Strona główna Zamerdane Spacery – spacery socjalizacyjne

Zamerdane Spacery – spacery socjalizacyjne

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl

Zamerdane Spacery Socjalizacyjne

Kiedy kilka lat temu pracowałam z Donnerem nad socjalizacją i poprawną komunikacją z psami wymyśliłam sobie #ZamerdaneSpacery, które miały za zadanie pomóc Dosiowi poradzić sobie z otaczającym go światem, wtedy jeszcze tak popularne obecnie spacery socjalizacyjne to była rzadkość. Projekt nie trwał długo, a przez mniej więcej rok, spotkaliśmy się z olbrzymią ilością psów i ich opiekunów na spacerach równoległych, wspólnych treningach i beztroskim wolnym bieganiu. Niewątpliwie dzięki tym spotkaniom, stabilnym psom i mądrym podejściu ich opiekunów Donner ostatnie lata przeżył jako fajny, zrównoważony piesek.

Kilka lat później czas zatoczył koło, a ja z Twinsami pracowałam nad odwrażliwianiem ich na psy i znowu olbrzymie korzyści przyniosły nam spotkania z psimi znajomymi, dzięki którym Twinsy nabrały pewności siebie w kontaktach z psami i choć dalej nie lubią wchodzić w bezpośredni kontakt z obcymi psami, świetnie radzą sobie na spacerach równoległych.

Czym różnią się Zamerdane Spacery od zwykłych spacerów socjalizacyjnych? Na Zamerdanych Spacerach najczęściej umawiamy się indywidualnie lub w niewielkiej grupie sprawdzonych (nie przypadkowych) psów dobranych pod kątem potrzeb uczestników. Nie jest to spęd psów wszelkiego typu i problemów, a spacer równoległy, w którym pewny siebie, stabilny pies (zazwyczaj moja Ela) pokazuje innemu psu, że nie ma się czego bać lub jasno wyznacza granice co mu wolno, a czego nie.

Dla kogo są Zamerdane Spacery:

Zajęcia skierowane są opiekunów psów, które mają problem z psią komunikacją. Reagują strachem, agresją lub reaktywnie na widok innego psa, a opiekunowie chcą pokazać im możliwość wybrania innej strategii w psich kontaktach.

Cel Zamerdanych Spacerów:

Poprawne kontakty z psami i pozytywne doświadczenia związane z obcym psem.

Zakres Zamerdanych Spotkań:

Spacer równoległy w grupie dwóch do czterech psów trwający koło 1-1,5h.

Uwaga! Spacery odbywają się na smyczach – możliwość indywidualnego umówienia się na spacer bezsmyczowy po uprzednim poznaniu psa i opiekuna (zazwyczaj uczestnicy innych kursów). Zajęcia nie polegają na gonitwach, zapasach i błędnie interpretowanych zabawach obcych dla siebie psów.

Cena Zamerdanego Spaceru:

Cena za spotkanie wynosi 100zł – za pierwszy Zamerdany Spacer.
Każdy kolejny 80zł.
Dla stałych klientów, którzy odbyli minimum 3 Zamerdane Spacery, oraz dla absolwentów Zamerdanych kursów – 70zł

W przypadku spacerów grupowych (tylko dla osób, które uczestniczyły w minimum 2 indywidualnych Zamerdanych Spacerach) cena za spacer grupowy – 50zł od uczestnika.

*W przypadku przerwania spotkania np. kiedy psy nie są wstanie wspólnie spacerować i wzajemnie na siebie źle reagują, a trener uzna, że kontynuowanie spotkania nie przyniesie efektu, a może pogłębić problem psa, opłata za zajęcia wynosi 50%.

** W przypadku, gdy opiekun nie stosuje się do zaleceń trenera, nie kontroluje swojego psa, a on stwarza zagrożenie dla drugiego psa, zajęcia zostają przerwane, a uczestnik ponosi 100% kosztów zajęć.

Pies na zajęciach

  • Musi być odrobaczony, zaszczepiony na choroby zakaźne zgodnie z harmonogramem szczepień oraz na wściekliznę.
  • Pies podczas zajęć musi mieć obrożę i/lub szelki oraz smycz 2,5m-3m – nie flexi.
  • Niedozwolone jest stosowanie narzędzi awersyjnych: kolczatka, obroża zaciskowa, behawioralna, obroża. elektryczna oraz stosowanie przemocy: bicie, szarpanie, krzyczenie, itp.
  • Opiekunowie piesków zabierają ze sobą ulubione smaczki psa, saszetkę lub nerkę.
  • Psy niebezpieczne, wykazujące agresję lub mające na koncie pogryzienia zalecam, aby brały udział w kagańcu – przynajmniej na początku spaceru póki emocje nie opadną.

