15Lip

Agility – prac domowych ciąg dalszy

Jeśli myśleliście, ze agility to takie hopsanie sobie po przeszkodach i że Wasz pies jest rewelacyjny, bo skacze nad kijem od szczotki, to się grubo mylicie. Ja myślałam, że Donner jest taki wspaniały, bo udało mi się nauczyć go naszego pseudo toru. Byłam z siebie niesamowicie dumna… a na szkoleniu okazało się, że jesteśmy dużo z tyłu za yorkami. Żadnym problemem jest nauczenie skakać psa przy nodze, czy wysyłać naprzód na przeszkodę w linii prostej. A ja byłam taka zachwycona naszymi osiągnięciami…  Jak wcześniej wspominałam tor agility nie jest wcale ustawiony w linii prostej. Zwroty i skręty pod kątem 90 stopni powiedzmy, że są dla bardzo początkujących psów. Ostatnio pokonywaliśmy mini tor z pięciu hopek i dwóch tuneli. Niby co to za problem? Tylko, że hopki są ustawione w linii prostej, a tunele pod kątem prostym w stosunku do nich. Zresztą pokażę Wam na rysunku.

Bez nazwy

Ten tor pokonaliśmy

Bezazwy

3cia hopka nas pokonała…

I jak teraz zaplanować biegnięcie z psem, by pokonał przeszkody w odpowiedniej kolejności? Nie wyłamał się i w odpowiednim momencie skręcił do tunelu, mimo, że logika nakazywała by biec naprzód przez hopkę pod kątem, która idealnie wprowadzi do tunelu? A jeszcze trzeba uważać, by nie wpaść na Pańcie, która nie wiedzieć czemu plącze się pod łapami i zabiega drogę…

SONY DSC

Ciasny zakręt w prawo ‚CIK”

W związku z tym doszły nam nowe prace domowe. Zadania z poprzednich lekcji ciągle obowiązują, czyli ćwiczenie zmiany z tym, że tym razem musimy wypracować, by pies puszczał przedmiot na słowo zmiana, nie widząc drugiego węzełka, a dopiero potem mu go pokazujemy. Dalej ćwiczymy obieganie przedmiotów z odpowiednimi komendami tylko na dwie ręce, w dwa kierunki i z dalszej odległości. W dalszym ciągu ćwiczymy ucieczkę, a przede wszystkim komendę zostań przy podpuszczaniu psa, że się mu ucieka, chowa, bawi zabawką, jednym słowem prowokuje. A pies ma siedzieć i dopiero na komendę okej puścić się za mną biegiem. Powiem Wam szczerze… – boję się tego momentu. Wiem, że Donner celowo krzywdy mi nie zrobi… ale jest niesamowicie nieuważny i zafiksowany na punkcie zabawek. Rzucając się tak za mną w pościg, nigdy nie mam pewności, czy nie chcący, lub ze zwykłego przyzwyczajenia po obronie, trafi zamiast w węzełek z moją rękę… Co powoduje spore ograniczenia w naszych treningach, bo on podświadomie wyczuwa mój stres i nie czerpiemy pełnej radości z takiej zabawy. Wprawdzie już nie chowam reki w ostatnim momencie, ale dalej nie mam 100% pewności, że wyjdę z tego cało. Dzięki Michał Doberman, za dobrą radę, w jednym z komentarzy! Ćwiczymy tak jak poleciłeś i póki co mam wszystkie palce, więc nie jest źle! Na pewno, swoim strachem prowokowałam psa, że nie uważał gdzie łapie, lub zabierając w ostatnim momencie rękę, nakręcałam go by za nią złapał, żeby jej nie zabierać. Jak zwykle błędy mojego psa wynikają z moich błędów.

SONY DSC

Ciasny zakręt w lewo „KAK”

Fajne ćwiczenie z ucieczki mieliśmy na zajęciach: pogoń przez tunele. Ustawiono nam dwa dłuuuuuugie tunele w linii prostej (na początku, potem już nie były w linii prostej, by utrudnić nam zadanie), po między tunelami była luka długości mniej więcej jednego tunelu. Ja zaczynałam uciekać, a Donner siedział, póki nie zwolniłam go komendą Okej wówczas, dostając komendę tunel, tunel musiał gonić za mną, chcąc odzyskać węzełek, ale przez tunele. Potem rozbudowaliśmy to ćwiczenie jeszcze bardziej, bo węzełek leżał na końcu drugiego tunelu, a ja miałam szybciej do niego dobiec i go zabrać niż pies. Wyobrażam sobie moją panikę w oczach, kiedy dorwałam węzełek jako pierwsza, a ułamek sekundy później, Donner wypadł z tunelu i też go złapał. Palec ucierpiał, ale obyło się bez krwi, choć trochę boli. Ale to nic, ktoś musi się w naszej rodzinie poświęcać dla edukacji… Dlatego rękawiczki żeglarskie wracają do łask… chcę mieć wszystkie palce na ślubie. A wystarczy mi, że jeden już ucierpiał nieodwracalnie w kontakcie z blenderem, a drugi na treningu siatkówki. Więcej inwalidów w palcach nie planuję.

SONY DSC

Dużo łatwiej by było gdyby Kłopot nie trenował z nami

Także to są rozszerzone prace domowe. Do których dochodzi oddawanie i BUM! Ale o tym innym razem.