Strona główna Zdrowie i choroby Kiedy zapada wyrok, uczyń każdy dzień wyjątkowym

Kiedy zapada wyrok, uczyń każdy dzień wyjątkowym

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl

Wracaliśmy akurat ze spaceru. Jednego z pierwszych wspólnych, dłuższych spacerów od tego strasznego dnia, kiedy z powodu pękniętego guza śledziony życie Donnera kolejny raz zawisło na włosku (czytaj więcej). Spacer był cudowny, psy bawiły się, biegały, szalały, a ja cieszyłam się patrząc na zdrowego Donnera pełnego sił i energii. Psa po którym nie widać, by cokolwiek mu doskwierało. Byłam szczęśliwa i pełna optymizmu, bo patrząc na niego, to co działo się kilka tygodni temu można by rozpatrywać w formie koszmaru z którego już się obudziliśmy.

Niestety radość nie trwała długo. W drodze powrotnej zadzwoniła nasza kochana Pani-Doktor-Od-Królików, której zawdzięczamy życie Dosia. Przyszły wyniki histopatologii śledziony… Całym sercem odrzucałam przez ostatnie dni podejrzenia nowotworu złośliwego – najgorszego z najgorszych, na który wskazywała śledziona tuż po operacji, a którego oczywiście nazwy nie pamiętam, ale już sama w ustach doktora brzmiała mniej więcej, jak Ta-Której-Na-Wszelki-Wypadek-Się-Nie-Wypowiada. Do dziś łudziłam się, że to jednak mimo wszystko nie będzie nowotwór. Niestety. Histopatologia nie pozostawiła złudzeń. W śledzionie wykryto pojedyncze ognisko nowotworowe o charakterze naczyniomięsaka (angiosarcoma) o niskiej aktywności miotycznej. Nie, żeby mi coś to mówiło, ale zlepek liter i trudno brzmiące poważne słowa, nie napawają optymizmem, choć jest i tak lepiej niż zakładano na początku.

Optymizmem nie napawają też rokowania, bo pies po usunięciu śledziony z tym nowotworem przeżywa około trzech miesięcy, a poddany leczeniu i chemioterapii od sześciu do dziewięciu (statystycznie).

Wróciłam zalana łzami do domu i przepłakałam dobre kilka godzin. A kiedy znowu zapuchłam od płaczu tak, że moje oczy mogłyby skutecznie udawać ropuchę na balu karnawałowym, ból głowy kolejny raz uświadomił mi, że kac i histeria mają podobne symptomy, a w żołądku odezwało się niepokojące burczenie przypominające mi o tym, że dieta jest spoko, ale bardziej spoko jest kiedy człowiek jest najedzony – postanowiłam wziąć się w garść. Tym telefonem niemal pogrzebałam Dośka za życia, żegnając się z nim jakby już za chwilę miało go zabraknąć, a tym czasem owczarek leżał na legowisku mamlając pluszowego szopa, po czym wstał, przeciągnął się leniwie i wepchnął mi go w ręce z rozbawionym, niewinnym spojrzeniem, jakby chciał powiedzieć: „przestań się użalać i weź się pobaw!

Wyrok zapadł, ale szczerze? Pierdolę wyrok i statystykę. Donner czuje się dobrze, jest szczęśliwym psem, chętnym do ruchu, zabawy i jedzenia. Niezależnie od czasu, jaki nam został będziemy go traktować, jak zwykłego normalnego psa, cieszyć się każdą chwilą, pozwalać ganiać za piłką, zabierać go na spacery i wycieczki i jak przez całe życie zabraniać głupot.

To nie znaczy, że nie będziemy go leczyć i o niego walczyć. Musimy rozważyć podanie chemioterapii, ja nie ukrywam, że nie mam zamiaru odrzucać żadnych terapii medycyny niekonwencjonalnej i ziołolecznictwa. Jeśli coś ma mu pomóc, możemy mu jakoś pomóc, to trzeba próbować. Póki pies jest zdrowy, póki nic go nie boli, póki cieszy się życiem.

