Strona główna Zdrowie i choroby Pszczółka Maja sobie lata…

Pszczółka Maja sobie lata…

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl

Zdarzyło Wam się, że psa ugryzła pszczoła, albo osa? Czy wiecie jak się zachować? Czy pędzicie od razu do weterynarza? A może nigdy Was to nie spotkało? Przeczytajcie dzisiejszy wpis, a dowiecie się co nie co o tym wypadku.

                U nas użądlenie zdarzyło się to kilkakrotnie. Budzik pierwsze spotkanie z pszczołą miał u dziadka, który miał ule. Oczywiście pies nie podchodził do pszczół, zresztą Budzik nie miał nic do owadów. Pech chciał, że kiedy spacerował sobie po trawie musiał nadepnąć na zabłąkanego Gucia, który użądlił go w łapę. Budzik hipochondryk jak to miał w zwyczaju popłakał się i okulał na kilka dni. Właściwie zaczynał normalnie chodzić tylko wtedy kiedy szliśmy na spacer, bo w domu i podczas powrotu ze spaceru przednia łapa stawała się niewładna – mimo, że już po kilku godzinach od użądlenia przestało go boleć.

                61Bsl3tXAEL._SY355_Donner ma zdecydowanie mniej szczęścia. Dwukrotnie miał już bliskie spotkanie z pszczołą i dwukrotnie został użądlony na własne życzenie, bo Burek łapie je zębami, ponieważ bzyczą. Pierwszym razem pszczoła lub osa użądliła go gdzieś w pysk, ciężko stwierdzić gdzie, bo jeśli pies nie ma alergii to nie puchnie (chyba, że ukąsi go w przełyk i zaczyna się dusić). Jedynym objawem było ślinienie się. Weterynarz stwierdził, że ma obrzęk gardła z jednej strony, ale Donner mógł przełykać, bo połykał rzucone chrupki bez gryzienia, które dostał by sprawdzić czy nie ma problemów z przełykaniem. Najprawdopodobniej ugryzła go gdzieś w pysk, na szczęście nie dusił się i poza tym, że się ślinił nic mu nie było. A pierwsze objawy zobaczyłam koło 7 rano, a do weterynarza udało mi się wybrać dopiero po 13. Pies dostał kilka zastrzyków i szybko przeszło, choć dostał je raczej na wszelki wypadek, bo nie były to typowe objawy użądlenia wewnątrz pyska, albo był tak niesamowicie odporny.

                Za drugim razem, wiedziałam już, że po ugryzieniu nie ma co panikować, bo jeśli nic się poważnego nie dzieje, to właściwie nic się nie dzieje. Donner pił wodę i chapsną zębami pszczołę, która gdzieś mu podleciała koło ucha. Tym razem zachował się trochę po Budzikowemu, bo przybiegł do mnie i padł. A właściwie przód mu padł, bo tył został w górze, bo był zdrowy. Pies zaczął trzeć pyskiem o dywan, patrząc na mnie. Obmacałam całą głowę i pysk w poszukiwaniu miejsca gdzie zaczyna puchnąć. Nieznaczne zgrubienie znalazłam na wardze w której znajdowało się jeszcze wbite żądło. Wyjęłam je (co jest bardzo ważne by usunąć żądło jak najszybciej i uwaga – usuwamy je najlepiej wysuwając czymś w kierunku przeciwnym do wbicia, nie chwytamy palcami lub pęsetą, bo możemy nacisnąć zbiorniczek z jadem (który zostaje przy żądle i wstrzyknąć jeszcze więcej jadu), przetarłam wacikiem nasączonym w spirytusem (zaraz okaże się, ze poję psa alkoholem i pora wzywać TOZ) i cała sprawa się skończyła. Po godzinie na wardze nie było już nawet niewielkiego zgrubienia, a psu nic nie było.

                Jaki z tego wniosek? Warto by choć raz w życiu każdego psa ugryzła pszczoła – oczywiście żartuje, dobrze, żeby Wasze psiaki nie miały kontaktu z pszczołami. Ale w taki sposób najłatwiej dowiemy się czy pies jest na nie uczulony czy nie. A wiedza ta jest nam niezbędna podczas np. wakacji, by wyruszając na nie zaopatrzyć się w polecone przez weterynarza leki doraźna na wszelki wypadek. Będąc na jachcie czy na szczycie gór, nie wiedząc co może się stać z psem, którego użądli pszczoła, na pewno wpadłabym w panikę szczególnie kiedy ten zaczął by jeszcze puchnąć. Nie wykluczone, że wzywałabym GOPR lub WOPR by ratować mu życie. Teraz bogatsza o te doświadczenia wiem, że Donnerowi raczej nic nie będzie, choć to zawsze “raczej”, bo nigdy nie wiadomo, jak pies zachowa się po kolejnym ugryzieniu, ale jeśli przy pierwszym już pojawiają się znaczące objawy alergii z dużo większą pewnością musimy naszykować się na to, że kolejne będą wiązały się z tym samym.  A chyba każdy z nas widział śmieszne zdjęcia zapuchniętych psiaków po kontakcie z pszczołą. Opuchlizna jest najmniejszym problemem, choć może utrudniać oddychanie, chodzenie czy widzenie i jest niewątpliwie bolesna. Takie ugryzienie u uczulonego psa może być śmiertelne! Aczkolwiek, żadnego ugryzienia u żadnego psa nie należy bagatelizować i jeśli w dość szybkim czasie od ugryzienia psu nie przechodzi, a nas cokolwiek niepokoi zawsze warto skontaktować się z lekarzem weterynarii.