~ ZAPISZ SIĘ NA KURS (klik) ~

tel.: +48 691 899 322       mail: kontakt@zamerdani.pl
FB: Zamerdana Szkoła dla psów       IG: Zamerdani Szkolenie psów

Zamerdane Spacery – to może Ci się spodobać:

Ogółem: 121, dzisiaj: 1

Zamerdane spacery

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl

Ubiegły weekend był dla nas bardzo bogaty w pozytywne psie doświadczenia. Postawiłam duży nacisk na socjalizację Donnera po raz kolejny postanawiając odpracować jego problemy. Z racji tego, że od czasu swoich urodzin zachowuje się całkiem przywozicie, a na warsztatach fotograficznych przeszedł samego siebie pięknie odnajdując się zarówno w grupie ludzi, jak i psów. Tak więc będąc w Lublinie zafundowałam Donnerowi trzy psie spotkania.

Pierwsze było przelotne i bardzo krótkie. Miał być grupowy spacer, ale z racji tego, że nad Zalewem Zembrzyckim był jakiś bieg, Donner dostał głupawki. Tłumy ludzi, biegających ludzi, rowerów, głośna muzyka, nieogarnięci widzowie i spacerowicze. Nie czekałam więc na grupę, tylko poszłam z nim na spacer pokazać mu, że to zamieszanie nie jest wcale takie straszne.

Wracając ze spaceru dołączyliśmy na kilka minut do grupy – ot, tak na przywitanie się. Było to świetne doświadczenie. Donner wszedł w grupę psów bez żadnego konfliktu. Przywitał się ładnie z psami nie okazując oznak dawnych problemów. Ela w tym czasie sama – we własnym zakresie bez linki zapoznawała się z innymi psami na wysłanych zasadach, by móc się wycofać, kiedy uzna, że to ją przerasta.

Pomimo że jeden z nowych psich kolegów Donnera bardzo nachalnie próbował wytrącić go z równowagi co chwila wspinając mu się na plecy, Donn zachował stoicki spokój. Opierniczając go za każdą taką próbą, ale na krzyku się kończyło. Nie nakręcał się, nie złościł. Po opierniczeniu nachalnego psa chłopaki stawali pyskiem w pysk (co doprowadzało mnie do zawału, bo spotkanie dwóch samców w takiej pozycji zazwyczaj kończy się walka). Ale nie. Psy obwąchiwały sobie kąciki warg lub uszy udając, że nic się nie stało. Było to świetne doświadczenie dla mojego psa, który pomimo krótkiego konfliktu nie tracił panowania nad sobą, tylko był w stanie dalej zostać w grupie.

Następnego dnia umówiliśmy się na spacer w Starym Gaju. I po raz kolejny Donner zachowywał się jak normalny pies. Xena, którą znał wcześniej zupełnie go nie interesowała, tak samo świeżo poznana dzień wcześniej koleżanka Szyszka nie wywarła na nim większego ważenia. Ignorował ją, póki nie zaczynała się ganiać z Elką, bo Donner jak przystało na owczarka miał potrzebę zatrzymywania uciekającego obiektu. Ale znowu na warczeniu się kończyło, a potem szli dalej wspólnie wąchać trawę. Co więcej Donner uznał, że ta cała socjalizacja to świetny pomysł, bo każdy karmi go smaczkami tylko za to, że podchodzi do innego psa lub osoby. Taki obrót sprawy bardzo Donnerowi odpowiada, do tego stopnia, że pozwala się pogłaskać obcym mężczyznom, byle mu dali za to później nagrodę, a jeśli ktoś go za długo nie nagradza, za to np. że ładnie idzie, sam sobie wybiera uczestnika spaceru wskazując nosem na jego kieszeń: „Twoje smaczki zostały wybrane, masz mnie nagrodzić!”. I, mimo że tyle się mówi o tym, by obca osoba nie karmiła psa… cóż czasem trzeba wybrać, na czym nam bardziej zależy. Mnie zależy na tym by Donner był fajnym socjalnym psem i do ludzi i do psów. Jeśli smaczki od obcych osób mają mu w tym pomóc – proszę bardzo. Niech tylko czuje się dobrze, bezpiecznie i pewnie w towarzystwie innych spacerowiczów.

Chodząca reklama szelek Sali.pl

Ostatnim spotkaniem był grill z Karoliną i Wiarusem. To dopiero było wyzwanie! Psy czynnie uczestniczyły w grillowaniu i doszło do kilku konfliktów, kiedy Donner pogardził rarytasem ze stołu, a Wiarus uznał, że on go chętnie zje, a potem Donner zdenerwował się na Wiarusa, bo nie mógł zjeść tego, co on nie chciał, bo to, że nie chciał, nie znaczy, że nie jest jego. Ogólnie było to duże wyzwanie dla wszystkich trzech psów, ale podołali niemu, a my spędziłyśmy bardzo fajny wieczór w końcu w inny sposób niż na spacerze.

