Strona główna Gdzie na spacer Antystreski na psie streski

Antystreski na psie streski

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl

Należę do grona tych szczęśliwców, których psy nie mają traumatycznych doświadczeń i dzięki, wydaje mi się, przyzwoitej socjalizacji nie boją się wielu rzeczy, jak chociażby burzy czy huków. Jednak niezależnie od tego jak dużo pracy włożymy w szczeniaka nigdy nie możemy mieć pewności, że pies nie zacznie się w przyszłości obawiać (mniej lub bardziej) pewnych sytuacji czy dźwięków.

Psy uczą się całe życie i całe życie mają kontakt z różnymi bodźcami i sytuacjami. Błędnym jest założenie, że pies któremu za szczeniaka puszczamy odgłosy burzy i wystrzałów na telefonie, nigdy nie poczuje w noc Sylwestrową dyskomfortu. To tak samo błędne założenie jak to, że nasz pies nigdy nie ugryzie.

Wiele bowiem zależy od kontekstu sytuacji, w której znajduje się pies. Otoczenia, jego samopoczucia, emocji opiekuna, intensyfikacji bodźca i obecności bodźców towarzyszących.

Mając szczeniaka, już od pierwszych dni możemy zacząć oswajać go z takimi dźwiękami właśnie poprzez puszczanie odgłosów burzy czy fajerwerków. Jednak nie przesadzajmy z tym, bo kiedy pojawiają się pierwsze realne odgłosy, zanim zrobimy cokolwiek, obserwujmy reakcję szczeniaka. Być może nie będzie w ogóle się tym przejmował, dlatego tak ważne jest by swoim zachowaniem i obawą o to, jak poradzi sobie młody pies, nie spowodować niepotrzebnej nerwowej sytuacji, która w połączeniu z odgłosami na zewnątrz mogła by wpłynąć na szczeniaka. Jeśli natomiast widzimy, że nasz pies jest zaniepokojony, również powinniśmy zachować spokój, a może właściwym by było napisać – tym bardziej powinniśmy zachować spokój, by nie pogłębić jego lęku. Dużo mówi się o nie głaskaniu psa w takiej sytuacji. Jest wiele teorii dla których nie jest to wskazane między innymi dlatego, że „nagradza się strach”, czy podnosi jego poziom. Nic bardziej mylnego! Bliskość opiekuna jest potrzebna, ale opiekuna stabilnego, który nie przenosi swojej paniki na psa. Faktem jest, że zestresowany opiekun, bojący się o to, jak sytuację zniesie pies przelewa na niego swoje emocje potęgując strach. Ale opiekun opanowany, spokojny i wyluzowany swoim zachowaniem pokazuje psu, że wszystko jest OKEJ i nie ma się czego bać. Więc jak widzicie to nie samo głaskanie, czy też nie głaskanie psa jest problemem – a nasza postawa. Fajnie w takiej sytuacji włączyć muzykę lub telewizor, by zagłuszyć huki, zasłonić okna by nie było widać świateł, zrobić psu legowisko w bezpiecznym miejscu, dać gryzaka na wyciszenie, ale co byśmy nie zrobili to my musimy zachować spokój, bo nie od dziś wiadomo, że psy świetnie odczytują emocje opiekunów.

I nawet jeśli mamy psa, który nie boi się fajerwerków lub psa u którego przepracowaliśmy lęk przed hukami, to nigdy nie możemy być pewni, że coś w życiu się nie zadzieje, co nie wpłynie na psa zmieniając jego nastawienie. Niestety bodźce negatywne bardzo szybko i skutecznie wpływają na psa i postrzeganie przez niego sytuacji, w której ów bodziec się pojawił, szczególnie kiedy pies nie jest w stanie skojarzyć bezpośredniego źródła bodźca i odbiera go jako sytuację / miejsce dyskomfortu. W efekcie czego już sam podobny kontekst, otoczenie, sytuacja w której bodziec negatywny się pojawił, może powodować u psa daną reakcję.

To tak w skrócie, bo dość niedawno nad moim regionem przeszła seria okropnych burzy, więc postanowiłam Wam napisać tekst o tym, jak poradziły sobie z tym nasze psy. Bo burze były tak intensywne, że huki postawiły nas w środku nosy na równe nogi (nas, którzy burzy się nie boją), a nasze psy spały w najlepsze, mimo że ja z drżącym sercem wyglądałam przez okno upewniając się, że blok naprzeciwko jest cały, bo huk był tak olbrzymi jakby wybuchła bomba. Znaczy nie wiem jaki huk robi wybuchająca bomba, ale zakładam, że porównywalny. Także burza nie zrobiła na psach najmniejszego wrażenia, a mimo to Elza ma problemy w Sylwestra. Może niezbyt duże, bo pracujemy nad tym, ale ma…. I o tym jeszcze kilka słów.

