17Lut

Nie tylko życie z owczarkiem – Dzień Kota!

Luty 17, 2016 Nasz punkt widzenia 0

Światowy dzień kota! Kotom życzeń się nie składa. Nie, żeby nie zasługiwały na nie, ale koty są zbyt dumne, by przyjąć je od ludzi. W końcu jak nie jedne źródła donoszą, koty chcą opanować świat i niestety patrząc na moje mruczki, jestem skłonna w to uwierzyć. Ale życie bez kotów jest jakieś dziwne. Mimo że są niezależni, mimo że mają humory i że nie łączy nas ta dziwna więź co z psem. Koty mają coś w sobie, że ich obecność podświadomie wpływa na nas, w sposób, który wybierają koty. Bo koty to zwierzęcy czarnoksiężnicy o lordowskich manierach i przebiegłości straganowych kupców, stworzenia niemal magiczne. Do tej pory nie jestem w stanie wyjaśnić, czemu podczas głębszych medytacji chłopaki biegną do mnie, z drugiego końca domu wybudzeni z najgłębszego snu, tylko po to, by położyć się obok. Z drugiej strony, tabun rozjuszonych rottweilerów jest niczym w porównaniu do wkurzonego kota. Dokładnie tak – psów boję się zdecydowanie mniej, ale gdyby drogę zaszedł mi gotowy do ataku kot, spierniczałabym gdzie pieprz rośnie!

IMAG2396

Kłopot

Z tej okazji słów kilka o moim kocim świecie.

Kotów miałam więcej niż psów. Wszystkie były dachowcami: Bursztyn zwany Furfurem, Filonek, Cleopatra, Mroczynka i Rubik zwany Ruu, oraz Kłopot, w międzyczasie kilka przelotnych przybłędów lub kotów przejściowych, co były i tak samo niespodziewanie, jak się pojawiły, tak zniknęły.

Kocie marzenia: Zawsze marzyłam o białym persie, którego nazwę Perseusz w skrócie Persi. – to będzie podły kot, już samo imię o tym świadczy. Ale kiedyś sobie takiego sprawię, albo turecką angorę.

IMAG2396

Rubik zwany Ruu lub Dziubkiem

Ale skupmy się na Ruu i Kłopocie, czyli moich obecnych kocurach:

Ruu ma wykręconą/wybitą (?) ze stawu tylną łapkę — efekt mierzenia temperatury przez studentów weterynarii… miało się ‚rozchodzić’ i tak ósmy rok kot kuleje, ale to nic poważnego według nich. Ma też złamany kieł — nie wiem, od czego obserwacja z ostatniego roku.

Kłopot miał przebitą gałkę oczną i groziło mu chirurgiczne usunięcie oka, na szczęście udało mi się je uratować. Ktoś kiedyś rzucił w niego kamieniem i odprysł mu kawałek kręgosłupa, na szczęście nie odbiło się to w żaden sposób na zdrowiu, poza długim leczeniem.

IMAG2396

Kłopot umie „poproś”

Obydwaj mają nadwagę. Kłopot waży od 6,4 do prawie 7 kg, Ruu od 5,8 do 6,5 – w zależności od pory roku. Zawiezione na badania okresowe doprowadziły mnie prawie o zawał, kiedy sugerowano przepuklinę i operację. Jednak po konsultacji chirurgów okazało się, że to tylko otłuszczenie. To były najpiękniejsze słowa, jakie mogłam usłyszeć. Że są tylko otłuszczone!

Nie da się podać im tabletek odrobaczających. Muszę kupować im preparat zakraplany na kark jak środki na pchły… Preparat ten kosztuje dwa razy więcej niż zwykłe odrobaczanie i jak chłopaki się nawzajem ‚umyją’ zanim się wchłonie — nie działa… Za to podawanie tabletek jest nie lada wyczynem dla weterynarza, choć jest kilku, którzy robią to tak, że nawet koty nie zdążą się wkurzyć.

IMAG2396

Ruu baletnica

Chłopcy są wykastrowani, mimo to Ruu ciągle znaczy teren (czym i jak to robi — nie wiem), w Kłopocie zakochuje się każdy z moich psów, uznając go za najatrakcyjniejszą sukę świata, do tego stopnia, że chcą z nim kopulować.

Moje koty nie lubią i nie umieją się bawić. Wyjęcie zabawki kończy się albo ostentacyjnym, pełnym pogardy spojrzeniem, albo rozkładają się na dywanie z wyciągnięta łapą i czekają, aż zabawka sama zahaczy się o ich pazur. Ale czasem zdarzają się dni polowań i sztuczna myszka nagle ożywa!

