Strona główna Gdzie na spacer Poleski PN z psem – ścieżka Spławy

Poleski PN z psem – ścieżka Spławy

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl

W związku z tym, że czas okołoświąteczny i okołosylwestrowy spędzamy na Lubelszczyźnie, nie było mowy, by kontynuować w wolnych chwilach zwiedzanie Kampinosu. Nie powstrzymało nas to jednak przed trekkingami z psami i korzystając z pobytu u mamy, postanowiliśmy wyruszyć do PoleskiegoPN. Ja z pieskami i Karoliną, byłyśmy tam kilka lat temu. Z M. planowaliśmy pojechać w czerwcu tego roku, jednak pokonał nas zakaz zwiedzania z psami. Wiec jak powstał ten wpis?

Poleski Park Narodowy – czy można z psem?

Nasza historia z Poleskim Parkiem Narodowym jest zawiła i burzliwa niemal jak historia Polski. W 2018 roku za namową Karoliny postanowiłyśmy zwiedzić Poleski Park Narodowy. Wówczas na licznych stronach robiących zestawienia psiolubności Paków Narodowych Poleski był przedstawiany jako psiolubny. Ja na wszelki wypadek postanowiłam jeszcze zweryfikować ewentualny zakaz w regulaminie. Zakazu nie znalazłam, więc wyruszyliśmy na szlak Mietułki, który opisywałam tutaj. Jakież było moje zdziwienie, kiedy na miejscu, na wejściu na szlak znaleźliśmy piktogramy zakazujące wstępu psom. Cóż poradzić… skoro jechaliśmy tu ponad godzinę, wzięliśmy zakaz na klatę i mimo wszystko ruszyliśmy na szlak główną drogą leśną (taką, którą jeżdżą też samochody). Na trasie dwa razy spotkaliśmy leśniczego (czy też służby leśnie) i nikt nie miał pretensji o psy, mimo to Poleski pozostawił wielki niesmak w związku z nieprecyzyjnymi zasadami wstępu psów.

W tym roku na wiosnę M. bardzo chciał odwiedzić ten park. Ja nauczona doświadczeniem nie szukałam już informacji w Internecie, tylko napisałam bezpośrednio do Parku i dowiedziałam się, że ze względu na Plan Ochrony Przyrody jest zakaz wstępu z psami, ale jeśli ktoś przyjedzie na miejsca i nie będzie miał gdzie zostawić psa, a pies będzie na smyczy, to raczej nikt nie da mu mandatu. Czy nie można, ale…

Wszystko zmieniło się na jesieni, kiedy psie grupy podróżnicze podzieliły się informacją o tym, że ustalono plan ochrony przyrody i poleski jest psiolubny. Potwierdzono to również screenem maila. Nie ufając jednak do końca informacjom z neta przeszukałam ponownie stronę Poleskiego. Ku mojemu zdziwieniu na stronie i w regulaminie parku nie było wzmianki o psach (za to dowiedziałam się, że niektóre ścieżki są płatne, ale o tym później). Trochę to zniechęcające, jak człowiek chce postępować zgodnie z prawem, a nie może, bo takich informacji nie ma… Wiedząc jednak, że wszystko zależy od planu ochrony, poszukałam go na stronie i tam znalazłam zapis, że psy mają wstęp na smyczy i w kagańcu.

No i spoko, ale jak przeciętny Kowalski ma znaleźć taką informację? Nie każdy wie o Planie Ochrony Przyrody, wydaje mi się, że w dobie coraz bardziej popularniej polityki podróżowania z psami, informację o ewentualnych zakazach bądź akceptacji psów powinny być łatwo dostępne, szczególnie informacja o zakazach co pozwoli uniknąć Parkom niechcianych gości.

No ale wracając do sedna akapitu – do POLESKIEGO PARKU NARODOWEGO WOLNO WEJŚĆ Z PSEM.*

Uwaga: wstęp z psami potwierdzony na grudzień 2020, przed wyprawą zawsze zweryfikuj aktualne zasady wstępu.

Płacić, czy nie płacić

Kolejną kwestią wartą rozważenia są opłaty za wstęp na niektóre ścieżki. My z M. należymy do (mam nadzieję licznego) grona ludzi, którzy nie mają problemu z tym, by za coś zapłacić, kupić bilety – nawet dla psów. Wychodzimy z założenia, że lepiej zapłacić i mieć przygotowaną psiolubną trasę, która zweryfikuje wstęp Januszy, którym będzie szkoda 6zł, niż pozwalać na wstęp wszystkim, a potem się dziwić, że ludzie śmiecą, puszczają luzem psy i zachowują się jak bydło. Domyślając się, że poza sezonem przy szlaku nikogo nie będzie, żeby kupić tam bilet, postanowiliśmy poszukać ich online – bowiem wyznajemy zasadę, że jeśli bilety trzeba kupić, to należy to zrobić, a nie udawać, że nie dało się ich kupić, by zaoszczędzić kilka złotych. Tak więc bez problemu znaleźliśmy stronę, przez której kupiliśmy bilety online i wyruszyliśmy na szlak z wygenerowanymi biletami z kodem QR. A warto kupić bilet, bo ścieżki (kładki) są bardzo dobrze utrzymane, a ja w głębi serca bardzo ucieszyłam się, że ten mój bilecik może gdzieś przyczynić się to tego, by te szlaki były w takim stanie. I do tego bardzo gorąco Was zachęcam, by nie być Januszami, którzy przyoszczędzą 6zł na szlaku, tylko wspierać Polską turystykę, szczególnie tę pioslubną.

