Strona główna Testy i recenzjeLeki i suplementy Olej Brilliant – płynne brylanty z serca mórz

Olej Brilliant – płynne brylanty z serca mórz

autor Amelia Bartoń - zamerdani.pl

Co podajecie swoim psom, aby miały piękną, gładką i błyszczącą sierść? Co poradzić na suche i chropowate opuszki łap? Jak zdrowo dosmaczyć karmę?

Któż z nas nie spotkał się z takimi pytaniami! Ja widzę je kilka razy w tygodniu, więc wiem, że wiele osób ma z tym problem. Odpowiednie zadbanie o psa w dużej mierze opiera się na zdrowej i zbilansowanej diecie, najlepiej dopasowanej do danego osobnika w związku z tym mocno indywidualnej. Często jednak bagatelizujemy aspekt żywieniowy i zaczynamy się nim interesować dopiero wtedy, kiedy z psem coś się dzieje, a jedną z pierwszych oznak, że coś jest nie tak, jest to, jak nasz pies się prezentuje.

W odpowiedzi na pytania ze wstępu mam dla Was test Oleju z łososia marki Brilliant. O tym oleju zrobiło się głośno na początku 2020 roku. Przyznam się Wam szczerze, że gdyby nie grudniowa choroba Dosia już dawno bym Wam o nim napisała, ale musiałam odmówić pierwszych testów ze względu na jego stan zdrowia. Na powolne urozmaicanie diety i konsultowanie nowych dodatków do niej. musiałam jeszcze trochę poczekać, póki nie uzyskamy pewności, że pies wyzdrowiał. Tak więc pomimo wielkiego zainteresowania produktem musiałam odmówić testów.

Na moje szczęście kilka miesięcy później olej został zgłoszony do Top For Dog i tym oto sposobem mogę podzielić się z Wami opinią na jego temat.

Ale zanim przejdziemy do samego produktu, zacznijmy od mojego spaczenia zawodowego. Ci, którzy go nie lubią – proszę przescrollować do kolejnego rozdziału.

Jakość i bezpieczeństwo przede wszystkim

Zanim dostałam do rąk produkt, dystrybutorzy wysłali mi cały plik dokumentów towarzyszących. Już we wcześniejszych recenzjach wiedziałam, że będą tam badania i deklaracje dla opakowania, ale nie spodziewałam się tego, co dostałam w paczce plików. I o tym muszę Wam opowiedzieć, bo przypuszczam, że spora część z Was rzuci na to okiem i wyrzuci niczym zbędę ulotki, a to nie dobrze, bo warto wiedzieć, co podaje się psu i w jakich warunkach zostało to wyprodukowane.

I tak pośród dokumentów znajdziemy raport z audytu, w którym dowiemy się sporo na temat nadzoru nad jakością i bezpieczeństwem, poznamy skrócony proces technologiczny, zobaczymy, że dostawcy surowców również mają certyfikaty jakości, no i sporo, sporo innych informacji bardzo pozytywnie wpływających na odbiór produktu. Ale również znajdziemy niezgodności, czy też obszary do doskonalenia, które nie mają wpływu na bezpieczeństwo, ale się pojawiają i tym bardzo mi firma zaimponowała, bo wiem, że firmy nie chętnie chwalą się wynikami z audytu, skoro jest certyfikat potwierdzający spełnienie wymagań, więc po co pokazywać niedoskonałości, a tu proszę!

Kolejne dokumenty to szereg analiz laboratoryjnych potwierdzających jakości i bezpieczeństwo produktu. Tu mógłby się wypowiedzieć M., ale on się nie wypowiada na blogu, więc powiem Wam, że rzucił swoim laboratoryjnym okiem na wyniki, dał okejkę równocześnie zezwalając na podawanie oleju psom. A wyniki przedstawiają między innymi badania fizykochemiczne, organoleptyczne, poziom metali ciężkich, dioksyn i dioksynopodobnych, mikrobiologię oraz zawartość kwasów tłuszczowych.

Dalej znajdziemy certyfikat zgodności dla butelki, który mówi o tym, że butelka, a właściwie materiał, z którego jest wykonana, może być stosowany do produktów żywnościowych, dane techniczne mówiące o braku migracji z materiału opakowaniowego do produktu. Dowiemy się również, że pomimo iż butelka jest przeźroczysta promieniowanie UV nie szkodzi zawartości. Choć osobiście uważam, że firma powinna pomyśleć o zmianie koloru butelki – dla dobrego samopoczucia konsumentów, którzy nie zawsze chcą wierzyć zapewnieniom sprzedawcy w sklepie, czy dziwnemu dokumentowi.

