Strona główna Nasz punkt widzenia Ah, ten wyjątkowy produkt…

Ah, ten wyjątkowy produkt…

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl

Chodząc po targach nie ukrywam, że czerpię wielką przyjemność z poznawania nowych produktów w tym przede wszystkim karm oraz rozmów z producentami lub częściej dystrybutorami. Niestety w większości przypadków pomimo wielkich chęci dowiedzenia się czegoś konkretnego o ich produkcie, nie jestem w stanie wyciągnąć od nich, żadnych wartościowych informacji poza wyuczonym na pamięć tekstem o zaletach karmy, który sprzedają przedstawicielom sklepów zoologicznych i nieświadomym konsumentom. Teksty, które są tak standardowe i oklepane, że niemalże dla każdej karmy brzmią tak samo, a zmienia się tylko pochodzenie i nazwa… Nie mówię, że to źle, może to się i dobrze sprzedaje, ale zaskakujące jest, że kiedy proszę o jakieś konkretne szczegóły czy informacje, które mają wyróżniać karmę i o których wspomina przedstawiciel zderzam się ze ścianą, bo wyuczona formułka nie przewidywała doprecyzowania chwytliwych haseł reklamowych.

Zazwyczaj rozmowa wygląda następująco – wysłuchanie wyrecytowanego jak wierszyk tekstu pełnego chwytliwych zwrotów i pożądanych przez konsumenta określeń o zaletach karmy, skąd jest, co ją wyróżnia i w ogóle dlaczego warto ją kupić. W większości przypadków informacje nie wybiegają poza zakres wręczonej nam ulotki, potem następuje prezentacja pełnej gamy smaków i innych produktów, a następnie zapada, pełna napięcia cisza i oczekiwanie czy kupimy próbkę karmy czy nie. A my bardzo chętnie kupimy, ba nawet więcej – porozmawiamy o oferowanej nam karmie. Wtedy ku rozpaczy dystrybutora zaczynamy dopytywać, w końcu tyle superlatyw usłyszeliśmy o produkcie… a słysząc „słowa klucz” na których nam zależy i które warunkują wybór karmy, nasza dociekliwość nie powinna nikogo dziwić, wszak sam przedstawiciel mówił, że właśnie to wyróżnia jego produkt.

70% mięsa

– Mówi Pan, że karma ma 70% mięsa, a dlaczego nie ma procentowego składu?
– Bo według prawa nie jest wymagany.
– A nie uznał Pan, że lepiej byłoby wyjść na wprost oczekiwania klientów i go podać?
– Ale według prawa nie jest wymagany.
– Ja wiem, jednak osobiście wolałabym kupić karmę w której znam procentowy skład. Ile jest mięsa i jakiego, jakie są podroby czy inne elementy… ile zbóż. Łatwiej też by było przeciętnemu klientowi to zrozumieć, bo nauczony jest czytać etykiety żywności, więc dlaczego nie stosować czytelnego, analogicznego zapisu?
– Bo prawo nie wymaga, Ale nasz skład według pani jest za mało szczegółowy? My mamy minimum 70% mięsa!
– Ale w składzie jest “mięso i produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego” bez procent, to skąd mam wiedzieć, że jest 70% mięsa? I czy to 70% mięsa to w mięsie i produktach pochodzenia zwierzęcego, czy 70% w całej objętości karmy i czy to 70%  to czyste mięso z mięśni, czy mięso wraz z podrobami, produktami ubocznymi?
– 70% – mięso, podroby, produkty kat. 3, czyli wszystko to czego nie jedzą ludzie, ale dalej można użyć, czyli wie pani: mięso, wątróbki, mięsne pozostałości z rozbioru, kości itp. – wszystko co potrzebne psu, to bardzo dobrze zbilansowana karma.
– Aha… Ale dalej nie jestem przekonana, co do tych 70% mięsa… Bo o tym mi pan mówi i jest na ulotce, ale nie w składzie…
– No jest. A w tych procentowych składach, to każdy może sobie wpisać, co mu się podoba.
– Aha… no to w sumie tak jak w ulotkę…

Karma Ekologiczna

– Karma jest ekologiczna? Składniki organiczne! Wow, a macie certyfikat?
– Tak, oczywiście mamy.
– Wow! Super, bardzo ciężko go uzyskać w Europie na karmy dla zwierząt domowych! Fajnie, że Wam się udało! Znajdę gdzieś na opakowaniu oznakowanie?
– Na pewno!
<Szukamy>
– Chyba nie ma…
– Zapytam kolegę, on wiem, bo nie chcę wprowadzić Pani w błąd. <Czekamy> Zapytamy producenta i odpowiemy na maila.