Ścieżka turystyczna Spławy

Źródło: http://www.poleskipn.pl/

Naszą podróż rozpoczynamy na parkingu przy Muzeum Poleskiego PN w miejscowości Stare Załucze. Z parkingu udajemy się w lewo (kawałek drogą w kierunku zachodnim (na Rogóźno), by po może około 300m odpić w prawo w polną drogę. Tam po kolejnych 400m na wysokości tablicy Poleskiego Parku Narodowego odbijamy w lewo na kładki. Wiecie, jak bardzo chciałam się udać w podobne miejsce w Kampinosie, a mianowicie do Truskawa, jednak do tej pory nie było mi to dane, więc wynagrodził mi do Poleski. Kładki i mostki ciągną się przez prawie 5km nad bagnami, torfowiskami i rozlewiskami. Będziemy mijali żeremie bobra oraz liczna skrzyżowania ze ścieżkami dzikiej zwierzyny. Nam udało się być na tej trasie w wyjątkowo słoneczny i lekko mroźny dzień, który spowodował, że trasa była wręcz magiczna jednak… jednak z powodu lekkiego przymrozka kładki były bardzo śliskie, a nasze prowadzące na pasach psy nie ułatwiały marszu… Tu muszę też przestrzec Was, że jeśli pieski mają problem z mostkami, trapami i tego typu powierzchnią ten spacer będzie dla nich udręką, bo niemal cała trasa jest po takich mostkach, więc szkoda ciągnąć nienauczonego psa na taką trasę (tym bardziej psa, który ma jakikolwiek problem z łapami i jest ryzyko, że poślizgnięcie się pogłębi kontuzję). Poza tym trasa jest cudowna! Kładki są utrzymane w super stanie i człowiek czuje się jak „na zachodzie”.

Kładki zaprowadzą nad brzeg jeziora Łukie i tu chciałbym zwrócić Wam uwagę na kierunek zwiedzania – proszę nie bagatelizujcie go, bo kładki są bardzo wąskie i chwilami (szczególnie nad bagnami) minięcie się jest praktycznie niemożliwe, tym bardziej z psami. Dochodząc do rozwidlenia, gdzie jedno prowadzi na most nad jeziorem, drugi na dalszą część trasy natkniemy się na wiatę z możliwością zrobienia ogniska (kolejna będzie w ¾ trasy). Po powrocie znad jeziorka udajemy się na przedostatnią prostą prowadzącą wzdłuż rzeczki, by przy drugiej wiacie odbić w prawo i dotrzeć leśno-polną drogą na parking.

Cała trasa ma około 7,5km i szacowana jest na 2-3h (nam zajęła 2h).

Więcej info ze strony Poleskiego PN:

Ścieżka „Spławy” to coś dla miłośników przechadzek po drewnianych kładkach. Po drodze będziemy mijać fragmenty łąk, otwartych torfowisk i bagiennych lasów. Wąska ścieżka zaprowadzi nas nad Jezioro Łukie – największy zbiornik PPN. Tam czeka na nas pływający pomost widokowy, z którego możemy obserwować ptaki. Na wodzie spotkamy łabędzie nieme, perkozy czy łyski. Nad głowami dostrzec możemy błotniaka stawowego czy największego ptaka drapieżnego Parku – bielika.

Poleski trekking

Poleski Park Narodowy obok Roztoczańskiego Parku Narodowego to kierunki, które będziemy wybierać na weekendowe wypady, kiedy przeprowadzimy się do Lublina. Nasze polecajki szlaków dla psiarzy, które rozpoczęliśmy Mazowieckimi Parkami i Kampinosem, mam nadzieję, przeniosą się na Lubelszczyznę i pokażemy Wam jej najpiękniejsze miejsca.

Ogółem: 179, dzisiaj: 1
2 komentarze
0

You may also like

2 komentarze

Patrycja Ziółkowska 4 stycznia 2021 - 13:05

Uwielbiam to, w jaki sposób Pani pisze o psach, ten post jest bardzo wartościowy, pozdrawiam 🙂

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 4 stycznia 2021 - 20:28

Bardzo, bardzo się cieszę. Dziękuję za miłe słowa! 🙂

opublikuj

Zostaw komentarz