4Lut

Pas z kieszeniami firmy Carpatus

Jakiś czas temu, a raczej dość dawno, dostałam do testów pas do biegania od firmy Carpatus. O naszej współpracy zaczęliśmy rozmawiać przeszło ponad rok temu, ale dopiero w tym roku pojawił się ten produkt i z dużym trudem zważywszy na pogodę i brak czasu rozpoczęłam jego testy.

Okres testów niestety nie sprzyjał treningom i od kiedy na dworze zrobiło się mokro (ale kiedy w ubiegłym roku było sucho?!) i zimno, zaprzestałam biegania, bo jest to niestety mocno ryzykowne – błoto, śliska trawa itp. Przy okazji przypominam o artykule jak biegać z psem by było to bezpieczne dla na i psa. Dodatkowo przy regularnym, ośmiogodzinnym dniu pracy, na tygodniu nie ma praktycznie szans na testy, kiedy wychodzi się z domu przed wschodem słońca, a wraca po zachodzie…

Mimo to przetestowałam dla Was pas najlepiej jak umiałam, mimo naprawdę niesprzyjających warunków…

Pas jest stosunkowo gruby i miękki. Przypomina pas, który jest w plecakach turystycznych i też na tej bazie został zrobiony. Dobrze dopasowany zapewnia komfort podczas ciągnięcia, jednak jeśli ktoś lubi zapinać pas luźniej, musi liczyć się z tym, że może podnosić się podczas ruchu do góry. Ja ze względu na to, że pas noszę na biodrach, które mam szersze niż pas miałam z nim ten problem, że notorycznie przy ruchu podsuwał mi się do góry i przekręcał na boki… Można to rozwiązać stosując paski między nogami, które mogą być do niego doszyte, ale bez tych pasków bieganie w nim jest mało wygodne, kiedy nagle podsuwa mi się niemal pod biust… Przy chodzeniu nie ma takiego problemu. Myślę, że wynika to z budowy pasa, który jest bardzo miękki, więc ciężko go na „sztywno” ściągnąć  i dopasować.

Z tyłu na pasie mamy dwie sakwy. Jedna przeznaczona jest na niewielką butelkę wody, druga zapinana – na drobne rzeczy lub chrupki. Prawdopodobnie w przyszłości będzie możliwość wymiennego stosowania sakw np. dwie na wodę lub tylko na drobne rzeczy. Z tyłu na pasie są jeszcze przewidziane „uchwyty” do wykorzystania w przyszłości np. na dopięcie karabińczyka czy woreczka na psie odchody.

W wersji, którą dostałam do testów, pas posiada tylko boczne pasy o bardzo dużej regulacji. Ogólnie sam pas też ma bardzo dużą regulację. Ja mam niemal maksymalnie ściągnięty, ale da się go powiększyć do bardzo dużych rozmiarów, dzięki czemu nawet więksi panowie będą mogli spokojnie z niego korzystać. Niestety po ściągnięciu pasa do moich rozmiarów ilość luźno wiszących pasków jest zatrważająca, fajnym rozwiązaniem byłyby gumki lub kieszonki w samym pasie, żeby można je pochować.

Klamra zapięcia pasa jest duża i dość konkretna. Należy też zwrócić uwagę na sporą ilość elementów odblaskowych, co przy obecnej porze roku, jest zdecydowanym plusem.

Fajnym rozwiązaniem jest karabińczyk. Przy pierwszym kontakcie wydaje się bardzo delikatny, wręcz plastikowy. Producent zapewnia, że jest bardzo wytrzymały i stosowany również do prowadzenia koni. Ja byłam trochę przerażona jego wizualną delikatnością, ale dzielnie podjęłam się testów zastanawiając się kogo zabije, kiedy strzeli. Czy Strzeli Donnera w tyłek, czy podbije mi oko. Jak zwykle (na szczęście) moje czarne wizje okazały się na wyrost i nic takiego się nie stało. Ale wracając do fajności karabińczyka. Jest bardzo specyficzny, zobaczcie na zdjęcia jak on działa!

Jedną ma niepodważalną zaletę – da się go bardzo łatwo wypiąć w przypadku wywrotki. Jednak wadą jest to, że może być łączony tylko z dedykowaną smyczą, która ma drugą część zapięcia. Więc kiedy biegam z dwoma psami, średnio mi się to sprawdza. A no właśnie, jeszcze smycz.

Do pasa była też dołączona smycz z amortyzatorem. Dodam bardzo delikatna smycz… Również dała radę, ale nie będę ukrywała, że zawsze podpinam do niej psa z lekkim przerażeniem, czy to już będzie ten dzień. Zdecydowanie dla mnie to wszystko jest wizualnie zbyt delikatne, przez co czuję się niepewnie. Dodam też, że podczas testów psy do startu były wypuszczane z ręki (więcej o bezpiecznych startach) i nie zdarzyło mi się by psy wyrwały za wiewiórką czy sarną, więc nie wiem jak sprawdzą się karabinki przy nagłym, bardzo silnym zrywie.

Większość naszych testów prowadzona była podczas treningów posłuszeństwa i spacerów, bo moje psy na spacery po lesie wyprowadzane są także na pasie i smyczy z amortyzatorem (jeśli nie na lince).

Do takiej aktywności kiszenie sprawdziły się świetnie. W sakwę na wodę wkładałam zazwyczaj zabawkę, natomiast w drugą sakwę w zależności od dnia – chrupki lub telefon i kartę do auta.

Niestety sakwy do biegania w moim przypadku się nie sprawdziły. Nie lubię biegać z dodatkowym obciążeniem i jedyne co wtedy mam ze sobą to telefon i kartę od auta. Ale myślę, że wszystko jest kwestią indywidualną. Dużo osób biega z butelką wody, więc taka sakwa będzie dla nich jak znalazł, tylko uwaga: jeśli pas się podniesie, możecie zacząć uderzać w butelkę łokciem. Na pewno pas świetnie sprawdzi się podczas dogtrekkingów i wypraw w góry lub dłuższych spacerów, nie jestem jednak przekonana czy jest idealny do biegania. Biegania, kiedy pies ciągnie, bo do biegania na luźnej smyczy nie widzę żadnego problemu. Ale to też jest wszystko kwestią indywidualną.

Wizualnie pas wygląda fajnie, choć nie mogę oprzeć się stwierdzeniu, że jest męski. Może ze względu na kolory, może ze względu na dość duże wymiary i masywność samego pasa. M. jest nim zachwycony i zaklepał go sobie jako swój. Producent deklaruje, że ma wiele wariantów kolorystycznych, więc może pojawi się jakiś bardziej babski, ale to też wszystko kwestia gustu i upodobań kolorystycznych.

Produkt oceniam dobrze. Myślę, że spełni oczekiwania osób, którym brakowało na rynku porządnych, wytrzymałych pasów z sakwami, a wiem z Waszych komentarzy, że potrzebujecie takiego pasa. Ja do biegania w nim przekonana nie jestem, przynajmniej przy moim sposobie biegania i przyzwyczajeniach. Ma kilka rzeczy do dopracowania, ale jako pas spacerowy dogtrekkingowy i na wyprawy w góry myślę, że sprawdzi się całkiem dobrze, bo czego nam więcej potrzeba na takie eskapady? Butelka wody i kieszonka na drobne rzeczy. Ciężko jednoznacznie wyszczególnić plusy i minusy produktu, bo to co dla mnie jest nie do końca dobrym rozwiązaniem dla innej osoby może być czymś idealnym i odwrotnie. Dlatego zamiast plusów i minusów wyszczególnię Wam główne cechy produktu, które pozostawię Wam do indywidualnej oceny czy będzie Wam to odpowiadało czy nie.

Cechy produktu:

  • Miękki, masywny wizualnie pas – przypominający pas z plecaków trekkingowych
  • Dwie sakwy – na wodę i drobne rzeczy
  • Duża możliwość regulacji obwodu
  • Masywna, mocna klamra
  • Wytrzymałe, ale bardzo delikatne wizualnie karabińczyki
  • Dużo odblasków
  • Wytrzymała, wizualnie delikatna smycz z amortyzatorem
  • Możliwość doszycia pasków dolnych

Ogółem: 231, dzisiaj: 1
  • Ola

    Jako pas do długich spacerów wydaje się jak najbardziej ok, przy bieganiu na pewno kilka rzeczy jest do dopracowania. Z dolnym paskami i może lepszym ułożeniem kieszonek byłby ok. My dłuższe dystanse biegamy z plecakiem, ale na krótsze takie rozwiązanie na pewno byłoby super. Będę obserwować firmę, skoro jest szansa na nowe wersje :).

    • Docelowo kieszonki chyba będą przepinane i będą różne warianty dostępne np. dwie sakiewki na rzeczy, albo dwie na wodę. Ja ogólnie je jestem zwolenniczką biegania z butelką wody, bo mi zawsze przeszkadza, gdzie by nie była. 🙂 Ale jeśli szykuje się dłuższy trekking, a nie chcę brać plecaka na butelkę wody to może być to niezłe rozwiązanie. 🙂

  • Paulina Pizoń

    Super, ze aktywujesz swojego psa w taki sposob, nie duzo osob to robi w Polsce, najczesciej spacery. Ja mieszkam w Szwecji i tutaj takie cos jest czesto spotykane. Ciesze sie ze w Polsce sposoby aktywowania psow tez juz sie rozwija 🙂
    Powodzenia dla Ciebie i psiaka <3 🙂
    Zapraszam do mnie, tez pojawia sie posty o psach dot. pobytu w Szwecji ale moze Cie zainteresuja 🙂

    MÓJ-BLOG

    • Myślę, że obecnie canicross i bikejoring w wydaniu amatorskim jest bardzo popularne w Polsce. W porównaniu do 4-5 lat wstecz kiedy zaczynałam i w Internecie praktycznie nie było o tym info – teraz większość psiarzy próbuje tego. 🙂