A my chcemy cieszyć się z nim każdym dniem, każdą chwilą wierząc w to, że nie ma czegoś takiego jak przycisk Start-Stop. Że ktoś włączył odliczanie, którego już nie da się zatrzymać.

Trzymamy się tego, że Doś czuje się dobrze i niech tak czuje się, jak najdłużej. Niech będzie szczęśliwy, a kiedy przyjdzie czas, na pewno nie pozwolimy mu cierpieć. Ale na razie, póki sam nie wie co się dzieje niech będzie zdrowym, silnym i szczęśliwym psem, w końcu jeszcze tyle planów, imprez i wypraw przed nami i nie zrezygnujemy z nich, póki stan Donnera nas do tego nie zmusi. Bo co ma być to będzie, nie znamy jutra, ba! nawet nie wiemy czy jutro będzie, a co tym bardziej mówić o kolejnych miesiącach. Żyjemy jak nasze psy – tu i teraz, i tym będziemy się cieszyć. Każdą chwilą, każdym najbliższym planem, wszystkim co uda nam się wspólnie przeżyć i realizować. Będziemy celebrować każdy wspólny dzień i uczynimy go wyjątkowym, choć zarazem zwykłym.

Cieszę się, że przeczytałaś/eś ten tekst i będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza. Zawsze chętnie poznam Twoją opinię na dany temat i z przyjemnością o tym podyskutuję. Będę też bardzo wdzięczna, jeśli podzielisz się tym tekstem ze swoimi znajomymi na Facebooku, czy Instagramie. Dzięki temu więcej osób tu dotrze i choć Zamerdani to miejsce na moje przemyślenia, myślę, że warto promować świadome, odpowiedzialne życie z psem, które staram się tu pokazać. Z góry dziękuję i bardzo, bardzo cieszę się, że tu zajrzałaś/eś.

Ogółem: 4 906, dzisiaj: 1

You may also like

31 komentarzy

Wioli 17 lutego 2021 - 19:13

Oh nie! Miałam nadzieje, że to nic takiego poważnego… Cieszę się, że czuje się dobrze i oby jak najdłuższej W każdym przypadku są wyjątki od reguły i Dosiu może być tym psem spoza statystyk!!! Trzymam kciuki razem z Brego przesyłamy moc pozytywnej energii

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 17 lutego 2021 - 19:36

Dziekuję kochana.

opublikuj
Krystyna 18 lutego 2021 - 06:53

Trzymaj się. Żyj z Dośkiem tak, jak się żyje że zdrowym psem, i niech to będzie możliwe jak najdłużej. Polecam anti cancer dog ( zioła), które daję mojej omc ONce jako profilaktykę przed wznową nowotworu na drugim oku. Póki co, skutecznie. Żałuję, że nie wiedziałam o nich wcześniej. Zioła są do kupienia z sklepi internetowym Dog Natural. Pozdrawiam serdecznie Krystyna

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 18 lutego 2021 - 07:01

Dziekuję! Właśnie będziemy szukać ziół i ziołolecznictwa, tylko muszę się umówić do wet, co się na tym zna, żeby dobrze dopasować. 😉

opublikuj
poziomka-23@tlen.pl 18 lutego 2021 - 07:22

Trzymajcie się, dobre masz podejście, cieszcie się każdym dniem spędzonym ze sobą, nie martwiąc sie jutrem, nie, nie bagatelizując, ale sie nie martwiąc, mój najkochańszy Onek od momentu jak sie dowiedzałam,że cóż , niestety, żył 3 m-ce, każdego dnia wracając z pracy byłam przeszczęśliwa widzącgo mogąc go przytulać, cieszyć się nim, nauczył mnie właśnie tego,żeby się nie martwić tym co przyniesie jutro, bo jutro przyjdzie nieubłagalnie, ale jest jeszcze dzisiaj i to trzeba wykorzystać w 100%, a na smutki jeszcze przyjdzie czas

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 19 lutego 2021 - 17:21

Dziękuję, będziemy się cieszyć każdym dniem!