Po powrocie do Woli Mrokowskiej dobry humor Donnera nie opuszcza. Wczoraj uznał, że zapozna się w końcu ze spanielem sąsiadów, bo do tej pory chłopaki ignorowali się, mimo że dzieli ich tylko siatka. Postanowili się powąchać i wszystko było w porządku do momentu, kiedy nie zaczęli się obsikiwać (nie pytajcie…), bo o ile Donner nasikał na spaniela, było ok, o tyle o, kiedy spaniel zrobił to samo, Donner poczuł się urażony i musieli się pokłócić. Ale ogólnie jest fajnie. Bo wychodząc do ogródków zawsze się przywitają i dopóki, któryś drugiego nie obsika jest całkiem przyjacielska atmosfera. Elka kumpluje się z psem dalszych sąsiadów (miksem amstafa z jamnikiem), który stara się za każdym razem jej zaimponować i rzuca jej pełne nadziei spojrzenia, kiedy kogoś oszczeka lub kiedy ta jest na podwórku, chodząc przy tym, jak kulturysta z napiętą klatą i machając nie tylko ogonem, ale i całym zadem, by pokazać jej, jaki jest fajny. Ela natomiast jak na damę przystało ostentacyjnie staje lub kładzie się tyłem do niego udając, że go nie ma i pozostaje niewzruszona na jego zalotne chrumki.

Ah, wspaniale jest wrócić do psiarskiego świata z psem, z którym można pójść do ludzi i psów! Znowu jesteśmy w grze! Udało nam się! A już w niedzielę planujemy kolejny socjalizacyjny spacer. Tym razem w Warszawie, jeśli chcesz się przyłączyć zapraszamy do naszej grupy Zamerdane Spotkania!

You may also like

7 komentarzy

Jagoda 27 października 2017 - 14:57

Hej! Co moze Pani polecić do czarnego kawałka sierści DON-ka. Jak miała około 4-5 miesięcy to miała piękne czarne jak atrament włoski. Teraz ma 8 prawie 9 i takie siwe przeblyski. Kawałek włosa jest czarny a środek bialo-siwy. Jak to uratować?

opublikuj
Amelia z Zamerdani 27 października 2017 - 16:33

Hej! Obawiam się że to “taki urok” psiaka. Ela i Donner jak byli mali byli niemal cali czarni, z lekko podpalanymi łapkami i pysiem, a teraz wyglądają jak wyglądają. 😉 Można skonsultować się z dietetykiem psim, czy jest coś co naturalnie wpływa na wybarwienie sierści. Są ponoć jakieś karmy i preparaty dla białych psów więc przypuszczam, że i dla czarnych są, ale chyba pod kątem głębszej czerni by nie wchodziła w czerwone refleksy. Ale zakładam, że taki będzie urok psiaka i gubi szczenięce futerko, a dorosłe będzie właśnie takie. 😉

opublikuj
Jagoda 27 października 2017 - 16:56

A może Pani polecić jakiś szampon co wzmocni czerń włosa?

opublikuj
Amelia z Zamerdani 27 października 2017 - 17:10

Nie znam takiego niestety. Kiedyś przypadkowo czytałam o tym co usuwa czerwone refleksy, bo mi na FB wyskoczył w jakimś wątku, ale nie pamiętam co to było – tym bardziej nie wiem czy działa. Trzeba poszukać w Google lub popytać groomerów lub osoby co mają czarne owczarki i przygotowują je na wystawy. 😉

opublikuj
Jagoda 27 października 2017 - 17:43

Muszę poczytać opinie w Internecie. Dziękuję bardzo za odpowiedź. Przesyłam uściski w ten niezbyt piękny październik 🙂

Aneta 31 października 2017 - 11:21

Z innej beczki. Co stosujecie na kleszcze? Teraz łatwo zapomnieć, że jesienią też są 😐 Ja mam młodego psa i skraplam ją fiprexem. Zastanawiam się czy na długowłosów psów też się sprawadzą

opublikuj
Amelia z Zamerdani 31 października 2017 - 16:01

Ja od wczesnej wiosny do jesieni mam foresto + marzec/kwiecień/maj i wrzesień/październik/listopad dodatkowo krople – różne. W zimie tylko krople i powiem CI że kleszczy wyjęłam może dwa, ale martwe. Sporo chodziło po psach w wakacje, ale nie wpijały się. 🙂

opublikuj

Zostaw komentarz