Strona główna Testy i recenzjeSmycze, obroże, szelki i kagańce Szelki V-Trek – nowości od Sali.pl na nowy rok.

Szelki V-Trek – nowości od Sali.pl na nowy rok.

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl

W nowym roku przychodzę do Was z nowymi produktami Sali.pl – polskiego producenta sportowego sprzętu zaprzęgowego i turystycznego dla psów. Dziś pokaże Wam szelki V-Trek oraz smycz z amortyzatorem i dodatkową rączką, oraz nowym modelem karabińczyków.

Jak wiecie, produkty Sali.pl towarzyszą mi nieprzerwanie od 2015 roku i choć wymieniam modele szelek i pasów w zależności od stopnia zużycia i potrzeb, jestem wierna tym produktom, bo według mnie mają najlepszy na rynku stosunek jakości do ceny, a szeroki asortyment zaspokoi potrzeby niemal każdego opiekuna psa niezależnie od tego, czy jest sportowcem, czy turystą amatorem.

Szelki V-TREK

Szelki V-Trek to szelki turystyczno-sportowe idealnie nadające się na dłuższe spacery i górskie trekkingi, kiedy psy ciągną nas na pasach, jak również sprawdzą się na niezobowiązujące przebieżki. Z kształtu i budowy przypominają H-Treki, jednak główną różnicą pomiędzy tymi modelami jest to, że H-Treki są rozpinane w obręczy szyi, a V-Treki nie. Ma to swoje plusy i minusy. Największym plusem jest to, że przy psach silnych i wyrobionych zapięciach model V-Trek nie będzie się rozpinał w szyi. Jednak jeśli pies ma problem z zakładaniem szelek przez głowę, a my nie trafiliśmy idealnie w rozmiar, V-Treki uniemożliwią rozpinanie i regulację tej części.

Jak dobrze dobrać rozmiar szelek dla psa i jak założyć je bezstresowo dowiecie się z filmów na końcu tekstu.

Jako że szelki H-Trek opisywałam Wam dość szczegółowo w tym wpisie, w tym tekście skupię się na różnicach pomiędzy tymi modelami. Sama V-Treki testuję od dwóch miesięcy i na razie byliśmy na kilku trekkingach w Kampinosie i Poleskim oraz na kilku dłuższych spacerach, tak w H-Trekch chodziliśmy codziennie nieprzerwanie od dwóch lat, i jak zobaczycie na zdjęciach, gdzie porównuję te modele, to poza tym, że H-Treki są brudne, to nic im się przez ten czas nie stało, mimo że zrobiły z nami tysiące kilometrów przez te dwa lata, były kąpane w rzekach i jeziorach, brały udział w Hard Dog Race i są dalej w naprawdę w dobrym stanie.

Pierwsza różnica jest oczywiście w możliwości rozpinania i regulacji obręczy szyi. H-Treki ją mają, V-Treki nie. Dodatkowo V-Treki mają węższe paski, szczególnie jest to widoczne w obręczy wokół szyi i pasku pomiędzy łapami. Szelki różnią się także w przeszyciu pod szyją i ku mojej rozpaczy V-Treki nie mają z przodu kółeczka. Kółeczko w H-Trekach było idealnym miejscem do podpięcia identyfikatora i światełka i tego najbardziej zabrakło mi w nowym modelu, bo jest to mega praktyczne. Węższe paski i brak rozpinania w szyi powoduje, że szelki lepiej się układają i nie są wizualnie takie ciężkie jak H-Treki.

Jeśli chodzi o tył i długość szelek, jak i same rączki, to te dwa typy nie wiele się od siebie różnią. Może V-Treki są 1-2cm dłuższe, ale niemal tylko tyle, by kółeczko na plecach w całości mieściło się na tyle szelek. V-Treki na wszystkich zakończeniach są wykończone owalnie (w półkole), a H-Treki na kwadratowo. Także to są wszystkie różnice pomiędzy H-Trekami i V-Trekami. Dla mnie V-Treki wypadają zdecydowanie na plus, zarówno wizualnie, jak i pod kątem wytrzymałości (u nas po dwóch latach rzepy w H-Trekach wyrobiły się i szelki potrafiły rozpinać się w szyi), jednak zdecydowanie brakuje mi w nich przedniego kółeczka – niby duperela, ale jestem osobą, które ma obsesję na punkcie oznakowania psów, a umieszczenie z przodu identyfikatora i światełka, które mogę na plecach niechcący zerwać smyczą, było rozwiązaniem idealnym. Także zapowiada się u nas kolejne dwa lata z V-Trekami, a H-Treki zostawię na bardziej brutalne wyprawy, takie na wykończenie ich.

Smycz z amortyzatorem: stare – nowe odkrycie

Drugim produktem, który chcę Wam dzisiaj pokazać to smycz z amortyzatorem. Niby standard, a jednak ma w sobie kilka modernizacji. Pierwszą jest dodatkowa rączka tuż nad karabińczykiem, który dopinany jest do psich szelek. Zapytacie, po co ta rączka, przy szelkach z uchwytem? A no po to, że mniejsze psy, takie jak Ela, kiedy łapie się za rączkę w szelkach i chce się je kawałek przeprowadzić w ten sposób, chcąc nie chcąc podnosi się psa (lub przód psa) w powietrze, przez co jest to dla niego nie komfortowe, dla nas niewygodne, dodatkowo poprzez napięcie wzmacnia się zachowania agresywne i próby wyrwania się, bo nie da się zachować tzw. Luźniej smyczy. Smycz z rączką pozwala na przeprowadzenie psa blisko siebie bez zbędnego podnoszenia go, czy też napinania smyczy, jednoczenie pozwalając na pewny chwyt, bez plączącej się linki, czy też ryzyka złapania za amortyzator, który nam się rozciągnie i nie uda nam się przytrzymać psa przy sobie.