                Oczywiście musiałam skonsultować się jeszcze z zaprzyjaźnionym przyszłym-niedoszłym weterynarzem: “Co zrobić gdy psa pogryzie pszczoła/osa i nie mam możliwości szybkiej wizyty u weterynarza.” – oczywiście mówimy o doraźnej pomocy, kiedy faktycznie jesteśmy na środku jeziora lub w górach, a do najbliższej kliniki mamy kilka godzin o ile w ogóle możliwość się dostać.

                Jeśli pies nie jest uczulony, najlepiej nie robić nic, bo mu samo przejdzie. Wyjąć żądło, ochłodzić ugryzione miejsce i tyle. Ugryzienie osy jest o wiele bardziej bolesne od użądlenia przez pszczołę i osa nie zostawia żądła. Jeśli żądło znajduje się w psim ciele musimy je niezwłocznie usunąć, bo póki tkwi, do organizmu przedostaje się jad. Profilaktycznie jeśli obawiamy się o psa można mu podać wapno i witaminę C, chociaż podawanie ludzkich leków psom bez konsultacji z weterynarzem nie jest najmądrzejsze, ale w skrajnych przypadkach lepiej coś zrobić niż nie robić nic.

  Jeszcze mała uwaga: nigdy nie ryzykujcie z szerszeniami niezależnie czy ugryzie Was czy psa. Jedyna doraźna pomoc to wycisnąć, wyssać jad, a potem migiem do znachora. Jad szerszeni jest bardzo silny i może zabić dorosłego mężczyznę. Warto więc na wyjazdy zaopatrzyć się w małą gumową banieczkę. W przypadku takiego ugryzienia, niezwłocznie wycinamy psu włosy w miejscu ukąszenia i przystawiamy bańkę, która powinna odessać część jadu (jeśli będzie futro, bańka się nie przyssie) i  nie czekając czy mu przechodzi, czy nie udać się do weterynarza.

Ogółem: 11 372, dzisiaj: 1
6 komentarzy
0

You may also like

6 komentarzy

owczarkowa4526 20 sierpnia 2015 - 20:25

Moje ONki też niestety nie raz miały bolesne spotkanie z pszczołą, ale przy okazji tych użądleń dowiedziałam się, że naszczęście żaden z moich psinek nie ma uczulenia. Gdy pierwszy raz mojego jednego ONa ugryzła pszczoła w łapę położył się na trawie i zaczął wyć jakby był umierający, ale kiedy zobaczył, że to na mnie nie działa uspokoił się i zaczął normalnie biegać i od tamtej pory nie odstawia takich scen :). Racją jest, że nie ma się co tak cackać, bo psy się przyzwyczają i wyrosną z nich nieznośne królewicze ;-).

opublikuj
Wiktoria Płachta 20 sierpnia 2015 - 21:25

Świetny post.Sama spanikowałabym.Co do rozczulania się również pomocne,powiem bez bicia,że sama czasem rozczulam się nad psem….Trzeba to zmienić…

opublikuj
Krystyna 5 sierpnia 2021 - 00:37

Napisze jakby ktoś na to trafił, bo niestety post jest niebezpieczny i szkodliwy.

Niestety ale w przypadku pierwszego użądlenia przez pszczołę większość psów nie będzie miała wstrząsu anafilaktycznego. Część jednak przy drugim użądleniu może dostać wstrząsu który jest stanem bezpośredniego zagrożenia życia psa i może prowadzić do zapaści i śmierci. Dlatego pisanie że nie należy robić nic w przypadku użądlenia i że jeśli psa raz uzadlila pszczoła to będzie ok, jest niebezpieczne i błędne. W przypadku użądlenia najlepiej usunąć żądło zdrapujac je i jak najszybciej udać się do lekarza weterynarii.

opublikuj
Musk i Amper 21 sierpnia 2015 - 04:59

W przypadku mego szczeniaka Ampera, wychodząc z pracy zauważyłam że gościu ma coś z głową nie tak 😛 a dokładniej uszy przekrzywione na jedną stronę na maksa. Okazało się, prawe ucho ma bardzo obrzęknięte. Jazda do weta (bo nie wiedziałam, czy to infekcja, ropa, wysięk jakiś mu się nie zrobił), który poinformował mnie, że jeśli obrzęk jest ciastowaty czyli przy mocnym ugniataniu ulega zmianie i wraca do pierwotnego stanu to jest to użądlenie przez owada. Podał mu jeden zastrzyk sterydowy i po 2 dniach obrzęk zniknął. Także pierwsza przygoda z żądłem w wieku 4 miesięcy 😀 Pozdrawiam!

opublikuj
D 7 maja 2020 - 14:56

Pierwsze słyszę, aby użądlenie szerszenia miało być zabójcze. W Polsce i dla zdrowego człowieka. “Szerszeń posiada około 0,26 mg jadu w swoim woreczku jadowym, a zatem aby wywołać śmierć człowieka musiałoby użądlić kilkaset szerszeni.”

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 8 maja 2020 - 14:36

Chyba, że ktoś ma alergię, albo użądlenie jest w okolicach szyji i twarzy i spowoduje opuchlizne utrudniającą oddychanie.

opublikuj

Pozostaw odpowiedź Musk i Amper Anuluj odpowieź