23Wrz

Pierwsze sukcesy po kursie

Na kursie (powtarzam się, ale co poradzę skoro jestem zafascynowana) pokazano nam jak odpracować obsesję Donnera na punkcie innych psów. Jak wiecie z poprzednich wpisów w swoim krótkim 3 letnim życiu Donner został 7 razy zaatakowany i pogryziony, nic więc dziwnego, że na widok psa Donn wyznawał zasadę „najpierw ja go zabiję – na wszelki wypadek”. Tak samo witał zawsze swojego przyjaciela i prywatnego terapeutę Wiarusa, którego najpierw atakował, po czym nagla ogarniał się, że to jego przyjaciel i z głupią miną udawał, że nic się nie stało.

Donner i Wiarus - przyjaciele ze szkolenj ławki

Donner i Wiarus – przyjaciele ze szkolenj ławki

Na kursie pokazano nam metodę odwracania uwagi. Nie, żebym jej nie znała w końcu dużo o niej czytałam, oglądałam filmów i nawet jej próbowałam… ale co innego robić coś po omacku, a co innego kiedy ktoś pokaże dokładnie krok po kroku jak to zrobić. I tak, Donner zamiast metod awersyjnych zaczął pracę na odwracanie uwagi. Widzi psa: klik-smaczek. Ale nie tylko na psy, bo to samo zastosowaliśmy na rowery, biegających ludzi i inne dla Donnera dziwne zjawiska. Trzy dni treningów na spacerach i Donner idzie na luźnej smyczy przy ścieżce rowerowej i nawet nie podnosi głowy na mijające nas rowery. Mijamy obszczekujące nas przez siatkę psy, a Donner podszczypuje mnie w rękę – dawaj smaczka przecież je ignoruję! 

Donner i Wiarus - przyjaciele ze szkolenj ławki

Donner i Wiarus – przyjaciele ze szkolenj ławki

Naszym największym sukcesem było uniknięcie bójki. Oczywiście na moim zadupiu musiał z jednej posesji wylecieć kundel (ten sam co wbił się w Donnerowy pośladek, kiedy ten był szczenięciem) tak więc zawsze spotkanie tych dwóch psów kończyło się regularną bójką, w której Donner wygrywał ze względu na wielkość, ale małe kundliszcze jak głupie zawsze go atakowało. Tym razem jednak obyło się bez walki. Nie żeby kundel nas nie zaatakował, ale Donner skupiony na kawałkach salcesonu zignorował jego warczenie i podbieganie udające atak. W końcu kundel odpuścił i wrócił do siebie, a Donner dopominał się więcej smaków.

Donner i Wiarus - przyjaciele ze szkolenj ławki

Zamienianie się jest fajne – nawet psami 😀

Dzisiaj umówiliśmy się na spacer z Wiarusem, żeby jak najwięcej ćwiczyć. Tą samą metodą przywitałyśmy nasze psy. Wiarus był w ciężkim szoku, że nie został zagryziony ‚na dzień dobry’, a Donner bardzo szybko ochłonął na widok dużego psa. Jednak parówki czynią cuda. 3,5h spaceru – psy wybiegane i szczęśliwe. Trening zaliczony zarówno z psem jak i mojego ZEN. Przez ćwierkanie, czy też śpiewanie do psa stracę głos, ale co tam. Liczy się efekt, a pierwsze efekty już widać!

Donner i Wiarus - przyjaciele ze szkolenj ławki

Donner i Wiarus – przyjaciele ze szkolenj ławki

Ah, to nie wszystko! Dzisiaj na spacerze też podszedł do nas jakiś kundelek i obyło się bez bójki. Obwąchały się, ja oczywiście jak głupia stoję z klikerem i klikam psa, wpychając mu do pyska żarcie jak tylko na mnie patrzy i… i nic się nie stało. Kundelek sobie poszedł, a my ruszyiśmy dalej. Oczywiście to tylko mały kroczek, bo Donner ciągnął jak głupi za tym psem, a zaczął się słuchać i przestał ciągnąc na smyczy dopiero po jakiejść godzinie spaceru, kiedy emocje opadły, ale małymi kroczkami do celu. Nic od razu.

Donner i Wiarus - przyjaciele ze szkolenj ławki

Donner i Wiarus - przyjaciele ze szkolenj ławki

Donner i Wiarus - przyjaciele ze szkolenj ławki

Donner i Wiarus - przyjaciele ze szkolenj ławki

Ej! Skończcie już z tymi smaczkami!

Donner i Wiarus - przyjaciele ze szkolenj ławki

Donner i Wiarus w parze.

  • Ciesze się, że dzięki wzięciu udziału w kursie jesteś w stanie wypracować jakieś zachowanie u swojego psiaka. 🙂 Zwłaszcza, jeżeli było powodowane takimi zdarzeniami jak pogryzienia. Trzymam kciuki za waszą dalszą pracę. 🙂

  • ja z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy o kursie, to moje marzenie 🙂 podobne odwoływanie stosowałam na agresję mojej Suki- skutecznie jak u Was 🙂