18Lis

Dog stalking z YI home camera

Jestem przekonana o tym, że każdy opiekun zwierzaka, zastanawia się nad tym, co jego milusiński robi, kiedy zostaje w domu. Czy tęskni? Czy się nudzi? Lub pysznie się bawi? Ile śpi, gdzie śpi -czy wchodzi na meble? A może nerwowo przestępuje z łapy na łapę, czekając, kiedy opiekun wróci i zabierze go na spacer?

Z kamerą YI HOME możesz szpiegować swojego zwierzaka i przekonać się co porabia pod Twoją nieobecność!

Kiedy YI zaproponowało nam testy kamery domowej, długo z M. nie zastanawialiśmy się, czy jest nam potrzebna. Była! I od kilku miesięcy zastanawialiśmy się nad kupnem takiego urządzenia. Raz, byliśmy bardzo ciekawi co robią nasze psy jak nas nie ma – czy są cicho i czy nikt ich nie drażni. Niestety osiedle, na którym mieszkamy jest bardzo mało psiolubne do tego stopnia, że nawet jeśli pojawiłby się przypadek odry, zapewne posądzono by o to psiarzy. A wraz z rosnącymi problemami sąsiadów na osiedlu względem psów, chcieliśmy mieć dowód w przypadku nieuchronnych problemów w przyszłości, że zagłuszanie ciszy nie pochodzi od naszych psiaków. Dwa chcieliśmy poznać złodzieja kanapek, który ostatnimi czasy pojawił się w naszym domu. Ostatecznie poszukiwaliśmy kamery, którą w przyszłości będzie można stosować jako elektroniczną nianię, ale i do monitoringu domu, kiedy nas nie ma. I już na wstępie powiem Wam, że YI spełniło wszystkie te oczekiwania!

Zacznijmy od samego wyglądu Yi Home 1 generacji

YI HOME CAMERA jest bardzo mała – płaska i lekka – nie zajmuje wiele miejsca, a nowoczesny dizajn powoduje, że właściwie nie rzuca się w oczy, stojąc nawet na wierzchu. Szeroka stabilna podstawka pozwala na umieszczenie jej w praktycznie każdymi miejscu (a można także zamocować ją na ścianie lub wyjąć soczewkę z obudowy), a dzięki bardzo szerokiemu kontowi nachylenia możemy monitorować obszar praktycznie z każdej półki, stołu czy blatu. Kiedy dołożymy do tego bardzo szeroki kąt widzenia, bo aż: 111° okazuje się, że bez problemu możemy monitorować cały pokój. Zasilana jest przez kabel z uniwersalnym wejściem USB, które pasuje do większości telefonów i może być podpięte do gniazdka lub power banka, tabletów i innych urządzeń. Kamera łączy się bezpośrednio przez WiFi i sterowana jest za pomocą darmowej aplikacji na telefon. Co fajniejsze jedna kamera może być obsługiwane z kilku telefonów, dzięki czemu równolegle i ja i M. mamy podgląd na to, co się dzieje w domu. Analogicznie, jeden panel sterowania może obsługiwać kilka kamer, więc można zrobić całkiem niezłe centrum dowodzenia!

To takie pokrótce informacje na pierwszy rzut oka, a jak sprawdziło się nam to urządzenie?

No powiem Wam, że rewelacyjnie!

Pierwsze testy prowadziliśmy w dzień, kiedy byliśmy w pracy i w wielkim napięciu obserwowaliśmy co dzieje się u naszych psów. Ku naszemu rozczarowaniu nie działo się nic. To znaczy dowiedzieliśmy się, że Elka się potwornie nudzi i średnio raz na 40minut zmienia miejsce i pozycję spania. Wiemy też, że strasznie irytuje to Dosia, który wolałby spać, ale szwendająca się Suka co raz go budzi. Poza tym nie dzieje się nic. Nie piją, nie bawią się, nie szczekają. Tylko śpią.