opublikuj
Ewa 18 lutego 2021 - 09:08

Nie poddawaj się i jeśli wspomniałaś o terapii niekonwencjonalnej to podsyłam linka o ile nie zostanę uznana za bota 🙂
Na pewno nie raz słyszałaś o kontrowersji wokół wit C ale również i u zwierząt z nowotworem może to przynieść rezultaty, więc odsyłam do artykułu weterynaryjnego 🙂 Siły życzę!
https://magwet.pl/25312,witamina-c-w-zywieniu-psow-i-kotow-cz-i

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 18 lutego 2021 - 10:31

Dziekuję! Już mamy zamówione cbd, poszukamy ziół, Wit.C też nie zaszkodzi. 😉

opublikuj
Agnieszka 6 stycznia 2023 - 07:26

Amelia. Minął prawie rok. Czy możecie napisać jak Donner? Właśnie się dowiedzialam ze mój 14 letni shih tzu ma guza śledziony . Vet doradza usunięcie śledziony . Proszę odezwijcie się . Pozdrawiam Aga (mój mail: piotr407@post.pl)

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 6 stycznia 2023 - 18:21

Donner nie żyje od półtora roku.
https://zamerdani.pl/zegnaj-donner/

opublikuj
Ela 18 lutego 2021 - 09:31

Wpisałam sobie w googlu „Niska aktywność mitotyczna”. Wyszło mi cos takiego:
NOWOTWORY ŁAGODNE
• ekspansywny, powolny wzrost
• dobrze odgraniczone, często otorebkowane
• dobrze zróżnicowane, przypominają macierzystą tkankę
• niska aktywność mitotyczna
• nie dają przerzutów

Nie znam się na nowotworach, ale mi to wygląda na to, że chłopak chyba ma szansę.

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 18 lutego 2021 - 10:32

Tak, tak, tylko ten paskudnik, którego ma jest złośliwy… No ale może nie aż tak bardzo. Nie poddajemy się i będziemy leczyć. A najważniejsze by Doś czuł się dobrze!

opublikuj
Alicja O. 18 lutego 2021 - 10:08

Czytam o Dośku od wielu lat, wspólnie przeżywając Wasze przygody, ale nie sądziłam, że coś takiego może zdarzyć się tak cudownemu i pogodnemu psu… ale trzeba być dobrej myśli i trzymać kciuki! Jeżeli ktoś miałby dać radę przy takim wyroku, to zdecydowanie Donner!

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 20 lutego 2021 - 14:41

Nie poddamy się i nie oddamy łatwo jego skóry! Będziemy walczyć – jak zawsze!

opublikuj
Anna Szloch 18 lutego 2021 - 12:27

Ale piękne psiaki jejuuuuu 😀 zazdroszczę takich pociech w domu <3

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 18 lutego 2021 - 12:59

Dziekuję;)

opublikuj
Maja Czeczot 18 lutego 2021 - 13:28

Bidulek… tyle już wycierpiał. dobrze, że ma kochający dom

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 19 lutego 2021 - 17:22

Nie oddamy łatwo jego skóry! Będziemy walczyć 🙂

opublikuj
Renata 18 lutego 2021 - 21:25

Pięknie napisane, jak zawsze przeczytane jednym tchem. My walczymy od września z chłoniakiem, też zaczęło się od morza łez, paniki, bólu i strachu. Teraz jest dobrze, cieszymy się każdym dniem, wierzymy, że okres remisji będzie jak najdłuższy. Za Donnera trzymamy kciuki, jest dzielny i silny, pomógł nam bardzo z naszą dziką schroniskową owczarką, bo śledząc jak Donner powoli wychodzi „na ludzi” wierzyłam, że nam też się uda – i udało się. Teraz obydwoje muszą walczyć, nie wierzyć w statystyki i cieszyć się każdym dniem. Pozdrawiamy serdecznie, trzymamy kciuki za Donnera i całą Waszą Rodzinkę i wraz z Bryzą przesyłamy mnóstwo pozytywnej energii 🙂

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 19 lutego 2021 - 17:24

Dziękuję, i życzę Wam również dużo zdrowia.
Ps. Bryza to przepiękne imię.

opublikuj
Justyna 19 lutego 2021 - 11:38

Trzymamy za Dosia kciuki ja i moje dwa kudłacze
I Tobie oraz całej rodzinie duuuużo wytrwałości i siły

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 19 lutego 2021 - 17:22

Dziękuję, bardzo dziękuję!

opublikuj
Asia 9 marca 2021 - 17:19

Ojeju, mnóstwa zdrowia dla Donnera i dużo siły dla Was. Ogromnie mi przykro, ale trzymam kciuki, aby choroba jak najdłużej nie dawała o sobie znać!