Znajdziemy też certyfikaty mówiące o zrównoważonym rybołówstwie czy też na polskie: „przyjaznym dla morza”,

Zwróćcie proszę uwagę na świeżutki certyfikat FSSC 22000 – wydany w marcu 2020 roku, a sam olej dostałam pod koniec kwietnia, a dystrybutorzy nie zapomnieli wysłać najnowszego, jeszcze ciepłego certyfikatu, który jest jednym z najwyższych i zarazem najtrudniejszych i którego nie miałam jeszcze okazji wdrażać w firmach pod moją opieką, przeciwieństwie do mojego ulubionego BRC. W paczce są też certyfikaty paszowe GMP+ (których audytów osobiście nie lubię i zawsze choruję psychicznie jak mam z nimi styczność), oczywiście jest i HACCP, z ciekawostek znajdziemy również certyfikat koszerności.

W Internecie również znajdziemy film promocyjny, w którym pokazana jest część zakładu i produkcji, a ja zrobiłam wielkie WOW na widok czystości maszyn, odzieży ochronnej i nowoczesnego parku maszynowego (tak, tak, można powiedzieć, że to tylko na film promocyjny, ale tak szczerze, który producent karm, supli czy czegokolwiek dla psów pokazał Wam, choć ułamek swojego królestwa?)

Olej z łososia, dlaczego Brilliant 

No to już wiem co nieco o jakości i bezpieczeństwie produktu, a co możemy powiedzieć o samym oleju?

Ma piękny pomarańczowy kolor i wyjątkowo „tranowy” zapach i smak. Spróbowałam, bo zawsze próbuję to, co podaje psom i z rozpaczą przypomniałam sobie, dlaczego nienawidzę tranu. Za to psy nie narzekają i jakby mogły, wypiłyby całą butelkę i to bez zagryzania.

Dzięki butelce z dozownikiem łatwo możemy dawkować produkt. I tu Was zaskoczę, jeśli zastanawiacie się nad wydajnością. M. oglądając produkt spojrzał krytycznie, uznając, że nasze nieco ponad 2 litry starczy nam na 2-3 tygodnie. Tymczasem mija miesiąc testów. Doś i Ela jedzą codziennie olej, a ja mam jeszcze ponad litr produktu, przy posiadaniu dwóch dużych psów!

Dlaczego zdecydowałam się na olej z łososia?

Z kilku powodów. Donner od wielu lat suplementowany jest preparatami z Omegą-3 ze względu na serce. Dodatkowo, teraz kiedy wyszło zwyrodnienie kręgosłupa dostaliśmy zalecenie by pilnować tej suplementacji. Olej z łososia wydał mi się więc idealnym dodatkiem do diety i miłą odmianą od dotychczasowych supli. Poza oczywistym wpływem na jakość sierści i pomoc w problemach skórnych i alergicznych (dlatego na dniach zamówimy dla Tuni), suplementacja olejem z łososia pozwala obniżyć ciśnienie krwi oraz zapobiega tworzeniu się zakrzepów i zmian miażdżycowych. “Wspiera także funkcjonowanie nerek w przypadku ich niewydolności i wywiera korzystny wpływ na metabolizm tłuszczu i poziom cholesterolu we krwi. Kwasy Omega-3 są także niezbędne do prawidłowego rozwoju i działania mózgu, układu nerwowego i oczu, a suplementacja kwasów tłuszczowych n-3 stosowana u zwierząt w podeszłym wieku może poprawiać ich funkcje umysłowe. Neuroprotekcyjne działanie kwasów Omega-3 może również pomóc w obniżeniu częstotliwości ataków padaczkowych u zwierząt cierpiących na epilepsję. Olej z łososia to ważny suplement w diecie psów i kotów, które cierpią z powodu choroby zwyrodnieniowej stawów. Dodatek EPA i DHA w codziennej diecie pozwala na zmniejszenie odczuwanego bólu, zwiększenie aktywności i swobody poruszania się u chorego zwierzęcia.” – NEXPet

To tyle oczywistych i mniej oczywistych zalet stosowania oleju. Jak widzicie produkt idealny dla Donnera przy jego wieku i schorzeniach, ale i dla Eli. Co ciekawsze chciałam włączyć go do kociej diety, niestety Kłopot pogardził rybnym olejem… Ale kto kota zrozumie.

Efekty?

