4Gru

Kolejne spacery w okolicach Grójca

Czyli co z psem robić w Grójcu. Jak na razie lądowisko Grójec okazało się najlepsze do wszelkiego rodzaju aportów, frisbee i innych głupawych zabaw. W między czasie udało mi się zlokalizować na mapie jeszcze kilka ciekawych miejsc, które przetestowałam lub do których wybierzemy się w najbliższym czasie. Tym oto sposobem w tych przepięknie oczojebnie-zielonych idealnych odręcznych kółkach są miejsca w których byłam. Czerwone-miejsca w których nie byłam. A co mogę o nich powiedzieć?

Bez nazwy

Na mapie tereny wokół wsi Kociszew (na prawo od Grójca):

Jak wspomniałam wyżej lądowisko (obszar nad wsią Krobów) jest super do zabawy, do tropu również będzie ciałkiem dobre. Wady: nierówny teren, trzeba uważać gdzie się rzuca i czy gdzieś nie ma dziury, górki itp. 3km od Grójca. Nie do końca jestem pewna czy Google nie ma jakichś starych danych i lądowisko nie zostało zamienione na pola, póki co nikt nas jeszcze nie pogonił.

11755670_854719617941469_6781610968763983378_n

Nowa mina tzw.: emoticon – smile

Na wprost lądowiska, bo drugiej stronie ulicy jest lasek. JUPI! to nie częsty widok w tej okolicy. Lasek jest nieduży całkiem przyjemny, tylko większość ścieżek prowadzi do ukrytej w nim jednostki wojskowej.

Na mapie koło giełdy Słomczyn (swoją drogą odkąd mieszkam w Grójcu pewne sytuacji z Blok Ekipy i odwołania do Grójca, Słomczyna, Radomia stały mi się bardzo bliskie):

Zacznijmy od czerwonego oznaczenia pod drogą ekspresową. Tam jeszcze nie byłam, ale przejeżdżając tamtędy wielokrotnie stwierdziłam, że jest to idealne miejsce do zabawy. Olbrzymie połacie łąk, lub nieużytków (na pewno nie pola!) Z jednej strony oddzielone drogę dojazdową i nasypem od ekspresówki, z drugiej strony las. Całkiem dobry krajobraz do psich zabaw, szczególnie że są stosunkowo szerokie i naprawdę można bezpiecznie bawić się z dala od drogi. Także miejsce do przetestowania jak najbardziej.

11755670_854719617941469_6781610968763983378_n

Mistrz jednej miny

Nad czerwonym oznaczeniami i nad Słomczynem mamy lasy. Las nie jest duży, ale jak się przejdzie go wszerz i wzdłuż wyjdzie nawet dwu-godzinny spacer. Niestety w lesie jest śmietnik. Pewnie jak jest niedzielna giełda wszystko co się nie sprzeda lub nie nadaje do sprzedania ląduje tam. Także nie jest to najprzyjemniejszy widok, szczególnie na obrzeżach ale nie jest źle. W lesie znajdują się też dwie stadniny, dlatego warto trzymać psa na lince (pomijam fakt, że jest to las), żeby nie zaskoczyła nas galopująca konna wycieczka, lub pies nie wpadł między kopyta koni na ulokowane w lesie padoki oddzielone tylko pastuchem, pod którym pies bez problemu przejdzie nawet się nie schylając.

Na lewo od ostatniego oznaczenia, przy wsi Kośmin mamy stawy. To jest moje największe rozczarowanie. Nie liczyłam na coś w stylu Zalewu Zembrzyckiego, nie liczyłam nawet na dziurę w ziemi, tylko na ładne miejsce na spacer, czy spławienie w lecie psa. Co się okazało? Że są to stawy hodowlane. […] Hodowlane, ogrodzone, nie ma ścieżek dookoła… no bieda. Bardzo rozczarowałam się tym miejscem bo liczyłam, ze poza łąkami, jakimiś bagienkami, rzeką i stawami, będzie fajny teren spacerowy. Niestety.

11755670_854719617941469_6781610968763983378_n

Matka fotograf – mistrz jednego ujęcia

Pozostają jeszcze dwa wielkie czerwone koło-podobne bazgroły w których jeszcze nie byłam, a które wyglądają na tereny zalesione i mogą okazać się przyjemnymi lasami.