U nas niestety nowotwór pojawił się bardzo znienacka. To było sześć lat temu, miałam wówczas sunię w typie owczarka niemieckiego długowłosego Tarę. Pewnego felernego dnia, podczas zwykłej kąpieli, wyczułam pod sierścią na karku niewielkie zgrubienie. Natychmiast pojechaliśmy do weterynarza, diagnoza była jasna – rak skóry. Wyniki krwi były masakryczne, a serduszko Tary z dnia na dzień zrobiło się słabsze. Nic, kompletnie nic nie wskazywało na to, że coś jej jest… Miała dopiero 10 lat. Dostawała leki i codziennie jeździliśmy z nią na kroplówki. To było lato, upał, więc było jej jeszcze trudniej… Po kilku tygodniach pomogliśmy jej odejść, bo walka była niewyrównana, nowotwór postępował, niedługo doszły przerzuty do płuc. Do dziś mam łzy w oczach, gdy o tym piszę, ale wiem, że zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc Tarze i sprawić, aby nie cierpiała w czasie swoich ostatnich dni. Jestem pewna, że Wasz przypadek jest o wiele łagodniejszy i nic jeszcze nie jest przesądzone.

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 9 marca 2021 - 17:42

Chcę w to wierzyć, ale jestem relistką. Póki Doś czuje się dobrze żyjemy normalnie, ale wiem, że choroba będzie postępowała. Niestety, poprzedni owczarek miał to samo, tylko od razu z przerzutami na serce… trzeba jakoś z tym żyć i cieszyć się każdą chwilą. 😉

opublikuj
Tomasz 2 czerwca 2023 - 14:09

Ja dość późno trafiłem na tę stronę,było to dwa miesiące temu.Nasz Trufel,okazało się,ma guza na śledzionie,który pękł i krew lała się strumieniami do środka.Decydowały godziny a może i minuty,ale udało się go uratować.miesiąc po zabiegu zrobiliśmy badania i wyszły rewelacyjnie.Jeden jakiś wątrobowy wskaźnik odstępował minimalnie od normy,ale to normalne po takim zabiegu.Po kolejnym miesiącu,w minioną niedzielę,Trufel poczuł się dokładnie tak jak przy tym guzie sledziony.Ale w poniedziałek rano wszystko minęło i wydawało się,że to tylko chwilowe było.Nauczeni poprzednim doświadczeniem pojechaliśmy do lekarza i po badaniach okazało się,że psiak ma przerzuty na wątrobę.Leczenie paliatywne predinicortone,essentiale Forte,Sylimarol.Na razie,po tym niespodziewanym ataku niedzielnym wydaje się jakby to był zdrowy pies.Jedynie ogromne pragnienie i pochłanianie olbrzymich ilości wody i taki trochę niespokojny oddech.Mam nadzieję,że to przedłuży nasze współne życie.Znalazłem tutaj,w którymś z tekstów informacje o medycynie naturalnej dla psów.Już zamówiłem w Dog Natural „Hepa Dog” pomocne w leczeniu chorób wątroby,ale zastanawiam się czy to dobry wybór bo także jest środek o nazwie Anti-Cancer Dog.Czy w tym przypadku drastycznej choroby wątroby to właśnie on nie byłby lepszy?Może ktoś zna odpowiedź to bardzo proszę.