Ela od początku była psem dość nieśmiałym. Lękliwa jakoś bardzo może nie była, ale pierwsze huki sylwestrowe powodowały u niej dyskomfort. Dużo wówczas pomógł mi Donner swoim spokojem i pokazywaniem szczeniakowi, że wszystko jest ok. Kolejne nasze spotkania z hukami nie robiły na Suczynce większego wrażenia. Ani burze, ani odgłosy ze strzelnicy, ani armatki hukowe z pobliskich sadów – nic nie ruszało Suczynki. Dopóki przed kolejnym Sylwestrem na naszym osiedlu nie zaczęli strzelać przedterminowo petardami i to praktycznie z ogródka obok. Pech chciał, że wówczas moje pieski przebywały w ogródku. Po otworzeniu drzwi, żeby je wpuścić Ela mało się nie zabiła o ściany wyłamując barierkę dla dzieci blokującą wejście psom do naszej sypialni i schowała się pod łóżkiem w najdalszym kącie.

Długie minuty zajęło nam dostanie się do niej, gdyż okazało się, że szczelina pod łóżkiem zassała dwudziestopięcio kilogramowego psa skutecznie go tam klinując. W roli ścisłości sytuacja Dosia nie ruszyła, wręcz przeciwnie skakał po ogródku jak nakręcono nawołując rozbawionym szczekaniem sąsiadów by puścili „kolorek” jeszcze raz.

Od tego czasu Ela bardzo zaczęła bać się wszelkiego rodzaju petard. Na szczęście burze i inne huki dalej nie miały na nią wpływu, ale petardy okazały się sporym wyzwaniem. A jak się później okazało nie sam huk o dziwo jest problemem, a towarzyszący lecącej petardzie gwizd i pykanie, kiedy rozpada się na miliony iskierek na niebie.

Jednak nie analizując bardzo, która z części składowej petardy najbardziej straszy nam psa powoli zaczęliśmy pracę nad jej lękami wprowadzając w okresie około sylwestrowym następujące kroki i zasady:

  • Rozmowa z sąsiadami o nie puszczaniu petard poza Sylwestrem (może jakiegoś super skutku nie ma, ale jest to w granicach tolerancji);
  • Zasłanianie okien (i tak jest ciemno więc nie robi to nam różnicy);
  • Oglądanie telewizji, czy słuchanie muzyki nieco głośniej niż zwykle;
  • Chwalenie Suki, za odwagę i odwracanie uwagi – w sensie jeśli widzimy po niej, że zaczyna być zaniepokojona przekierowujemy jej uwagę na żarcie (nadziewanie konga, pompona węchowego) i później zajęcie psa jedzeniem;
  • Dodatkowo od mniej więcej Wigilii do plus minus Trzech Króli podajemy jej zapobiegawczo antystreski, czyli przekąski nie będące lekami, ale które mają za zadanie uspokoić i zrelaksować psa.

A co do samych antystresków, to nam od kilku Sylwestrów towarzyszą kąski Relaxer od Scanvetu, które w tym roku biorą udział w Top For Dog, i które mogę Wam polecić właśnie w takich sytuacjach, by niefarmakologicznie pomóc psu przy niewielkich lękach. Spore kąski sprawdzą się idealnie jako przekąska, która będzie chętnie zjedzona, a dodatkowo wspomożemy nasze działania mające na celu pomoc psu w tym trudnym czasie suplementacją.

Obecnie jestem całkiem zadowolona z jej zachowania. I choć kiedy za oknem są petardy Ela jest ewidentnie zaniepokojona, to szczytem oznak jej strachów jest wskoczenie pomiędzy mnie i Maćka.

My z pełnym zrozumieniem dla problemów Eli od kilku lat jeździmy na Sylwestra nad morze, by zapewnić w tym najcięższym okresie dużo atrakcji i spacerów z dala od miejskiego huku, a samą noc spędzić w niemal całkowitym odosobnieniu, a po całodziennych spacerach po plaży i kąpieli w morzu, psy są tak zmęczone, że nie mają już siły na nocne problemy.

Zdaję sobie sprawę z tego, że to nie jest rewelacyjny przepis na problemy Sylwestrowe, że nasz problem jest naprawdę minimalny, bo jednak burza wrażenia na Eli nie robi, a Sylwestra znosi naprawdę dzielnie, poza tym, że bywa zaniepokojona, ale mam świadomość tego, że nie robiąc z nią nic, albo robiąc coś źle mogłabym niechcący spotęgować jej strach. A tego bym najbardziej nie chciała. Tak jak pisałam we wstępie mimo, że jest całkiem OK jestem świadoma tego, że w przyszłości coś może pogorszyć sytuację, ba! nawet u Dosia podejście może się zmienić, dlatego nigdy nie bagatelizuję Sylwestrowych historii.

Ogółem: 92, dzisiaj: 2
1 komentarz
0

You may also like

1 komentarz

przysmaki dla psa 21 września 2020 - 06:14

Przysmaki dla psa idealnym odstresowywaczem 🙂 Coś o tym wiem, bo sama też takie stosuje 😀

opublikuj

Zostaw komentarz