Strona główna Gdzie na spacer Zalew Sulejowski i Skansen rzeki Pilicy – na weekend z psem

Zalew Sulejowski i Skansen rzeki Pilicy – na weekend z psem

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl

W zaszły weekend wybraliśmy się z Panem Mężem na poszukiwanie miejscówek do żeglowania w trochę bliższej odległości niż Mazury i Solina. M. zajarany na punkcie żeglarstwa nie mniej niż ja po pierwszym rejsie morskim na chwilę obecną planuje wakacje pod żaglami opcjonalnie krótkie wypady na sobotę lub niedzielę na łódkę. I tak wodząc palcem po mapie, M. zadecydował, że jedziemy obejrzeć Zalew Sulejowski, który według chwytliwych nagłówków miał w tym roku wyschnąć.

Oczywiście jak to z prasą bywa i jak to bywa z dobrze wykadrowanym zdjęciem, Zalew wcale nie wysechł. Okej – było może mniej wody, ale nie na tyle, by była tam jakaś klęska, a i pasjonaci żeglarstwa się znaleźli, żeglując sobie w najlepsze, bynajmniej nie po piasku.

Nasza wycieczka nie mogła być jednak pozbawiona merdających ogonów. Więc psy pojechały z nami, a my poza oczywistym celem podróży postanowiliśmy połazić z kundlami po okolicy.

Niebieskie Źródełka

Pierwszym etapem naszej sobotniej wycieczki był spacer po Niebieskich Źródełkach. Fajna parkowa trasa prowadząca wzdłuż czyściutkiej, przejrzystej wody, której załamane promienie światła nadają niesamowity błękitny kolor. Pierwsza część trasy wiedzie przez park do licznych punktów widokowych. Po około kilometrze może ciut więcej park się kończy. My jednak postanowiliśmy pójść dalej i obejść źródełka na około. Wzdłuż rzeki i rozlewisk wiodła prawie nieuczęszczana leśna ścieżka, którą obeszliśmy źródełka dochodząc z powrotem do części parkowej. Zaliczyliśmy je trochę biegiem, mając przed sobą jeszcze sporo rzeczy do obejrzenia i żałuję, że w paru miejscach nie zatrzymaliśmy się na dłużej, bo widoki zapierały dech w piersiach…

Skansen rzeki Pilicy

Po drugiej stronie Niebieskich Źródełek, przy parkingu, na którym zostawiliśmy samochód, znajdował się nieduży Skansen Rzeki Pilicy, który okazał się bardzo psiolubnym miejscem. Fajnym rozwiązaniem było wyłączenie niektórych zabytków pfff… miejsc (tak lepiej brzmi) z dostępności dla psów. Myślę, że to bardzo dobre rozwiązanie – zamiast blokować cały skansen, wyłączyć poszczególne atrakcje. W samym skansenie wielu eksponatów nie było… młyn, trochę militariów, zabytkowy dworzec kolejowy, mimo to bardzo fajne miejsce.

I tu muszę poruszyć kwestię psiolubności, bo po raz kolejny jestem zdania, że takie obiekty powinny przyjmować opłatę za wstęp psa (tu pies wchodził z darmo). Jednak nie każdy opiekun psa potrafił to docenić, o czym świadczyły pozostawione, niesprzątnięte kupy… Na prawdę patrząc na to, jestem zdania, że takie miejsca powinny brać opłatę za psa, a w zamian za to wyposażać psiarzy w psi pakiet…bo widać to, że po psie należy sprzątać nie jest oczywiste dla wszystkich, ale w oczywisty sposób wpływa na postrzeganie psów w przestrzeni publicznej…

Wracając jednak do sedna. Skansen, choć malutki chyba był dla mnie najfajniejszym punktem wycieczki. Raz dlatego, że uwielbiam oglądać wszelkiego rodzaju czołgi, samochody bojowe czy działa (o okrętach i samolotach z czasów wojen nie wspominając). Ah, nawet nie wiecie, jak ja lubię takie skanseny i muzea! Czołgi, schrony, działa… no po prostu militaria! Mogłabym tam cały dzień siedzieć! Inną kwestią jest to, że od bardzo dawna marzyło mi się zdjęcie Donnera z czołgiem. No wiecie – owczarek niemiecki i czołg, jak nie mieć takiego zdjęcia w rodzinnym albumie. No i mamy to!

Zalew Sulejowski

Ostatecznie dotarliśmy nad Zalew. Wycieczka polegała na objechaniu go autem dookoła, zatrzymując się przy fajniejszych miejscach i zatoczkach na krótkie spacery, by rozeznać się w linii brzegowej, okolicznych portach i niewątpliwych urokach tego miejsca.

Na jednym z popasów zrobiliśmy szybkiego grilla i poszliśmy na kilkukilometrowy spacer sosnowym lasem, zasyfionym śmieciami tak, że aż obrzydliwym było po nim spacerować… Co nie zmienia faktu, że gdyby nie pozostałości po ludziach to miejsca były niesamowite.

Na zakończenie dojechaliśmy na punkt widokowy przy rozlewiskach rzeki Pilicy, gdzie nacieszywszy oczy pięknymi widokami i rzeczną przyrodą wsiedliśmy w auto objeżdżając Zalew z drugiej strony i wróciliśmy do domu.

To była fajna, całodniowa wycieczka, która zmęczyła nasze psy nie mniej niż nas. My poznaliśmy nowe miejsca i zorganizowaliśmy aktywny spacer, gdzieś gdzie nasze psy jeszcze nie były. Zaliczyliśmy pierwszego i zarazem ostatniego grilla w tym sezonie i poznaliśmy (mam nadzieję) nowy akwen do żeglowania.

No i muszę na koniec wspomnieć i pochwalić Donnera! Ciężka praca, którą w niego włożyłam w ciągu ostatnich lat, owocuje! Pies ani razu nie wybuchł, ani razu nie dał się sprowokować. Ani w skansenie, przy rodzinach z dziećmi i prowadzonymi przez nich psami, ani przy rowerach na trasie wokół Niebieskich Źródeł, ani na punkcie widokowym, gdzie podczas robienia zdjęć był bez smyczy i wyszli na nas ludzie. Wszędzie zachował zimną krew i dobry humor! Takiego Donnera uwielbiam!

Byliście nad Zalewem Sulejowskim?
Znacie to miejsce?
Co warto jeszcze zobaczyć w okolicy?

Ogółem: 148, dzisiaj: 1
0 komentarz
0

You may also like

Zostaw komentarz