11Lut

Hard Dog Race – Blogerzy Atakują!

Rok temu po raz pierwszy w Polsce wystartowały zawody Hard Dog Race na dystansie base. Długo nie zastanawiałam się nad udziałem, w końcu zawsze marzył mi się runmageddon. Kiedy więc pojawiła się okazja na udział z psem pomyślałam: „Hej! To coś dla mnie!” Od słowa do słowa, od planu do planu zostałam patronem medialnym dzięki czemu dołożyłam swoją malutką cegiełkę do imprezy, którą warto poznać.

Zawsze z sentymentem wracam do czasów, kiedy szkolenie psów i zawody były wymysłem maniaków. Jako młoda osoba zakochana w pracy ze swoim psem ubolewałam, że w okolicy, w której mieszkałam nie ma klubów sportowych, jest jedna psia szkoła, która poza podstawowym posłuszeństwem nie ma w ofercie nic, a o zawodach (jakichkolwiek) mogę pomarzyć, bo one są – na Animal Planet, ale nie w Polsce… Niespełna dziesięć lat później kultura psiarka zmieniła się nie do poznania. W tym samy mieście jest kilka szkół o różnorodnym zakresie, ofertach i metodach szkoleniowych. Są seminaria, są warsztaty, są organizowane zawody. Powstają kluby i grupowe spacery – coś, co kiedyś było dla mnie „amerykańskim snem” dla młodszych osób jest już codziennością.
Teraz, kiedy zawody i psie imprezy bombardują nas na każdym kroku z wielką radością biorę w nich udział i jeśli uważam, że jest w nic coś ekstra – promuję, jednocześnie realizując moje dziecięce marzenia.

Tak jest właśnie z Hard Dog Race. Imprezą, o której kiedyś marzyłam, a która teraz jest! Jest i to namacalnie i nie setki tysięcy kilometrów, tylko tuż pod nosem. W moim kraju, nie co ponad 60km ode mnie. O samej idei zawodów możecie przeczytać w zeszłorocznym wywiadzie z organizatorem i pomysłodawcą Andrásem Púza.

By lepiej poznać te zawody odsyłam Was też do mojej relacji z udziału, po której mam nadzieję zakochacie się w tych zawodach tak samo jak ja. I kiedy zimową porą wspominałam nasz start oczekując z niecierpliwością terminów kolejnej imprezy w mojej głowie urodził się pomysł na zrobienie czegoś więcej niż sam udział…

Dlaczego nie zabrać takich zapaleńców jak ja? Dlaczego nie utworzyć drużyny? W końcu ostatnio spotkałam przelotnie tylu zaprzyjaźnionych blogerów i wszyscy żałowaliśmy, że nie było czasu, by pogadać i tylko się mijaliśmy. Rzuciłam więc hasło – drużyna blogerów, kto w to wchodzi? Nie miną tydzień i z planowanych sześciu osób, liczba chętnych urosła nam do dwunastu osób, czyli dwie drużyny, a jakby się dobrze postarać to zebralibyśmy jeszcze trzecią! (Przepraszam tych wszystkich, którzy się nie załapali. Za rok zrobimy więcej miejsc, jeśli w tym roku nam wszystko wypali). I tak powstała drużyna: #BlogerzyAtakują.

Jesteśmy grupą blogerów, których połączyła miłość do psów i pasja do biegania. Zachwyceni Hard Dog Race Poland postanowiliśmy stworzyć drużynę, która wspólnie zrobi coś razem. Poza samym udziałem w imprezie chcemy przybliżyć naszym czytelnikom ideę biegania z psem oraz same zawody, gdzie wspólne zmagania i pokonywanie przeszkód umacniają tą niesamowitą ludzko-psią więź.

Zapraszam do śledzenia naszych poczynań i przygotowań na fanpagu Blogerzy Atakują, jak i na naszych prywatnych profilach. Wspierajcie nas i zagrzewajcie do walki, a wszystkich członków drużyny przedstawiamy w naszej broszurce.

A jeśli biegasz lub choćby truchtasz z psem, pomyśl nad udziałem w zawodach! 6km to nie jest dużo. Nie musisz biec, możesz je przejść. Przeszkody są, ale każdą z nich możesz ominąć robiąc przysiady. Nie liczy się czas, ale liczy się wspólny bieg i pokonywanie przeszkód = własnych słabości. Gwarantuję Ci, że po biegu na nowo odkryjesz łączącą Cię z Twoim psem więź i dogłębnie zrozumiesz przesłanie zawodów „sześć nóg, dwa serca jedno zwycięstwo

W tym roku zawody w Polsce po raz kolejny rozgrywane są na dystansie base – 6km / 16 przeszkód, w malowniczo położonej Farmie Makedońskich w Zawiesiuchach. Szczegóły i formularz rejestracyjny znajdziecie na oficjalnej stronie Hard Dog Race. Mnie, Elę i naszą drużynę spotkacie na biegu o godzinie czternastej, ale na pewno będziemy chwilę wcześniej i później. Mam nadzieję – do zobaczenia na trasie!

Za piękne grafiki odpowiada Agnieszka z HuskyLove 

 

Ogółem: 281, dzisiaj: 1

5
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Amelia z ZamerdaniAmelia WiśniewskaLoki the Husky Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Loki the Husky
Gość

Jaram się i już nie mogę doczekać się maja <3

Amelia z Zamerdani
Gość

Ja też! Normalnie zapierniczam na trekkingo-spacery jak nigdy. A zaraz na nowo wrócę do biegania!

Loki the Husky
Gość

u nas to samo 😀 moja kontuzja już wyleczona, teraz Łajeczce jej boliłapka przechodzi, więc znów będzie można śmigać 🙂

Amelia Wiśniewska
Gość
Amelia Wiśniewska

Ja się naprawdę zastanawiam bo uwielbiam psie zawody. Jednak problemem jest pies ,bo ON-ki i szwajcar jeżdżą ze mną najczęściej na zawody więc teraz kolej na innych. Więc bardziej tu bardziej sprawdziłby się border collie czy wilczak ? Naprawdę prościej mi było z jednym ON-em bo nie myślałam nad tym które zawody do którego psa, po prostu jechaliśmy. Ech no i ma 5 psów

Amelia z Zamerdani
Gość

Ja z Dośkiem w tym nie wystartuję ;( Raz, przeraża mnie doprowadzenie go do użyteczności po tych kałużach, dwa niektóre przeszkody i ludzie na nich mogą wywołać u niego napad agresji, co rozwali nam cały bieg, trzy – jeśli by się okazało, że nie da rady pokonać jakiejś przeszkody, nie podniosę go tak bezproblemowo jak Eli. Ale przede wszystkim muszę mieć psa pewnego, czyli jak będę walczyła o życie lub niosła beczkę, nie mogę kontrolować wtedy psa zastanawiając się czy ktoś go nie zdenerwuje, a ten nie skoczy i nie zabije mnie wlokąc za sobą 😀 Także wybór mam prosty 😀