24Wrz

Witajcie na nowych Zamerdanych!

W końcu, po tygodniu prac technicznych Zamerdani wrócili do świata żywych! Odnowieni, odświeżeni, pełni nowych pomysłów i chęci do pracy dzięki Agencji Kreatywnej Panda Projekt.

Mam nadzieję, że przy obecnej kolorystyce będzie Wam przyjemniej czytać teksty, bo to było główną przyczyną zmiany. Na pewno sporo z Was zauważyło jakieś niedociągnięcia – pragnę Was uspokoić, to nie jest ostateczny wygląd. Wprawdzie jakichś drastycznych zmian już nie będzie, ale drobne będą się pojawiały cały czas, póki nie będzie idealnie. Tak wiem, wersja na telefon – też będzie zmieniona.

To cóż tyle słowem wstępu. Z ciekawostek:

  • Został dodany newsletter – także śmiało korzystajcie!
  • Blog, wszystkie kategorie i wpisy – znajdziecie na górnym pasku w zakładce „Blog”.
  • Archiwum wpisów jest w stopce.

Podczas zamknięcia bloga, na facebooku powstała grupa „Zamerdane Spotkania” mająca na celu zrzeszanie ludzi na wspólne spacery z psami problemowymi. Pies reaktywny, lękliwy, agresywny, „nieusłuchany” jest psem, z którym opiekun ma problem. Psem, na którego ludzie patrzą krzywo idąc drugą stroną chodnika. Psem, który z powodu zbytniej beztroski opiekunów innych psów z dnia na dzień popada w większe problemy. Stąd ta grupa, w której można umówić się na spacer z innym świadomym psiarzem, na zasadach, które obie strony zaakceptują. Choćby miało to być spotkanie polegające na 10 minutach wspólnego stania w odległości kilku metrów, czy spaceru na smyczy w dużej odległości. Ale dzięki takiej pracy, opiekun psa problemowego może bezpiecznie z nim popracować, w kontrolowanym otoczeniu, w obecności innego psa, który mu nie zagraża. Bez krzywych spojrzeń obcych i niepotrzebnych komentarzy. To główny cel grupy. Poza nim na grupie będą pojawiały się nasze plany wyjazdowe, żeby już nikt nigdy nie dowiedział się, że byliśmy w jego okolicy po fakcie. Szczególnie jeśli chce się z nami spotkać. Ale nie tylko my, bo wiele osób jest znajomymi z Internetu i chciałoby się poznać w rzeczywistości, a o swoim udziale w jednej imprezie dowiadują się często oglądajac zdjęcia. Informacja na grupie, że będzie się na jakichś zawodach, czy psiej imprezie ułatwi takie spotkanie.

Wzięłam sobie do serca wyniki ankiety, ale jestem mega wzruszona tyloma ciepłymi słowami, które przemycaliście w odpowiedziach otwartych. Dzięki! Jesteście wspaniali, aż chce się pisać dwa razy częściej! Na pewno poruszę większość tematów o które prosiliście i poprawię to co Wam przeszkadzało. 🙂

A na koniec trochę wyników ankiety:

Ponad 75% z Was bardzo lubi nasze zdjęcia, 13% uważa, że różnie z nimi bywa, a dla 12% z Was zdjęcia i ich jakość nie mają znaczenia. Niemal wszyscy uważacie, że moje testy są obiektywne, a ponad 35% ankietowanych kupiło produkt z powodu mojej recenzji, co więcej są zadowoleni z wyboru! Zaskoczyliście mnie natomiast w odpowiedziach na pytanie o wygląd bloga, bo ponad połowa (58,7%) z Was uważała, że był ok i nie było powodu do zmian, 23,1% był bez znaczenia, tylko 18,2% uważała go za uciążliwy… jej… aż się boję, co byście teraz powiedzieli. Całokształt bloga, tekstów, zawartych w nich informacji i social media oceniacie bardzo pozytywnie – ufff.

To cóż, kochani… Na dziś to tyle. Mam dla Was napisanych kilka tekstów, które będą się systematycznie pojawiały. O pracy z psem, o życiu psiary i życiu z psem, będą też w najbliższym czasie dwie recenzje – obroży FDT i książki o pozytywnym szkoleniu psów. Dodatkowo pojawi się relacja z Hard Dog Race, z warsztatów z psiej fotografii, na które wybieram się za tydzień i… za jakiś czas pojawi się relacja z blogerskiej wycieczki do zakładu produkującego moją ulubioną karmę. Czytajcie nas, bo będzie się działo!

  • Anna Kobylarz

    Mi tam poprzednio czarny mroczny klimat pasował 😉 ale ja tu dla tekstów jestem nie dla tęczy i jednorożców 😉

    • Ja też byłam bardziej za mhrrrrocznym klimatem, ale jak ma być lepiej czytać, to mogę i tęczę w nagłówku wstawić 😀

  • Ja już się przyzwyczaiłam do czarnego tła, więc teraz jest mi jakoś dziwnie. Ale znając życie za tydzień stwierdzę, że „przecież tak zawsze było” i mój umysł wyprze czarną wersję bloga. 😉

  • Agnieszka Łagoda

    Amelka i Drodzy Czytacze, proszę się ze mnie nie śmiać, bo pytanie może z pozoru się wydać głupie dla kogoś, ale dla mnie jest ważne… Licząc na wyrozumiałość pytam więc: czy mając dwa psy w domu nie macie problemu, aby wyjść na ćwiczenia na spacer tylko z jednym, zostawiając tego drugiego samego na jakiś czas? Czy nie pogarsza to ich wzajemnej relacji, nie budzi np. niezdrowej rywalizacji między nimi?
    Zauważyłam, że każdy z moich 2 psiaków zaczyna potrzebować (po wspólnym pół roku wspólnego wszystkiego) innych ćwiczeń na spacerze. Z Roninem musze wrócić do ćwiczenia spokojnej reakcji w interakcji z innymi psami, zaś Wika potrzebuje (co się nagle i zupełnie niespodziewanie okazało) szarpania, piłeczek i ćwiczenia z przywołania, które wielbi (i de facto nie potrzebuje, ale z czystej radości). Obawiam się tylko, czy po wspólnym spacerze popołudniowym, gdy wezmę jedno ze sobą na dwór, to czy drugie po pewnym czasie nie będzie „strzelać focha”… Nie dam rady każdego dnia wyprowadzać ich w systemie 2+1+1, więc planuję nieśmiało najpierw wspólnie, a potem każde ma swój czas ze mną co drugi dzień. Mam nadzieję, że nie pomyślicie, że zwariowałam z tym pytaniem…. i ktoś mnie zrozumie… 🙂 (PS. obydwa to psiaki ze schronisk, po dużych przejściach, a do tego jedno jest głuche 😉 )Pozdrawiam Was mimo wszystko bardzo serdecznie i słonecznie 🙂 aga

    • Ja mam ostatnio bardzo mało czasu na ćwiczenia, wiec prawie ich nie ma, ale kiedy ćwiczę to z jednym, a drugie w tym czasie siedzi w klatce, kojcu, przypalikowane do drzewa a potem zmiana. Ale ja robie krótkie sesje 15-20min nie wiecej niestety. Są dni że robię porządny trening tylko z jednym, zazwyczaj jest to Donner, a Ela wtedy zostaje w domu. Innym razem tylko z Ela jadę do miasta na psi spacer, a Donn zostaje. Przy 8h pracy dziennie (prawie 10h z dojazdami). Nie mam możliwości trenowania tyle ile bym chciała i jak bym chciala (nie mowie ile powinnam). Ale nie mogę też zmęczyć siebie, i zaniedbać męża spowodu psów, więc sprowadzam to do znosnego kompromisu – spacerów z elementami treningu w niezbędnym zakresie. 😉 a czy one bywają zazdrosne? Pewnie tak, ale w życiu nie ma łatwo. =P krzywda im się nie dzieje przez ten czas. 🙂

      • Agnieszka Łagoda

        Dziękuję za odpowiedź!!! Dodała mi otuchy. Zacznę, a zobaczymy, jaka będzie ich reakcja 🙂 Strasznie żałuję, że nie pojechałam na warsztaty foto… a bardzo chciałam. Kolejnych, o ile będą podstawy,.nie odpuszczę 🙂

        • Będę na pewno. Nie wiem czy podstawy, ale jak będziesz chciała to Ci mailowo na szybko powiem co było najważniejsze na podstawach i dasz radę na wyższym poziomie. 🙂