3Maj

Wielka Psia Majówka w Sudetach

„A teraz maj dokoła maj
wyświęca ogrody
i cały ja i cały ja
zanurzony w jordanie pogody
a teraz maj i maj i maj
dokoła się święci
od wonnych bzów szalonych bzów
wprost w głowie się kręci”

~SDM, Ballada majowa

Dziś zakończyliśmy nasz pobyt w Sudetach, w górach niesamowicie przyjaznych psom, choć o dość wymagających szlakach. Co przeżyliśmy i gdzie bywaliśmy, dowiecie się w kolejnych artykułach, bo ilość wrażeń i miejsc, które zwiedziliśmy, muszę podzielić na osobne wpisy – po jednym z każdego dnia, żeby nie przytłoczyć Was nadmiarem zdjęć i informacji.

Pierwszy raz w góry Stołowe (dokładnie w te same miejsca) wybrałam się kilka lat temu, jeszcze z rodzicami. Był to nasz ostatni wspólny wyjazd i pamiętam, że wtedy postanowiłam sobie jedno: że tu wrócę, z chłopakiem i z psem. Pora było zakończyć młodzieńczy, nastoletni okres i zacząć spędzać wakacje jak dorosły. No i moje plany się spełniły, fakt, czekałam na nie ponad siedem lat, ale w końcu się udało. Niestety… już nie z Budzikiem tylko z Donnerem, ale za to i z przyszłym Panem Mężem.

SONY DSC

Gdzieś na szlaku pomiędzy Fortem Karola i Błędnymi Skałami

Jadąc w góry, M. ciągle mi powtarzał: „No zobaczymy, jakie to góry będą. Bo tylko ciągle mi o nich mówisz, jakie są fajne…” i kiedy wyszliśmy na szlak M. zrozumiał, o czym mówiłam. Zakochał się w tym miejscu tak samo, jak ja i postanowiliśmy najbliższe poślubne weekendy (czyli jesień) wykorzystać, by tu wrócić. Już nie tak jak teraz odwiedzając najbardziej popularne miejsca, tylko wybierać miejsca nieznane lub mniej znane. Raz weekend w górach Izerskich, raz w Sowich, innym razem tylko po czeskiej stronie, nie zapominając, że mamy jeszcze góry Sowie, a i wycieczkę szlakiem militarnym warto byłoby zaplanować.

Bo tak jak pisałam wyżej, w weekend majowy odwiedziliśmy najbardziej popularne miejsca regionu: Szczeliniec Wielki i Błędne Skały, Wielką i Małą Sowę oraz czeski Adrspach. Trzy dni, trzy różne miejsca dające nam pogląd na region. Już teraz wiemy, że jeśli wybierać się w powyższe miejsca, to tylko skoro świt, bo już o dziewiątej zaczynają się niesamowite tłumy, wątpliwej kultury ludzi. Na szczęście wczesne pobudki jak nigdy zapewnił nam Donner, który nasłuchał się na warsztatach z canicross, że trzeba dwie godziny przed wysiłkiem pić miskę wody i codziennie punkt czwarta rano było wychłeptanie litra wody (skąd on na to wpadł, nikt nie wie), potem pies szedł spać, by o szóstej zarządzić pobudkę i wymarsz w góry punkt 7:30. Dopiero na miejscu doceniliśmy to, co zrobił. Ponieważ na Szczeliniec, czy Wielką Sowę wchodziliśmy sami – co wierzcie mi jest niesamowitym luksusem, kiedy nie trzeba iść po schodach kolejką liczącą kilkadziesiąt osób i robić postoje, za każdym razem kiedy ktoś się zmęczy lub robi zdjęcie. Nie mieliśmy już tego szczęścia w Błędnych Skałach, bo po dziewiątej zaczęły zjeżdżać się wycieczki rodzin z dziećmi. Nie to, żebym miała coś do dzieci, ale na litość Boską czasem warto uspokoić dzieciaka (bo niektórzy przyjechali na urlop) niż pozwalać mu latać po wąskich przejściach w tą i z powrotem, gdzie z trudem mieści się jedna dorosła osoba, przepychać się, wskakiwać w kałuże ochlapując innych, by ostatecznie zatarasować przejście czterdziestu osobom idącym gęsiego, bo rozbił sobie kolano i zaczął wyć na środku, a rodzice zamiast sprowadzić go na bok, uspokajają go na środku przejścia i ani ich wyminąć… Drugą głupotą były selfie z kamieniem, okej, ktoś chce jego sprawa, ja też chciałam, ale czekałam, aż pielgrzymka przejdzie lub wyprzedzałam ich na tyle, by nie tamować przejścia. Ale niestety kultura ludzi pozostawia ciągle wiele do życzenia. Wątpię, by inni byli zachwyceni, gdybym pusciła korytarzami Donnera luzem, lub pozwalała mu wtykać kaganiec w ludzkie zadki, z cała siłą i zawziętością którą posiada. Ja staram się, by mój pies nie przeszkadzał innym, więc dlaczego inni nie wykażą minimum przyzwoitości by szanować innych zwiedzających?

SONY DSC

Skalne Miasto Adrspach

W Czechach również udało nam się zwiedzić większość skalnego miasta jeszcze przed turystami. Bo już wracając koło południa, musieliśmy dosłownie przepychać się pomiędzy wycieczką niemieckich emerytów, którzy potrafili zatarasować nawet bardzo szerokie przejście na tyle skutecznie, że trzeba było puścić M. przodem, by dosłownie torował drogę, bo dziadeczki zajęte oglądaniem kamienia niedosłyszały wypowiadanego do nich w różnych znanych nam językach: „przepraszamy, chcielibyśmy przejść.

Ale to tyle nieprzyjemności, bo kiedy już wstaniemy wystarczająco rano, możemy cieszyć się niesamowitym pięknem i spokojem tych miejsc, bo tak na prawdę 99% turystów wyjeżdzą autami na miejsce (np: Szczeliniec, Błędne Skały), więc na szlaku nie ma nikogo… no dobra w sumie przez dwa dni minęliśmy może ze dwadzieścia osób. Za to widzieliśmy dwukrotnie kozicę, raz z młodym koziołkiem i tutejsze czarne wieiórki. Ale najfajniejsze jest to, że wszędzie pies jest mile widziany. Nigdzie nie spotkaliśmy się z zakazem wstępu psu, wręcz przeciwnie, wszędzie był mile widziany i spotykał się z pozytywną reakcją. No waśnie…

SONY DSC

W drodze na Błędne Skały

Bo Donner jak przystało na psią gwiazdę, był oblegany przez mijanych turystów. Nie powiem Wam ile osób chciało sobie zrobić z nim selfie, bo w końcu nie często widzi się psa w okularach. Dodajmy tak pięknego psa. Widziałam te tiki zazdrości na twarzach innych opiekunów ze swoimi psami, kiedy ludzie zatrzymywali się, komentując: „jaki piękny wilczur” – nawet, wtedy kiedy nie miał okularów, a na ich psa nawet nie spojrzeli. Niestety z obawy o bezpieczeństwo fanów, nie pozwalałam, by robili sobie z nim selfie, ale nie zabraniałam robić mu zdjęć. Ah! Ta moja psia gwiazda. Zwieńczeniem psiego lansu, było to, że M. był święcie przekonany, że w Skalnym Mieście usłyszał „to ten Donner”. Oczywiście uznałam to za przesłyszenie się. Nie przesadzajmy przecież to nie możliwe, na dodatek w Czechach! Jak się później okazało – było to możliwe i faktycznie pewna Pani rozpoznała naszego burka. W sumie powinnam zacząć się przyzwyczajać, przypominając sobie jak nas przywitano w Lublinie na konferencji weterynarzy.

Z tego miejsca pozdrawiamy zatem wszystkich przyjaciół i fanów, jak również osoby poznane na szlaku, które Donner oczarował swoim wyglądem. Z góry muszę Was przeprosić za to, że nie wyczesałam go przed wyjazdem i miał brudną chustkę. Miejmy nadzieje, że brukowce nas nie obsmarują, obiecuję następnym razem przygotować go należycie do zdjęć!

SONY DSC

Na Szczelińcu, dobrze, że mieiśmy okulary, bo słońce było iście sierpniowe.

Wracając do samego wyjazdu: P O L E C A M ! Szczerze, z całego serca, każdemu. No dobra nie każdemu… Na pewno te trasy nie posłużą psom, które mają jakiekolwiek problemy ze stawami – ilość schodów, schodków i drabinek nachylonych pod różnym kątem jest niezliczona. Także pies, który mógłby mieć problem z wejściem po nich, a którego nie podniesiecie, nie będzie zachwycony tym przejściem. Szczególnie w Adrspach gdzie na jednej z drabin musiałam schodzić pierwsza, pozwalając by pies hamował na mnie, w innym wypadku zwaliłby się na pewno głową w dół z kilkumetrowej drabiny, szerokiej na tyle by przeszła nią jedna osoba.

Wszystkim, którzy wybierają się w góry, polecam nasz przewodnik o tym, jak przygotować psa w góry, co zabrać i na co zwrócić uwagę. Od siebie dodam, że linka z amortyzatorem jest NIEZBĘDNA! Raz, tylko raz do Adrspach wzięłam zwykłą smycz, bo tam pies nie miał mnie ciągnąć, a wydawało mi się, że będzie go łatwiej przytrzymać na podejściach na zwykłej smyczy. NIE! Kiedy o mało nie ściągnął mnie za sobą, doceniłam amortyzator, który w takiej sytuacji tylko by się rozciągnął i nie byłoby niebezpiecznych wygibasów moich i psa na schodach.

SONY DSC

W drodze na Szczeliniec

Ah no i chyba warto napisać co nam było potrzeba do wyjazdu do CzechPaszport z aktualnymi szczepieniami na choroby zakaźne i wściekliznę, z wpisem po badaniu klinicznym (temperatura + osłuchanie), że pies może jechać za granicę.

  • Nocowaliśmy: Na połoninach –  polecam wszystkim. Nie było problemu, że przyjechaliśmy z dużym psem, bardzo miła atmosfera i dobra baza wypadowa po okolicy.
  • Na trasie byliśmy wyposażeni w sprzęt od: Sali.pl
  • Bezpieczeństwo psa zagwarantował identyfikator od Safepet.eu
  • Ubrała mnie w owczarkową koszulkę: Lisia Nora
  • O bezpieczeństwo psiego wzroku zadbały goggle od: Rex Specs K9

Poszczególne wyprawy, nasze trasy i przygody będą w kolejnych artykułach, śledźcie uważnie naszego bloga i fanpage, by niczego nie przeoczyć!

O innych naszych wyprawach w góry przeczytacie poniżej:

SONY DSC

Wszyscy się opalaja to i pies postanowił naśadować pańciostwo wygrzewając brzuch.

SONY DSC

Jeden z punktów widokowych na Szczelińcu

Ogółem: 2 493, dzisiaj: 1
  • Super sprawa – z psem w górach. My jeszcze taką wycieczkę mamy przed sobą, chociaż góry mamy tak na prawdę pod nosem. Widoki piękne! Jeszcze nie udało mi się być w tej partii góry ale wszystko przede mną. Dzięki za inspiracje.

    • Musicie się wybrać koniecznie! Czy te, czy inne góry nie ma znaczenia, ale jak ktoś lubi samotną wędrówkę, ala z ballad SDM lub Wolnej Grupy Bukowiny, to nie ma nic piękniejszczego jak beztroska wyprawa na górski szlak z psem u boku.