Brak GMO

– Nasza karma ma tylko i wyłącznie składniki bez GMO.
– Macie to potwierdzone badaniami, certyfikatem?
– Musimy zapytać koleżankę. Tylko ona mówi po angielsku, to nie problem? (Choć wyczuwam w głosie nutkę nadziei, że jednak problem).
– Nie ma spawy […] Macie to potwierdzone badaniami, certyfikatem?
– Tak oczywiście mamy.
<przeglądanie ulotki> Prosimy o jakieś szczegóły, ale niestety nic więcej poza tym, że na ulotce jest grafika przekreślonego GMO, nie dowiadujemy się, czy to takie same wymagania jak na produkty ludzkie, czy na pasze czy inne, czy to po prostu badania, może jakiś certyfikat czy coś innego (cokolwiek). Właściwie nic poza tym, że mają fajne, chwytliwe infografiki w ulotkach i pani mówiąca po angielsku tak twierdzi.

Nie wspomnę już o karmach o super składzie, tak innowacyjnym i mega-mega, że zawierają całe 12% mięsa. I kurczę nie wiem co o tym wszystkim myśleć. O nieuczciwych praktykach dystrybutorów pisałam rok temu. Po ostatnich wizytach na targach jestem jednak daleka od stwierdzenia, że ludzie z którymi rozmawiałam działali celowo, bardziej jest to po prostu niewiedza i brak zainteresowania produktem, który oferują. Ale ciężko mi zwrócić większą uwagę na karmę, kiedy przedstawiciel nie jest w stanie odpowiedzieć na moje pytani, a właściwie powiedzieć mi nic ponad to co znajduję w ulotce. Ciężko uwierzyć mi w rewelacyjny skład, kiedy zapis utrudnia zrozumienie i mam wierzyć na słowo panu na stoisku, który nawet do końca nie wie jak wygląda produkcja karmy, którą sprzedaje. Fajnie, że pojawia się tyle nowych karm, fajnie że producenci zwracają uwagę na skład i pochodzenie surowców, że podnoszą jakość produktów, ale jeśli czymś się chwalą jako wyróżnikiem na tle innych produktów to powinni umieć o tym opowiedzieć i mieć w ogóle pojęcie o czym mówią. Same hasła może są i chwytliwe, może zainteresują przeciętnych Kowalskich i właściciela sklepu zoologicznego. Ale kiedy ja szukam faktycznie karm, gdzie te modne hasła są dla mnie wyróżnikiem jakości, oczekuję merytorycznej rozmowy z przedstawicielem, który potwierdzi lub obroni zapisy w ulotce. Bo obecnie wszystkie karmy są: najwyższej jakości, z dużym udziałem mięsa i ekologiczne oraz bez GMO (w opinii dystrybutora / przedstawiciela), więc dopytywanie to nie jest złośliwość z mojej strony, tylko próbą wyłuskania z tych wszystkich idealnych karm faktycznie tych najlepszych, których warto spróbować, czy podjąć współpracę. A jest całkiem spora rzesza firm, która przebrnęła przez naszą dociekliwość i dzięki temu (oraz jakość) ich produkty zostały z nami praktycznie na zawsze. Także moja rada – kiedy się czymś chwalicie, sprawdźcie czy to prawda i… dowiedzcie się co to jest – to o czym mówicie –  dla własnego komfortu rozmowy z klientem.

Ogółem: 378, dzisiaj: 1
4 komentarze
0

You may also like

4 komentarze

Karolina od niuchacza 24 kwietnia 2019 - 18:46

Ojjj tak! To jest mega słabe i niestety mysla ze złapią na to każdego psiarza ale coraz więcej osób wie jak czytać etykiety!

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 24 kwietnia 2019 - 19:35

Mam nadzieje, że coraz więcej osób będzie po prostu po ludzku podchodziło i rozmawiało. Że będą się dopytać, dyskutować – poznawać produkty. Bez złośliwości i wytykania błędów. Mamy coraz bardziej świadome społeczeństwo i tylko tym możemy zmienić podejście niektórych. Bo nie chodzi o to by negować produkty o gorszym czy innym składzie, bo dla każdego jest miejsce na rynku i każdy znajdzie swoją grupę odbiorców, tylko by pokazać, że na byle kit już niewiele osób się łapie i trzeba iść do przodu wychodząc na wprost oczekiwaniom klientów, a nie przekonywać ich, że kiedyś było fajniej. 🙂

opublikuj
Dominika 8 maja 2019 - 17:24

Odnosząc się do tego co napisałaś na końcu, jakie firmy zdobyły Twoje zaufanie i które możesz polecić z czystym sumieniem? Pytam, ponieważ mam psiego niejadka, który na chwilę obecną je tylko Acane. Ja osobiście nie jestem z niej zadowolona, więc szukam alternatywy, która spodoba się mi i mojej springerce.

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 8 maja 2019 - 19:12

Moje psy są na suchej karmie Belcando – Donner: Ocean GF, Elza: Salmon GF. Do jesieni urozmaicałam im to czasami karmą mokrą Belcando Super Premium i Single Protein. Ale od kilku miesięcy z puszek kupuję TopStein FreshFarm. Warto też zwrócić uwagę na Belcando MasterCraft, według mnie najlepsza z karm, które do tej pory poznałam.

opublikuj

Zostaw komentarz