Kiedy zaczęłam podawać olej bardzo, szybko zaobserwowałam pierwszą zmianę, której się zupełnie nie spodziewałam, a mianowicie oczy Donnera, które z powodu choroby są na co dzień matowe i przymglone nabrały intensywnych nasyconych kolorów i blasku. Stały się jaśniejsze i „żywsze”. Drugą zmianą po pewnym czasie było wygładzenie opuszek łap (szczególnie u Eli), które stał się mięciutkie i w dotyku bardzo podobne do kocich (choć nie tak aksamitne). Oczywiście do okrywy włosowej i stanu skóry psów przyczepić się nie mogę, choć mam wrażenie, że odkąd Ela bierze olej, jej sierść zrobiła się grubsza i mocniejsza, ale przez to bardziej terrierowata i sztywna.

Tak się złożyło, że po prawie miesiącu od suplementacji robiłam psom kontrolne badania krwi, które wyszły idealnie, a parametry, które jeszcze na początku marca Donner w niektórych misach miał na granicy pięknie wróciły do zadowalających bezpiecznych poziomów.

Także zdecydowanie zostałam fanką tego produktu, a wraz z moimi bieżącymi zachwytami kilkoro moich znajomych postanowiło się również na niego skusić lub skusi się w najbliższym czasie.

Dlatego mam też dla Was super rabat trwający przez cały Top For Dog 2020

Na hasło: IGZamerdani lub FBZamerdani przy zamówieniu Oleju Brilliant dostaniecie 10% rabatu.

Dlaczego jeszcze powinniście rozważyć ten olej? Jest jeszcze taki jeden mały drobny powód. Jeśli Wasz pies wybrzydza przy jedzeniu karmy, macie problem podać mu w niej leki lub suplementy, to myślę, że dosmaczenie posiłku olejem rozwiąże ten problem.

Ogółem: 282, dzisiaj: 1
6 komentarzy
0

You may also like

6 komentarzy

Alicja 14 maja 2020 - 14:14

A jak z poziomem witamin A i D? Ja używam oleju z Pokusy, który ma bezpieczny poziom tych witamin (co prawda Lunderland ma lepszy stosunek omeg, ale chcąc dać odpowiednią dawkę omega 3, niebezpiecznie przekroczy się dawkę witamin). Chciałabym spróbować tego oleju u mojego psa, ale nie wiem jak z witaminami.

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 15 maja 2020 - 07:17

Cześć,
Wrzucam poniżej info o poziomie witamin:
Wit. A 69.4 μg/100 g
Wit. D3 39.2 μg/100 g
Wit. E 18.1 mg/100 g

Jak będziesz miała pytania dot. szczegółów polecam skontaktować się z dystrybutorami, chętnie odpowiedzą na wszystkie pytania i wyjaśnią co i jak. 🙂
info@olejbrilliant.pl

opublikuj
Family Mess 17 maja 2020 - 08:32

U nas akurat przejście na dietę Barf spowodowało, że sierść jest przepiękna i nie mamy już suchych puszków. Olej z łososia świetna sprawa jeśli samo podawanie karmy nie gwarantuje zapewnienia wszystkich składników odżywczych. Świetnie, że u Was się sprawdził, najważniejsze to znaleźć dobry produkt 🙂

Jeśli będziesz mieć chwilę zapraszam serdecznie http://familymess.pl

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 17 maja 2020 - 10:05

Od bardzo dawna suplementuję psy Omegą-3 i to nie ze względu na sierść czy opuszki, ale faktycznie zmianę w opuszkach u Eli zaobserwowałam po tym oleju (z sierścią nigdy nie było problemu). Po poprzednich suplach tego nie było. 😉 Ale jak mówię, najbardziej zależy mi w dalszym ciągu na sercu i zwyrodnieniu, a każdy inny dodatek – tylko na plus. 😉

opublikuj
Ania 22 czerwca 2020 - 07:19

Nie jestem przekonana. Łosoś Norweski jest podobno jedną z najbardziej niezdrowych ryb i jakoś wcale nie przekonuje mnie kolor oleju. Zostanę przy Pokusie 😉

opublikuj
Amelia Bartoń - zamerdani.pl 22 czerwca 2020 - 08:32

Do mnie przemawiają certyfikaty i wyniki badań, bo to jednak robią niezależne firmy, potwierdzając swoimi chociażby akredytacjami bezpieczeństwo. Ale oczywiście każdy wybiera to co lubi i co do niego przemawia i dobrze, że mamy wybór. 😉

opublikuj

Zostaw komentarz