15Lut

Torga – naturalny i niezniszczalny gryzak dla psów

Będąc w Niemczech, nie mogłam odmówić sobie wejścia do sklepu zoologicznego. W planach mieliśmy nawiedzenie niemieckiego Maxi Zoo, ale zrezygnowaliśmy z tego, bo mamy niemal pod nosem polskie, choć jeszcze nie udało nam się do niego dotrzeć. Za to po drodze na targi już rok temu mijaliśmy wielki szyld do sklepu zoologicznego: Hundemaxx, a budynek obok Katzemaxx, ale nigdy nie było czasu, by tam zajechać. Aż do tego roku. Zdecydowaliśmy się więc zajrzeć z rana do psiego marketu, by zobaczyć, co tam ciekawego Niemcy mają dla psów i kupić Donnerowi jakiś drobiazg. Sklep okazał się marketem powierzchniowo niewiele mniejszym od Lidla tyle, że… trzypiętrowym (piwnica, parter i piętro). Zauważcie, że to był Hundemaxx, czyli jak się nie trudno domyśleć był to psi market. Koty miały oddzielny budynek obok. Tylko przekroczyliśmy próg marketu, a ja zapowiedziałam, że nigdzie dalej nie jadę: „M. jedź sam na targi, ja tu zostaję!” czułam się bowiem jak Sheldon w garderobie Wolowitz’a. Samego sklepu opisywała nie będę, bo po co się dołować? Oddzielne półki na BARF świeży, oddzielne lodówki na mrożony, oddzielna księgarnia tylko z książkami i poradnikami o psach, ściana kagańców (fizjologii, baskerville i kilka innych modeli dostępne we wszystkich rozmiarach do mierzenia), szelki chyba wszystkich firm, buty, pół piętra z samym żarciem… odzież dla przewodników… psie bibeloty…eh… wszystko to, co my kupujemy w ciemno w Internecie, tam jest na półkach. Nawet skóry, chyba owcze, jako alternatywa dla łóżeczek. Biegaliśmy po tym sklepie jak głupi, szukając ciekawostek, które kupimy Donnerowi. Na pierwszy rzut poszły karmy ekologiczne, których w Polsce poza wegańskim Yarrah nie dostaniemy. Ładowaliśmy, więc po kolei każdą puszkę, która miała oznaczenie BIO, a M. powtarzał mi tylko: „Masz się przyłożyć, jak będziesz o nich pisała, a jak będą niejasności, masz pytać zagraniczne jednostki”. Boże… pierwszy raz M. napalił się bardziej na artykuł na bloga niż ja. Nawet sugerował, że może sam coś napisze. Miło by było, ma dużo większe doświadczenie w pisaniu artykułów, ale ostatecznie nie wiem, czy mu się zechce do tego wrócić. Ale nie odbiegajmy od głównego tematu. Biegaliśmy po tym sklepie szukając ciekawostek, co M. znalazł od razu naprostowywałam go, że jest to samo w Polsce, w jakiej cenie ect. Obydwoje nie wiedzieliśmy, że znam takie szczegóły. Jestem z siebie dumna, bo dzięki temu wyhaczyliśmy coś ekstra, gdyż naszą uwagę przykuła Torga, a ja tym razem nie miałam gotowej odpowiedzi, co to jest. Niby coś mi świtało, ale poza tym, że kojarzyłam tę nazwę, nic więcej nie byłam w stanie powiedzieć. Zapadła więc szybka decyzja – bierzemy, co by to nie było. Tylko co to u licha jest? Oczywiście, jak to w Niemczech bywa, wszyscy mówią świetnie po niemiecku, ale po angielsku, czy po rosyjsku nikt. Ja się produkuje angielskim, M. sugeruje, że może rosyjski, a Pani ekspedientka nawija do nas po niemiecku. Aż nagle zaczynamy z M. głośno dyskutować po polsku, a Pani ni z tego, ni z owego, pyta nas łamaną polszczyzną, czy możemy rozmawiać po polsku. Tego się nie spodziewaliśmy, ale prawie zaczęliśmy wielbić Pana na środku sklepu za ten zbieg okoliczności. Pomimo lekkich problemów, w miarę szybko dowiedzieliśmy się czym jest Torga, Pani pomogła nam znaleźć kilka interesujących nas BIO produktów i po jakiejś godzinie spędzonej w sklepie zoologicznym i biedniejsi o 50Euro pojechaliśmy na targi.

IMAG2393

Czym więc jest Torga?

Torga to bulwa, korzeń wrzośca drzewiastego rosnącego w górach Portugalii. Według zapewnień, naturalny, niemal niezniszczalny gryzak dla psów, każdej wielkości, bo i wielkości korzenia są różne. Stąd mój wpis, że kiedyś z Niemiec przywoziło się chemię, obecnie patyki dla psa – bo Torga w sumie to patyk.

IMAG2393

Historia Torgi:

Rzeźbiarz Berno słynął ze swoich rzeźb, które wykonywał w korzeniu wierzby portugalskiej. Pewnego dnia, jego suka Bica ukradła mu jeden z korzeni i zaczęła go żuć. Kiedy rzeźbiarz ją znalazł, ze zdziwieniem stwierdził, że korzeń był niemal nienaruszony. Od tego czasu pies zyskał nową zabawkę, a Torga została nie tylko materiałem rzeźbiarskim, ale i gryzakiem dla psów.

IMAG2393

I co więcej o niej mogę powiedzieć? Piątego maja 2012 roku, korzeń Torgi wygrał w konkursie „HundKatzeMaus” w kategorii gryzaków dla psów.

A my zaczynamy testowanie. Póki co, Donner wykazuje niewielkie zainteresowanie korzeniem. Kiedy mu podam, pogryzie go chwilę, po czym go zostawia. Sam korzeń jest bardzo twardy, gdzieś wyczytałam, że służy do robienia fajek. Dość specyficznie pachnie, szczególnie po zaślinieniu, ale nie jest to jakiś uciążliwy zapach. Jako zalety poza ścieraniem kamienia nazębnego, podaje się – działanie uspokajające – pies żując korzeń wycisza się i uspokaja, oraz stanowi świetne rozwiązanie dla szczeniąt, które lubą „ciumkać” i gryźć wszystko, co mają w zasięgu pyska, szczególnie, kiedy zostają same – świetna alternatywa dla butów. Co do ceny – ja zapłaciłam za niego 18Euro za rozmiar L, w Polsce jak dobrze poszukacie, znajdziecie je w cenie około 107zł, także trochę zaoszczędziłam, a co najważniejsze – sama sobie wybrałam idealną Torgę dla Donnera, bo każda Torga ma inny kształt, zamawiając w Internecie nie wiemy, co nam przyślą. Czy będzie zbliżony do jaja, czy rozgałęziony jak rozgwiazda. A mimo zapewnień producenta, że jest niezniszczalny, przypuszczam, że jakby Donner się wkręcił w torgowanie wszelkie wystające części, szybko zostałyby upiłowane przez zęby Donnera, (w końcu pamiętam, jak kości wołowe pękały w jego szczękach, jakby to były solone paluszki…). Przypuszczam, więc, że kupienie rozgałęzionej Torgi, skończyłoby się na tym, że musiałabym mniejsze kawałki powyrzucać, bo (tutaj jestem mocno zawiedziona) Torga, pomimo że jest gryzakiem i służy do oczyszczania zębów, jest niezdatna do spożycia przez psy. Trochę mi się to gryzie, więc trzeba pilnować, by pies nie upiłował sobie mniejszych części, które może zjeść. Zdecydowałam się więc na Torgę bulwiastą, której pies szybko nie zeżre. No i cóż? To chyba tyle na temat tego, czym jest Torga. Pożyjemy, zobaczymy i za jakiś czas podzielę się z Wami spostrzeżeniami na temat Torgi, jej zalet, wad i tego, czy warto było ją kupić. A już niedługo na blogu zagoszczą karmy ekologiczne – czyli coś, co lubię najbardziej: praca + hobby.

IMAG2393

IMAG2393

A Tyrion oczywiście musiał wbiec na zdjęcie 😛

  • kalyna

    Ależ Ci zazdroszczę odwiedzenie takiego wielkiego psiego marketu! Chciałabym, aby taki sklep i u nas powstał, ba to byłaby praca marzeń. No nic, może za 50 lat coś się u nas poprawi.

