3Lut

Znalezione nie kradzione

Stęskniliście się za Smokinią-Sukinią? Myślę, że tak, bo ciągle tylko o Dośku, a u Elżbietki dużo się dzieje! W sumie nic znacząco dobrego ani złego, ale za to zwykła codzienność z Elą jest już historią samą w sobie.

Pewnie wspominałam Wam kiedyś o tym, że Ela ma manię sprzątania zabawek i jest oficjalnym złodziejem w naszej rodzinie. Dla tych, którym to umknęło przypomnę kilka historii opisywanych na FB. Jako mały papiś, Elcia mieszkała w klatce i miała tam swój pokój, do którego namiętnie znosiła wszelkiego rodzaju zabawki i gryzaki. Niezależnie czy były to jej rzeczy, czy Donnera. Ale wszystko zawsze było upchnięte w klatce, a Donner dostawał ostry opiernicz przy próbie wyjęcia z niej swojego ukochanego pluszaka. Mała Elka potrafiła również wyciągnąć mu gryzaka z paszczy i zanieść do klatki, samej nie zamierzając tam siedzieć. Ot po prostu – sprzątanie.

Dlatego czasem mówimy na nią smokinia. Czyż nie ma w sobie czegoś ze smoka?

Kiedy klatka zniknęła z życia dorastającej Panny Elzy klatko-pokój zastąpiło legowisko, które notorycznie zasypywane jest zabawkami. Kiedy Donner wyciąga z kosza coraz to inne zabawki, Elka zbiera je i zanosi na legowisko, przy czym sama śpi najlepsze kołami do góry na narożniki. Nie bawi się nimi tylko sprząta. Zabawna sytuacja była w lecie, kiedy to Suka właśnie poznosiła wszystkie piłki na posłanie i wyszła na ogród się poopalać. Donner korzystając z jej nieuwagi zabrał sobie swoją ulubioną piłkę i schował się z nią w kuchni. Kiedy Suka uznała, że wystarczy opalania dziarskim terrierzym krokiem przeparadowała przez pokój z planem poleżenia na fotelu, kiedy nieziemska siła nagle zatrzymała ją w miejscu. To było dosłownie jak w kreskówce. Omiotła spojrzeniem legowisko i pełna irytacji pobiegła szukać Donnera, bo… zabrał jedną piłkę. Oczywiście odebrała mu ją, zaniosła „na miejsce” i poszła spać na fotel zostawiając zrozpaczonego Donnera w kuchni.

Od tej pory nic się nie zmieniło. Elka zawsze odbiera Donnerowi zabawki, chyba że dostane opiernicz, że ma mu dać spokój, co zawsze kończy się fochem i ostentacyjnym wyrzuceniem z legowiska kilku zabawek, które są winne jej nieszczęściu, ale nie można być aż tak pazernym!

Mentalność Burka

Choć tak naprawdę do tego tekstu skłoniły mnie zupełnie inne niedawne sytuacje. Pierwsza z nich dotyczy pomidora. M. przygotowywał śniadanie i upadł mu na ziemię pomidorek koktailowy. Szukał i szukał, ale nie znalazł, więc uznał, że przewidziało mu się, albo Donner go zeżarł. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy sprzątam w mieszkaniu i znajduję na legowisku Suki pomidora. Oczywiście nietkniętego. Jeszcze M. dostał opiernicz, po co daje Suce pomidory, skoro ona ich nie lubi.

Wczoraj natomiast na legowisku znalazłam zmywak, który suka ukradła M. podczas sprzątania. I weź żyj z kleptomanem. Obawiam się, że jak dobrze poszukam, to okaże się, że to nie pralka kradnie pojedyncze, zagubione skarpetki tylko właśnie Suka. A może i inne skarby znajdą się w czeluściach legowiska Panny Elzy.

Czy ten słodziak mógłby coś zrobić?

Ogółem: 248, dzisiaj: 1

Leave reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *