6Lis

30-dniowe WYZWANIE! Raz-Dwa-Trzy, odgonimy jesienną chandrę PIES i TY!

Listopad 06, 2015 Wychowanie psa 8

Jak wielu naszych psich znajomych tak i my podjeliśmy wyzwanie rzucone przez Pro-Canine. Miałam w planach robić krótkie podsumowania po każdym tygodniu wyzwania, ale ze względu na to, że najprawdopodobniej jutro jedziemy w góry i nie zamierzam szukać tam internetu, zresztą telefon też wyłączam, bo w górach jedyną elektroniką którą akceptuję jest aparat fotograficzny, w związku z tym podsumowanie pierwszych sześciu dni jest dzisiaj. Czy było trudno? Gdyby nie przeciwności losu (przeprowadzka, zatrucie Donnera) powiedziałaby, że było łatwo. Ale przezwyciężanie słabości i pokonywanie trudności to nasza specjalność, więc było ciężko. Ale daliśmy radę. Wszystkie zadania znajdziecie w linku do wydarzenia powyżej. A my pokazujemy jak pracowaliśmy każdego dnia i dzielimy się przemyśleniami.

ZADANIE nr 1 od Marty Muchy-Balcerek „NIC NIE MUSICIE – POBĄDŹCIE RAZEM”

[…]obserwujcie (ale nie wpatrujcie się nachalnie)! Naturalnie, miękkim wzrokiem, świadomie, oddychając przy tym wolno i głęboko patrzcie na swojego psa. Nie dotykajcie, nic nie mówcie. Obserwujcie, w jaki sposób leży: na którym boku, czy jest wyciągnięty, czy może zwinięty w kulkę, jak oddycha? Czy uszy są „nasłuchujące” a ciało gotowe do działania? A może Wasz pupil przysypia i jest zrelaksowany? Postarajcie się być „TU I TERAZ”.[…]

12191557_921036037970793_6904112192631295268_n

Zadanie nie było trudne, choć ledwo starczyło nam na nie czasu. Tego dnia przeprowadzaliśmy się z Lublina do Grójca. Więc najpierw odbyliśmy długą podróż, potem rozpakowywanie się, pierwszy spacer po nowych okolicach i to pytanie we wzroku psa: kiedy wracamy do domu?

Usiadłam na podłodze i po chwili cztery łapy przydreptały do mnie, wtulając się w moje nogi. Obce miejsce, tyle stresu… i ogródka nie ma. Siedzimy i myślimy jak to będzie. Po chwili Donner rozluźnia się i zasypia. „Będzie dobrze Donnerku” myślę sama nie będąc tego taka pewna.

ZADANIE nr 2 od Michaliny Muzalewskiej „AKCJA MOTYWACJA”

Motywacja – czyli co zrobić żeby psu chciało się chcieć  Podstawą jest dobra zabawa – Twoja i psa! […] Dzięki motywowaniu psa na jedzenie budujemy u niego większe zaangażowanie w pracę, uatrakcyjniamy jedzenie, a także wzmacniamy podążanie czworonoga za nami.[…]

motywacja

To zadanie wyjątkowo przypadło nam do gustu. Donner po zmianie metody pracy na szkolenie pozytywne, przeżywa drugą młodość i nie zawsze się słucha, ale kiedy chce pracować robi to z taką radością i energią, że od samego patrzenia na niego człowiekowi chce się uśmiechnąć. To nic, że niedokładnie; to nic, że mogłoby być lepiej – szczęśliwe łapki to coś co rekompensuje każdą niedoskonałość ćwiczenia.

ZADANIE nr 3 od Pauli Gumińskiej „Życie jest proste jak slalom „

Baw się na spacerze, nie bądź nudnym podawaczem smaczków, stawiaj wyzwania! Jest to sztuczka, która przyzwyczaja psa (bądź dopiero go tego uczy) do wyginania swojego ciała, może pomóc w uelastycznieniu, nauce skrętności – może planujecie rozpocząć przygodę z agility, gdzie czeka na Was slalom i ciasne skręty?  Jest to sztuczka odpowiednia dla szerokiego przekroju psich osobistości, nie obciąża nadmiernie organizmu, ale może go z powodzeniem rozruszać, wymusza zmianę łapy prowadzącej ruch (czyli równomiernie działa na całe ciało psa). […]

slalom

Kolejne można by rzec proste zadanie – w końcu slalom umiemy. Ale jeśli dojdzie do tego nieprzespana noc – Donnera dopadły dolegliwości żołądkowe i jak o 21 się zaczęło tak co godzinę bieganie w krzaczki tak trwało do wizyty u weterynarza około 10 z rana kiedy antybiotyk zaczął działać. 24 godziny głodówki, trochę zmęczeni i nie wyspani, ale trenujemy. Tylko jak to zrobić bez smaczków? Na zabawkę! Spore ryzyko, przy Donnerze u którego na widok zabawki pobudzenie zaczyna przekraczać czerwoną linie, ale działamy! Widać, że nie jest z psem tak źle, skoro stara się wyrwać mi zabawkę z rąk, a zmuszenie go do slalomu graniczy z utratą palców. Ale w końcu się udaje!

ZADANIE nr 4 od Joanny Kiełbasy „KONTROLA NA CO DZIEŃ”

[…]Dzisiejsze zadanie ma na celu obniżenie emocji psa w codziennych sytuacjach. Przećwiczymy sobie kontrolę przy drzwiach, przed wyjściem na spacer oraz podczas podawania posiłku.[…]

drzwi

Na początku pomyślałam – odpadamy dzisiaj. Nie mam serca po głodówce ‘droczyć’ się z psem przy jedzeniu. I nagledostałam olśnienia, uznałam, że to będzie bardzo dobre ćwiczenie, żeby pies nie nażarł się jak świnia, bo po niestrawności tylko skrętu żołądka nam brakuje. Umiejętność opanowania podczas jedzenia niezwykle nam się przydała podczas nauki sztuczki z trzymaniem jedzenia na nosie, kiedy to pies musi zachować spokój i skupienie i dopiero na komendę ‘okej’ może podrzucić i zjeść smakołyk. Choć powiem Wam, że ta sztuczka to pikuś, przy wczorajszym przegłodzeniu Donnera.

Druga część ćwiczenia ma u nas wiele wariantów. Po pierwsze drzwi – żeby pies nie wypadł jak głupi na klatkę schodową i całkiem dobrze nam to wychodzi. Gorzej już na samej klatce, kiedy to pies pędzi na złamanie karku po schodach. Ale z tym też pracujemy. Jeśli pies ciągnie nie idziemy. Wracamy na półpiętro, uspokajamy się i próbujemy dalej. Jeśli jest grzeczny schodzimy, jeśli nie – cofamy się. Żmudna, trudna praca, ale warto to przepracować. Podobnie ćwiczymy na spacerze, kiedy pies ciągnie do jakiegoś zapachu, zatrzymujemy się i dopiero jak idzie grzecznie podchodzimy go powąchać. Oczywiście nie zawsze da się pracować, czasem po prostu jest szybki spacer i się psu odpuszcza, jak wychodzi inna osoba to nasza praca zaczyna się od nowa, ale jest to bardzo dobry sposób na wyciszenie psa z wielu sytuacji.

ZADANIE nr 5 od Małgorzaty Woźniak „UŻYJ NOSA”

Dzisiejsze zadanie ma na celu uruchomienie nosa, jak i również jest to idealna praca nad wzmocnieniem pewności siebie. Przygotujcie kocyk lub stary ręcznik, coś w co będziemy mogli schować smaczki. Smaczkami może być nawet najzwyklejsza sucha karma – odważona z dziennej porcji Waszego psa. Jeśli macie psa niejadka – dodajcie pokrojone kabanoski czy coś, co będzie dodawać zapachu i kusić Waszego psa.[…]

szukaj

Zdecydowanie jest to coś co uwielbiamy. I choć trop nie jest naszą mocną stroną ze względu na to, że Donner długo nie potrafi się skupić i szybko się nudzi, to poszukiwania w domu uwielbia. Wprawdzie nie bawimy się na smaczki, które często poprostu go nie interesują, tylko na chowanie zabawki, ale zasada jest podobna. Pół godziny takiej zabawy na myślenie i pies jest tak zmęczony jakby był na długim spacerze. Super zabawa, kiedy nie mogę zapewnić psu wybiegania się lub wybawienia na dworze.

ZADANIE nr 6 od Magdaleny Łęczyckiej „KIC”

KIC czyli szybki siad z waruj[…]

kic

Tego nie umieliśmy i nie umiemy dalej, ale ćwiczymy. Zawsze zastanawiało mnie jak psy do OBI robią to tak szybko i skocznie. Wiedziałam w teorii całkiem sporo jak to robić, ale w praktyce, było zdecydowanie gorzej. Kic z siadu wychodziło nam nieźle, choć Donner w swojej nadgorliwości chciał robić ‘poproś’ wykonał przy okazji kilka innych sztuczek licząc na to, że mnie przekupi. Ale byłam twarda i się nie dałam. Sporym problemem była też mała ilość dywanów w wynajmowanym mieszkaniu, więc pies szybko zaczynał się ślizgać, ale będziemy to trenować też na dworze. Natomiast kic z waruj nie było już takie proste jak mogło by się to wydawać. Owszem kic poprawił nam szybkość podnoszenia się, ale ciągle nie jest na raz. Ale spokojnie wypracujemy to. Przynajmniej wiemy już jak. Tylko trzeba pilnować, by Donner leżał na sfinksa, bo ciężko usiąść na jednym pośladu z taką energią. Troszkę obawiam się wprawdzie o kręgosłup mojego przegubowego owczarka, bo nie chciałbym żeby coś mu ‘strzyknęło’ w kręgosłupie przy takiej zmianie pozycji, ale sztuczka jak najbardziej do wyuczenia i przepracowania. Czyli wyzwanie podjęte, a efektami pochwalimy się za jakiś czas.

To by było na tyle jeśli chodzi o pierwszy tydzień? A Wy podjęliście wyzwanie? Jakie są Wasze wrażenia? Żałuję trochę, że w górach mogę nie być na bieżąco z wyzwaniami, ale znając M. to on nie wyrzeknie się internetów i będzie sprawdzał, co mamy dziś przećwiczyć. Bo choć podśmiechuje się z nas, to jednocześnie nadzoruje i bardzo mocno wspiera. Bo Donner jest jego pierwszym psem i choć wstyd mu się do tego przyznać to bardzo kocha tego nazego futrzaka.

  • Joanna Juszczel

    Ale super. Podziwiam Cię, bo jak ja bym miała takie przeciwności losu, pewnie Lolce bym odpuściła 🙂 my wyzwanie też podjęliśmy, dodatkowo z małym łobuzem, który jest u nas na tymczas i nawet fajnie nam to wychodzi i na pewno z dużą korzyścią dla młodego, bo Lolka jak na razie sporo umie.

    • Młody się szybko od niej nauczy 🙂 Ale najpewniej tych rzeczy których byś nie chciała, bo te złe zawsze najszybciej się uczą 😀 Ale co dwa psy to nie jeden 😉

  • Miło popatrzeć jak Donner chce i uwielbia się uczyć. Ale i tak wygrał nos wtulony w Ciebie w nowym mieszkaniu 🙂 U nas też jest szukanie zabawek – jedna z ulubionych zabaw Bony (oprócz pudełka niespodzianki ze smakołykami), nauka spokojnego wychodzenia za drzwi i miska, ale ta ostatnia jest opanowana do perfekcji, bo ćwiczona od maleńkości. Gratuluję realizacji wyzwania 🙂

    • U nas oanowanie i kontrola emocji od małego jest największtym problemem, ale to też duża wina mojego zaniedbania i nieumiejętnego podejścia do tematu. Na szczęście powoli wychodzimy na prostą 😉

  • Wielu właścicieli, dla których posiadanie psa to tylko karmienie i spacer ze 2 razy dziennie powinno to zobaczyć i wprowadzić. Ja psa niestety nie mam ale chętnie bym wzięła udział w takim wyzwaniu. Bardzo ciekawie przygotowane 😉

    • Organizatorzy się postarali, dając tak urozmaicone zadania, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Największym problemem właścicieli psów to ‚posiadanie psa’. Tak jak piszesz mają psa i praktycznie na tym koniec. No ale każdy żyje tak jak chce, tylko szkoda, że nie którym nie chce się nic zrobić z tym swoim psem.

      • Jestem z małej miejscowości i nigdzie nikogo ćwiczącego coś z psem nie widziałam praktycznie. Jak kiedyś w Gdańsku widziałam jak ktoś trenuje posłuszeństwo z labradorem byłam w tak pozytywnym szoku.. 😉 Dla mnie to jest najlepsze w posiadaniu psa żeby go czegoś uczyć, znajdować jakieś ciekawe zajęcia, w ogóle spędzać czas z tym stworzeniem. Głaskać i przytulać można pluszaki a taniej wyjdzie 🙂

        • „Głaskać i przytulać można pluszaki a taniej wyjdzie” muszę zapamiętać to zdanie 😉 Też niedawno przeprowadziłam się do niewielkij miejscowości i mam wrażenie, że robimy za okoliczną atrakcję, a dla niektórych chyba nawet cyrk na kółkach. Ale cóż poradzić 😉