    • Wątpię czy kiedyś doczekamy takich czasów. Na całe Niemcy (jeśli dobrze sprawdziłam) są tylko dwa te markety:jeden w Monachium, drugi w Norymberdze. Ale sklep – dla mnie jak plac zabaw, nie wracałabym :). Nawet miał przed wejściem ogródek z mini drewnianym agility… ah…

      • kalyna

        O Jezusiuuu!
        A to myślałam, że więcej u nich tego jest. Choć mi dobrze zaopatrzony dobry market starczyłby. A tak niestety wszędzie daleko mamy, a wielka szkoda. W naszym mieście to totalna bida jest, przy czym klientów takich jak ja to raczej nie spotkałabym. Ogólnie to my daleko w tyle jesteśmy, jeśli chodzi o kulturę kynologiczną 🙁

        • Tak… kulturą kynologiczną nie grzeszymy… i to dosłownie. Przez 4 dni w Niemczech nie widziałam kundelka (nie żebym coś do nich miała, ale to pokazuje różnicę), za to trzy rodzaje belgów, bosa, berneńczyka i buldoga angielskiego. I wszystkie psy wyczesane, zadbane, chodzące noga na luźnej smyczy. Zero szarpaniny, wąchania, ciągania się – widok piękny. Wiec nie ma się co dziwić, że i markety wyglądają inaczej. Tylko… tam jest wszystko dużo tańsze, więc ludzie mogą sobie pozwolić na psy rasowe, dbanie o nie, i duperele dla nich. Niby dla nas 10 euro to sporo kasy, bo jakieś 45zł, dla Niemca, który zarabia minimum koło 10 euro na godzinę, to jak 10zł dla nas. Więc mogą sobie pozwolić na więcej. Ale nie tylko w Niemczech. Pamiętam, że podobnie było w Anglii. Też przeważały psy rasowe, ale nie było durnego szczekania, psów niezrównoważonych, lękliwych, agresywnych. Jak zupełnie inny świat. Idziesz do parku, czy poza miasto, a tam ludzie z psami bez smyczy, z psami posłusznymi, o świetnie wykształconych nawykach i czytaniu sygnałów innych. Nie ma bójek, nie ma walk, pogoni za rowerzystami, nie ma panicznego zabierania ratlerka na ręce, a wielki leonberger umie się zachować przy zabawie z mniejszym obcym psem, którego dopiero poznał – bawiąc się, nie wchodząc w rywalizację. Zupełnie inna kultura.

          • Zaneta

            tak zgadzam sie z tym ze w UK jest inaczej, my ogarniamy naszego 9 miesiecznego lobuza, i czesto na polanie czy w innym miejscu mamy go bez smyczy a ze jest maly problem z przywolaniem jak pojawia sie inny pies wiec czesto zdarza nam sie przepraszac. Ludzie zawsze reaguja z usmiechem i ze nadejdzie ten czas kiedy nasz bedzie czekal na przyzwolenie na zabawe, zawsze cos doradza, i jesli pies jest malutki i nie strachliwi to sami zachecaja nas abysmy zostawili naszego wielgasa do wspolnej zabawy, Czesto staja ze swoimi i przytrzymuja naszego abysmy mogli go sobie przytrzymac w czasie gdzie oni ida dalej.
            Czesto rowniez przy mijaniu sie pada z obydwu stron czy pies przyjaznie nastawiony, wiadomo wlasciciel mysli co innego pies co innego, ale lepiej chociaz wstepnie wiedziec czy mozna przejsc na luzie czy sie wycofac.
            Jednak musze zaznaczyc, ze nie jest tylko tak kolorowo. W angli sa zakazane rasy i jest tego dosc sporo. Niektorzy jednak nadal maja te rasy co mi nie przeszkadza, gdyz sami mamy zaprzyjazniona suke.
            Jednak czesto na miejscowych fb stronkach zdarza sie info, ze jakis nie ogar byl z psem i ten pogryzl badz nawet zagryzl innego…wiec wszedzie trzeba uwazac.
            Co do sklepow w UK to nie wiem, moze my mieszkamy w lipnej miescinie i czas sie rozejrzec na necie za czyms niedaleko nas 🙂 kaganca do dzisiaj nie mamy bo jest zalosny wybor 🙁 a nasz to odkurzacz okoliczny 🙁 niedlugo jedziemy na wakacje do PL i mielismy nadzieje tam rozwiazac nasz problem 🙁

