Strona główna Sporty kynologiczneCanicross (bieganie z psem) Hard Dog Race do potęgi trzeciej!

Hard Dog Race do potęgi trzeciej!

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl

Pierwsza w Polsce (i chyba na świecie), a na pewno najlepsza impreza biegowa z psami, czyli Hard Dog Race zawita do Polski już szósty raz! I to nie jeden raz, a aż trzy razy będziemy mieli okazję spotkać się w tym roku na przeszkodach tego niesamowitego wyścigu porównywanego do psiego „runmageddonu”.  Jakie zawody HDR czekają nas w 2022?

Kalendarz zawodów 2022

Najbliższa okazja do przeżycia wspólnej przygody pod hasłem „sześć nóg dwa serca jedno zwycięstwo” czeka nas już 14 maja na HDR base południe. Po sześciu latach wracamy na pierwsze miejsce zbrodni, czyli do Dąbrowy Górniczej. Tam odbył się pierwszy w Polsce Hard Dog Race i były to pierwsze zawody Eli. Tak więc zarówno sześcioletnia Ela jak i sześcioletni HDR będą świętować powrót na pierwsze miejsce zawodów, na którego trasie pierwszy raz zobaczymy w tym roku Molly.

13 sierpnia (uwaga zmiana daty z 27 sierpnia!) będziecie mieli kolejną okazję spotkać się na trasie przy okazji HDR base północ. Niestety z powodu zaplanowanego urlopu prawdopodobnie (choć nigdy nie mów nigdy) nie pojawimy się na tych zawodach, ale będziemy bacznie śledzić ich przebieg i Wam kibicować! Czekam też na Wasze relacje i podzielenie się

Jeśli nic się nie zmieni, jesienią 8 października spotkamy się na „wyzwaniu dwóch serc” i pierwszym Polskim (a właściwie Polsko-Czeskim) Wildzie, czyli Hard Dog Race dla prawdziwych twardzieli, bo czeka nas już nie 6, a 12 km i aż 22 przeszkody! I mam nadzieję, że Mollcia poradzi sobie na majowych zawodach na tyle, że i na jesieni wystartujemy całą rodziną, a jeśli nie… to Wild będzie mój i Eli!

Rodzaje zawodów Hard Dog Race

Tegoroczne zawody będą dla mnie wyjątkowo trudne, bo pierwszy raz pobiegnę z psem, który nie jest przygotowany do biegania, tak jak bym chciała. Donner, zanim wystartował w HDR wiele lat towarzyszył mi podczas biegania i jazdy na rowerze, jedynymi przeciwnościami do wcześniejszych startów była agresja i problemy behawioralne, ale kondycyjnie, mentalnie i właściwie pod każdym względem był przygotowywany do nich całe życie. Z Elą było to samo. Była przygotowywana do biegania od najmłodszych lat, nie ma dla niej przeszkody nie do pokonania. Potrafi na komendę zatrzymać się na przeszkodzie i tuż po skoku na pełnej prędkości (nie jednokrotnie ratując moje zęby przed wybiciem), jest wyjątkowo stabilna psychicznie, odporna na zaczepki i emocje wkoło (poza moimi) i do tego doskonale wie po co jest na zawodach i że każdego, kto jest przed nią trzeba wyprzedzić. Tak, Doś i Ela byli przygotowywani do różnych aktywności całe życie.

Kundel też może, czyli sportowa Ela!

Tymczasem Molly… w ogóle Twinsy mają deficyty socjalizacyjne. Ciężko z lękliwego adopciaka w pół roku zrobić pewnego siebie sportowca, choć progres, który poczyniły względem zachowania i ogarniania się napawa mnie nieskromną dumą! Kondycyjnie Mollcia jest przygotowana bardzo dobrze, nauczona jest ciągnąć i pracować w szelkach, skoczy przez wszystko, ale… brakuje jej pewności siebie. Brakuje jej zawzięcia i takiego głupiego owczarkowatego uporu pod tytułem „ja nie zrobię?!”, który przyćmi wszelkie lęki i obawy na rzecz pokazania, że dla nie ma rzeczy niemożliwych. Z powodu okropnej pogody (czy u Was też niemal non stop leje?!) miałyśmy bardzo mało typowo biegowych treningów, przeszkody (hopki i tunel) udało nam się raptem dwa razy poćwiczyć, a jeszcze przed nami nauka pływania, skoków do wody i naprawdę nie wiem, kiedy to zrobimy i czy uda nam się przed zawodami znaleźć na tyle ciepły dzień i by tego spróbować… Boję się, że przytłoczy ją atmosfera zawodów, emocje psów, ilość ludzi i podróż. Choć z drugiej strony wiem, że przed każdym startem boję się o moje psy, a one potem na trasie zamieniają się w niezniszczalnych superbohaterów. Ale mam nadzieję, że i tym razem tak będzie i za niespełna dwa miesiące będę mogła napisać Wam kolejny raz o tym, jak mam niesamowite psy i jak zaskoczyły mnie na zawodach, a na razie… Skupię się na dalszym treningu i martwieniem się na zapas o Mollcię i… M., bo on pierwszy raz pobiegnie z Elą. Właściwie pierwszy raz od wielu, wielu miesięcy będą połączeni linką, bo w 99% to „mój diabeł” i obawiam się, czy już po pierwszych metrach Elza nie wyrwie mu kręgosłupa i nie zacznie się frustrować, że ojciec robi coś inaczej niż matka i nie tak jak Ela sobie życzy i ustaliłyśmy – czyli na maxa do przodu, bo w końcu ona jest na zawodach i niech człowiek nie psuje jej zabawy!

Donner dwukrotnie wystartował w HDR

Zachęcam również do przeczytania moich relacji ze startów z zawodów i pozostałych tekstów o HDR:

Odpowiedzi na Wasze pytania:

O Hard Dog Race:

Relacje:

Ogółem: 248, dzisiaj: 1
0 komentarz
1

You may also like

Zostaw komentarz