Kolejną zmianą jest rodzaj karabińczyków. Do tej pory miałam karabińczyki mosiężne, bo zdarzyło mi się, że zwykły karabińczyk potrafił puścić. W nowych smyczach dostałam karabińczyki aluminiowe AL86 (czarne – warto zwrócić uwagę, że całe okucia i kółeczka w smyczach są czarne). Karabińczyki zapinane są inaczej niż standardowe, ponieważ nie ma „dzyndzelka”, który trzeba pociągnąć w dół, tylko mają zabezpieczającą „kieszonkę”, którą należy przekręcić, aby rozpiąć i zapiąć karabinek (po zwolnieniu – puszczeniu palcami – karabinek automatycznie się zamyka). Jak zwykle ma to swoje plusy i minusy. Przy dwóch psach, które podpinam do jednego pasa, jest to rozwiązanie wyjątkowe bezpieczne, bo nawet kiedy smycze się poplączą, nie ma szans na samoczynne rozpięcie się karabinków o siebie. Jednak… kiedy odpinam psy do zdjęć i rzucam smycze na ziemię istnieje ryzyko, że w mechanizm dostanie się piach, przez co będzie problem z rozpięciem ich. Coś za coś.

Ostatnią rzeczą, którą chciałam się z Wami podzielić, jest zużywanie się smyczy z amortyzatorem, a właściwie samego amortyzatora.

Jak często wymieniacie taką smycz?

Pewnie tak jak my – nigdy, póki nie ma uszkodzeń wykluczających ją z dalszego użytkowania. A to błąd! Dopiero kiedy założyliśmy nowe smycze, nagle zdaliśmy sobie sprawę, jak bardzo zużyte i wyrobione mamy amortyzatory w starych smyczach, mimo że ciągle się jeszcze rozciągały. My nasze smycze codziennie używaliśmy od 2017 roku, to jest trzy lata. Trzy lata codziennych spacerów na pasach, biegania i wypraw w góry. Nie wiem, jaki jest optymalny żywot smyczy, ale już wiem, że trzy lata to zdecydowanie za dużo. Powiem Wam, że nieporównywalnym komfortem dla kręgosłupa było zapięcie psów na nowe smycze, kiedy nie było czuć żadnego szarpnięcia. Kiedy smycz naprężała się delikatnie i miękko nie powodując szarpnięcia, nawet przy niespodziewanym zrywie psa. Także zachęcam Was do systematycznego wymieniania smyczy z amortyzatorem, choć wiem, że wyrzucanie „dobrej” smyczy może wydawać się zbędnym widzimisię, jednak dla zdrowia i bezpieczeństwa kręgosłupa, jak i komfortu psa oraz samych wypraw warto kupować raz na jakiś czas nowe smycze. Wypróbujcie, a poczujecie niesamowitą różnicę.

Myślę, że na tym mogę skończyć tę recenzję. Nowe produkty Sali.pl jak zwykle są rewelacyjne i bez żalu zamienię dotychczasowe modele na nowości. Polecam je Wam nieustannie z całego serca, bo sama stale z nich korzystam i jak podkreślałam to wiele razy – jest to najlepsza recenzja sprzętu. Że jest cały czas przez nas używany, możecie oglądać go na zdjęciach z różnych wypraw i codziennych spacerów niezależnie od miejsca pory dnia czy roku.

Szelki w praktyce, czyli na naszych wyprawach, możecie stale oglądać codziennie na naszym Instagramie i Facebooku, a do tej pory pokazywałam Wam je podczas wyprawy do Kampinosu i Poleskiego.

A poniżej obiecanie filmy:

Ps. Omawiany w filmie model Y-trek to opisywany V-trek. Niestety podczas pisania scenariuszy do filmów tak sobie napisałam V, że na drugi dzień odczytałam to jako Y (brawo dysgrafio) i tak już powtórzyłam to w filmie.

Ogółem: 167, dzisiaj: 2
2 komentarze
0

You may also like

2 komentarze

Wiktoria 5 stycznia 2021 - 11:06

Jak zamawiałam speedy, patrze kilka dni później a wyszły H – treki. Ostatnio sobie myśle żeby suczce kupić nowe szelki bo ma jedne to myślałam trochę o H – trekach to wychodzą jakieś kolejne
Ostatnio zaczynamy biegać (donek) ze speedami i pas i smycz od trixie. Jak zaoszczędzę to kupię jakąś nową smycz. Może lepiej będzie biegać.
Na niektórych zdjęciach Elza wygląda jak by była do czegoś zmuszana

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 7 stycznia 2021 - 17:23

Tak często to one się nie zmieniają Średnio wychodzi coś nowego raz na dwa lata. A Ela cóż, ostatnio na większości zdjęć ma zdegustowaną minę, szczególnie jak siedzi między owczarkami, bo to uwłacza jej godności.

opublikuj

Zostaw komentarz