          • Wiadomo, nie można generalizować. W Polsce też są super opiekunowie i psy. No ale to wrażenia na pierwszy rzut oka. U na jadąc ulicą widzimy zazwyczaj szczekanie, szarpanie się, ciągnięcie itp. Tam spokój, radość i kulturę. Ale to pierwszy rzut oka, nigdzie nie jest idealnie 🙂

  • Natalia Cioban

    Nie wiem dlaczego, ale byłam święcie przekonana, żę z racji tego iż nie posiada żadnych szkodliwych toksyn to zwierze może zjeść odłamki… Ah.. Na prawdę pisało to na stronie z której zamawiałam Torge – było to dla mnie istotne, bo mój młody zjada WSZYSTKO :oo

    Co do zainteresowania u nas – wygląda to podobnie. Natomiast zauważyłam, że sam do niego podchodzi i gryzie kiedy chce ;))

    • U mnie Torga to obiekt nienawiści. Jak coś lub ktoś Donnera zdenerwuje to idzie pogryźć Torgę – więc spełnia swoje zadanie 🙂 Ale z tym by psy jej niejadły też mniee zaskoczyło ;/

  • Masz jakiś zbiorczy wpis o gryzakach? Bardzo szukam czegoś, czym (przyszły) szczeniak będzie w stanie się zająć pod moją nieobecność w domu, więc zależy mi na tym, żeby było bezpieczne i jadalne, bo z oczywistych względów nie będę mogła patrzeć czy nic nie obgryza.

    • Zbiorczego nie mam niestety. U mnie przy Eli świetnie torga się sprawdziła, smarowana pastami rybnymi lub pasztetem na początku. Teraz sama bierze i ją ciumka. KONG zawsze też się świetnie sprawdza, czy to nadziewany jakimiś pastami i mrożony, czy tylko nadziewany. Można też wkładać chrupki i zatykać go czymś to wylizania. Osobiście uwielbiam mostek ze szpikiem. Bardzo twarde grube kości nabijane szpikiem, który jest bardzo wartościowy. Pies sobie wylizuje środek, a kości nie zje bo jest za twarda (nawet Donner nie jest w stanie ich zmiażdżyć) więc nawet jak wyje szpik ma kość do ciumkania na całe popołudnie. https://zamerdani.pl/zapuszczanie-kropli-do-oczu-i-szpik-na-poprawe-humoru-nie-tylko-dla-psa/

  • Marzena P-a

    Zachęcona pozytywnymi opiniami, kupiłam ten gryzak dla mojego Westa (ma kamień na ząbkach). Niestety zainteresowanie gryzakiem trwało kilka chwil, teraz gryzak leży, piesek nawet na niego nie spojrzy. Zachęcam go, ale niestety, nie ma szans. Zmarnowałam 135 zł. Nie mogę zrozumieć dlaczego nie widziałam nawet jednej negatywnej opinii na temat tego gryzaka. czyżby mój pies jest aż tak wyjątkowy?

    • Donner pomimo swojej pasji do patyków i żucia też w dalszym ciągu (jak pisałam w artykule) niezbyt interesuje się torgą i przez pół roku leżała niemal nieużywana. Ale szczeniak ja uwielbia i potrafi ją godzinami mamlać – także kwestia indywidualna psa. Można próbowac sparować ją pasztetem, by pies sobie ją wylizywał. 😉

      • Marzena P-a

        Dziękuję za informację. Smaruję gryzak przysmakami i na noc wkładam do woreczka z suszonymi jelitkami (które moja Luna uwielbia) jednak nadal bez efektu. Liże dopóki nie zliże przysmaku, jak ma przejść do gryzienia to jakby spróbuje, zobaczy, że mega twarde i odchodzi. Cóż ….torga leży ja czekam hahaha, pozdrawiam;)