20Lip

Farmina – LAMB & BLUEBERRY ADULT MEDIUM & MAXI

Farmina to jedna z marek karm, która na Polskim rynku od lat cieszy się bardzo dobrą opinią. Przede wszystkim z uwagi na duży udział procentowy białka pochodzenia zwierzęcego w składzie (90%). Korzystając z okazji, że pojawiła się w Top For Dog zgłosiłam do testów Elę, żeby samemu móc wypowiedzieć się o tej karmie. Ze względu na skład, którego głównym składnikiem jest jagnięcina karmę testować mogła tylko Ela (Donner po jagnięcinie miewa gazy, więc wolałam nie ryzykować).

LAMB & BLUEBERRY ADULT MEDIUM & MAXI

Organoleptycznie karma wypada bardzo fajnie. Nie pachnie intensywnie, ma średniej wielkości granulki, ale mniejsze niż standardowe i płaskie (takie trochę M&Msy) koloru gorzkiej czekolady. Są dość ciężkie, stosukowo twarde i tłuste (błyszczą się i zostają na rękach), ale praktycznie nie mają rozkruszu (posypki). Jak zwykle mam zastrzeżenie co do worka, bo jednak logicznym jest, że im większe opakowanie tym na dłużej chrupek wystarcza, więc duże worki powinny mieć zapięcia strunowe (lub jakiekolwiek inne) by chrupki nie wietrzały, nie łapały wilgoci lub nie wysychały i przede wszystkim by nie było ich czuć, bo nawet prawie nie wyczuwalny zapach chrupek przy nakładaniu do miski, w małym schowku daje o sobie znać. Ale to tak poza samymi testami.

Skład karmy też jest bardzo przyzwoity, więc myślę, że nie jednego z Was zadowoli.

Świeże mięso z jagnięcia (22%), suszone mięso z jagnięcia (20%), skrobia grochowa, tłuszcz zwierzęcy, suszona dynia (5%), suszone całe jaja, świeże mięso ze śledzia, suszone mięso ze śledzia, olej rybny (ze śledzia), włókno grochu, suszona marchew, suszona lucerna, inulina, fruktooligosacharydy, ekstrakt z drożdży (źródło mannanoligosacharydów), suszone borówki (0.5%), suszone jabłko, suszony owoc granatu, suszona słodka pomarańcza, suszony szpinak, babka płesznik (0.3%), chlorek sodu, suszone drożdże piwne, korzeń kurkumy (0.2%), glukozamina, siarczan chondroityny.

Co do samej przyswajalności karmy, to też nie mam żadnych zastrzeżeń. Na początku faktycznie kupy Eli były znacznie większe niż standardowo, ale kiedy organizm przyzwyczaił się do karmy, wszystko wróciło do normy. Nie pojawiły się po niej żadne alergie w formie swędzącej skóry lub łupieżu czy też inne np. objawiające się łzawieniem oczu. Kondycja sierści nie zmieniła się, tak samo aktywność psa. Co do smakowitości karmy, to ciężko powiedzieć, bo przy panujących w czasie testów upałach, Ela odmawiała w większości wszelkiego jedzenia (poza karmą mokrą, ale o tym później). Suchą karmę jadła tylko z rozsądku, a że z natury jest psem wybrednym nie mogę powiedzieć, że się na nią rzucała. Ale mimo wszystko zjadała naszykowaną porcję. Jedną rzecz tylko zaobserwowałam w trakcie podawania karmy to, że zmienił się zapach psa. I nie mówię tu o wyziewach z psiego pyska, bo tu absolutnie nie mam zastrzeżeń i wszystko jest w należytym porządku, ale mówię o samym zapachu psa. Ela jest typem kundla, który wprawdzie nie śmierdzi, ale ma swój charakterystyczny psi zapach (czego nie można powiedzieć o Donnerze, który praktycznie sam sobą nie pachnie, a raczej pachnie wiatrem, skoszoną trawą, zbożem, ale nie psem). W trakcie testów zapach Eli się zmienił i pachniała lekko bobem (czy też bóbem, zwał jak zawał). Nie był to przeszkadzający zapach, ale wyraźnie inny niż dotychczas, a zakładam że spowodowany był dodatkiem w składzie dyni. Ale ogólnie z karmy jestem zadowolona, bo nie stwierdziłam żadnych niepokojących skutków jej podawania, pies nie chodził głodny, a całkiem dobry skład nie powodował u mnie wyrzutów sumienia.

LAMB & BLUEBERRY ADULT MINI KARMA MOKRA

Ale wróćmy jeszcze do upałów i karmienia w nie Eli. Na szczęście po za testami suchej karmy dostałam też kilka puszek mokrej karmy na spróbowanie. Były to malutkie puszeczki (140g), które nie nadawały się dla Eli do samodzielnego karmienia (wówczas w ciągu dnia musiałabym podać 8-9 puszek (według dawkowania koło 1,2kg), ale idealnie sprawdziły się jako dosmaczanie suchej karmy w upały. Konsystencja mokrej karmy była dość zróżnicowana. To znaczy były puszki, które poza samym mięsno-warzywnym składem miały w sobie bardzo dużo wodnistego „sosiku” i takie, które prawie go nie miały, za to na dnie było dużo tłuszczu. Nie wiem czym to było spowodowane, bo wszystkie puszki były tak samo zaetykietowane. Nie przeszkadzało mi to w żaden sposób, ale jeśli szukacie puszki o dużej zawartości „sosiku” lub bez niego – to nie jestem w stanie Wam powiedzieć na co traficie. Jednak jedno jest pewne – puszki Ela uznała za rewelacyjne. Pożerała je w mgnieniu oka, a zalana sosikiem sucha karma, również była zjadana szybciej niż zwykle, tak w dziesięć minut nie w pół godziny, a to już duży sukces.

Skład puszek: Jagnięcina (50%), śledzie, słodki ziemniak, gotowane kurze jaja, olej rybi, borówka amerykańska (2%), fruktooligosachardy, chlorek choliny, siarczan chondroityny, glukozamina, witaminy, minerały.

Ogółem: 114, dzisiaj: 1

Leave reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *