Kolejne, już trzecie zawody Rally-FrEe za nami. Na pierwszych Ela stanęła na najwyższym stopniu podium, na drugich zajęła trzecie miejsce, a na wyniki trzecich nadal czekamy. To jednak właśnie podczas tych ostatnich zawodów wydarzyło się coś, co zmusiło mnie do całkowitej zmiany spojrzenia na przygotowania do startów w Rally Freestyle Elements i szukania nowego sposobu pracy z psem.
Wyniknęło to z tego, że zarówno ja, jak i Dominika „spaliłyśmy” sobie całe przejście już pierwszym znakiem – ósemką między nogami. Ćwiczeniem, które nasze psy doskonale znały, lubiły i które zazwyczaj poprawiało im humor.
A jednak po kilku kolejnych próbach psy zaczynały odmawiać pracy już na pierwszym ćwiczeniu. I ktoś może pomyśleć, że Rally-FrEe jest łatwe, bo przecież mamy aż 10 dni na nagranie swojego przejścia. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę, jak łatwo taki tor sobie zepsuć. Wystarczy kilka nieudanych powtórzeń, wejście w sekwencję, która zacznie stresować nas albo naszego psa, a w efekcie pies może odmówić dalszej pracy i nie chcieć do niej wrócić, ponieważ już sam początek toru zacznie kojarzyć mu się z frustracją, presją lub niepowodzeniem.
Jak do tej pory trenowałam Rally-FrEe i dlaczego przestało mi to wystarczać?
Do tej pory moje treningi Rally-FrEe opierały się na treningach wzorowanych na Rally-O, czyli przechodzeniu kolejnych sekwencji znaków, stopniowym wydłużaniu ich, coraz późniejszym pojawianiu się nagrody, a na końcu wykonywaniu pełnych przebiegów treningowych.
Jednak ta metoda zupełnie nie sprawdziła mi się w Rally-FrEe. Powód jest prosty – w Rally-O mamy ogromną zmienność torów. Każdy trening może wyglądać inaczej, pojawiają się inne kombinacje znaków i nie ćwiczymy przez wiele dni dokładnie tej samej sekwencji.
W Rally-FrEe sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Przez 10 dni mamy dokładnie ten sam tor, który chcemy dopracować niemal do perfekcji. Ta powtarzalność jest jednocześnie największą zaletą i największym wyzwaniem tego sportu, ponieważ bardzo łatwo sprawić, że pies zacznie przewidywać nie tylko nagrodę, ale również frustrację związaną z trudniejszym elementem.
Czym jest back chaining, czyli trenowanie od końca?
Zaczęłam analizować, co poszło nie tak, szukać informacji i wtedy trafiłam na metodę back chainingu. Jest ona doskonale znana osobom trenującym psy i wykorzystuje się ją chociażby przy nauce aportu. Nigdy jednak nie przyszło mi do głowy, aby zastosować ją w treningu Rally-FrEe.
Być może dlatego, że ta koncepcja jest dość nieintuicyjna. Przecież naturalnie chcemy uczyć czegoś od początku, zaczynając od prostych rzeczy i stopniowo je utrudniając i wydłużając. Tymczasem back chaining zakłada dokładnie odwrotne podejście.
Back chaining (łańcuchowanie wsteczne) to metoda uczenia, w której sekwencję zachowań budujemy od końca. Zamiast zaczynać od pierwszego kroku, uczymy psa najpierw ostatniego, najlepiej mocno wzmacnianego zachowania. Dopiero gdy pies dobrze je zna, zaczynamy dokładać wcześniejsze elementy całej sekwencji.
Dzięki temu pies zawsze kończy zadanie czymś, co zna, rozumie i co prowadzi go do nagrody. To z kolei może zwiększać jego motywację, płynność wykonywania całego łańcucha zachowań oraz poczucie przewidywalności podczas pracy.
Metoda ta została spopularyzowana między innymi przez Karen Pryor, pionierkę szkolenia zwierząt opartego na pozytywnym wzmocnieniu, która opisywała back chaining jako skuteczny sposób budowania trwałych i niezawodnych łańcuchów zachowań.
Czy badania potwierdzają skuteczność back chainingu?
Badania nad back chainingiem są stosunkowo ograniczone, jednak istnieją prace pokazujące, że odpowiednie budowanie sekwencji zachowań może mieć znaczenie dla skuteczności treningu.
W badaniu Pfaller-Sadovsky z 2017 roku dotyczącym psów z zachowaniami agresywnymi związanymi z obroną zachowań zastosowano między innymi techniki oparte na back chainingu (podobnie jak się uczy aportu od końca: czyli od puszczania). Zaobserwowano znaczną poprawę zachowań podczas terapii, jednak część efektów osłabła po kilku miesiącach, co pokazuje, że sama metoda wymaga dalszego utrwalania i odpowiedniej pracy z psem.
Z kolei badanie Thrailkill i innych z 2016 roku, przeprowadzone na szczurach, sugerowało, że sposób organizowania złożonych sekwencji zachowań może wpływać na wytrwałość w wykonywaniu zadania. Nie można oczywiście bezpośrednio przenieść tych wyników na psy, ale pokazuje to pewien kierunek rozumienia tego, jak działa uczenie sekwencyjne.
