiele, wszystko, co sobie postawiłyśmy za cel. Nie chcę, żeby Ela przeszła na emeryturę, ale chcę móc dalej czerpać radość z psich sportów, bez presji, po prostu dla przyjemności wspólnego startowania. Muszę wziąć też poprawkę na jej zdrowie, co mocno ogranicza nam sezon startów w okresie letnim.
Chciałabym z Marcysią zdobyć championat w Rally-O i ukończyć choć jeden start w klasie mistrzowskiej. Z Mollcią chcę skończyć klasę drugą. Planuję rekreacyjnie wystartować z Elzą i Merci w Rally Obedience FCI – bardziej po to, by poznać ten sport dla siebie i przyszłych kursantów, niż się w niego angażować na poważnie. Bo powoli zaczynamy robić za dużo rzeczy, a co za dużo, to niezdrowo.
Na pewno z Elzą będziemy kontynuować nosework, w naszym tempie i bez presji. Merci wystartuje w Hard Dog Race, a może Ela, tak jak pisałam na początku, w edycji Mud. Prawdopodobnie przygotuję Twinsy do Skill Testów w RallyFrEe, a z Elzą powoli będziemy zdobywać kolejne poziomy w zawodach RFE. Myślę jeszcze czy raz w życiu nie spróbować z Elcią zerówki w Obedience, ale to tylko znów z tego samego powodu co w RO FCI – by zobaczyć z czym to się je w praktyce,
I to tyle. Pierwszy raz chyba odkąd mam psy nie planuję więcej… tylko mniej – choć wiem i tak tego jest multum, ale to pomyślcie nawet na przykładzie roku 2025 jak dużo miałyśmy w taki „standardowy” rok upchane. No ale teraz, serio jest mniej, bo więcej już było. Teraz czas na balans, zmniejszenie oczekiwań wobec siebie i psów i cieszenie się wspólną pracą, niezależnie od efektów.
I to nie znaczy, że odpuszczam. To znaczy, że dorosłam jako trener, opiekun psów i człowiek. Który nie zamierza mierzyć radości życia z psami zdobytymi medalami, robionymi rzeczy i rolkami na Instagramie. To miły dodatek, fajne wyzwanie, ale nie całe życie. Życie jest w domu, na kanapie, na spacerze, podczas kąpieli w błocie i norowania na łące. Za to nie dają medali i lików w social mediach, ale ono jest kwintesencją szczęścia ze wspólnego życia z psem. A niestety… wiele osób myśli, że pies sportowy to tylko treningi i zawody. Ja w tym roku mówię temu STOP, i choć dobrze się sprzedaje do w social mediach, będę więcej pokazywała (tak jak kiedyś) życia jakie jest, bo sport to tylko kilka procent naszej codzienności.
Ps. jeszcze Wam nie mówiłam, że cała trójka w tym roku rozpoczęła dość regularne treningi z obrony, i tak to też będziemy kontynuować.
Także mniej… serio w tym roku będzie mniej. xD