Kocury polują. Notorycznie znoszą myszy, nornice i ptaki. Zdarza im się złapać szczura lub kreta, czasem rybkę z oczka sąsiadów lub z miski Tyriona, jeśli ten sam wcześniej jej nie upoluje. Z ciekawszych łupów, Cleopatra kiedyś polowała na dzikie chomiki, ale wybiła chyba całą populację, bo przez wakacje, co drugi dzień znosiła je, aż w końcu przestała – znaczy się skończyły. Warto zaznaczyć, że dzikie chomiki są wielkości wypasionej świnki morskiej i są agresywne. Kiedyś przyniosła żywego, a kiedy chciałam go uratować i wypuścić, chomik zaczął mnie atakować, skakać i… szczekać, niestety, zanim go uratowałam, kotka go dorwała ‚broniąc’ mnie przed nim. Ruu natomiast od pół roku jest zakochany w wiewiórkach. Bieganie po podwórku za kotem i darcie się „wypluj wiewiórkę” nie wiele daje… gorzej, bo zabite wiewiórki Ruu porzuca, a potem ganianie zaczyna się od nowa, bo Donner znajduje super futrzastego miśka i chce się bawić wiewiórką…

IMAG2396

M. i Kłopot

Czasem przycinam im pazury — szczególnie w zimie, kiedy siedzą non stop w domu i drapią z nudów meble, albo moje kolana, kiedy ręką niedostatecznie je drapie. Raz w roku, w upalny dzień mają obowiązkową kąpiel.

Kradzione zawsze lepiej smakuje, to samo nałożone do miski nie nadaje się do jedzenia.

Koty idealnie wpisują się w słowa piosenki z musicalu Koty: „Bo ja naraz chcę oglądać drzwi z obu stron, gdy mnie wpuścisz przez próg, ja za chwilę zechcę wyjść…” Nocne pielgrzymki na wiosnę i jesieni, kiedy nie mogą się zdecydować, czy już jest za zimno, żeby spać na dworze, czy jeszcze za ciepło, by spać w domu, doprowadzają do szału. Szczególnie kiedy nie mogą wchodzić/wychodzić razem, tylko każdy z osobna w odległości kilkunastu minut.

IMAG2396

Kotu było zimno, poszedł grzać się na palniku i gorący garnek z zupą z dyni.

Koty często się gubią. Nie jest to wprawdzie, tak jak przy typowych kocurach, co chodzą na kilku dniowe wędrówki, ale kiedy któryś z nich nie przychodzi na kolację, oznacza to, że niepostrzeżenie dostał się na strych lub do garażu i został tam zamknięty. Oczywiście moje przypuszczenia zawsze się sprawdzają, tylko po jakiego grzyba one tam zawsze wpadną, jak tylko uchylę drzwi?

Kłopot uwielbia przytulać się do szyby kominka, w którym płonie ogień. To nic, że ja nie mogę podejść do kominka na bliżej niż kilkadziesiąt centymetrów, bo jest mi za gorąco, a za blisko ustawione buty, do schnięcia ulegają stopieniu. Kłopotowi to nie przeszkadza, a ja zastanawiam się, czy samozapłon kota z powodu nałapania zbyt wysokiej temperatury jest możliwy.

IMAG2396

Ruu łowca

Ruu natomiast ściąga jony z telewizora. Kiedy staram się coś oglądać, zawsze wpakuje się przed telewizor i tylko przesiada się z jednego miejsca na drugie, aby równo się naładować… On ma tę moc!

Koty potrafią świecić oczami. O tym, że w nocy poświęcone latarką odbijają jej światło, wie każdy, ale kiedy moje koty są zdenerwowane, potrafią ‚błysnąć’ oczami w całkiem jasny dzień, a ich oczy robią się mętne o nienaturalnym odcieniu…. Wiem wtedy, że lepiej zejść im z drogi.

IMAG2396

Najlepszy Kłopot jaki kiedykolwiek miałam

Ruu nie umie chodzić po drzewach. Jako kocię, brał rozpęd, żeby na nie wskoczyć, po czym na wysokości pół metra zatrzymywał się i odpadał od pnia. Za to świetnie idzie mu wspinania się przez siatkę. W końcu siatka ma idealne dziury na łapki i nie trzeba używać pazurów.

Kłopot jak był młody i szczupły skakał przez psią przeszkodę i chodził z nami na spacery na smyczy. Teraz jest za gruby, a oddalenie się od misek dalej niż na kilkadziesiąt metrów jest nierozsądne, bo jak zgłodnieje może nie mieć sił, żeby wrócić.

IMAG2396

Zabawowy Ruu

Chyba wystarczy już tych ciekawostek. Bardzo żałuję, że kocury nie mogły się z nami przeprowadzić do Grójca, ale nasza dwójka + Donner + Tyrion to i tak już zbyt duże obłożenie na 50m.  Także wiecie już teraz, że moje życie nie jest tylko z owczarkiem. Koty kocham i kochałam od najmłodszych lat i nie wyobrażam sobie docelowo domu bez kota, bo pies to nie wszystko! A Wy macie koty?

IMAG2396

Jestem w pełni normalny

IMAG2396

Whaaaaat?!

A tak poza tym jeden i drugi jest w pełni normalny. Więcej o moich kotach przeczytacie: tutaj.

A na koniec moja ulubiona piosenka z musicalu „Cats” każdemu polecam ten musical, bo chyba jest jednym z najlepszych jakie widziałam i jedynym, który według mnie wersję polską ma lepszą niż oryginał – pod względem wykonania piosenek, charakterystyki i strojów jak i choreografii.