Warto pamiętać, że skuteczność back chainingu jest również dobrze opisana w praktyce treningowej również u ludzi – od nauki układów tanecznych i gimnastycznych po naukę wymowy języków obcych czy codziennych czynności np. u dzieci. Np. Najpierw uczymy dziecko schodzenia z drabinki, by potem już samo wchodzenie nie było problemem, bo dziecko zawsze poradzi sobie z zejściem. Przy nauce języków: zamiast wymawiać od razu słowo „konstantynopolitańczykowianeczka”, uczysz się wymawiać sekwencje: „-czka” → „-ianeczka” → „…ńczykowianeczka”. Pomaga to zachować naturalny akcent i rytm, nie gubiąc się po drodze.
Back chaining w Rally-FrEe – dlaczego może być skuteczny?
W Rally-FrEe mamy coś, czego nie daje nam większość sportów kynologicznych: powtarzalność. Przez 10 dni pracujemy dokładnie nad tą samą sekwencją piętnastu znaków.
Co więcej, na każdym torze mamy jeden stały element: ukłon, który zawsze jest ostatnim ćwiczeniem. Może on stać się dla psa przewidywalnym zakończeniem pracy, miejscem, w którym zawsze czeka go sukces i duża nagroda.
Zaczynamy więc od ukłonu. Gdy pies wykonuje go pewnie i z radością, dokładamy ćwiczenie, które znajduje się bezpośrednio przed nim. Następnie kolejne i kolejne, aż w końcu powstaje cały tor.
Dzięki temu pies nie robi przejścia nie wiedząc co go czeka, ile ma pracować i kiedy dostanie nagrodę, tylko bardzo szybko dochodzi do dobrze znanego, przyjemnego fragmentu, bo każdy kolejny element prowadzi go do czegoś, co już kojarzy z sukcesem.
Jak wykorzystać back chaining na trudnych elementach toru?
Ta metoda daje jeszcze jedną ogromną możliwość, można wykorzystać ją do przepracowania najtrudniejszych miejsc na torze.
Jeżeli wiemy, że jakiś znak sprawia psu trudność albo wywołuje większe napięcie, możemy uczynić go końcowym etapem krótszej sekwencji treningowej i połączyć z bardzo wartościową nagrodą. Dopiero gdy pies będzie wykonywał go pewnie i bez wahania, zaczynamy dokładać wcześniejsze elementy.
Kluczowe jest jednak odpowiednie planowanie treningów. Każdy etap powinien zostać wielokrotnie powtórzony, zanim przejdziemy dalej, tak aby pies miał poczucie przewidywalności i sukcesu.
Czy back chaining sprawdza się u nas?
Na ten moment jestem tą metodą zachwycona. Nie przetestowałam jej jeszcze na pełnym torze, ponieważ za dwa tygodnie czekają nas kolejne zawody i wtedy przekonamy się, jak sprawdzi się w praktyce.
Już teraz jednak widzę ogromną różnicę podczas krótkich sekwencji treningowych. Mollci zdecydowanie łatwiej pracuje w przewidywalnym schemacie, kiedy wie, w którym momencie znajduje się koniec zadania i kiedy pojawi się nagroda. I sprawia jej taki trening dużo większą radość niż kiedy robiłyśmy przebiegi treningowe od początku i ona po prostu w trakcie traciła motywację i odpuszczała.
Czy back chaining sprawdzi się również w Rally-O?
Moim zdaniem nie, lub w bardzo ograniczonym zakresie.
Jeżeli mamy pojedynczy znak składający się z kilku zachowań, back chaining może być bardzo użyteczny. Natomiast w kontekście całego toru Rally-O jego zastosowanie jest dużo trudniejsze, ponieważ nie mamy tej samej powtarzalności, którą daje Rally-FrEe.
W Rally-O na zawodach wykonujemy jeden przebieg, a układ znaków zmienia się z każdego startu i zazwyczaj nie mamy możliwości wielokrotnego przećwiczenia dokładnie tej samej sekwencji. W Rally-FrEe natomiast możemy przez wiele dni budować jeden, konkretny łańcuch zachowań, dlatego właśnie tutaj trenowanie od końca wydaje mi się szczególnie wartościowym narzędziem.
Czy back chaining pozwoli nam lepiej przygotować się do zawodów RallyFrEe?
Czy back chaining okaże się dla nas przełomem w przygotowaniach do Rally-FrEe? Tego jeszcze nie wiem. Przed nami kolejne zawody i dopiero wtedy przekonamy się, jak ta metoda sprawdzi się na pełnym torze i pod presją prawdziwego startu. Ale tak sobie myślę, że nie chodzi o to, żeby powtarzać więcej, ale o to, w jaki sposób to powtarzamy.
Jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń. Czy stosujecie back chaining w swoich treningach z psami? A może macie zupełnie inne sposoby na utrzymanie motywacji psa podczas wielokrotnego ćwiczenia tej samej sekwencji? Jeśli trenujecie Rally-FrEe, Rally-O lub inne sporty kynologiczne, dajcie znać, co sprawdza się u Was. Bo taka wymiana doświadczeń pozwoli nam wszystkim trenować mądrzej i z większą uważnością na emocje naszych psów.