Są jeszcze dwa miejsca nienaniesione na mapę które odwiedzę, ale dopiero pewnie na wiosnę.

Pierwszym z nich są brzegi Pilicy, patrząc od Grójca to w stronę Warki, a raczej za nią jeszcze. Tereny są bardzo malownicze i jeśli dobrze pamiętam, to wzdłuż rzeki prowadzi jakiś szlak. Jest więc szansa na ścieżkę.

Drugim miejscem są rozlewiska rzeki, patrząc od Grójca w stronę Radomia (jakieś 20-25km) są tam piękne łąki poprzecinane malowniczo rzeką i jej dopływami.

Także co tu dużo mówić. Coś tam do psich spacerów od biedy się znajdzie. Szkoda, że wszystko jest tak daleko i raczej ‚z buta’ nie da się tam dotrzeć, no dobra da. 3km to jest nic jeśli ma się czas i zaraz nie robi się ciemno. Z drugiej strony iść 3km poboczem ulicy, bez chodnika i ograniczeń na której kierowcy jeżdżą jak chcą – wątpliwa przyjemności i dla mnie i dla Donnera, który przy samochodach panikuje, albo odskakując w bok, albo postanawiając je zagryźć, lub przynajmniej obszczekać, żeby znały swoje miejsce. Niee… takie atrakcje nam nie potrzebne.

Lublin jednak bardzo mnie rozpuścił. 5 minut do lasu, nie wiele więcej nad rzekę, nad zalew 15min. Czego chcieć więcej dla psiarza?

11755670_854719617941469_6781610968763983378_n

Oglądaliście Dumbo? Donner jak dobrze pomacha uszami, to też odleci.

A w samym Grójcu? Codzienne spacery są dość krótkie. Pierwszy o godzinie 6:00  – taki na szybko przed pracą, drogą na Marianów około 2,5km, na długiej lince na rozprostowanie kości. Potem po pracy koło 17:00 – do centrum i Grójeckiego parku. Trochę poćwiczyć w rozproszeniu i zmierzyć się z miejskim stresem, około 5km, czasem przedłużany o jakieś 2km. No i na wieczór przed spaniem koło 21:00 krótki spacer na szybki ‚sik’ około 1km. Jest mi strasznie wstyd i strasznie, żal mojego psa, że mogę mu zapewnić tylko takie byle jakie spacery, a porządne 2-3 godzinne tylko w weekendy. Na pewno jak przyjdzie wiosna, będzie robiło się wcześniej widno po pracy będziemy jeździli w las na jakiś przyzwoity spacer… lub na łąki wybiegać się za frisbee i piłką, ale na razie czuję się jak wyrodny właściciel psa… Ale dobrze, żę M. Zabiera go czasem ze sobą do pracy i chłopak nie musi nudzic się sam w mieszkaniu.

11755670_854719617941469_6781610968763983378_n

Szczeniaczek się znalazł.

11755670_854719617941469_6781610968763983378_n

I kto tu jest psim modelem?

11755670_854719617941469_6781610968763983378_n

Matka, straciłem cień… czy to normalne?

  • ruda25

    No wiesz 5 czasem 7 km to naprawdę straszenie krótkie spacery ;P Wstydz się, Są dr. A tak na serio to wcale nie najgorsze macie spacery 😉

    • ruda25

      Oczywiście słownik miało być A fe

    • W porównaniu z tym co robiliśmy w Lublinie to są słabe… Najgorzej, że są to tylko spacery, bo prawie nie biegamy (bo nie ma gdzie), a o rowerze można zapomnieć, więc nawet nie mam jak zapewnić odpowiedniej ilości ruchu i fizycznego zmęczenia psu. I czuję się z tym bardzo źle, bo jednak porządny marszo-bieg w sobotę i niedzielę, to za mało i trochę za duże obciążenie, po całym tygodniu leżenia w bloku ;/ Bo mimo wszystko szktałotwanie, szukanie zabawek po domu, i nauka różnych durnych rzeczy – mimo, że szybko męczy psa fizycznie nie zastąpi dobrego zmęczenia się, ani mnie, ani psu. No ale BYLE DO WIOSNY! 😉