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 2 czerwca 2023 - 19:01

Bardzo mi przykro z powodu choroby… nie umiem Ci pomóc z tymi suplami. Ja wybierałam to co uznałam, że mogłoby pomóc, ale nie mam dowodu na to, że pomogło tudzież nie działało, bo wszystko działo się zbyt szybko. 🙁 Popatrz jeszcze na produkty vetfood bo też mają fajne preparaty. 😉 Życzę Wamnjeszcze wielu wspólnych miesięcy w zdrowiu!

opublikuj
Tomasz 5 czerwca 2023 - 11:47

Bardzo dziękuję za odpowiedź.W sobotę,po konsultacji z lekarzem zmieniłem jednak to zamówienie i wziąłem Anti-Cancer Dog oraz dodatkowo Anti-Inflammatory Dog.Z niecierpliwością czekam na odbiór i rozpoczęcie wspierania naszego Trufelka.Mam nadzieję,że pomoże mu to przeżyć z nami jeszcze sporo lat.
Pozdrawiam serdecznie

opublikuj
Tomasz 15 czerwca 2023 - 13:01

Już po wszystkim Pani Amelio.Nie udało się uratować Trufelka.We wtorek wieczorem pękł mu guz umiejscowiony na wątrobie,miał krwotok wewnętrzny i gasł z każdą chwilą cierpiąc bardzo przez całą noc.Nie mieliśmy innego wyjścia,nie mogliśmy pozwolić,by ukochany psiak cierpiał ponad miarę i w sumie nie wiadomo dlaczego.Odszedł wczoraj,na zawsze będzie u nas bo pochowaliśmy Go w ogródku,a także w naszych sercach i pamięci.Na razie,mimo,że to dopiero jeden dzień rozstania czuję ogromny żal i smutek oraz pustkę,której nie sposób wypełnić
Pozdrawiam serdecznie

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 15 czerwca 2023 - 16:08

Strasznie mi przykro i bardzo współczuję. Ten nowotwór jest okropny i bardzo szybko zabiera psa. Najważniejsze, że już nie cierpi i że był kochany i zaopiekowany do samego końca.

opublikuj
Tomasz 17 lipca 2023 - 10:29

Bardzo dziękuję za słowa otuchy.Piszę ponad miesiąc od tej strasznej chwili i proszę o pomoc bo nie daję sobie z tym rady.Nikt nie jest przygotowany na odejście ukochanego zwierzaka,ale ja nie miałem zupełnie świadomości,żę takie raczysko może się przyplątać.Gdy tylko przygarnęliśmy jamnika to wszyscy ostrzegali przed potencjalnym urazem kręgosłupa,ale nie o naczyniomięsaku watroby.Trufel miał niecałe 10.5 roku i był bardzo zadbanym i prawie nie chorującym pieskiem.Prawie,bo zdarzały się zapalenia ucha,ale to podobno częste zjawisko u jamników.Można by Go pokazywać jako okaz zdrowia i witalności.Do czasu,ale i wtedy pojawiła się nadzieja wraz z udaną operacją usunięcia śledziony.A teraz nie mogę sobie poradzić z jego odejściem i prawdę powiedziawszy jest gorzej.Nie potrafię zapomnieć,nie potrafię normalnie funkcjonować a przed oczami i w myślach tylko obrazy z przeszłości.Najbardziej boli świadomość,że już tylko to pozostało,Wspaniałe,piękne wspomnienia okraszone dużą ilością zdjęć i mniejszą filmów w komórce.Jak sobie z tym poradzić bo dając ulgę kochanemu psiakowi sami cierpimy.

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 17 lipca 2023 - 15:50

Myślę, że trzeba dać sobie czas na żałobę. My też dużo płakaliśmy i wspominaliśmy. Z czasem te wspomnienia zamiast boleć stały się takie ciepłe i spokojne. Do tej pory jak gdzieś jedziemy wspominamy jak tutaj Donner się zachowywał, co odwalił czy mu się podobało. Lub jakby mu się podobało jakby tu przyjechał. Było nam też ontyle łatwiej, że nie zostaliśmy bez psa, bo była Ela I dość szybko adoptowaliśmy Twinsy. Ale każdy żałobę przeżywa inaczej. Myślę, że najważniejsze to dać sobie czas i się wypłakać- tyle ile potrzeba. Bo odejście psa boli… Nie mniej niż bliskiej osoby.

opublikuj

Zostaw komentarz