  • Magda Rieger

    Naprawdę chętnie przeczytam kolejne wpisy o górskich wyprawach bo czasami człowiek nie ma pomysłu gdzie spędzić wakacje. Swoją drogą ciekawe kiedy zacznie rozdawać łapografy :p Trzymajcie się czekam na następne górskie wpisy 🙂

    • Mam nadzieję, że propozycje naszych tras przypadną do gustu. Ja bardzo lubię planowac przejścia i wycieczki, także jeśli ktoś na tym może skorzystać – tym lepiej 🙂

      • Magda Rieger

        Oczywiście, że można skorzystać ja mam zawsze problem, że jak już wybiorę gdzie chce jechać to nie mam zielonego pojęcia co będę tam robić, a nudy zwłaszcza na wyjazdach nie lubię 🙂

        • W takim razie służę pomocą, jeśli są to miescja w których bywałam lub które znam, to chętnie podpowiem co i jak 🙂

  • Byłem w opisanych przez Ciebie miejscach i rzeczywiście są piękne o ile nie ma tłumu turystów. Te tłumy w majówkę są najgorsze :/
    ps. jak będziesz jeszcze kiedyś na dolnym śląsku to daj znać, może uda się nam spotkać.

    • Oczywiście, bardzo chętnie, nawet z M. rozmawialiśmy, że jak jesteśmy tak niedaleko to wypadało by wpaść na jakieś zajęcia 😀 Także wszystko do zaplanowania w kolejnych wypadach, bo zamierzamy tu wracać 🙂

      • Mi chodziło o luźne spotkanie ‚na piwo’ a nie biznesowe i na takie zapraszam 🙂 albo darmowy nocleg jakbyście potrzebowali to coś się też zorganizuje.

        • Hehe, wiem wiem, ale my rozmaiwaliśmy akurat o Tobie będąc w okolicach 😀 Po prostu fajnie byłoby się spotkać, tak jak mowisz na piwie i pogadać 😀 Także trzeba będzie to uskutecznić 🙂

  • Paulina

    Super! Ja z moją poczwarką miałyśmy jechać w Tatry na majówkę, ale niestety poczwarki nie są tam mile widziane 🙁 ale już wiem gdzie pojedziemy w wakacje 🙂 czekam z niecierpliwością na kontynuację opowieści majówkowej 😀
    pozdrawiamy 🙂

    • Też kuszą mnie Tatry, ale z powodu nieprzychylności dla psów i natłoku turystów boję się, ze wrócę zamiast wypoczęta, to zniesmaczona i zirytowana. Tak jak po Bieszczadach, ale w sumie ciężko się dziwić, skoro wybraliśmy się w samo „serce” Bieszczadów… Ale może kiedyś to się zmieni. Póki co Sudety są super przykładem na to, że się da 😉

      • Paulina

        Turyści to jest masakra. Mama właśnie wróciła z Tatr i mówi, że dobrze że wychodzili wcześnie rano w góry bo później się przecisnąć nie dało. 😉

        • Wydaje mi się, że w długie weekendy jest to problemem w całej Polsce… Dlatego te najbardziej oblegane miejsca trzeba wtedy odpuścić lub zaplanować na wczesny ranek.

          • Paulina

            mam nadzieję, że uda mi się kiedyś spotkać Ciebie i Donnera 🙂 pozdrawiam z moją poczwarką 🙂

          • Też mam taką nadzieję 🙂 Pozdrawiam!

