2Lis

Grójec wita was w tym cudownym dniu…

I tymi oto słowami piosenki ze Shreka rozpoczniemy wpis z naszego nowego domu. Wczoraj przeprowadziliśmy się do Grójca, żeby M. nie był taki samotny, a ja żebym szukała pracy. Szukam, przynajmniej doraźnie. Ale przede wszystkim oswajamy się z nowym miejscem, życiem w bloku i niespodziankami która nas tu spotykają. Po pierwsze jesteśmy całkiem dużą atrakcją. Raz, że Donner jest wyjątkowo urodziwy, dwa dlatego, że robimy dość dziwne rzeczy jak na Grójec. Z rana biegaliśmy, oczywiście ja na pasie, Donner w sledach, a ludzie z samochodów nas mijających o mało nie otwierali szyb i wystawiali głów za okno, by lepiej się przyjrzeć.

SONY DSC

Potem ćwiczyliśmy posłuszeństwo, skupienie i motywację tu również ludzie spacerujący ze swoimi psami, dziećmi czy po prostu gdzieś idący przystawali by popatrzeć. Natomiast kulminacja była w mieście, gdzie poszliśmy na spacer. Kiedy tylko coś zaczęło Donnera niepokoić, straszyć lub rozpraszać, zatrzymywaliśmy się i podnosiliśmy morale, lub odwrotnie uspokajaliśmy się stając się zen. Znowu wyglądaliśmy zjawiskowo, bo wyszła taka obwieszona saszetkami z karmą, zabawkami, woreczkami na kupki i innymi dziwnymi rzeczami, i zamiast iść jak człowiek, zatrzymuje się, cofa, klika na ludzi klikerem – wariatka.

SONY DSC

No nic… przyzwyczaimy ich do siebie. M. śmieje się, ze jak ktoś zapyta co robię powinnam od razu dawać wizytówkę (tak M. ostatnio zrobił mi plik wizytówek, w końcu jestem trenerem psów. Mimo, że nie działam jako trener wizytówki mam, bo może się przydadzą, więc mam) i zapraszać na psie korepetycje. Na razie sami pracujemy i jest dość zabawnie. Ostatnim Grójeckim hitem był weterynarz. Na czterech weterynarzy tylko jeden odebrał telefon. Dzwoniłam z pytaniem o wpis do paszportu. Niestety ten jeden gabinet który odebrał, nie do końca nawet wiedział o co ja pytam i czego od nich chcę. Ostatecznie, po chwili medytacji i wrócenia do stanu zen, zadzwoniłam do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Grójcu gdzie dzięki Bogu, umówiłam się na środę po ten nieszczęsny wpis, wprawdzie nie otrzymałam informacji co tak dokładnie jest potrzebne Donnerowi na wyjazd na Słowację i muszę legalizację paszportu ponoć zrobić, no ale ok. Cudem się udało. Oj ciężko widzę tu życie z psem…

SONY DSC

Ale żeby nie było tak smutno – film z pracą nad motywacją, czyli szczęśliwe łapki.

Ogółem: 545, dzisiaj: 1

10 Comments:

Leave reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *