Strona główna Gdzie na spacer W poszukiwaniu wilków – wyprawa na Wilczą Górę.

W poszukiwaniu wilków – wyprawa na Wilczą Górę.

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl

Nie trudno domyślić się jakie miejsce rzuciło się jako pierwsze w oczy, wertującej mapę Kampinosu psiarce. Oczywiście była to Wilcza Góra! Czym by był Kampinos bez wilka, a ja, jako Kampinoski szlaksetter bez Wilczej Góry? No przyznajcie sami, że niczym! Tak więc naszą Wilczą Przygodę rozpoczynamy na parkingu we wsi Wilcze Tułowskie w miejscu na Google Maps oznaczony jako “brama do Puszczy”. Czyż nie brzmi magicznie?

Nasza wędrówka startuje na zielonym szlaku z którego szybko wchodzimy na ścieżkę dydaktyczną “Wilcza Góra”, którą na razie zostawiamy, by na pierwszym skrzyżowaniu nieopodal bliźniaczej brzozy – punkt charakterystyczny, na który zwróciliśmy uwagę, by nie pogubić się w drodze powrotnej – odbić w lewo na szlak zielony.

Idziemy charakterystycznymi dla Kampinosu lasami, tak przez około 4 km, cały czas zielonym szlakiem. Po dojściu do miejsca, gdzie szlak zielony łączy się z rowerowym, odbiliśmy w prawo w leśną ścieżkę, ale naszą trasę można przedłużyć idąc jeszcze niespełna 3km szlakiem zielonym i niebieskim, by następnie odbić w prawo (na skrzyżowaniu z żółtym rowerowym) i wrócić wzdłuż nieczynnej linii kolejowej tzw. Drogą Kromnowską, którą dojdziecie aż do czerwonego szlaku. Podążając naszą trasą dojedziecie leśną ścieżką również do wyżej wspomnianej drogi i nieczynnej linii kolejowej, która jest niestety widoczna już tylko na skrzyżowaniach dróg, bo dalej albo zarosła, albo została rozebrana przez złomiarzy.

Powejsci na szlak czerwony polecam zrobić jeszcze rundkę po Ścieżce Dydaktycznej Wilczej Góry, na którą niestety nie można z psami, ale że prawie jej połowa wiedzie i tak wzdłuż zielonego i czerwonego szlaku, trochę nielegalnie zdecydowaliśmy się zaliczyć Wilczą Górę – bo taki był cel tego wypadu, a na samej ścieżce dydaktycznej nie spotkaliśmy nic nadzwyczajnego, co te nasze psy mogłyby skalać swoją obesnością.

Na tej wyprawie zdecydowanie w oczy rzucały się sosny, powykręcane w niemal węzły na jednej wysokości. Tak jakby ktoś celowo poplątał je, kiedy były młodymi drzewkami, bo aż nienaturalnie wygląda las z taką plątaniną na jednej wysokości. Te drzewa znajdziecie na szlaku zielonym. Dalej natomiast, na leśnych ścieżkach i wzdłuż nieczynnej linii kolejowej, charakterystyczne dla tego miejsca są jałowce.

Będąc już w tej okolicy, jeśli jesteśmy bez psów, to warto odwiedzić Narodowy Instytut Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli, niestety z powodu pandemii obecnie jest dostępny do zwiedzania tylko park. I niestety do tego parku nie wolno z psami. W dzisiejszych czasach jest to trochę dysfunkcyjne, no ale szanuję decyzję władz Instytutu. I mimo, że musieliśmy zrezygnować ze zwiedzenia parku, bo zostawienie psów w bagażniku nie było dobrym rozwiązaniem, to postanowiliśmy wrócić to w lepszych, po-covidowych czasach.

Drugim niewątpliwie wartym odwiedzenia miejscem, do którego wrócimy, kiedy się skończy pandemia, będzie Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie z główną atrakcją, jaką jest przejazd kolejką z Sochaczewa do Bram Kampinosu.

Cóż… wilków na Wilczej Górze nie spotkaliśmy, w sumie nic dziwnego, jak nawet nasze wilki miały na nią zakaz wstępu, jednak sam szlak jest jak najbardziej godzien zaliczenia.

Ps. Na tą wyprawę wyruszyliśmy w najnowszych szelkach od Sali.pl modelu V-trek oraz na nowych smyczach. Cała recenzja nowego kompletu będzie za jakiś czas na blogu, ale już teraz jedno zdanie o smyczach. Nasze (smycz z amortyzatorem) mają już prawie cztery lata. Używane są codziennie na trekkingi i do biegania i uważałam, że są w znakomitym stanie. Jednak dopiero zapięcie nowych smyczy uświadomiło mi w jakim żyłam błędzie. Jak mocno miałam wyeksploatowane amortyzatory, przez co smycze nie amortyzowały szarpnięć tak jak powinny. Także przy częstym i intensywnym używaniu smyczy rozciąganych, pomyślcie o ich systematycznym wymienianiu, bo jednak koszt nowej smyczy ma się ni jak do komfortu spaceru i zdrowia kręgosłupa.

Ogółem: 133, dzisiaj: 1
6 komentarzy
0

You may also like

6 komentarzy

Malamute.pl 29 listopada 2020 - 18:18

Cześć!

Nie możemy doczekać się podobnych wypraw. Właśnie szelki i smycze zwróciły naszą uwagę. Słyszeliśmy od hodowcy, że bez amortyzatora się nie obędzie. Tu słyszymy kolejną pozytywną opinie o tych smyczach.
Czekamy zatem na recenzję szelek 😉

Pozdrawiam

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 29 listopada 2020 - 18:25

Smyczy od Sali.pl chyba nigdy nie recenzowałam, ale jeśli musisz o treningach, wyprawie w góry, czy dłuższym spacerze gdzie pies ma pomagać w wędrówce to szelki, smycz z amortyzatorem i pas biodrowy dla Ciebie to moim zdaniem podstawa. Mega wygoda i komfort spaceru.

opublikuj
Malamute.pl 10 grudnia 2020 - 21:08

Cześć,

To samo mówił hodowca. Szelki, smycz z amortyzatorem i pas biodrowy:) Jeszcze nie jest źle, ponieważ malamut jest szczeniakiem, ale jak podrośnie to wymienione rzeczy na stałe zawitają w naszym domu.
Dzięki!
Pozdrawiam!

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 13 grudnia 2020 - 07:45

Będziecie mieć super wyprawy z taką psia pomocą w postaci malamuta!

opublikuj
Kasia 7 grudnia 2020 - 10:24

Bardzo ładne, kolorowe smycze! I świetna wycieczka na Wilczą Góre 🙂 Pozdrawiam1

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 7 grudnia 2020 - 19:24

Dzięki 🙂

opublikuj

Zostaw komentarz