Z jednej strony bardzo mnie to cieszy, bo docelowo chyba wszystkim nam o to chodzi, by psy odpoczywały jak nas nie ma i nie szukały sobie durnych rozrywek, ale nie ukrywam, że liczyłam na jakąś akcję, choćby zabawę.

Raz udało mi się zarejestrować jakąś ciekawszą „akcję” bowiem, kiedy aktywuje się kamerkę to przez sekundę cichutko brzęczy – no tak jak się włącza urządzenie elektroniczne. I za pierwszym razem, ten dźwięk zainteresował Donnera, który musiał wstać, wyjrzeć przez okno upewniając się skąd dochodzi dźwięk, połączyć go z kamerą i pójść dalej spać. Kiedy już ogarnął, że w domu jest nowe urządzenie (i zapewne domyślił się, że szpiegujące) w ogóle przestał na nie zwracać uwagę. Do tego stopnia, że nawet kiedy zaczęłam mówić do niego przez kamerkę (bo kamerka ma możliwość komunikacji w obie strony – tzn. ja słyszę co dzieje się w domu, jak i mogę mówić i kamerka przekaże moją wiadomość), ale wracając do psów. Aby wywołać jakąś akcję wartą nagrania, zaczęłam gadać do psów, wołać je, wydawać dziwne odgłosy – chciałam zwrócić ich uwagę w nadziei, że je to zainteresuje, ale zostałam bezczelnie zlana. Nawet uchem, żadne nie ruszyło, śpiąc na narożniku…

Zatem muszę z satysfakcją powiedzieć, że chyba moje psy mają szczęśliwe życie, skoro pod naszą nieobecność śpią jak zabite.

Drugi z poważniejszych testów przeprowadziliśmy w nocy. Udaliśmy się na wesele znajomych, a wiadomo jak z weselami bywa – nie zawsze uda się wrócić tak jak planowaliśmy. Jako, że był to jeszcze jeden z ciepłych wieczorów zostawiliśmy psom uchylone drzwi na ogródek, żeby mogły skorzystać, gdyby zaszła taka potrzeba.

Donner bardzo nie lubi, kiedy zmieniamy ustalony cykl dnia, tzn. wychodzimy po południu, musiał czuwać pod drzwiami wejściowymi. Za to Elka cały wieczór i noc wylegiwała się na łóżkach i fotelach. Aż do czasu kiedy minęło równo 8h naszej nieobecności.

Wyglądało to mniej więcej tak, jakby jakaś zewnętrzna siła obudziła Elkę. Mniej więcej Suka wygląda tak samo, kiedy każę jej zejść z kanapy. Niezadowolony wyraz pyska, ociąganie się i ogólne psie oburzenie. Niezadowolona powlokła się pod drzwi wejściowe, gdzie „stróżował” Donner. Po chwili, Donner pojawił się w zasięgu kamery i wyszedł do ogródka za potrzebą. Kiedy wrócił, zajął swoje miejsce pod drzwiami i dopiero wtedy (w ciągle złym nastroju) Suka wróciła na fotel. Było to niesamowite zachowanie, bo wyglądało to tak, jakby Donner zawołał, ją żeby przez chwilę popilnowała drzwi i dopiero kiedy wrócił, pozwolił jej spać dalej. Oczywiście zapewne dodajemy temu zdarzeniu zbyt dużo cech bajkowych historii, ale było to niezwykłe zachowanie. Dodam, że cała scenka miała miejsce koło godziny dwudziestej drugiej, a w domu było ciemno, ale dzięki nocnemu trybowi monitoringu wszystko było idealnie widać.

Od tego czasu praktycznie zawsze, poza drobnymi wyjątkami, kiedy zapomnę wpiąć kamerkę do kontaktu, monitorujemy aktywność psów w naszym domu. Próbowałam nawet kiedyś podglądać M. kiesy został popracować w domu, ale cwaniaczek na ten czas przezornie odłączył mi kamerę.

Jedno jest pewne – urządzenie na nasze potrzeby sprawdza się świetnie. Zarówno w dzień jak i w nocy. Jestem ciekawa jak w przyszłości sprawdzi się jako elektroniczna niania, ale myślę, że i z tym zadaniem sobie poradzi. Na razie myślę, że jest to idealne urządzenie dla psiarzy, którzy chcą podglądać swoje psy. Zarówno z ciekawości co robią, jak i do uspokajania ich, kiedy zabierają się za niszczenie domu. Choć myślę, że dla wielu osób mieszkających w bloku, którzy mają problematycznych sąsiadów, może być to idealne urządzenie, by prześladujący ich sąsiedzi się odczepili, kiedy oskarżenia o zakłócanie ciszy są nieprawdziwe. A zarazem nagrania pozwolą zweryfikować, czy jeśli pies szczeka, to czy nie jest prowokowany przez sąsiadów, bo bywają różne przypadki, łącznie z celowym drażnieniem psa pod drzwiami, tylko po to, by udokumentować to, że szczeka. Ale o tym już doskonale wiecie, jeśli należycie, choć do jednego psiarskiego forum internetowego lub grupy na FB. Ludzie są różni, tym bardziej w dzisiejszych czasach, kiedy możliwości technologiczne na to pozwalają, warto z nich skorzystać, szczególnie kiedy cena takiej kamerki nie jest wygórowana i ma darmowe aplikacje.

Najważniejsze cechy kamery YI Home

  • Kąt widzenia 111.2° dzięki szerokokątnemu obiektywowi – widać cały pokój!
  • Obraz nagrywany w rozdzielczości HD (1280×720 px)
  • Tryb nocny – nie ma dodatkowej lampki, tylko czujnik podczerwieni (940 nm )– działa na podczerwień, dzięki czemu nie świeci w nocy tzw. • Bezinwazyjna podczerwień, umożliwiająca podgląd w całkowitej ciemności
  • Wykrywanie ruchu – można ustawić czujnik, który poinformuje nas o ruchu w domu oraz ustawić obszaru detekcji ruchu.
  • Zapis na karcie – zapis na karcie micro SD (niedołączanej do zestawu) o pojemności do 32GB lub możliwość zapisu w YI Cloud.
  • Komunikacja audio w obie strony – całkiem niezła, z lekkim opóźnieniem, ale daje radę.
  • Darmowa aplikacja na telefon z systemem Android lub iOS i komputer PC – dodatkowo jedna kamera może być na raz podglądana na dwóch telefonach!
  • Oś czasu i przeglądanie materiału – żeby nic nie umknęło! Dodatkowo na osi czasu zaznaczone są przedziały z zarejestrowanym ruchem!
  • Możliwość wyłączenia diody statusu – jeśli kamera ma być niewykrywalna
  • Możliwość sterowania w aplikacji kilkoma kamerami naraz
  • Dizajnerski, nowoczesny wygląd, łatwość ustawienia w różnych powierzchniach i nagrywania pod różnymi kontami, możliwość mocowania na ścianie oraz wyjęcia soczewki z obudowy.

Ale to nie wszystko! Dzięki uprzejmości YI specjalnie dla Was przewiziana jest zniżka na tą kamerę! Po podaniu kuponu rabatowego: zamerdanizhome  dostaniecie obniżkę ceny o 20 zł oraz darmową dostawę!

Kamerę kupicie na stronie YI – Home Camera 1 generacji.

Jak wyglądają nagrania z YI home camera

Ogółem: 175, dzisiaj: 2

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Amelia Bartoń - zamerdani.plAdrian Wasiak Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Adrian Wasiak
Gość

Hmmm, ja by to z chęcią zamontował do obserwowania moich kotów, jestem niesamowicie ciekaw, jak wygląda ich łobuzowanie, gdy nie ma mnie w pobliżu 🙂