25Maj

Ze skrajności w skrajność

Dziś spotkała nas rzecz wręcz niemożliwa. Tak niemożliwa i odrealniona, że jestem w ciężkim szoku i nie do końca ogarniam, co się dzieje i jak do tego doszło. Ale nie martwcie się:

  • Nie, Donner nikogo nie zagryzł
  • Nie, nie jest to historia o niedopilnowanych dzieciach
  • Nie jest to też historia o psich podbiegaczach
  • Ela też się nie zmieniła,

ale…

… historia ta jest tak absurdalnie surrealistyczna, że zastanawiam się, czy w ogóle możliwa… Mimo, że dziś się wydarzyła!

O problemach Donnera jest niemal każdy wpis na blogu. Od około roku o jego postępach w socjalizacji ze światem i ogarnięciem się. Ale to, co dziś przeczytacie spowoduje, że przeżyjecie ciężki szok. Szok nie mniejszy niż ten, w którym obecnie ja się znajduję. Ale po kolei, dla tych którzy nie śledzą przygód Donnera, mały skrót wydarzeń.

Donner miał bardzo poważne problemy między innymi w kontaktach z innymi psami. Słaba socjalizacja w wieku szczenięcym, liczne pogryzienia przez wiejskie burki i psy „które chciały się przywitać”, ale okazało się, że nie… brak umiejętności komunikowania się samego Donnera. Trochę problemów wrodzonych. W efekcie czego Donner był psem, który jeszcze półtora roku temu toczył z pyska pianą na widok psa po drugiej stronie ulicy. Najmniejsze emocje innego psa (pozytywne i negatywne) wytrącały go z równowagi, powodując napady agresji i histeryzowanie szukając guza przez długie godziny.

Ostatni rok, bardzo intensywnie pracowałam nad jego socjalizacją i osiągnęliśmy bardzo fajny poziom, w którym Donner może bezpiecznie i na pozytywnych emocjach przebywać w grupie wielu psów i sam na sam, o ile jest w kagańcu.

I to był dla mnie poziom wystarczający. Ale ten poziom został dziś diametralnie przekroczony. Bowiem na nasz zabójczej wielkości podjazd wtargnął dziś obcy pies, przechodząc pod ogrodzeniem. I wiecie co?

Ela zaczęła się z nim bawić, a Donner zignorował go stając do niego tyłem… . Co poszło nie tak? Gdzie popełniłam błąd? Gdzie przekroczyliśmy tę cienką granicę, po drugiej stronie, której mój agresywny i nieprzewidywalny pies, wpuszcza na posesję obcego psa, uznając, że to całkiem spoko koleś.

Z jednej strony strasznie się cieszę, bo chyba osiągnęliśmy rzecz niemożliwą. Z drugiej… jestem w ciężkim szoku i boję się, że ten mały uciekinier przyjdzie do nas kiedyś w odwiedziny, kiedy Donner będzie miał gorszy dzień.

No to tyle. Możecie zebrać szczękę z podłogi. Oficjalnie potwierdzam – wiele problemów z pozoru nie do pokonania, da się odpracować, a mój pies jest wspaniały, tylko musieliśmy to we dwoje odkryć. Ah! Ten mój psi gentelman. Tym miłym akcentem kończymy piątkowy wpis o niczym, a może właśnie o czymś niezwykle ważnym…o tym jak Donner nie tylko już ignoruje większość obcych psów na spacerach, może spokojnie się z nimi spotykać, ale i pozwala im przychodzić do siebie w odwiedziny… (bez naszej zgody).

Świadkiem zdarzenia był M. który rozsądnie nie wyszedł na podwórko podczas zajścia, żeby nie dać Donnerowi wsparcia, gdzie jego obecność i emocje mogłyby być odebrane przez naszego psa jako zachętę do ataku, bo poczułby się w obowiązku obrony… M., Elki, podjazdu, piłki… czy jakiś tam inny powód, warty bójki.

Ale na poważnie, musimy szybko wymienić bramę, by obce psy nie przechodziły pod nią (żeby nie było szczelina pod bramą jest tak duża, że psy muszą się postarać, żeby wytoczyłą sie przez nią piłka), raz gdyby Donnerowi się odwidziało bycie przyjacielskim psem (w końcu to Donner i w takich kwestiach i tak nigdy mu nie zaufam), dwa dlatego, że Elka jeszcze nie jest sterylizowana, trzy ostatnio miałam kilka dziwnych sytuacji z dziećmi, które chciały głaskać moje psy przez siatkę… ale o tym innym razem… bo póki co mam dwa przesłodkie pieski.

 

Ogółem: 520, dzisiaj: 1

6
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
AnastazjaLeszek OsieckiAmelia Bartoń - zamerdani.plDana Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dana
Gość
Dana

Super zachowanie Donnera 🙂 gratuluję szkolenia.☺Och szkoda,że mam tak daleko do Pani…
mój Wolf też czasem mnie pozytywnie zaskakuje i …ostatnio bawił się z psem obcym☺
Serdecznie pozdrawiamy z upalnej Norwegii(ponad 30 stopni!)
Dana i Wolf

Leszek Osiecki
Gość

Wooooow, ciekawe co rzeczywiście pies miał na myśli, czy było to jedynie chwilowe, czy jednak się coś zmieniło 😮 też jestem lekko w szoku 😛

Anastazja
Gość

A może już miał wcześniej kontakt z tym psem? Innej odpowiedz nie mam.