          • Paulina

            A jeszcze mam takie pytanie, czy Donnera to też taki jęczek? Że leży i jęczy itp? Bo moja tak ma a pani weterynarz stwierdziła że to zupełnie normalne u owczarków

          • Tak, owczarki to histerycy. Donn dzisiaj tak powywał podczas badania serca jaby mu conajmniej łapę obcinali, pozatym był spokojny, tylko ni to wzdychał ni to powywał. Poprostu gadał 😛

          • Paulina

            No to jestem spokojniejsza i muszę się przyzwyczaić 😀 pozdrawiamy! 🙂

  • Ach, daaawno nie bylam w górach Stolowych… Ale zawsze jak bylam, bylam z psem- wtedy jeszcze z CTRem Borysem 🙂 powiem to 100 raz: Zazdraszczam wyjazdu! Szkoda, ze my chcac tak pokechac 2 dni z 3 spedzilibysmy w samochodzie 😉

    • Noo ale za to macie dużo ładnych terenów koło siebie 🙂 My jak mieszkaliśmy w Lublinie tez nie mieliśmy szans tu pojechać, bo to dosłownie cały dzień w aucie, ale teraz jak mamy bliżej to nie jest to takie męczące 😉

      • No mamy… Ale co z tego skoro to nie góry 😉

  • Kamila Ł

    Kurczę, pięknego masz Owczarka 😀 Naprawdę, prezentuje się wspaniale. My nie musimy wyjeżdzać, aby po górach chodzić, bo mieszkamy wysoko, ale chciałoby się- też mam zamiar z psem i chłopakiem ( którego może kiedyś znajdę, ale co tam, młoda jestem :DD ) jeździć po Polsce i ją zwiedzić, bo wszystkie kraje wokół zwiedzone, a Polska nie- wstyd! 😀
    Zapraszam Was do Piwnicznej, ja i Nando czekamy na Was w naszych górach 😀

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    nandoon.blogspot.com

    • No to wszystko przed Tobą 😀 My praktycznie tylko góry na razie i górskie okolice, ale kto wie może i nad mozerz się wybierzemy 🙂

  • Hej, pozazdrościć! Ja wpadłam w marazm i odpoczywam ostatnio w domu, ale jeszcze nie tak dawno spędzałam prawie każdy weekend poza domem z psinką i rodziną. Eh.. trzeba się otrzyąsnąć.
    Pozdrawiam,
    Agata
    strzyżenie psów – Salonik Psia Minka

  • Samanta Wójcik

    Hej ! Jestem pod wrażeniem …. oglądaliśmy filmik , Donner widziałam zawodolony prowadził przez szczeliny 🙂 – super.
    Oglądalam nie raz filmik z Budzikiem aż łzy sie cisną do oczu – kochany super pies !….
    My na tą chwilę w pierwszy nasz rejs wybieramy się nad morze… spokojna mieścina zdala od dużego kurortu (Paździorowo) – ale i nie tak daleko od nich..
    Zaczęlismy obedience ( myslałam , że tylko Bordery są do tego stworzone )… musiałam psa w 60 % przestawić trochę na inne nauki ( efekt super ) i mamy zamiar nawet na wyjeździe cwiczyć ( bo przecież pies ma mieć z tego zadowolenie w 100 % )
    na milion procent wybierzemy się tez w góry (nigdy nie byłam, znałam z opowiadań )
    , ale moze na początek Szklarska Poręba ( troszę znam te okolice)… mi siły starczy , ale czy i Ricusiowi i mojemu P …
    Na Blędne Skały miałam się wybrac w tym roku …ale może ..jeszcze się uda ! Pozdrawiam Ciebie, Donnera i Pana Męża !

    • Piękne plany! Oby Wam sie udały!

    • Elka

      Witam.fajna stronka-fajne przygody i doswiadczenia..Dla mnie gory stolowe to najlepszy wypad jaki mozebyc. Czesto jezdze. tam z mezem.Ale w tym roku mamy psa. znajde .
      Po smierci naszej 18- letniej suczki obiecaalismy sobie- zadnego psa.Abi -tak ja nazwalismy zostala naszym ukochan ym psem.Lekarz powiedzial.ze ma 7 lat.jest jeszcze mloda skora do zabawy i spacerow.W tym roku myslelismy o Bieszczadach .ale po przeczytaniu Pani opowiesci zostaniemy jednak przy gorach Sowich albo morzu.Serdrcznie pozdrawiam